Czekając na opublikowanie wyroku SN w sprawie obowiązku rejestracji "prasy internetowej"

Pod koniec 2005 roku informowałem, że Sąd Rejonowy w Przemyślu uniewinnił dziennikarza ukazującej się na Podkarpaciu gazety codziennej "Nowiny" Norberta Z. oraz współdziałającego z nim Tomasza K., oskarżonych o wydawanie bez rejestracji czasopisma internetowego "Szycie po przemysku" (por. W Przemyślu wyrok w sprawie szycia...). Dziś w Sieci pojawiła się informacja o wyroku Sądu Najwyższego, który oddalił kasację prokuratury. Wyrok jeszcze nie jest dostępny (agencje nie podają nawet sygnatury). Sprawdzając doniesienia mam tu pewne wątpliwości (nawet co do stanu faktycznego) i będę mógł komentować po przeczytaniu orzeczenia, a chodzi m.in. o to, że Sąd Najwyższy miał powiedzieć, że "prasę internetową trzeba rejestrować". Nie wydaje mi się, by Sąd Najwyższy posłużył się w takim stwierdzeniu określeniem "prasa", skoro obowiązek rejestracji dotyczy "dziennika" lub "czasopisma", a przecież Sąd Najwyższy jest precyzyjny.

Rzeczpospolita publikuje tekst Prasę internetową też trzeba rejestrować, w którym relacjonuje (jak rozumiem - za PAP) wczorajszy wyrok Sądu Najwyższego. Nie znajdziemy tam sygnatury, zresztą inni dziennikarze proszący mnie o komentarz do orzeczenia już podjęli działania, by pozyskać jego treść, ale SN jeszcze go nie udostępnił). W przywołanym tekście czytamy, że kilka lat temu mężczyźni zwrócili się do przemyskiego sądu z wnioskiem o rejestrację tytułu prasowego, jednak sąd odmówił. Dalej zaś czytamy, że prokuratura oskarżyła mężczyzn o złamanie art. 45 ustawy Prawo prasowe (tu analogicznie do sprawy związanej z Gazetą Bytowską - por. ostatni z serii: W sprawie GBY.pl apelacje przekazane do Sądu Okręgowego) i "sądu rejonowego, a ten uznał wydawców za winnych złamania prawa".

Pierwsza wątpliwość: czy wyrok Sądu Rejonowego, o którym pisałem w listopadzie 2005 roku to ten sam wyrok, o którym pisze Rzeczpospolita? Dostępne wówczas źródła podawały, że Sąd Rejonowy uniewinnił mężczyzn. Źródłami wówczas była również PAP, tyle, że informacja podana za serwisem Gazeta.pl.

Jednak - jak teraz szybko sprawdzam co się działo w tej sprawie dalej - w lipcu 2006 roku na stronach Urzędu Miejskiego w Przemyślu opublikowano następującą informacje:

Zakończył się proces przeciwko wydawcom publikacji „Szycie po przemysku”. Sąd Rejonowy w Przemyślu nałożył na skazanych oprócz kary grzywny i zasądzonych kosztów procesu obowiązek podania do publicznej wiadomości treści wyroku. Tekst ten ukazał się Tygodniku „Życie Podkarpackie” w numerze 27 z dnia 5 lipca br. Poniżej oryginalny tekst.

No i poniżej tekst oryginalnego nie ma. Dziś też mowa o tym, że Sąd Rejonowy uznał ich winnymi, ale w związku z tym mężczyźni złożyli apelację. Sąd Okręgowy ich uniewinnił.

Widać, że trzeba by ułożyć chronologicznie wydarzenia i instancje, by połapać się w tym procesie. Na razie mam wątpliwości nawet co do przebiegu i stanowisk sądów w instancjach.

Biorąc za dobrą monetę przebieg opisany w Rzepie - potem prokuratura złożyła kasację do SN. Kasacja została oddalona (a zatem Sąd Najwyższy nie wydał w tej sprawie merytorycznego rozstrzygnięcia, chociaż dobrze by było wiedzieć, co sąd uznał i w oparciu o jaki stan faktyczny).

Na razie Sieć obiegła informacja (dwanaście osób mi w tej sprawie przesłało linki, pytania, informacje, pingi, etc.), ale informacja jest "mało informacyjna". Bo cóż czytamy w relacji?

