O zderzeniu tajemnicy przedsiębiorstwa z informacją publiczną i o licencji CC na Słownik polszczyzny XVI wieku

Dla ciekawych finału sprawy opisanej w tekście Jak brzmi umowa licencyjna, na podstawie której Słownik polszczyzny XVI wieku znalazł się w internecie? przydatna pewnie będzie informacja, że Sąd Okręgowy w Warszawie Wydział V Cywilny Odwoławczy w dniu 9 listopada 2010 r. wydał wyrok (sygn. V Ca 2388/10), w którym nakazał Instytutowi Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk w Warszawie udostępnienie prof. Januszowi Bieniowi informacji publicznej w zakresie treści umowy licencyjnej zawartej w dniu 21 października 2007 r. pomiędzy Instytutem Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk w Warszawie a Uniwersytetem Mikołaja Kopernika z siedzibą w Toruniu na korzystanie z utworu pt. "Słownik Polszczyzny XVI wieku, tom 1 - 32" poprzez wydanie powodowi kserokopii tekstu tej umowy. Wyrok został wykonany (a przynajmniej w części dotyczącej udostępnienia licencji; pozostały chyba jeszcze sprawy związane ze zwrotem kosztów...).

Ponieważ wyrok został wykonany - wiemy już, jaki jest status prawny słownika (o czym donosi prof. Bień w tekście Słownik polszczyzny XVI w. i jego uzupełnienia w Internecie). Otóż IBL PAN zawarł z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu umowę licencyjną niewyłączną, której przedmiotem są utwory zatytułowane "Słownik Polszczyzny XVI wieku, tomy 1-32". W umowie znalazła się informacja, że autorem utworów jest zespół Słownika Polszczyzny XVI wieku. Z perspektywy tematu dociekań prof. Bienia, tj. z perspektywy pytania o postanowienia umowy, na podstawie której Słownik polszczyzny XVI wieku znalazł się w internecie, trzeba napisać, że Licencjodawca (IBL PAN) udzielił licencjobiorcy (UMK w Toruniu) licencji obejmującej m.in. rozpowszechnianie utworu online: "udostępnienie w Internecie dla wszystkich bez ograniczeń", a całość licencji jest ograniczona klauzulą: "udostępnienie na podstawie licencji Creative Commons z uznaniem autorstwa, tylko użycia niekomercyjne, bez utworów zależnych". Licencja ma charakter nieodpłatny, a umowa została zawarta na czas nieokreślony.

A jednym z powodów pytania o licencje było to, że wersja elektroniczna tomów od 1 do 32 Słownika znalazła się w Kujawsko-Pomorskiej Bibliotece Cyfrowej (prowadzonej przez Konsorcjum Bibliotek Naukowych Regionu Kujawsko-Pomorskiego), zaś jeden z badaczy pracujących w Katedrze Lingwistyki Formalnej Wydział Neofilologii Uniwersytetu Warszawskiego postanowił dowiedzieć się, jak brzmi prawnoautorska umowa licencyjna, na podstawie której te tomy w wersji elektronicznej się w internecie znajdują. Przy okazji sam chciał móc z tych materiałów korzystać, zatem informacja o licencji była i jest dla niego cenna.

Instytut Badań Literackich PAN odmawiał udostępnienia informacji publicznej, tj. treści umowy licencyjnej, "z uwagi na wyłączenie jej jawności ze względu na tajemnicę przedsiębiorcy". W sprawie zapadały następnie wyroki sądów, w tym: sądu administracyjnego - wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 18 czerwca 2009 (sygn. akt II SAB/Wa 14/09) oraz sądu powszechnego - wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 9 listopada 2010 r. (sygn. akt. V Ca 2388/10).

Skoncentrujmy się na tym ostatnim wyroku, w którego uzasadnieniu (przekazanym powodowi 21 grudnia) czytamy:

Wyrokiem z dnia 12 marca 2010r. Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie oddalił powództwo Janusza Bienia, który domagał się nakazania Instytutowi Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk udostępnienia mu informacji publicznej w zakresie treści umowy licencyjnej zawartej w dniu 21 października 2007r. pomiędzy pozwanym Instytutem a Uniwersytetem Mikołaja Kopernika z siedzibą w Toruniu na korzystanie z utworu pt. „Słownik Polszczyzny XVI wieku, tom 1-32" poprzez wydanie mu kserokopii tekstu tej umowy oraz zasądził od powoda na rzecz pozwanego koszty procesu.

Sąd Rejonowy wskazał, że powództwo w sprawie niniejszej nie zasługiwało na uwzględnienie gdyż powód nie wykazał, że posiada tytuł prawny do uzyskania kserokopii spornej umowy. Sąd uznał, że żądanie pozwu należy ocenić przez pryzmat art. 222 § 1 kc i powód dla wykazania skuteczności jego żądania winien wykazać, że przysługuje mu prawo własności do przedmiotu objętego pozwem - czego ten nie uczynił w niniejszym procesie, nie przeprowadzając dowodu, że przysługuje mu prawo własności do któregokolwiek z 32 tomów Słownika Polszczyzny XVI wieku, ani jakiekolwiek inne uprawnienie z tytułu spornej umowy.

