Pytania i odpowiedzi w sprawie reklamy i wykorzystywania na urzędowych stronach logo "mediów społecznościowych"

Nie raz w tym serwisie zastanawiałem się (a wraz ze mną komentatorzy), na jakich zasadach właściwie niektóre urzędy korzystają z takich serwisów, jak Twitter, Facebook, czy YouTube (por. m.in. Pytania o charakter prawny serwisu internetowego Premiera przy okazji clippingu artykułów z The Economist). Jeden z czytelników postanowił zapytać Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, a zrobił to na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej - o informacje "na temat opłat za reklamę" jakie wnoszą reklamowane na stronie gdos.gov.pl komercyjne podmioty gospodarcze takie jak twitter, youtube, facebook, google. Poprosił również o "podanie warunków jakie należy spełnić by móc umieścić w podobnych miejscach swoją reklamę".

O "reklamie" umieszczanej na stronach internetowych urzędów pisałem również w tekście Nowa odsłona Biuletynu Informacji "Publicznej", gdzie sygnalizowałem, że umieszczenie aktywnego elementu z mapą pochodzącą od komercyjnie działającego podmiotu na stronie głównej BIP jest w istocie taką reklamą. W innym tekście - Chmura zastąpi pudełka, czyli dlaczego mi ręce opadły, gdy Prezydent RP promuje Google pytałem o to, jakie są uczciwe zasady korzystania przez administrację publiczną z usług sieciowych? Dlaczego i w jakim trybie na stronach administracji publicznej pojawiają się mapki komercyjnie działających podmiotów, narzędzia do analizy ruchu, w jaki sposób wybierane są aplikacje do prowadzenia BIP-ów, etc.? Sygnalizowałem też, że tego typu działania stanowią naruszenie zasad równego traktowania wszystkich przez władze publiczne (dlaczego umieszcza się logo Facebooka, a nie na przykład logo VaGla.pl? - O tym głównie w tekście Po spotkaniu w Kancelarii Prezydenta RP na temat regulacji internetu)...

Otóż ktoś postanowił zadać pytania o elementy graficzne, które pojawiają się na stronach administracji publicznej. Wybrał GDOŚ.

Zrzut ekranu przedstawiający fragment strony internetowej Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska

Zrzut ekranu przedstawiający fragment strony internetowej Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska

Sygnalizowany we wstępie wnioskodawca uzyskał odpowiedź z GDOŚ. Oto ona:

(...)
w odpowiedzi na Pana zapytanie uprzejmie informuję, że na stronie głównej GDOŚ w części GDOŚ w serwisach znajdują się piktogramy następujących serwisów:

  • Ministerstwa Środowiska
  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube
  • e-Learning Sieć Natura 2000

Umieszczenie narzędzia jakim jest GDOŚ w serwisach służy dostępowi do narzędzi powszechnie stosowanych w komunikacji z odbiorcami, w których już jest lub będzie prezentowany GDOŚ i jej działalność.

Piktogramy nie są udostępnione płatnie, ani opłacane. Nie stosujemy takiej praktyki i nie przewidujemy współpracy na zasadach komercyjnych w przyszlości. Wynika to przede wszystkim z przepisów, które regulują funkcjonowanie GDOŚ, jak również z prowadzonej działalności w zakresie komunikacji.

Wobec uzyskania powyższej odpowiedzi wnioskodawca postanowił zadać kolejne pytanie:

Bardzo proszę o wskazanie podstawy prawnej (przepisów na które sie Państwo powołujecie) zezwalających na umieszenie w serwisie internetowym instytucji publicznej (finansowanej z budżetu państwa) nieodpłatnie piktogramów (logo) komercyjnych serwisów internetowych (stanowiących reklamę komercyjnie działających firm).

Czekamy na odpowiedź. Ja zaś się zastanawiam nad treścią kolejnego listu do Pana Prezydenta (por. Złożyłem list do Pana Prezydenta w sprawie zasad stosowania godła Rzeczypospolitej). Sygnalizowałm wszak już w tym serwisie, że nie dość, że Kancelaria Prezydenta korzysta z Facebooka, to jeszcze tak ustawiono tam parametry takiego korzystania, by ograniczyć bezpieczeństwo i prywatność obywateli:

Profil Prezydent.pl na Facebooku przekonuje, że należy zrezygnować z szyfrowania https

Przeczytaj również:

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Niezła bzdura

Proponuje napisac dalsze pytania:

- na jakiej podstawie urzednicy jezdza sluzbowymi samochodami (przeciez sa na nich loga producentow!), oraz ile kosztuje umieszczenie reklamy serwisu Vagla.pl zamiast lub obok loga np. Skody?

