Jak brzmi umowa licencyjna, na podstawie której Słownik polszczyzny XVI wieku znalazł się w internecie?

Zaczęło się od tego, że prof. Janusz S. Bień zwrócił się do Instytutu Badań Literackich PAN z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej na temat umowy licencyjnej, dotyczącej udostępniania w Internecie "Słownika polszczyzny XVI wieku". Wniosek złożony w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej datowany jest na 27 października 2008 r. Profesor nie uzyskał wnioskowanej informacji, ale również nie odmówiono mu tej informacji w formie decyzji administracyjnej. W efekcie prof. Bień wniósł skargę na bezczynność, w wyniku której 18 czerwca 2009 roku zapadł wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. akt II SAB/Wa 14/09). WSA w Warszawie zobowiązał Dyrektora Instytutu Badań Literackich PAN do rozpatrzenia wniosku. To tylko wstęp do znacznie dłuższej sagi, w której już raz wyrokował Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia Wydział I Cywilny, a teraz prof. Bień złożył apelację od tego wyroku... Może się wydawać, ze słownik w internecie znalazł się na jednej z licencji Creative Commons, ale czy konsorcjum bibliotek rzeczywiście mogło na takiej licencji udostępnić słownik? Wiele zależy od tego, jakiej licencji udzielił Instytutu Badań Literackich PAN oraz komu tej licencji udzielono...

Badanie historii powstawania słownika można rozpocząć od artykułu dr. hab. Krzysztofa Szafrana, zatytułowanego Ku elektronicznej wersji Słownika polszczyzny XVI wieku (PDF). Tam m.in. znajduje się informacja, że pierwszy tom słownika ukazał się w 1966 roku, że tomy I-XXII wydawane zostały we Wrocławiu w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich. Kolejne tomy wydawało już Wydawnictwo Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk. Na stronie Instytutu można przeczytać, że dotychczas ukazały się 32 tomy "Słownika", wymieniono również zespoły autorów pracujących nad redakcją. Jednocześnie na jednej ze stron Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego, pod tytułem Historia wersji elektronicznej i podziękowania czytamy na temat tego słownika:

Idea udostępnienia w Internecie Słownika polszczyzny XVI w. powstała kilka lat temu — mówił o niej m.in. Krzysztof Szafran w referacie na zjeździe Polskiego Towarzystwa Językoznawczego w 2003 r. w Tarnowie, opublikowanym później w Biuletynie PTJ, a także Tadeusz Piotrowski m.in. na wspomnianym zjeździe PTJ i na konferencji Digitization of National Heritage w 2004 r. w Belgradzie (por. Review of the National Center for Digitization Issue 6 (2005) pp 95-102) oraz Janusz S. Bień w 2005 r. w Pradze (sesja Annotation of Written Cultural Heritage w ramach Vilém Mathesius Lecture Series 20).

Istotnego impulsu w tej sprawie dostarczył również Peter Krolikowski ze Stanów Zjednoczonych. Zgodził się on mianowicie udostępnić publicznie wskanowany na własne potrzeby i skonwertowany na format DjVu cały pierwszy tom Słownika. Janusz S. Bień przygotował stronę WWW z prostym indeksem dla tej elektronicznej wersji pierwszego tomu i wystąpił formalnie do właściciela praw autorskich — Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk — o wyrażenie zgody na udostępnienie w Internecie. Zgoda ta została wyrażona na posiedzeniu Komitetu Redakcyjnego Słownika w dniu 21 lutego 2006 r.

Ze względu na nierówną jakość skanów wykonanych przez Krolikowskiego postanowiono tom wskanować ponownie. Zawarta w tomie dużego formatu mapa została wskanowana grzecznościowo przez Bibliotekę Uniwersytecką w Warszawie, za co serdecznie dziękujemy Ewie Stachowskiej-Musiał, kierownik Oddziału Zabezpieczania i Konserwacji Zbiorów BUW. Pozostałe strony zostały wskanowane w toruńskiej Pracowni Słownika Polszczyzny XVI w. przez Krzysztofa Opalińskiego, który dokonał również konwersji na format DjVu. Witrynę WWW przygotował Janusz S. Bień, wykorzystując fragmenty opracowanych przez siebie witryn słownika Knapskiego i Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich.

