Czy ePUAP to rewolucja w kontaktach z administracją?

W dziale artykuły publikuję dziś nadesłany przez dr Karola Pachnika artykuł na temat niedawnej nowelizacji ustawy o informatyzacji. Autor artykułu jest doktorem nauk prawnych i adwokatem. W swoim tekście zwraca uwagę na to, że nowelizacja dot. ePUAP ograniczyła obywatelom możliwość elektronicznego kontaktowania się z administracją publiczną...

Czy ePUAP to rewolucja w kontaktach z administracją?
Karol Pachnik

Nowelizacja – z 8 stycznia 2010 roku - ustawy o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne wprowadziła elektroniczną Platformę Usług Administracji Publicznej (Dz. U. Z 2010 r. Nr 64, poz. 565 ze zm.), zwaną ePUAP.

W założeniu twórców reformy jest to krok w kierunku budowy modelu społeczeństwa informatycznego (Por. str. 2-3 uzasadnienia druku sejmowego nr 2110).

Odczuwalnym plusem wprowadzenia platformy ePUAP jest możliwość uzyskania przez internet rejestracji indywidualnej działalności gospodarczej w trybie tzw. jednego okienka oraz możliwość złożenia do ZUSu wniosku o wydanie zaświadczenia o niezaleganiu ze składkami na ubezpieczenie.

Radość jednak nie jest zupełna bo, żeby skorzystać w pełni z dobrodziejstw ePUAP należy założyć tzw. profil zaufany i potwierdzić swoją tożsamość w urzędzie wojewódzkim, urzędzie skarbowym lub w jednostce organizacyjnej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Osobiste doświadczenia z zakładania tzw. profilu zaufanego pozwalają na stwierdzenie, że nie jest to jedynie krótka formalność. W moim przypadku założenie profilu zajęło ok. godziny i połączone było z koniecznością odszukania hasła do systemu komputerowego oraz przypomnienia sobie procedury potwierdzania profilu przez urzędnika. Na koniec wydane zostało zaświadczenie na papierze o pozytywnym zakończeniu operacji.

Co więcej sama rejestracja działalności gospodarczej przez internet powoduje co prawda automatyczne zgłoszenie przedsiębiorcy jako płatnika składek do ZUSu ale nie powoduje jednoczesnego zgłoszenia się do ubezpieczeń jako osoby ubezpieczonej co trzeba zrobić odwiedzając właściwą komórkę Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, albo wysyłając formularz pocztą. Skorzystanie z komunikacji elektronicznej nie jest możliwe bez posiadania kwalifikowanego podpisu elektronicznego.

Obecnie nie można wnosić do sądów pism procesowych drogą elektroniczną (Por. zwłaszcza uzasadnienie postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 26 marca 2009 roku sygn. akt I KZP 39/08). Dotyczy to tak sądownictwa powszechnego jak i administracyjnego. Pewnym wyjątkiem jest elektroniczne postępowanie upominawcze. Jednak i wtedy w przypadku wniesienia sprzeciwu dalsze postępowanie toczy się w w formie papierowej (Art. 50537 § 1. kodeksu postępowania cywilnego). Teoretycznie istnieją podstawy prawne do składania pism drogą elektroniczną do sądów powszechnych w postępowaniu cywilnym. Ale w praktyce uniemożliwia to brak stosownego rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości wydanego stosownie do delegacji ustawowej zawartej w art. 125 §4 kodeksu postępowania administracyjnego.

Do niedawna istniała możliwość wnoszenie pism drogą elektroniczną do organów administracji w postępowaniu administracyjnym. Oczywiście pojawiały się trudne do przezwyciężenia przeszkody polegające na tym, że część organów administracji mimo prawnego obowiązku nie miało Biuletynów Informacji Publicznej ani elektronicznych skrzynek podawczych.

Jednak do części bardziej „zinformatyzowanych” organów, podpisując pismo kwalifikowanym certyfikatem można je było nadać, z zachowaniem skutków wniesienia pisma w placówce pocztowej operatora publicznego (Art. 57 §5 pkt 1) kodeksu postępowania administracyjnego).

