Tak grają, jak przeciwnik (czyli społeczeństwo) pozwala

Za chwilę będzie cisza przedwyborcza. Okazało się, że jednak tekst Kampania wyborcza: zadawajcie politykom pytania o internet i społeczeństwo informacyjne był w pewien sposób inspirujący. Dziennik Internautów zadał politykom pytania o internet i... nie uzyskał żadnej odpowiedzi. Wydaje się, że nadal, podobnie jak w 2005 roku, gdy pisałem Prawica? Lewica? Nie ma sporu, bo nie ma programów! - konkretami się nie wygrywa miejsc w parlamentach. Lepiej więc nabrać wody w usta i przemilczeć niewygodne pytania, bazując na tworzeniu wrażenia i zabieganiu o polaryzowanie społeczeństwa. Ale warto pamiętać, że politycy będą tak pogrywać ze społeczeństwem, jak społeczeństwo im na to pozwoli.

Tekst Dziennika Internautów można znaleźć pod tytułem Partie nie chcą odpowiadać na pytania o internet. Redakcja wysłała pytania do biur prasowych partii, potem dzwoniła domagając się odpowiedzi, obiecywano im, że już za chwilkę dostaną, bo ktoś nad nimi pracuje, wreszcie nic nie otrzymali. A przecież mogli do nich pojechać z kamerą...

Być może lepszym sposobem uzyskiwania wypowiedzi na tematy związane z internetem jest branie udziału w konferencjach prasowych i ustawianie się, obok dziennikarzy innych mediów (również tych mediów "głównego nurtu"), w kolejce do mikrofonu. Następnie tylko wystarczy się przedstawić i zadać jedno, dwa, trzy pytania o konkret związany z Siecią. Oczywiście można się spodziewać, że odpowiedź będzie miałka i sugerująca, że polityk nie ma pojęcia czego dotyczy pytanie, ale jest też szansa, że właśnie tę miałkość wychwycą również kamery ustawione wianuszkiem dookoła. Trzeba zatroszczyć się przy tym, by kamera zadającego pytanie również była ustawiona w tym wianuszku. A potem już tylko komentowanie uzyskanej odpowiedzi.

Co jeszcze można zrobić, by zmusić polityków do zajmowania merytorycznych stanowisk? Nie chodzi mi o lobbing - tu przeróżne organizacje mają swoje sposoby wywierania wpływu. Chodzi mi o to, jak można wykorzystać internet do budowy społeczeństwa obywatelskiego?

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Mam taki pomysł, dość

Mam taki pomysł, dość bajkowy i chyba niemożliwy w realizacji. Można by to nazwać "Kongresem futorologicznym". Byłby to program, dość duży program w Telewizji "Publicznej", nagrywany na bardzo dużej sali. Zbieraliby się tam politycy oraz studenci i naukowcy wszelkich kierunków od technicznych po humanistyczne. Celem byłoby przepowiadanie nadchodzących zmian na świecie wywołanych rozwojem technologii i ich wpływu na człowieka. Każdy kolejny kongres miałby inny temat przewodni. Na wstępie każdego odcinka przedstawiono by dany temat (np. opis jakiś technologii i prawdopodobieństwo ich upowszechnienia za tyle i tyle lat). Pierwszy przykład: <<<< Nadchodzący kres książek i gazet drukowanych w 2020 roku. Prawdopodobieństwo powstania tanich e-booków z kolorowymi wyświetlaczami o wysokiej rozdzielczości, które pobierają prąd tylko przy zmianie wyświetlanej strony. A więc bateria wystarcza na parę tygodni ciągłego użytkowania. A może zasilane jest jeszcze w jakiś inny niebateryjny sposób. Skąd e-book może pobierać treści (komiksy, książki, gazety), jak mogą być dystrybuowane, jak można za nie płacić, czy powinien istnieć jakiś ustandaryzowany i wolny ich format? Co będzie trzeba zmienić w prawie? Co z "piractwem"? Co z wydawcami i dystrybutorami w świecie gdzie "treść/dzieło" zostało oderwane od fizycznego nośnika? Zwiększenie bezrobocia? >>>> Drugi przykład: <<<< Rzeczywistość rozszerzona (augmented reality). Czy możliwa w ciągu najbliższych lat? Aplikacja Enkin na platformę Android jako jedna z obecnych realizacji. Ale wyobraźmy sobie, że za 10 lat wchodzą na rynek okulary z wyświetlaczami OLED lub nawet szkła kontaktowe z wyświetlaczami. Są one połączone z jakimś urządzeniem, które ma dostęp do internetu. Idziemy sobie ulicą w okularkach i dla danych współrzędnych nad jakimś realnym trawnikiem ukazuje nam się wirtualne zdjęcie, a obok posąg Ozyrysa, ale tylko my go widzimy bo mamy okularki. Wyobraźmy sobie, że integrujemy realny świat z Google Earth? Wyobraźmy sobie, że wyprowadzamy psa-CGI po prawdziwym parku, w czasie rzeczywistym. >>>> Trzeci przykład: <<<< Genetyka. Komórki macierzyste. Czy można zatrzymać starzenie? Czy na przełomie 21 i 22 wieku ludzie sie unieśmiertelnią? Co z systemem emerytalnym w takim razie? Czy do 2050 roku powstanie samoświadoma sztuczna inteligencja o większej inteligencji i świadomości na wyższym poziomie? Czy w Japonii w 2030 roku każdy będzie mógł kupić androida? Czy będziemy mogli podłączyć nasze mózgi do wirtualnego świata (Matrix, Nauromancer) za 30 lat? Czy możliwe będzie zrobienie "obrazu umysłu/tożsamości" analogicznie do robienia obrazu ISO płycie DVD? Kwestie moralne. Czy istnieje dusza i wolna wola? Czy jakaś miła organizacja udostępni nam urządzenia i API abyśmy mogli wprowadzić zmiany do kodu genetycznego w domowych warunkach? >>>> A więc mamy tu pole do popisu dla nauk wszelkiej maści. Jacyś artyści, studenci ASP mogliby by rysować czy malować w czasie dyskusji wizje przyszłości, ogólnie jakieś wizualizacje. Oczywiście można też dyskutować o rzeczach bardziej przyziemnych, gdzie "przyszłość" to najbliższe miesiąca i lata. Dyskusja o wolnych formatach, o prawie autorskim i patentach, o polskich osiągnięciach itp. co tam kto wymyśli, na tą chwilę nie mam już pomysłów. Tylko ciekawe czy politycy chcieli by w tym brać udział, choćby pogadać o kwotach mlecznych w 2013 roku, o poziomie popularności danej partii w przyszłym roku i gdzie Palikot pojedzie na wakacje ;). O choćby kwestia energetyki byłaby całkiem uniwersalna, znaczy się strawna dla polskiego polityka. Oczywiście w ramach tych dyskusji można by wytykać ułomności polskiego prawa, i podawać propozycje jego zmian. A cały ten kongres między innymi po to: - aby najbliższa przyszłość nie zaskakiwała ustawodawców, aby nie tworzyli prawa dla rzeczywistości, której nie rozumieją; - aby wyedukować trochę społeczeństwo. Oj coś widzę, że ten wpis nie przejdzie przez moderację.