- na jakiej podstawie korzystaja w celach sluzbowych z ksiazek, na których okładkach znajduja sie loga i brandy KOMERCYJNIE dzialajacych podmiotow, np. PWN etc.

brawo

No właśnie

VaGla's picture

No właśnie. Na jakiej podstawie? I na jakiej podstawie unieważnia się np. przetarg na samochody służbowe.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Z tego co mi wiadomo,

Z tego co mi wiadomo, Facebook nie jest producentem strony GDOŚ, więc skąd to porównanie do logotypu producenta?

Tak jak wspomniano wyżej fb

Tak jak wspomniano wyżej fb nie jest producentem strony, ale także kwestia druga - dlaczego fb a nie g+ albo nk?

Bo na FB jest już 17

Bo na FB jest już 17 milionów Polaków. Na G+ są sami informatycy a na NK ludzie którzy większość czasu spędzają na imprezach z pannami w białych kozaczkach.

Vagla jedno jest pewne - u

Vagla jedno jest pewne - u urzędników zrozumienia nie znajdziesz ;)

Na stronie legnickiego ratusza (www.legnica.eu) znajdziesz takich kwiatków bardzo dużo. Jeden z internautów spytał kiedyś o zasady zamieszczania takowych reklam na stronie urzędu i otrzymał odpowiedź, że zajmuje się tym ..... prezydent!

Zobacz na stronę o komunikacji:
http://www.portal.legnica.eu/strona-111-Nasze_miasto_Komunikacja.html

Na dole jest reklama firmy zajmującej się carpoolingiem, zapewne nie jedyna w Polsce. Dlaczego zatem tej firmy reklamę na stronie UM widzimy?

Rzecznik prezydenta:
"Informacja o tej taniej, wygodnej i szybkiej, a także proekologicznej formie wspólnego podróżowania znalazla się na naszych stronach, by ułatwić mieszkańcom dostęp do bezpłatnej giełdy ogłoszeń o takich przejazdach w Polsce i Europie. Ten właśnie serwis wystąpił z propozycją współpracy. Na naszych stronach można zlaleźć informacje o różnych wartych upowszechniania prywatnych przedsięwzięciach".

Teraz ciekawe jeśli zgłosi się 20 innych firm czy strona UM zamieni się na katalog stron? :) Otóż nie bo jak wcześniej napisałem "przydziałami" zajmuje się sam pan prezydent.

Do czego to doprowadzi ?

Jestem webmasterem z wieloletnim stażem z jednym z wielu Urzędów administarcji publicznej.

Jak na razie dyskusja na temat używania bezpłatnych narzędzi firm komercyjnych doprowadziła do usunięcia ze strony Urzędu mapki pod tytułem "Jak dojechać do Urzędu". Nasi petenci są pewnie zachwyceni ?

Oczywiście Urząd może zamowić stosowną mapkę. Procedura wyboru wykonawcy, umowa konsultowana z prawnikiem i osbą od zamówień publicznych, konsultacje z grafikiem, odbiór umowy, rachunek, faktura. Kilkadziesiąt podpisów, kilkaset złotych, mnóstwo zmarnowanego czasu. A wszystko za pieniądze podatników.

Z drugiej strony kilka linijek kodu do wstawienia na stronę internetowa w kilkanaściwe minut...

A państwo ma

VaGla's picture

A państwo ma zasoby kartograficzne, które mogłoby w tym celu administracji publicznej udostępniać. Taki Geoportal i reszta. Tylko trzeba by było podjąć "polityczne decyzje" i wówczas "kilka linijek kodu do wstawienia na stronę internetowa w kilka minut" i jest...
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Dla informatyka, który

Dla informatyka, który mówi o BEZPŁATNYCH narzędziach komercyjnych polecam artykuł prawdziwie(?) bezpłatny There ain't no such thing as a free lunch http://en.wikipedia.org/wiki/There_ain%27t_no_such_thing_as_a_free_lunch