Opisywaną wyżej zmianą ustawy o informatyzacji ustalono (por. art. 14 ustawy z dnia 12 lutego 2010 roku o zmianie ustawy o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne i niektórych innych ustaw (Dz. U. Z 2010 r. Nr 64, poz. 565 ze zm.)), że dotychczasowe rozporządzenie regulujące kwestie techniczne elektronicznej skrzynki podawczej zachowywało moc jedynie 6 miesięcy od wejścia w życie nowych przepisów. Brak rozporządzenia wykonawczego utworzył lukę legislacyjną, a w konsekwencji pozostawił pustymi regulacje art. 46 § 6 kodeksu postępowania administracyjnego w zw. z art. 16 ust. 3 pkt 1 ustawy o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne. Regulacje te pozwalały na kierowanie pism do organów administracji drogą elektroniczną ustalając reguły takiego postępowania.

Obecnie więc nie ma przepisów wykonawczych regulujących zasady tworzenia elektronicznej skrzynki podawczej, a konieczne do wydania rozporządzenie jest jedynie w fazie projektowania.

Wprowadzając więc regulacje, która miała być przełomowa (ePUAP) w istocie nie tylko nie zwiększono możliwości komunikacji się z urzędami i sądami w formie elektronicznej ale dodatkowo ograniczono już wcześniej wprowadzone rozwiązania. Takie działanie – choć być może nie zamierzone – trzeba ocenić negatywnie.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

A gdzie w tym wszystkim obywatel?

Gdzie w tym wszystkim obywatel, jego stracony czas i wykorzystanie podatków przez niego płaconych w taki sposób aby było mu wygodniej (skoro może być wygodniej)?

Nie jestem prawnikiem ale trudno nie zauważyć tego, że interpretacja przepisów w ten sposób że ustawa (akt wyższej rangi) sobie a przepisy wykonawcze sobie ("ty sobie Sejmie uchwalaj co chcesz a rozporządzenia i tak nie będzie - i co nam zrobisz?...") nie jest szczególnie po myśli zwłaszcza obywatelom. Bo im macha się przed oczami jako sukces nowoczesną obowiązującą ustawą a nie projektowanymi rozporządzeniami do tejże ustawy.

Wydaje się, że w takiej sytuacji jedyna słuszna droga to oparcie się jednak na zapisach ustaw i realizacja technicznych szczegółów w sposób zdroworozsądkowy i bezpieczny - niezależnie od tego czy ktoś to szczegółowo unormował czy też nie. To że ktoś dopisze rozporządzenie to niewiele na stan faktyczny wpłynie: część urzędów chciała i bez rozporządzenia ludziom wyjść na przeciw i elektronicznie z nimi koresponduje a część nie chce. I ta część czy będzie rozporządzenie czy go nie będzie i tak znajdzie jakieś uzasadnienia dlaczego pism elektronicznie nie doręczać - np. opierając się na zapisie 'elektronicznie - chyba, że przepis szczegółowy nie mówi inaczej' - w końcu kto zna wszystkie przepisy szczegółowe i wie czy akurat w tej sprawie to jakiś mówi czy też nie mówi inaczej...:)

Obywatel to tylko element hasła.

Witam.

Ustawa czy rozporządzenia, niewiele zmienią w mentalności urzędniczej. Bo konia z rzędem temu, kto w chwili składania ustawy do sejmu, potrafi wypunktować wszelkie pogorszenia już istniejących rozwiązań. Ponoć w Polsce są serwisy typu Lex czy inne i co? Piszący ustawę skupia się na wymuszeniu określonego celu, byle treść była właściwa do umocowania określonego technicznego rozwiązania. Pieniądze podatnika nie mają znaczenia! Nikt w Polsce jeszcze nie odpowiadał karnie za marnotrawstwo publicznych pieniędzy! A dlaczego? Bo kto ma wpływ na nowelizacje ustaw? A kto odważyłby się postawić Wysoki Sejm przez Trybunałem za tworzenie ustaw, a zwłaszcza nowelizacji, które w bardzo wielu przypadkach usuwają już istniejące rozwiązania. Rozwiązania, które mają swoje odzwierciedlenie w zakupionych systemach informatycznych. Zakupionych za pieniądze z podatków i dotacji unijnych. Ciekawe czy znalazł się jakiś odważny dziennikarz, co na bazie Informacji Publicznej, zebrał dane ile i jakich systemów informatycznych zakupionych za pieniądze z budżetu, zostało wyrzuconych, albo budowanych ponownie od zera...

Jestem mocno niepopularny w wielu kręgach, bo nie ulegam iluzji możliwości systemów informatycznych. A nie ulegam, bo wiem że największą słabością systemów informatycznych są formaty danych. A wystarczy drobna zmiana w nowelizacji i wiele systemów, które powstaną nie będą kompatybilne z istniejącymi. I co? Pozostaje albo przerabiać posiadany system aby był zgodny z innymi, albo kupić nowy, czyli taki który jest najczęściej kupowany. Czyli taki, który jest najbardziej zgodny z obowiązującymi przepisami.

