Jeden uczciwy serwis rządu zamiast chmury witryn marketingu politycznego ministrów

W Wielkiej Brytanii pracują nad jednym wspólnym serwisem rządu, który ma zastąpić istniejący wcześniej serwis Directgov. W ten sposób Wielka Brytania realizuje koncpet, który sygnalizuję w tym serwisie od kilku lat. Ograniczenie liczby serwisów internetowych polskiego rządu, zrezygnowanie z odrębności "stron własnych" i BIP-ów (po prostu prowadzony przez administrację publiczną serwis jest BIP-em), będzie narzędziem, za pomocą którego obywatel może kontrolować państwo. Przyczyni się też do ograniczania wydatków publicznych, zracjonalizuje zarządzanie zasobami. Ograniczenie liczby serwisów ułatwi zabezpieczenie techniczne pozostawionych w użyciu.

Nowy serwis rządu Jej Królewskiej Mości tworzony jest pod adresem www.gov.uk.

Od wielu lat postuluję właśnie takie rozwiązanie, w którym - w warunkach polskich - struktura "działów administracji rządowej" reprezentowana była taxonomiami. Jeden serwis rządu przygotowany zgodnie z zasadami webaccessibility, z prawdziwymi, aktualnymi, nadającymi się do wyszukiwania informacjami (dokumentami), z API, które pozwala na łatwiejszą interakcję, w tym w ramach re-use. Jeden rzetelny serwis zamiast chmury serwisów służący marketingowi politycznemu i utrwalania udzielnych księstw resortowych.

Do tego jeden znany z imienia i nazwiska rządowy "webmaster", a raczej organ, który właściwy byłby zarówno w sprawach dostępu do informacji publicznej, jak i jej ponownego wykorzystania (por. Federalny Główny Informatyzator USA - elektroniczna administracja w strukturze władzy oraz W Wielkiej Brytanii ferment w sferze struktury elektronicznej władzy).

Powyższe postulaty wpisuje się w to, co proponowałem po wybuchu "rewolucji ACTA": Poprawmy kod, by system sprawniej działał i się nie zawieszał. Jeden serwis, w którym obywatel po trzech kliknięciach (względnie po skorzystaniu z wyszukiwarki) dotrze do wszystkich kwitów, które w trakcie negocjacji ACTA leżały na stole. A jeśli ich tam nie będzie, to obywatele dokładnie będą widzieli, że ich tam nie ma.

Przeczytaj również:

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Przeglądając sieć

Przeglądając sieć chciałoby się powiedzieć "jeden uczciwy serwis rządu zamiast tysięcy próbujących go wyręczyć". Tak właśnie sobie pomyślałem po "radzie" po kilkunastu serwisach w stylu pracujadlaciebie.pl

Czy naprawdę publiczne pieniądze trzeba wydawać na coś takiego? Gdyby jakiś urząd coś w tym stylu i to powielone dziesiątki razy zrobił to wrzask by się podniósł...a przecież to też publiczne pieniądze.

Jeden serwis - źródło

VaGla's picture

Jeden serwis - źródło, ale wiele różnych serwisów stworzonych przez zwykłych ludzi, organizacje pozarządowe, przedsiębiorców, organizacje przedsiębiorców, dziennikarzy, etc., w których obywatele mogą analizować i komentować materiały źródłowe. Poza rządem.

Mój postulat nie polega na tym, by serwis rządu był wyposażony w wodotryski. Równie dobrze mogłoby to być pozbawione interfejsu webowego API. Obywatele zrobią z tego swoje własne, kontrolujące rzad narzędzia.

Więcej publicznych pieniędzy idzie na wiele serwisów rządu niż by poszło na zrobienie (i utrzymanie) jednego serwisu. Tylko wówczas byłoby dokładnie wiadomo, czego rzad nie udostępnia obywatelom.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Ciekawa propozycja, ale czy

Ciekawa propozycja, ale czy realna do wprowadzenia?

Każdy minister to aktor, i chce mieć swój/swoje niezależne kanały przekazu ...

By walczyć o swój interes i by być gwiazdą medialną ;)

Oj tam... Zaraz Minister...

Witam.

Po co zaraz wywoływać ministra? A dyrektorzy urzędów to co? Niby gorsi? BIP miał być stroną zawierającą wszelkie informacje użyteczne dla obywatela i co? Ano powstały te BIP-y i są prowadzone, bo muszą być! Ale ile kasy jest walone w stronki podmiotowe! Coraz to nowy design! Coraz więcej wodotrysków! Ale gdy przepuścić toto przez walidator w3c, to ręce opadają! Ale kto by się z lansujących politykierów przejmował takimi niuansami? Skoro on używa jedynie MS Windows, bo taki zakupił za podatnika kasę, to wszyscy mają to samo!
Dziś niestety te stronki urzędów, to jedna z form lansu dyrektorów! Nie jest ważna funkcjonalność czy zawartość. Liczy się tylko, że ma więcej nowych wodotrysków! A wymogi ustawowe też się zrealizuje! Kasy jest dość! A jak zabraknie, to zrestrukturyzuje się jakiś pion i oszczędności będą :-)

Pozdrawiam

Potrzebne nam są wzorce.

Miałem kiedyś wizję takiego wdrożenia - jedna aplikacja CMS dla całej administracji, coś ala Wordpress, Drupal.

Najpierw należy stworzyć stronę np.: cms.gov.pl, następnie zbiera się ekipę programistów i do dzieła. Oczywiście przyjmuję zasadę, że trzeba oszczędzać więc oprogramowanie php, mysql, apache linux (może być też windows server - IIS).

Myślę, że można zrobić coś ciekawego, tylko należy pamiętać że API dostępne publicznie musi być też bardzo dobrze napisane, gdyż wiadomo, jeden system może być systemem zagłady administracji :)

Co do BIP, to rozporządzenie dawno powinno być zmienione ew. zostać wyrzucone na śmietnik lub zakopane 100000 metrów pod ziemią. Jak dla mnie nie powinno być podwójnych stron, bo to nie ma sensu (jest to powielanie informacji), gdyż koszty są o wiele większe.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>