Słownik pojawił się w internecie, chociaż IBL linkuje do dwóch źródeł:

Widać z tego, że wersja elektroniczna tomów od 1 do 32 znalazła się w Kujawsko-Pomorskiej Bibliotece Cyfrowej (prowadzonej przez Konsorcjum Bibliotek Naukowych Regionu Kujawsko-Pomorskiego), zaś jeden z badaczy pracujących w Katedrze Lingwistyki Formalnej Wydział Neofilologii Uniwersytetu Warszawskiego postanowił dowiedzieć się, jak brzmi prawnoautorska umowa licencyjna, na podstawie której te tomy w wersji elektronicznej się w internecie znajdują. To tylko pewne tło wniosku prof. Bienia.

Domagając się informacji publicznej prof. Bień napisał 17 marca 2009 r. w swojej skardze m.in.:

(...)
Informacja publiczna, o która proszę, to tekst umowy licencyjnej na udostępnienie w Internecie Słownika polszczyzny XVI wieku, podpisanej w dniu 21.10.2007 przez Instytut Badan Literackich PAN z Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa. O licencji tej jako pierwsza poinformowała w dniu 25.01.2008 koordynator biblioteki cyfrowej mgr Bożena Bednarek-Michalska na witrynie Biblioteki.

Warto zwrócić uwagę na krańcowo odmienne podejście stron tej umowy do sprawy. Dnia 15.02.08 zwróciłem się do Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie z sugestia, aby w ramach wymiany doświadczeń uzyskać tekst tej licencji. Jeszcze tego samego dnia Dyrektor BUW mgr Ewa Kobierska-Maciuszko przekazała moja prośbę mgr Bednarek-Michalskiej, która odpowiedziała również jeszcze tego samego dnia:

Licencje nie są tajne Pan Profesor może je sobie ściągnąć z naszych stron www

Ponieważ jednak odpowiedz ta była dla mnie za mało konkretna, o pełna informacje zwróciłem się do Instytutu Badan Literackich PAN. Na nieformalne prośby z 26.08.2008 i 17.09.2008 Instytut w ogóle nie zareagował, a na formalna prośbe z 27.10.08 odpowiedział dopiero po ponad 3 miesiącach, i to wyłącznie wskutek zaskarżenia jego bezczynności do sadu.
(...)

Screenshot Opisu wydania Słownika polszczyzny XVI wieku

Screenshot "Opisu wydania" Słownika polszczyzny XVI wieku, który znalazł się na stronach Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej. Jak widać na tej stronie - jest tam również pole "Prawa", w tym "Właściciel praw" - Instytut Badań Literackich PAN oraz "Licencja" - by-nc-nd. Można więc przypuszczać, że licencja, o którą chodzi, jest w istocie jedną z licencji Creative Commons. W tym konkretnym przypadku licencja zawierająca się w opisie Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Polska... Czy rzeczywiście? Czy konsorcjum mogło na takiej licencji umieścić w Sieci słownik? Inna sprawa, że nie o to pyta prof. Bień. Pyta o to, na jakich warunkach Instytut Badań Literackich PAN udostępnił Słownik jednemu z podmiotów tworzących konsorcjum biblioteczne...

Prof. Bień bezskutecznie usiłował poznać treść umowy licencyjnej. Kiedy złożył już skargę na bezczynność IBL odpowiedział na nią pełnomocnik Dyrektora Instytutu Badań Literackich PAN, stwierdzając m.in., że "żądana przez skarżącego umowa licencyjna nie jest informacją publiczną ze względu na charakter umowy wydawniczej oraz, że mają w stosunku do niej zastosowanie przepisy ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych". Stwierdził również, że "umowa zawiera informacje, których ujawnienie naruszyłoby art. 5 ust. 2 powołanej ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej".

Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że skarga na bezczynność IBL zasługuje na uwzględnienie. Sam wyrok dostępny jest w Sieci. W jego uzasadnieniu czytamy:

(...)
Wskazać należy, że ustawa z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej określa informację publiczną bardzo szeroko, jako każdą informację w sprawach publicznych. Zgodnie z jej art. 1 ust. 1 i art. 61 Konstytucji RP, informację publiczną stanowi każda wiadomość wytworzona przez szeroko rozumiane władze publiczne oraz osoby pełniące funkcje publiczne, a także inne podmioty, które tę władzę realizują bądź gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa w zakresie tych kompetencji. Taki charakter ma również wiadomość niewytworzona przez podmioty publiczne, lecz odnosząca się do tych podmiotów (por. wyrok NSA z dnia 30 października 2002 r., sygn. akt II SA 1956/02, Monitor Prawniczy 2002/23/1059). Ustawa powyższa nie definiuje pojęcia sprawy publicznej, zaś wyliczenie wskazane w art. 6 ustawy jest jedynie przykładowe. W związku z tym, dla wyjaśnienia pojęcia sprawy publicznej, należy kierować się treścią art. 61 ust. 1 Konstytucji RP, zgodnie z którym obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa. W myśl zaś art. 61 ust. 2 Konstytucji RP, prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu. Na prawo do informacji publicznej, zgodnie z art. 3 ust.1 pkt 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej, składa się również uprawnienie do wglądu do dokumentów urzędowych, których definicja zawarta jest w art. 6 ust. 2 cytowanej ustawy. Przepis ten należy zatem interpretować rozszerzająco, zgodnie z konstytucyjną zasadą dostępu do wszelkich dokumentów obejmujących informację publiczną. Kryterium uzyskania dostępu do dokumentu jest zatem jedynie istnieniem okoliczności wyłączających udostępnienie informacji publicznej, a nie jego kwalifikacją jako dokumentu urzędowego (por. M. Jaśkowska, Dostęp do informacji publicznych w świetle orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego, Toruń 2002, s. 37-39). Ponieważ zgodnie z art. 61 ust. 2 Konstytucji, prawo do informacji obejmuje też dostęp do dokumentów, a Konstytucja na podstawie jej art. 8 jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej i jej przepisy stosuje się bezpośrednio, zatem nie można dokonywać takiej interpretacji art. 6 ustawy o dostępie do informacji publicznej, która ograniczałaby wspomniane prawo wbrew wyraźnej regulacji art. 61 Konstytucji (por. wyrok WSA w Warszawie z dnia 16 stycznia 2004r., sygn. akt II SAB 364/03, Lex nr 162285).

Tak więc informacją publiczną jest treść dokumentów wytworzonych przez organy władzy publicznej i podmioty niebędące organami administracji publicznej, które na gruncie tej ustawy zostały zobowiązane do udostępnienia informacji, które mają walor informacji publicznej, treść wystąpień, opinii i ocen przez nie dokonywanych, niezależnie do jakiego podmiotu są one kierowane i jakiej sprawy dotyczą. Informację publiczną stanowi więc treść wszelkiego rodzaju dokumentów odnoszących się do organu władzy publicznej lub podmiotu niebędącego organem administracji publicznej, związanych z nimi bądź w jakikolwiek sposób dotyczących ich. Są nią zarówno treści dokumentów bezpośrednio przez nie wytworzonych, jak i te, których używają przy realizacji przewidzianych prawem zadań (także te, które tylko w części ich dotyczą), nawet gdy nie pochodzą wprost od nich.

Zgodnie zaś z art. 4 ust. 1, obowiązane do udostępniania informacji publicznej są władze publiczne oraz inne podmioty wykonujące zadania publiczne, w szczególności: organy władzy publicznej, organy samorządów gospodarczych i zawodowych, podmioty reprezentujące zgodnie z odrębnymi przepisami Skarb Państwa, podmioty reprezentujące państwowe osoby prawne albo osoby prawne samorządu terytorialnego oraz podmioty reprezentujące inne państwowe jednostki organizacyjne albo jednostki organizacyjne samorządu terytorialnego, podmioty reprezentujące inne osoby lub jednostki organizacyjne, które wykonują zadania publiczne lub dysponują majątkiem publicznym oraz osoby prawne, w których Skarb Państwa, jednostki samorządu terytorialnego lub samorządu gospodarczego albo zawodowego mają pozycję dominującą w rozumieniu przepisów o ochronie konkurencji i konsumentów.