A można było inaczej. Jest przecież K.P.A. który reguluje od lat jak ma funkcjonować urząd. A skoro reguluje, to czemu są problemy z funkcjonowaniem urzędów? Złe K.P.A. które działa od lat? A może problem tkwi w urzędnikach? Ciekawe ilu z urzędników wie co to K.P.A. i wie które artykuły K.P.A. odnoszą się do stanowiska które zajmuje.
Wielu zarzuca polskiej edukacji, że jest systemem nauki poprzez kucie na pamięć. Patrząc na polskie urzędy, ewidentnie widać, że nauka inna niż pamięciowa nie jest skuteczna. Bo jaki pożytek z urzędnika, który nie rozwiąże problemu bo nie zna przepisu gdyż urząd nie zdążył kupić jeszcze jednej licencji np. Lex'a. :-) A gdyby część wiedzy "wykuł na pamięć", to wiele spraw byłby w stanie załatwić bez "suflera" zawierającego przepisy ustaw :-) A policzył ktoś ile energii elektrycznej żrą te wszystkie komputery i laptopy na biurkach urzędników? A to też pieniądze podatnika!

Informatyzacja i owszem. Ale system informatyczny ma redukować ilość zatrudnionych w urzędach! Wtedy informatyzacja ma sens.

Pozdrawiam.

Na ile to rewolucja, a na

Na ile to rewolucja, a na ile może jednak ewolucja, to postęp jakiś jest. Nie jestem prawnikiem i nie śledzę tego dokładnie, ale ja już skorzystałem z plusów epuap.
Jak dla mnie, procedura założenia konta była łatwa i dosyć czytelna. Przy okazji potwierdziłem swój profil w skarbówce, która ma 1 dzień dyżur do 18, i tego samego dnia zaktualizowałem sobie wpis w CEIDG i nie musiałem jechać do urzędu i zarywać kilku godzin (dojazd, czekanie, załatwienie, powrót). PITa też już rozliczałem elektronicznie i dla mnie jako osobie, która zawodowo spędza pół dnia przy komputerze i zwolennika zdalnego zarządzania - super!

Autor odnosi się do całego

kravietz's picture

Autor odnosi się do całego szeregu regulacji, a ePUAP jest jednym konkretnym systemem. Uruchomienie ePUAP czy PZ to jedno, a nie wydanie wspomnianych rozporządzeń to drugie.

--
Paweł Krawczyk | ipsec.pl | echelon.pl
facebook | linkedin

Na co komu koncepcja zwana

Na co komu koncepcja zwana epuap skoro "informatyczne państwo" oparte jest i tak na innych systemach i założeniach. Trzeba założyć profil w systemie rejestracji spółłki Zoo, w osobnym systemie skłąda się pozwy drogą elektroniczną, w jeszce innym systemie składa się deklaracje podatkowe. Do czego to prowadzi? Niby mamy w tym wszystkim mieć na uwadze obywatela i jego potrzeby ale przestajemy panować nad tymi systemami. Bo każdy resort ma własny pomysł na załatwienie problemu i każdy lansuje własną koncepcję. Państwo staje się taką trochę korporację nad którą zarząd powoli traci kontrolę bo poszczególne jednostki organizacyjne usamodzielniają się, a nie o to tu chyba chodzi.

Wiele razy na łamach ninieszego serwisu pisano o różnych stronach i logotypach praktycznie każdego resortu. Brak polityki internetowej = nieczytelność interfejsów = marnowanie pieniędzy. Trochę tak samo jest z systemami elektronicznego kontaktu z obywatelem. Bo po co składać deklarację podatkową za pomocą raz założonego profilu zaufanego skoro można poza epuap potwierdzając swoją tożsamość w inny sposób....

A co z kancelariami? Kiedyś były i był porządek w korespondencji

Witam.

Odniosę się do fragmentu:
Do niedawna istniała możliwość wnoszenie pism drogą elektroniczną do organów administracji w postępowaniu administracyjnym. Oczywiście pojawiały się trudne do przezwyciężenia przeszkody polegające na tym, że część organów administracji mimo prawnego obowiązku nie miało Biuletynów Informacji Publicznej ani elektronicznych skrzynek podawczych.