Jako dodatkową przesłankę oddalenia powództwa Sąd Rejonowy wskazał przepis art. 5 ust. 2 ustawy z dnia 06 września 200lr. o dostępie do informacji publicznej.

Sąd zauważył, że niewątpliwym jest, iż pozwany jest podmiotem zobowiązanym na gruncie powyższej ustawy do udostępnienia informacji publicznej, zaś informacja dotycząca przedmiotowej umowy ma charakter informacji publicznej.

Sąd Rejonowy stanął na stanowisku, że pozwany może prowadzić działalność gospodarczą jak przedsiębiorca i mógł zawrzeć umowę, która ze względu na swą treść może być objęta ochroną wynikającą z zasad tajemnicy przedsiębiorcy. Powołanie się przez pozwanego na tajemnicę przedsiębiorcy stanowi ustawową podstawę do odmowy udostępnienia informacji publicznej i zdaniem Sądu Rejonowego było to działanie zasadne, co unicestwia żądanie powoda.

Apelację od powyższego wyroku wniósł powód Janusz Bień, zaskarżając ten wyrok w całości.

Skarżący zarzucił Sądowi Rejonowemu: naruszenie art. 2 ust. 2 ustawy z 06 września 200lr. o dostępie do informacji publicznej przez błędne przyjęcie, że do otrzymania informacji publicznej wymagane jest posiadanie interesu prawnego, oparcie się na nieudowodnionej przesłance, że przedmiotowa umowa zawiera informacje posiadające wartość gospodarczą, prowadzenie postępowania z pominięciem kwestii istotnej dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy oraz naruszenie art. 217 § 1 kpc i art. 224 § 1 kpc.

Wskazując na powyższe skarżący wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku i uwzględnienie żądania pozwu, ewentualnie - o uchylenie tego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu.

Sąd Okręgowy zważył, co następuje;

Apelacja powoda jest w pełni uzasadniona.

Janusz Bień wystąpił z żądaniem objętym niniejszym pozwem korzystając z uprawnienia wynikającego z normy art. 22 ust. 1 ustawy z 06 września 200lr. o dostępie do informacji publicznej, zgodnie z którą „podmiotowi, któremu odmówiono prawa dostępu do informacji publicznej ze względu na wyłączenie jej jawności z powołaniem się na ochronę danych osobowych, prawo do prywatności oraz tajemnicę inną niż państwowa, służbowa, skarbowa lub statystyczna, przysługuje prawo wniesienia powództwa do sądu powszechnego o udostępnienie takiej informacji".

Jak zauważył to również Sąd Rejonowy pozwany Instytut jest podmiotem zobowiązanym na gruncie ustawy o dostępie do informacji publicznej do udzielania informacji, mającej charakter informacji publicznej, będącej w jego posiadaniu.

Umowa licencyjna wskazywana przez powoda stanowi informację publiczną w rozumieniu przywoływanej ustawy, co zostało jednoznacznie ustalone przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z dnia 18 czerwca 2009r. (sygn. akt II SAB/Wa 14/09), którym to orzeczeniem Dyrektor pozwanego Instytutu został zobowiązany do rozpatrzenia wniosku Janusza Bienia o udostępnienie mu informacji publicznej.

Strona pozwana odmówiła powodowi udostępnienia mu żądanej informacji publicznej z uwagi na wyłączenie jej jawności ze względu na tajemnicę przedsiębiorcy - co skutkowało zainicjowaniem niniejszego postępowania sądowego przez powoda.

W sprawie jak omawiana zasadność zgłoszonego żądania winna być oceniana przez pryzmat słuszności powołania się na podmiot zobowiązany do udzielenia informacji publicznej na wyłączenie jej jawności.

Osoba domagająca się udzielenia jej dostępu do informacji publicznej (powód w procesie jak omawiany) nie musi wykazywać żadnych uprawnień do uzyskania takiej informacji ani wyjaśniać celu swego żądania.

Trzeba podkreślić, że przepis art. 2 ustawy z dnia 6 września 200 lr. o dostępie do informacji publicznej dopuszcza możliwość wystąpienia z wnioskiem o udzielnie informacji publicznej każdemu, bez wykazania interesu prawnego lub faktycznego i w tym sensie nie jest istotnym, kto tej informacji żąda.

Całkowicie chybione jest więc stanowisko Sądu Rejonowego jakoby powód w niniejszej sprawie powinien wykazać posiadanie uprawnień - szczególnie właścicielskich - do umowy, której treści udostępnienia się domaga jako posiadającej status informacji publicznej.