Przechodząc na grunt rozpoznawanej sprawy wskazać należy, że zgodnie z art. 1 ustawy z dnia 25 kwietnia 1997 r. o Polskiej Akademii Nauk (Dz. U. Nr 75, poz. 469 ze zm.), Polska Akademia Nauk jest państwową instytucją naukową, posiadającą osobowość prawną (art. 3 ustawy). Finansowana jest ze środków budżetowych i pozabudżetowych (art. 60 ustawy). Jeśli zaś chodzi o Instytut Badań Literackich PAN, to zgodnie z art. 36 ust. 1 powołanej ustawy, podstawową placówką naukową PAN jest instytut, który stosownie do ust. 2 tego artykułu posiada osobowość prawną. Instytut Badań Literackich PAN posiada osobowość prawną od 1998 r. Na czele instytutu stoi dyrektor. Akademia wyposaża Instytut ze swojego mienia w środki niezbędne do prowadzenia działalności określonej w statucie instytutu. Ponadto, Instytut występuje w stosunkach prawnych we własnym imieniu i działa na własny rachunek, a placówki naukowe Akademii prowadzą samodzielną gospodarkę finansową, pokrywając koszty działalności z przydzielonych im środków budżetowych oraz pozabudżetowych. W świetle powyższego nie ulega zatem wątpliwości, że Dyrektor Instytutu Badań Literackich jest podmiotem zobowiązanym na gruncie ustawy o dostępie do informacji publicznej do udzielenia informacji, mającej charakter informacji publicznej, będącej w jego posiadaniu (faktu nieposiadania żądanych dokumentów organ nie kwestionował i nie podnosił).

Natomiast, jeśli chodzi o przedmiot żądania skarżącego, to zdaniem Sądu, należy uznać, iż zakresem ustawy o dostępie do informacji publicznej objęte są również umowy cywilnoprawne, w tym umowy licencyjne, zawierane przez organy władzy publicznej oraz osoby pełniące funkcje publiczne, gdy dotyczą spraw publicznych. Stanowią one bowiem informacje wytworzone przez organ władzy publicznej. Dostęp do nich może jednak podlegać ograniczeniu w myśl art. 5 ust. 1 i 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Tak więc żądana przez skarżącego informacja stanowi informację publiczną.

Wskazać należy, że zgodnie z art. 13 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej, udostępnienie informacji publicznej na wniosek następuje bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku, z zastrzeżeniem ust. 2 i art. 15 ust. 2.

Udostępnienie informacji publicznej jest czynnością materialno - techniczną. Żaden przepis prawa nie nakłada na dysponenta takiej informacji obowiązku nadawania tejże czynności szczególnej formy. Ważne także przy tym jest, że dostęp do informacji publicznej realizowany jest w pierwszej kolejności przez wgląd do dokumentów urzędowych (art. 3 ust. 1 pkt 2 ustawy). Oznacza to, że skarżący, zainteresowany uzyskaniem dostępu do wskazanej umowy licencyjnej, swoje prawo do informacji publicznej może zrealizować, udając się do organu w celu zapoznania się z treścią tych dokumentów lub też może to nastąpić w inny wskazany przez skarżącego sposób, choćby poprzez wydanie kserokopii dokumentów.
(...)

Była umowa, zdaniem WSA w Warszawie taka umowa jest informacją publiczną, skarżący złożył wniosek, wniosek nie został rozpatrzony w odpowiednim trybie, zaś odmowa udzielenie informacji, które - jeśli zachodzą przesłanki ustawowe - powinna mieć postać decyzji administracyjnej, nie została w odpowiednim trybie wydana. Dlatego WSA w Warszawie zobowiązał IBL do rozpatrzenia wniosku.