- Rejestracji podlega zarówno tytuł prasowy wydawany drukiem, jak i tytuł wydawany i drukiem, i w Internecie, a także ten wydawany tylko w Internecie - przesądził SN. - Gdyby przyjąć, że jest inaczej, to dziennikarz piszący w gazecie internetowej nie byłby dziennikarzem - tłumaczy "Rzeczpospolitej" Jacek Sobczak, sędzia SN.

Dodaje jednak, że gazeta papierowa to nie to samo co internetowa, bo w tej czytelnicy mogą dopisywać swoje opinie.

Być może dziennikarz zanotował za szybko, albo jest to fragmentaryczna notatka. Z tego materiału nie wynika, że prof. Sobczak zajmował się sprawą "Szycia", bo by było napisane "tłumaczył Jacek Sobczak w uzasadnieniu", a wiadomo, że depesza jest PAP'oska, więc może było tak, że prof. Sobczak został przepytany po otrzymaniu wyroku? Nie wiem. Opieram się na tym, co widać.

A widać jeszcze tekst w Onecie SN: trzeba rejestrować prasę internetową i tam stoi czarno na białym (za tą samą depeszą PAP), że sędzia Sobczak przedstawiał uzasadnienie:

- Oskarżeni byli w uzasadnionym błędzie co do prawa - wyjaśniał sędzia Sobczak przypominając, że w pierwszej kolejności zwrócili się oni do sądu o rejestrację ich tytułu prasy internetowej, ten zaś im rejestracji "błędnie odmówił".

- Rejestracji podlega zarówno tytuł prasowy wydawany drukiem, jak i tytuł wydawany drukiem i w internecie, a także ten wydawany tylko w internecie - wyliczał SN. Sędzia Sobczak podkreślił przy tym, że gazeta na papierze i w internecie to nie to samo, bo - jak dodał - czytelnicy mogą przecież dopisywać swe opinie do wydania internetowego.

Odnośnie stanowiska prof. Sobczaka zachęcam do lektury relacji z konferencji Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich z 2005 roku: Prasa w internecie. Prawo jako zbyt mały garnitur?...

Natomiast w odniesieniu do tez, które miał wygłosić sąd, to z materiału, który czytam, wynika kwestia odpowiedzialności za materiał prasowy.

Fragment w Rzeczpospolitaj:

Redaktor naczelny odpowiada za teksty czytelników co najmniej od momentu, gdy jest w stanie podjąć jakieś działania. Za taki uznaje chwilę, gdy zostanie on zawiadomiony o wpisie, który może naruszać czyjeś dobra lub w inny sposób łamać prawo.

Fragment w Onecie:

- I redaktor naczelny także odpowiada za teksty od czytelników - co najmniej od momentu gdy jest w stanie zadziałać, czyli od chwili gdy zostanie zawiadomiony o treści wyrażonej przez czytelnika opinii, która może naruszać czyjeś dobra lub w inny sposób łamać prawo - zaznaczył sąd, sprzeciwiając się wypowiadanym publicznie opiniom, że za wpisy na internetowych forach wydawca nie odpowiada.

Drobne niuanse w stanowisku i interpretacji mogą tworzyć wielką różnicę, bo przecież to co powyżej napisane może spokojnie podbudować argumentację, którą znaleźć można w apelacji w sprawie Gazety Bytowskiej: Sporu o Gazetę Bytowską ciąg dalszy - oskarżony i prokuratura złożyli apelacje.

Poczekam na udostępnienie orzeczenia (przy okazji może dowiem się jak to było w tych instancjach). Gdyby ktoś szukał "Szycia po przemysku", to kilka lat temu zniknęli z Sieci. Podobne doniesienia i komentarze gromadzę w dziale prasa niniejszego serwisu.

Przeczytaj również:

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Orzeczenie SN

Drobna uwaga - skoro to była sprawa karna, to SN nie oddalił kasacji, tylko utrzymał wyrok w mocy. Nie zmienia to jednak faktu, że orzeczenie to było orzeczeniem merytorycznym.

Tak czy inaczej ostateczne

VaGla's picture

Tak czy inaczej ostateczne rozstrzygnięcie jest takie jak sądu okręgowego, czyli uniewinnienie.