Ani biuletyn Informacji Publicznej ani Skrzynka Podawcza w postaci aplikacji programowej nie była potrzebna aby realizować ten wymóg!
Potrzebny był tylko WYŁĄCZNIE JEDYNY adres do elektronicznej korespondencji z urzędem!
Do realizacji elektronicznej komunikacji z urzędem wystarczyła zwykła kancelaria w której siedziałby sobie urzędnik POTRAFIĄCY obsługiwać dowolny program pocztowy. Jaki problem był generować potwierdzenie odbioru metodą odpisania na e-mail z podaniem informacji o której i kiedy poczta odebrana została zarejestrowana w dzienniku korespondencji wchodzącej? Skoro list doręczony pocztą zwykła czy pismo doręczone osobiście można zarejestrować w dzienniku korespondencji to jaki problem z pocztą elektroniczną? Zabrakło wyobraźni urzędnikom, czy ustawodawcy? Po kiego grzyba jakieś ePUAP-y czy Elektroniczne Skrzynki Podawcze, skoro wystarczył zwykły e-mail będący adresem elektronicznym urzędu, adresem publicznie dostępnym! Potwierdzenie odbioru można było oprzeć na zwrotce do nadawcy, podpisanej cyfrowo przez urzędnika siedzącego w kancelarii urzędu. Tyle, że w większości urzędów już nie ma kancelarii, bo jest moda na fax-y i publicznie dostępne adresy e-mail dla każdego urzędnika! A potem rodzi się bałagan korespondencyjny! Jak zminimalizować bałagan korespondencyjny? A wystarczy zweryfikować, który urząd działa zgodnie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego, a zwłaszcza z dziale doręczeń! Gdyby znalazł się choć jeden urzędnik Ministerstwa Cyfryzacji i Administracji, który zweryfikowałby zgodność funkcjonowania urzędu z K.P.A., to szybko urzędy stałyby się przyjazne interesantom i przepływ dokumentów byłby sprawniejszy bez marnotrawstwa pieniędzy publicznych. Bo już kiedyś tu wyjaśniono, że Dyscyplina Budżetowa NIE MA NIC WSPÓLNEGO z gospodarnością! A skoro gospodarności nie ma,to marnotrawstwo jest zjawiskiem powszechnym. Komercyjne firmy tylko czatują na okazję zarobienia kasy na kolejnym "najlepszym rozwiązaniu"! A przecież, to jak urząd funkcjonuje wewnątrz, nie jest obszarem zainteresowań K.P.A. Natomiast wady organizacyjne w obszarze funkcjonowania urzędu, ewidentnie rzutują na przestrzeganie K.P.A. Wspomniany Kodeks reguluje wymianę informacji między urzędem a interesantem albo między urzędami. Istotną kwestią jaką należy rozwiązać w pierwszej kolejności, to jest WYZNACZENIE urzędnikom zasady czym jest komunikacja między urzędami! Dla wielu urzędników, K.P.A. nie obowiązuje jeśli są instytucjami powiązanymi organizacyjnie. Dla mnie o odrębności urzędu stanowi fakt, że w nazwie urzędu nie widnieje słowo "Filia" czy "Oddział zamiejscowy". Ciekawe czy urzędnicy z właściwego ministerstwa mają tego świadomość? A może mają, tylko że najpierw musieliby sobie odebrać możliwość wysyłania e-mail'i z pominięciem kancelarii :-) A to już jest zamach na swobody urzędnicze! Bo w tej sytuacji byłby zbędny dostęp do internetu na biurku urzędnika!

Mam świadomość, że świata nie da się naprawić w tym miejscu. Zwłaszcza tego urzędniczego. A szkoda. Ale ponarzekać sobie można, jak to w internecie.

Pozdrawiam.

zgadzam sie z poprzednikiem

Skoro mozna przyjmowac dokumenty papierowe i rejestrowac je na papierze to jaki jest problem z emailem. Caly ten EPUB ma za zadanie ograniczyc dostep obywatela do urzedu droga elektroniczna i tyle. Urzedy boja sie latwosci dostepu i nie chca byc przyjazne. Utrudnienia w dostepie ograniczaja ilosc petentow i o to dokladnie urzedom chodzi - zeby nic nie robic.

ePUAP - jest to jedno wielkie nieporozumienie

ePUAP - jest to jedno wielkie nieporozumienie. Serdecznie zapraszam do założenia profilu i "załatwienia konkretnej sprawy w bardzo prosty, praktyczny i szybki sposób". Czy to się skończy wysłaniem zwykłego maila albo wizytą w urzędzie? :-)

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>