Skoro tak, to 13 sierpnia 2009 roku Instytut Badań Literackich PAN odmówił udostępnienia wnioskowanej informacji publicznej "z uwagi na wyłączenie jej jawności ze względu na tajemnicę przedsiębiorcy". Podstawą odmowy ma być zatem art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Wnioskującego pouczono, że przysługuje mu prawo wniesienia powództwa do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieście w Warszawie. Prof. Bień taki pozew złożył 26 sierpnia 2009 roku. Następnie, 8 września 2009 roku, uzupełnił pozew stwierdzając m.in.:

Jeśli nie ma przeszkód formalnych, chciałbym obecnie rozszerzyć moją prośbę na kserokopię wszystkich dokumentów regulujących zasady udostępniania Słownika polszczyzny XVI wieku w Internecie, w szczególności na dodatkowe umowy lub pisma modyfikujące postanowienia pierwotnej licencji, podpisanej — jak wynika z dostępnych informacji — 21 października 2007 r.

W odpowiedzi na pozew pełnomocnik IBL stwierdził, że żądania pozwu są niezasadne. Dodatkowo uzasadniał to w następujący sposób:

Instytut Badań Literackich PAN jest placówką naukową PAN działającą na podstawie przepisów ustawy z dnia 25.4. 1997 r. o Polskiej Akademii Nauk (Dz. U. nr 75 z 1997 r., poz. 469 z p.zm.). Instytut posiada osobowość prawną. Zgodnie z art. 63 ust. 1-2- ustawy placówki naukowe Akademii prowadzą samodzielną gospodarkę finansową i pokrywają koszty działalności z przydzielanych im środków budżetowych na zasadach określonych w odrębnych przepisach oraz ze środków pozabudżetowych pozyskiwanych przez placówki. Placówka może także uczestniczyć w wynikach ekonomicznych osiąganych z tytułu stosowania i upowszechniania efektów jej działalności. Rodzaje przychodów placówki, m.in, z różnych form jej działalności komercyjnej, wymieniają przepisy wykonawcze do ustawy, tj. przepisy § 10 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 22.12.1998 r o w sprawie szczególnych zasad finansowania placówek PAN oraz gospodarki finansowej jej placówek (E)z.U. Nr 162, poz. 1140)

Co do zasady Instytut Badań Literackich PAN może więc prowadzić działalność zarobkową tak jak typowe podmioty gospodarcze (przedsiębiorcy). W praktyce, w przypadku placówek humanistycznych przychody z działalności zarobkowej osiągane są przede wszystkim z działalności wydawniczej - wydawania w różnych formach książek, czasopism i innych utworów w rozumieniu Prawa autorskiego. Przedmiotowy Słownik Polszczyzny XVI wieku jest także sprzedawany w dziale wydawniczym Instytutu.

Instytut Badań Literackich PAN mający stosowne uprawnienia i prowadzący faktyczną działalność zarobkową spełnia w konsekwencji definicję przedsiębiorcy z art. 5 ust. 2 ustawy z dnia 6.09.2001 r. Instytut posiadał więc stosowne umocowanie prawne, co wynika też z z motywów uzasadnienia w.w. wyroku WSA.

Umowa licencyjna z dnia 21 października 2007 r. dotyczyła udzielenia przez Instytut Badań Literackich PAN Uniwersytetowi Mikołaja Kopernika w Toruniu licencji na zasadach ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. Nr 24, poz. 83, z p.zm.) na korzystanie i upowszechnianie utworu pt. Słownik Polszczyzny XVI wieku, tom 1-32. Stronami umowy są: Instytut Badań Literackich PAN i Uniwersytet Mikołaja Kopernika.

Umowa licencyjna podlega regulacjom prawa cywilnego i ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. Nr 24, poz. 83, z p.zm.). Jej treść, z uwagi na przedmiot umowy (charakter licencji wyłączny czy niewyłączny, pola eksploatacji) i zawarte tam uregulowania pochodne natury finansowej (odpłatność czy nie odpłatność), objęta jest ochroną wynikającą z zasady tajemnicy przedsiębiorcy.
(...)