Znam taki um, który ma

Znam taki um, który ma super dokładną mapkę miasta, ale na stronę zamówił mapkę w prywatnej firmie. Co ciekawe firma do opracowania swojej mapy korzystała z mapy dostarczonej przez.... um właśnie :)

FB, Twitter, a urzędy administracji publicznej

Chyba czym innym jest zakup samochodu lub książki niezbędnej do pracy urzędu, a czym innym "promowanie się" w wybranych portalach komercyjnych. Czy urząd zdaje sobie sprawę, że tym, a nie innym portalom komercyjnym napędza użytkowników, którzy przez swoje uczestnictwo w nich, na różne sposoby podnoszą zyski tychże portali (reklamy, udostępnianie danych osobowych, sieci powiązań i in.) ?Urząd wykorzystuje swój autorytet do napędzania zysków firmom prywatnym?

Czy w tych portalach urzędy udostępniają informację publiczną czy prywatną? Czy informacje umieszczane w wybranych portalach komercyjnych można także znaleźć w BIPie urzędu?

Do czego służą stanowiska rzecznika urzędu (i czy są potrzebne) skoro urząd dialoguje sobie na Twitterze?

Czy kontrole zbadały jaka część urzędników i godzin pracy urzędu jest wykorzystywana na FB, Twittery i in. i czy ma to uzasadnienie w obowiązującym systemie prawnym?

Czy zamiast rzetelnej i bezbłędnej pracy nie zabrnęliśmy w igrzyska i autoreklamę, którymi zawsze można zrobić zasłonę dymną przy kolejnych wpadkach?

Jaką kategorię archiwalną posiadają informacje zamieszczane przez urzędy na FB i in.? Jak urzędy wyobrażają sobie przekazanie tych zapisów do Archiwów Państwowych? Jak widzą ich przechowywanie i brakowanie? Wszak jest to praca urzędu za publiczne pieniądze.

Odnoszę dziwne wrażenie, że urzędy zostały sprywatyzowane, a zarządzają nimi Prezesi, którzy robią co chcą bo wiedzą lepiej jak podnosić dochód swojej firmy. Ale czy podnoszą?

Witam,Odpowiadam w kwestii

Witam,
Odpowiadam w kwestii kategorii archiwalnej: otóż informacje zamieszczane w sieci (np. na stronach internetowych), wg znanych mi wykazów akt urzędów to nie są materiały archiwalne, więc nie muszą być przekazywane do archiwów państwowych. Ich kategoria archiwalna to najczęściej B5 lub B10.

Pozdrawiam
PS. Zastanawiam się, czy umieszczenie na stronie urzędu nr telefonu nie jest przypadkiem reklamą operatora...

Wobec

VaGla's picture

Wobec możliwości przeniesienia numeru numer ten dziś nie wskazuje już na operatora. Poza tym dlaczego numer, a nie logo operatora przy numerze? No i podawanie numeru telefonu w Biuletynie Informacji Publicznej wynika z § 11 Rozporządzenia MSWiA z dnia 18 stycznia 2007 r. w sprawie Biuletynu Informacji Publicznej:

§ 11. 1. Strona podmiotowa BIP zawiera w szczególności:

1) logo (znak graficzny) BIP, umieszczone w górnej części strony;

2) adres redakcji strony podmiotowej BIP;

3) imię i nazwisko, numer telefonu, numer telefaksu i adres poczty elektronicznej co najmniej jednej z osób redagujących stronę podmiotową BIP;

4) instrukcję korzystania z strony podmiotowej BIP;

5) menu przedmiotowe umożliwiające odnalezienie:

a) informacji publicznych, o którym mowa w art. 8 ust. 3 zdanie pierwsze ustawy,

b) innych informacji publicznych, o którym mowa w art. 8 ust. 3 zdanie drugie ustawy, a w szczególności takich, których publikacja leży w interesie publicznym, zaspokaja potrzeby obywateli i ich wspólnot, wspiera rozwój społeczeństwa obywatelskiego lub przyczynia się do polepszenia działalności podmiotu udostępniającego informacje,

c) informacji publicznych przeznaczonych do publikacji w BIP na podstawie przepisów odrębnych;

6) moduł wyszukujący.