„Polska Gazeta

„Polska Gazeta Wrocławska” z 9 czerwca (a więc tuż po podaniu wyników wyborów) zawiera krótkie prezentacje pięciu osób wybranych do PE z Dolnego Śląska i Opolszczyzny. W ramce pani Lidii Geringer de Oedenberg napisano m.in.:

Ma bardzo sprecyzowany plan na następną kadencję. W Strasburgu i Brukseli ma zamiar walczyć o jak największe sumy dla Polski w przyszłym budżecie, a także zająć się prawem. Jej oczkiem w głowie jest liberalizacja przepisów chroniących pliki w internecie. Twierdzi, że dawnego prawa nie można stosować do współczesnych instrumentów. - Jeśli ktoś chce sprzedawać pliki przez internet, niech zabezpieczy je tak, by gimnazjalista nie był w stanie złamać zabezpieczeń. A reszta informacji umieszczanych na stronach WWW niech będzie dostępna dla każdego - przekonuje posłanka.

Z powyższego opisu trudno mi wydedukować, jakie konkretnie zmiany w prawie pani poseł miała na myśli, ale warto to odnotować i przy nadarzających się okazjach pytać o realizację „bardzo sprecyzowanego planu”.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość tego pola nie będzie publicznie dostępna.
  • Dopuszczalne tagi HTML: <a> <em> <del> <ins> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Rozpoczynanie akapitów i łamanie wierszy następuje automatycznie.
  • Użyj [# ...] by dodać automatycznie numerowany przypis dolny (footnotes).

Więcej informacji na temat opcji formatowania

CAPTCHA
Niestety spamerzy atakują, dlatego muszę się bronić.
15 + 2 =
Rozwiąż to proste zadanie matematyczne. Dla przykładu: 1+3 daje 4.

O autorze serwisu VaGla.pl Prawo i Internet

VaGlaPiotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady Informatyzacji działającej przy Ministrze Administracji i Cyfryzacji. Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, Członek Rady Programowej Fundacji Panoptykon oraz członek zespołu doradców Fundacji ePaństwo, wspierających rozwój serwisu Sejmometr.pl. Uczestniczy w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego oraz Forum „Aktywny Obywatel”, działającego przy Instytucie Spraw Publicznych. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Stowarzyszenia Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, był również Członkiem Rady Informatyzacji I kadencji działającej przy MSWiA oraz Doradcą Społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W ramach prowadzonej działalności gospodarczej występuje w charakterze doradcy, trenera i wykładowcy. Autor publikacji dotyczących prawnych aspektów społeczeństwa "informacyjnego".