26 lutego 2010 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia Wydział I Cywilny przeprowadził rozprawę. 12 marca 2010 roku Sąd ten wydał wyrok (sygn. I C 1305/09), którym oddalił powództwo prof. Bienia, ponieważ - jak wynika z uzasadnienia - w ocenie Sądu Powód nie wykazał, że ma tytuł prawny do uzyskania kserokopii spornej Umowy. Dalej zaś sąd uzasadniał w następujący sposób:

(...)
Za podstawę dla żądania Pozwanego wydania kserokopii przedmiotowej Umowy należy wskazać art. 222 § 1 k.c. regulujący instytucję roszczenia o wydanie rzeczy przysługującego właścicielowi rzeczy przeciwko osobie, która faktycznie nią włada (rei vindicatio). Na gruncie powyższego przepisu należy zważyć, że wydania rzeczy w trybie roszczenia windykacyjnego może żądać jej właściciel. Zatem ustalenie przysługującego Powodowi prawa własności jest przesłanką skuteczności wszczętego przez niego procesu, przesłanką stwierdzenia jego czynnej legitymacji procesowej i pozytywnego (zasądzającego) orzeczenia Sądu.

Dla ustalenia tej istotnej w procesie okoliczności należy dokonać niezbędnych czynności dowodowych, z zachowaniem powszechnej zasady ciężaru dowodu. Zatem powoda obciąża tu-taj ciężar udowodnienia przysługującego mu prawa własności. Wszak generalnie ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne (art. 6 k.c.), dlatego zawsze w procesie należy liczyć się z rozliczaniem strony powodowej przez sąd, czy dowiodła fakty, z których wywodzi korzystne dla siebie skutki prawne (B. Janiszewska, Dowodzenie w procesach lekarskich (domniemania faktyczne i reguły wnioskowania prima facie), PiM 2004/15/104). Innymi słowy, ciężar przytoczeń faktycznych spoczywa wyłącznie na powodzie, który powinien wywiązać się z niego w zakresie umożliwiającym sądowi sprawdzenie zasadności żądania (D. Duda, Ciężar dowodu przed sądem pracy, MoP 2001/1/13). Ciężar udowodnienia prawa własności sprowadza się w istocie do konieczności udowodnienia zdarzeń faktycznych, z którymi przepisy prawa wiążą jako skutek nabycie własności rzeczy windykowanej.

W przedmiotowej sprawie Powód nie wskazał okoliczności faktycznych, które by udowadniały istnienie jego uprawnień właścicielskich do któregokolwiek z 32 tomów Słownika polszczyzny XVI wieku będącego przedmiotem Umowy jak również Powód nie wskazał faktów, które by potwierdzały istnienie jakichkolwiek innych jego uprawnień z tytułu Umowy. Z tego powodu należało powództwo oddalić.

Ponadto podstawą dla oddalenia powództwa przez Sąd jest również art. 5 ust. 2 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej.

21 kwietnia 2010 roku prof. Bień złożył apelację od ww. wyroku. Ponieważ Sąd Rejonowy uzasadnił oddalenie powództwa głównie tym, że "Powód nie wykazał, ze ma tytuł prawny do uzyskania kserokopii spornej Umowy" skarżący przywołał art. 2 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej, zgodnie z którym "od osoby wykonującej prawo do informacji publicznej nie wolno żądać wykazania interesu prawnego lub faktycznego... W uzasadnieniu apelacji czytamy również:

Chciałbym podkreślić, ze w trakcie rozprawy Sad wezwał mnie do uzasadnienia mojego zadania natychmiast po doręczeniu mi przez stronę pozwana odpowiedzi na pozew, przez co z jej treścią mogłem się zapoznać dopiero po rozprawie. W moim odczuciu było to faworyzowanie strony pozwanej, stawiające mnie od razu w gorszej sytuacji.

W uzasadnieniu Sad Rejonowy stwierdza również

informacje zawarte w Umowie winny być traktowane jako posiadające wartość gospodarcza

Stwierdzenie to nie ma żadnego oparcia w materiale dowodowym.

