W sprawie Gazety Bytowskiej sąd sprawdza rozumowanie prokuratury

W sprawie Gazety Bytowskiej Sąd Okręgowy w Słupsku poprosił prokuraturę o przesłanie akt wcześniej prowadzonego postępowania w sprawie komentarzy, które ukazały się w serwisie. Sąd zauważył, że prokuratura, kiedy zwróciła się do redaktora serwisu Gazeta Bytowska o udostępnienie danych dotyczących komentarzy mogących naruszać prawo - takie dane od redaktora otrzymała. Następnie umorzyła postępowanie w sprawie tamtych komentarzy, nie dopatrując się znamion czynu zabronionego, jednak później przeciwko redaktorowi postawiła zarzuty i sformułowała akt oskarżenia...

Innymi słowy dziś sąd wyroku nie wydał. W aktach sprawy sąd znalazł informacje, że prokuratura umorzyła wcześniej prowadzone śledztwo, gdyż nie dopatrzyła się w publikowanych komentarzach internautów popełnienia czynu zabronionego (a zatem w działaniu redaktora nie dopatrzyła się znamion pomocnictwa). Nie przeszkadzało to jednak prokuraturze później oskarżyć Leszka Szymczaka, redaktora GBY.pl, o to, że nie usunął "postów, które nawoływały do przestępstwa". Zdaniem sędziego sprawie należy się bliżej przyjrzeć.

Przypomnijmy, że prokuratura posługuje się sformułowaniem "lincz" (prokuratura uważa, że poprzez opublikowanie materiału prasowego redaktor Gazety Bytowskiej dopuścił się czynu "zawierającego znamiona przestępstwa polegającego na publicznym nawoływaniu do popełnienia występków uszkodzenia ciała oraz zbrodni zlinczowania...", co miało dotyczyć tamtejszego komornika (w materiałach imię i nazwisko), a przestępstwo - zdaniem prokuratury - miało polegać na zaniechaniu usunięcia z forum dyskusyjnego gazety postów autorstwa nieustalonych osób).

W związku z powyższym Sad Okręgowy zwrócił się do prokuratury o przekazanie akt umorzonego śledztwa. Po ich otrzymaniu sąd będzie mógł przeanalizować czy istotnie w tym samym stanie faktycznym prokuratura w Bytowie raz uznaje dany czyn za spełniający znamiona przestępstwa, a innym razem uważa, że do przestępstwa nie doszło i czy w toczącym się postępowaniu w istocie nie zachodzi przypadek res iudicata.

Warto też przypomnieć, że redaktor Gazety Bytowskiej zarejestrował dziennik Gazeta Bytowska (jeszcze w czasie, gdy wydawał go w formie papierowej - postanowienie Sądu Wojewódzkiego w Słupsku Ns-Rej.Pr 8/91 z 12 września 1991 r.), a w okresie wskazanym w akcie oskarżenia, tj. 15 kwietnia 2004 do 9 stycznia 9 stycznia 2006 nie było postanowienia Sądu o wykreśleniu rejestracji tytułu.

Jak się wydaje - ciężkie może być życie redaktora lokalnego, niezależnego medium, jeśli relacjonuje ono lokalne życie, a zainteresowani poruszanymi tematami mogą być związani ze sobą różnymi relacjami... Przypomnę słowa oskarżonego, opublikowane 1 lutego 2006 w tekście Czekam na sąd, niedługo po postawieniu zarzutów:

...Wszystko wskazuje na to, że już niedługo stanę przed sądem. Prokuratora i policja w Bytowie zrobiła ze mnie bandziora w biały dzień. Tak długo szukali, aż znaleźli jakieś absurdalne paragrafy. Postawiono mi zarzuty, że nie wpisałem portalu do rejestru dzienników i czasopism oraz, że odpowiadam za słowa, których nigdy nie wypowiedziałem. Każdy wie, że stron www, portali, serwisów internetowych (zwał, jak zwał) rejestrować nie trzeba. Można, ale nie trzeba. A co do drugiego zarzutu, to przypomnę, że chodzi o wpisy na forum dotyczące działalności naszego słynnego komornika Wojciecha D., który stanie niedługo (mam taką nadzieję) przed sądem grodzkim za jazdę po lasach niezarejestrowanym i nieubezpieczonym czterokołowcem...

Sygnatura sprawy przed Sądem Okręgowym w Słupsku: VI Ka 409/07. Na razie nie znamy terminu kolejnej rozprawy. O sprawie Leszka Szymczaka czytaj również:

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Jakiś dziwny sąd w tym Słupsku

Z drugiego akapitu wynika, że słupski Sąd Okręgowy jest jakiś dziwny. Zamiast sprawę zakończyć (w jakikolwiek sposób) pyta i docieka ;-)

Dobry ruch sądu

Maltan's picture

Bo może stosowne organy nie dopełniły obowiązków i nie ustaliły komentatora. Później coś się odwidziało i ostrze sprawiedliwości wymierzono w jedyną dostępną osobę pod ręką.

Abstrahując od tej sprawy. Wnioski z tego płynęłyby niewesołe. Bo ktoś złośliwy względem jakiegoś forum, dodawałby komentarze, które mogłyby wypełniać znamiona przestępstwa. Oczywiście robiłby to tak, żeby nie udało się go namierzyć. Żeby było ciekawiej, sam mógłby złożyć doniesienie do prokuratury, jako życzliwy. I kogo można tu ukarać?

Inna sprawa, że jest całkowicie przeciwny karaniu za słowa. A VaGla nie odnotował (chyba), że idą zmiany w kk. Choć może i słusznie, bo pewnie na zapewnieniach się skończy. ;)

Wojciech

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>