Pomieszanie z poplątaniem z tych wszystkich przekazów źródłowych wynika. Dlatego warto postulować by orzeczenia były publikowane. To oszczędziło by zamieszania.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Orzeczenie owiane dziwną aurą tajemniczości

Maltan's picture

Zazwyczaj byłem zadowolony z poziomu "Rzepy", ale teraz mam problem. Bo nie za bardzo wiem, o co chodzi. Wymieszanie opinii autora, z jakimiś cytatami "z sędziego", gdzie nie wiadomo, które odnoszą się do tego wyroku, a które są uwagami natury ogólnej.

Pojęcie redaktora naczelnego odnosi się do prasy. Nie każda strona jest prasą, nie każda ma redaktora naczelnego i tak dalej. Zastanawiam się nad tą odpowiedzialnością. "Teksty od czytelników", czy chodzi o dziennikarstwo obywatelskiej w formie artykułów zatwierdzanych przez redaktora, czy chodzi o wpisy, podlegające uprzednio moderacji, czy jakiekolwiek wpisy - z tych skąpych informacji może wynikać, że właśnie o to. Ale z lekka trąci to absurdem. Inaczej niż cenzura prewencyjna bym tego nie nazwał, ale nie nazwę póki nie zobaczę tego orzeczenia i podstawy prawnej, na której opierali się sędziowie.

Wojciech

To postanowienie ma sygn. akt IV KK 174/07

VaGla's picture

Zadzwoniłem dziś do Sądu Najwyższego. Nie mają jeszcze treści rozstrzygnięcia. Wiadomo jedynie, że sędzia Jacek Sobczak 26 lipca wydał postanowienie sygn. akt IV KK 174/07, w którym oddalono kasacje. Po treść można się zgłosić do Sądu Najwyższego za miesiąc (najwcześniej). Referat do spraw dostępu do informacji publicznej udostępnia wszystkim odpisy, pobierając opłatę w kwocie "złotówka za stronę".

SN oddalił kasację prokuratury, a więc - jak rozumiem - utrzymał się w mocy wyrok Sądu Okręgowego, który uniewinnił mężczyzn. Uniewinnił.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Opłaty

Być może można też otrzymać uzasadnienie za free, pisząc wniosek mailem. W Izbie cywilnej dwukrotnie dotychczas dostałem w ten sposób wyrok z uzasadnieniem i to szybciej niż gdziekolwiek został on opublikowany.

Dziś spotkałem prof. Sobczaka...

VaGla's picture

Taki zbieg okoliczności. Spotkałem dziś na ulicy prof. Sobczaka i chwilę porozmawialiśmy na temat tego postanowienia. W każdym razie jest szansa, że będzie ono szybciej niż za miesiąc, gdyż prof. Sobczak przekazał je już "komu trzeba". Dwa podpisy i formalnościom stanie się zadość. Dwa tygodnie? Przy okazji przedstawiłem sędziemu sytuację związaną z listem do Rzecznika Prasowego Komendanta Głównego Policji (por. List do Rzecznika Prasowego KGP) i opowiedziałem jaką otrzymałem odpowiedź (por. Odpowiedź od Rzecznik Komendanta Głównego Policji w sprawie serwisów Policji), na co profesor zażartował: "no to mają problem".
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Hm...

A co w tym wypadku mają zrobić autorzy serwisów umożliwiających prowadzenie blogów?

Strony na zagranicznych serwerach

A jeżeli piszę z Polski, ale serwer jest poza Polską? To także muszę rejestrować? Albo jeżeli mam album zdjęć na zagranicznym serwerze i co kilka dni lub tygodni dodaję nowe zdjęcia - do których każdy ma dostęp, co w takim wypadku? A jeżeli jest strona uczelni, a ja prowadzę stronę grupy w ramach instytutu (subdomena)?

To ostatnie jest interesujące: czy WPiA UW rejestrował?

VaGla's picture

Na "zagraniczne serwery" specjalnie bym nie liczył, ale interesujące jest pytanie o uczelnie. Uczelnie - podobnie jak Policja - prowadzą swoje serwisy internetowe i pod wpływem Pańskiego komentarza odwiedziłem stronę Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Nie przypuszczam, by Wydział Prawa zgłaszał do sądu rejestrowego swój serwis internetowy (co warto sprawdzić), więc można "wkręcając" dziekana WPiA UW w wir dyskusji dowiedzieć się więcej. Można też zadać pytanie innym dziekanom wydziałów prawa (a i rektorom uczelni) o to, czy zgłaszali do sądu rejestrowego swoje serwisy.

Interesujący wątek.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>