W swoim pozwie przedstawiłem szereg rzeczowych argumentów przeciwko traktowaniu umowy jako tajemnicy przedsiębiorcy czy przedsiębiorstwa. Strona pozwana nie podjęła polemiki z moimi argumentami, ale — za przyzwoleniem Sadu — skoncentrowała się na atakach personalnych na moja osoba.

(...)

Na zakończenie chciałbym dodać, że moja sprawa jest w dużym stopniu analogiczna do sprawy, w której Sad Okręgowy w Warszawie wydał w dniu z 12 października 2009 r. orzeczenie (sygn. V Ca 1904/09) uchylające wcześniejszy wyrok Sadu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia (w sprawie tej jako amicus curiae występował Program Spraw Precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka). Choć powołałem się na tą analogie w piśmie z 5 marca 2010 r., Sad Rejonowy całkowicie ja zignorował.

W konsekwencji wnioskuje o
1. uchylenie wyroku Sadu Rejonowego w całości,
2. nakazanie Instytutowi Badan Literackich PAN wydania zadanej przeze mnie informacji we wskazanej przeze mnie formie,
3. zasadzenie od pozwanego kosztów prawem przewidzianych.

Czy mamy - jako obywatele - prawo wiedzieć, na jakich zasadach finansowane - w dużej mierze - ze środków publicznych opracowania funkcjonują w świecie "cyfrowego obiegu informacji"?

Kolejna odsłona tego sporu po rozpatrzeniu przez sąd apelacji.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

rei vindicatio

ksiewi's picture

Chyba najbardziej ciekawym dla prawnika aspektem sprawy jest potraktowanie przez sąd wniosku o udostępnienie informacji publicznej jako powództwa windykacyjnego rzeczy (kartki papieru, na której informacja jest umieszczona).

Bo przecież czy można żądać udostępnienia nie swojej rzeczy? Ale sam sąd chyba nie do końca jest przekonany co do tezy, że brak tytułu prawno-rzeczowego do kserokopii jest wystarczającą podstawą odmowy, skoro zwraca się jednak ku art. 5.2 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

A swoją drogą to kolejna sprawa, która pozwala zastanawiać się, czy art. 5 tej ustawy zawiera zamknięty, czy otwarty katalog podstaw odmowy udostępnienia informacji publicznej. W sprawie Janosika jednym z wątków były ewentualne prawa autorskie/patentowe związane ze specyfikacją protokołu Płatnika. W sprawie obecnej mamy wątek "własności kserokopii".

prawą ręką do lewego ucha

Jeśli dobrze zrozumiałem, P.Prof. Bień skorzystał z przysługującego mu uprawnienia wynikającego z art 22 ust. 1 u.d.i.p. i ten przepis był podstawą pozwu?

Jeśli tak to rozstrzygnięcie Sądu przypomina rozpaczliwe poszukiwanie instytucji prawnej, którą można byłoby wykorzystac do oddalenia żądań powoda.

Sąd w ten sposób powołał do życia nową przesłankę, której spełnienie "zapewni każdemu" dostęp do informacji publicznej tj. składający wniosek musi byc właścicielem nośnika informacji (albo wręcz samej informacji) aby móc ubiegac się o jej skuteczne udostępnienie...

IBN?

małe, nie-prawnicze, pytanie: w początkowej części tekstu przewija się akronim: IBN - cóż za instytucja się za tym kryje?

IBL

VaGla's picture

Chodzi oczywiście o IBL - Instytut Badań Literackich PAN. Literówkę już poprawiłem. Dziękuję za zwrócenie uwagi.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Zapadł wyrok

VaGla's picture

Sąd Okręgowy w Warszawie, V Wydział Cywilny-Odwoławczy, sygn. V Ca 2388/10, uchylił w dniu 9 listopada wyrok Sądu Rejonowego, zobowiązał IBL do dostarczenia kserokopii umowy... Został złożony wniosek o sporządzenie uzasadnienia.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>