2. Strona podmiotowa BIP nie może zawierać reklam.

Dlatego ważne jest jaki charakter prawny ma inna niż BIP strona internetowa. Ten czy inny urząd może być wydawcą dzienników i czasopism. Ale strony "własne" z reguły nie są rejestrowane przez urzędy jako takie dzienniki i czasopisma. Jeśli byłyby - mamy obowiązek podawania impressum (adres redakcji; Prawo prasowe nie wspomina o telefonie). No, a jeśli nie są, to pytanie o podstawę prawną prowadzenia takich innych stron. Kłania się art. 7 Konstytucji.

Kto jest wydawcą treści publikowanych przez urząd na stronach Facebooka czy Twittera, w ramach jakiego stosunku prawnego i na jakiej podstawie doszło do zawarcia ew. umowy?

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Co to jest materiał archiwalny?

Jeżeli dobrze zrozumiałem to to czy coś jest lub nie jest materiałem archiwalnym zależy od nośnika na którym sie znajduje? czy może miejsca umieszczenia?
Czy w takim razie treści opublikowane w BIPie urzędu będą brakowane po 5 lub 10 latach? A co z brakowaniem treści na FB czy Twitterze? Czy archiwa urzędów mają opracowane jakieś procedury?

PS. Co to jest materiał archiwalny?

Być może jestem niedoinformowany, ale zajrzałem sobie do ściągi
http://www.sciaga.pl/tekst/25427-26-archiwizacja_podstawy_prawne_postepowania_z_dokumentacja_rodzaje_dokumentacji

"Dokumentacja niearchiwalna (w odróżnieniu od materiałów archiwalnych) posiada jedynie wartość praktyczną. Po jej wykorzystaniu i po upływie określonych okresów przechowywania, jest brakowana i niszczona. Dokumentacja ta dzieli się na trzy grupy:
-"B" z dodaniem cyfr arabskich, które określają czas okres jej przechowywania (np. "B5")..."

Czyli oprócz brakowania podlega ona także niszczeniu. Czy są jakieś umowy z FB i Twitterem na niszczenie tych zapisów?

Podstawowym jak mi się

Podstawowym jak mi się wydaje grzechem odwoływania się do np. FB jest to, że muszę sobie założyć konto na danym portalu żeby mieć dostęp do informacji tam zamieszczanych, a na to już jest paragraf.

widzialnosc w fb

aby widziec co jest publikowane na stronach w FB nie jst konieczne posiadanie tam konta - sprawdzcie zanim napiszecie

Screen

VaGla's picture

Screen w tekście pokazuje to, co zobaczyć mógł ktoś, kto nawet ma konto w serwisie FB, ale jednak, aby zapoznać się z treściami publikowanymi w ramach konta Prezydent.pl trzeba było poczynić dodatkowe działania, w szczególności zrzeczenie się możliwości szyfrowania transmisji danych.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

To wynika z tego, że żeby

To wynika z tego, że żeby aplikacja była dostępna, o ile użytkownik łączy się po SSL, również musi być na serwerze z certyfikatem.

wielkie zaraz

zaraz, zaraz. Czy waszym zdaniem serwisy instytucji publicznych nie mogą podawać żadnych informacji związanych z firmami prywatnymi?

Przecież link do FB można traktować jako informację, podobnie moim zdaniem link do strony carpoolingowej. Link nie jest przecież zawsze reklamą, to też rodzaj informacji podany w łatwiejszej do strawienia formie.

Oczywiście kwestia, że jest to FB a nie NK to już indywidualny wybór danego podmiotu. Póki nie ma on żadnego poza informacyjnym interesu, nie powinno byc moim zdaniem problemu.

i jeszcze jedno

I jeszcze jedno mi się przyszło do głowy, bo właśnie dostałem maila od pewnej państwowej agencji.

Oprócz numeru telefonu do ich rzecznika, był też jego "numer, adres, login" skype. Oczywiście przy numerze telefonu nie było logo sieci komórkowej, przy skypie już jednak logo się pojawia. Mądry urzędnik daje szanse za darmo zadzwonic do siebie, sam też dba o nasz budzet bo pewnie z tego skypa sam korzysta - to jednak dygresja.

Dla mnie logo skype to jedynie informacja, jak się z nim skomunikować. Tak już jest w internecie, że nie ma ciągu cyfr, a są piktogramy. To też informacja, tyle że podana w bardziej kolorowej wersji.

Odpowiedź na kolejne pytanie

Witam panie Piotrze VaGla!
Gdzie mogę przeczytać odpowiedź na kolejne pytanie wnioskodawcy do GDOŚ?

Pozdrawiam.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>