Waglowski się uparł, nagrał i umieścił w sieci

Okładka Tygodnik Wprost 43/2009 (1396)Nie wiedziałem, a bym sobie nawet kupił na pamiątkę. Oto Tygodnik Wprost, który - jak wiadomo - sprzedany został Platformie Mediowej Point Group (wydawcy "Filmu", "Dlaczego" i "Machiny"), opublikował w zeszłym roku tekst na temat lobbingu. Okazało się też, że zilustrowano ten tekst moja przygodą z nagrywaniem obrad komisji sejmowej, o której pisałem w tekście Nagrywam obrady komisji sejmowej. Czy ktoś może uznać, że działam bezprawnie? Chociaż zatem minęło parę dni (nie pracuję we Wprost od 7 lat i chyba nie ostał się tam już żaden znajomy - zwłaszcza po ostatniej transakcji, więc nie miał mi kto powiedzieć, że mnie cytują), to sobie w "blogu" odnotuję (było już, że "bywam czepialski", więc do kolekcji będzie o uporze).

Tekst zatytułowany Ci obrzydliwi lobbyści popełnił i opublikował we Wprost p. Paweł Dobrowolski, Ekspert Instytutu Sobieskiego. Komentarzy internautów pod tekstem nie ma żadnych. Człowiekiem Roku Tygodnika Wprost raczej nie zostanę. A może właśnie w związku z moją "wywrotową działalnością" kiedyś po mnie przyjdą ciemna nocą i kolbami w drzwi załomocą? Autor artykułu napisał m.in.:

(...)
Zasadne jest podejrzenie, że informacje o procesie stanowienia prawa chowa się przed nami dlatego, że posłom wygodniej bez wścibskich spojrzeń innych zainteresowanych uwzględniać interesy poszczególnych grup. A przecież jeśli skacowany nastolatek jest w stanie zamieścić w internecie nagranie z imprezy już nazajutrz, to poważna i trzeźwa instytucja, jaką jest Sejm, powinna poradzić sobie z udostępnieniem nagrań z prac komisji i podkomisji natychmiast po posiedzeniu. Gdybyśmy się nawet postarali o zaproszenie na posiedzenie podkomisji i chcieli je nagrać, spotkalibyśmy się zapewne z reprymendą, jaką od urzędników sejmowych usłyszał prawnik Piotr Waglowski: „Prasa nie jest od tego, by nagrywać". Waglowski się uparł, nagrał i dla pożytku nas wszystkich nagranie umieścił w sieci, dowodząc, że nie jest to zadanie ponad ludzkie siły. Prawem obywateli jest wiedza o tym, jak tworzone jest prawo i czyj interes oraz dlaczego znalazł wsparcie u którego posła. Tak naprawdę problemem nie są naciski na proces stanowienia prawa – te są istotą demokracji – lecz naciski ukryte przed opinią publiczną. Polscy politycy zbyt często ukrywają przed nami dokonywane w naszym imieniu wybory, zamiast częściej i jawniej rozmawiać z lobbystami reprezentującymi realne interesy różnych grup. Otwartość procesu stanowienia prawa pozwoliłaby obywatelom zrozumieć sprzeczne racje i zaakceptować dokonane kompromisy, nawet jeśli nie będą specjalnie eleganckie. W demokracji bowiem ostatnią instancją stojącą na straży dobrego prawa nie powinny być urzędy ani tajne służby, lecz świadomi wszystkich „za" i „przeciw” obywatele.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość tego pola nie będzie publicznie dostępna.
  • Dopuszczalne tagi HTML: <a> <em> <del> <ins> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Rozpoczynanie akapitów i łamanie wierszy następuje automatycznie.
  • Użyj [# ...] by dodać automatycznie numerowany przypis dolny (footnotes).

Więcej informacji na temat opcji formatowania

CAPTCHA
Niestety spamerzy atakują, dlatego muszę się bronić.
3 + 0 =
Rozwiąż to proste zadanie matematyczne. Dla przykładu: 1+3 daje 4.