Żądanie wydania kserokopii treści umowy pozostaje zgodne z regulacją cytowanej ustawy z 06 września 200lr. dotyczącą sposobu udostępniania informacji publicznych (art. 7 - 15).

Argumentacja Sądu Rejonowego odnośnie bezzasadności powództwa na gruncie art. 222 § 1 kc jest więc błędna i nie mająca żadnego umocowania w przepisach prawa.

Podkreślić też należy, że w postępowaniu jak przedmiotowe Sąd powinien mieć możliwość zbadania i ocenienia, czy faktycznie informacja, o której udostępnienie ubiega się powód, stanowi „tajemnicę przedsiębiorstwa" w rozumieniu ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, a w konsekwencji - czy należy do kategorii tajemnic ustawowo chronionych, o których mowa w art. 5 ust. 1 i 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Zdaniem Sądu Okręgowego w składzie tu orzekającym wykazanie okoliczności świadczących o rzeczywistym występowaniu w danym przypadku ustawowo chronionej tajemnicy ograniczającej prawo do informacji publicznej obciąża pozwanego - czyli podmiot zobowiązany do udostępnienia informacji publicznej - skoro to ten podmiot powołuje się na przesłankę ograniczenia prawa do informacji publicznej jako podstawę odmówienia dostępu do takiej informacji.

A zatem to pozwany, zgodnie z normami art. 6 kc i art. 232 kpc, powinien w ramach niniejszego postępowania przedstawić tego typu dowody, za pomocą której wykazałby, że przedmiotowa umowa zawiera elementy, które mogą być uznane za tajemnicę przedsiębiorcy.

W ocenie Sądu Okręgowego pozwany w tej sprawie powyższemu obowiązkowi nie podołał, gdyż ograniczył się do ogólnikowego twierdzenia, że sporna umowa zawiera informacje posiadające wartość gospodarczą - które to twierdzenie nie może być w żaden sposób zweryfikowane. Takie samo ogólnikowe wskazanie zawierała decyzja pozwanego z dnia 13 sierpnia 2009r. odmawiająca mu dostępu do informacji publicznej (k. 8 akt sprawy).

Co więcej - ponieważ zastosowanie znajduje tu definicja „tajemnicy przedsiębiorstwa" zawarta w art. 11 ust. 4 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji - dla przyjęcia, że w omawianym przypadku mamy do czynienia z informacjami stanowiącymi tajemnicę przedsiębiorcy, wbrew poglądowi wyrażonemu przez Sąd Rejonowy, koniecznym było również wykazanie, że pozwany (lub jego kontrahent) podjęli wobec informacji zawartych w spornej umowie niezbędne działania w celu zachowania ich poufności. Tej okoliczności pozwany również wykazał.

Powoływanie się przez pozwanego na rzekomo bezprawne zamierzenia powoda co do sposobu skorzystania z uzyskanej informacji jest bez znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy jak omawiana z punktu widzenia przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.

W związku z powyższym w realiach omawianej sprawy nie było - zdaniem Sądu Okręgowego - podstaw do uznania, że pozwany zasadnie omówił powodowi dostępu do żądanej przez tego ostatniego informacji publicznej i w związku z tym powództwo Janusza Bienia winno zostać uwzględnione.

Dlatego Sąd Okręgowy - działając na podstawie art. 386 § 1 kpc - odpowiednio zmieni! zaskarżony wyrok, nakazując pozwanemu udostępnienie powodowi żądanej informacji publicznej oraz orzekając o zwrocie kosztów procesu na rzecz powoda zasadzie art. 98 kpc.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Czy ta sprawa wymaga dwóch instancji?

Czy ta sprawa jest rzeczywiście tak skomplikowana, że Sąd Rejonowy nie mógł sobie z nią poradzić? Wg mnie opinia Sądu Okręgowego jest dla wyroku Sąd Rejonowego druzgocąca. Wygląda jakby Sąd Rejonowy na chybcika sprawę odrzucił, włączony został sąd wyższej instancji... Ale ktoś za tą zabawę płaci, czyż nie?

nie na chybcika...

Rozprawa w Sądzie Rejonowym trwała półtorej godziny, a wyrok został ogłoszony dopiero po ponad dwóch tygodniach.

Czy w ostatnim zdaniu

Co więcej - ponieważ zastosowanie znajduje tu definicja „tajemnicy przedsiębiorstwa" zawarta w art. 11 ust. 4 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji - [...]
Tej okoliczności pozwany również wykazał.

Czy w ostatnim zdaniu nie zginęło 'nie'?

Być może

VaGla's picture

Być może zginęło, jednak zacytowałem tak, jak jest na papierze z sądu.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Domyślam się :) być może

Domyślam się :) być może sąd powinien sprostować "oczywistą pomyłkę pisarską.

uzasadnienie wyroku

Do uzasadnienia wyroku "skład tu orzekający" mógłby się nieco bardziej przyłożyć;) Summa summarum dobrze, że rozstrzygnięcie jest słuszne.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>