Prasa w internecie. Prawo jako zbyt mały garnitur?

Zakończyła się konferencja na temat prasy internetowej zorganizowana przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Konferencja zgromadziła około trzydziestu przedstawicieli działających w Polsce redakcji, zaproszonych gości i prelegentów. A jest o czym dyskutować.

Konferencję rozpoczął prof. Jacek Sobczak, reprezentujący Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Profesor przybliżył zgromadzonym zagadnienia związane z odpowiedzialnością za słowo w internecie, w tym opowiedział o problemach ze sprostowaniami i odpowiedziami, opowiedział o standardach szczególnej staranności i rzetelności, oraz o tajemnicy dziennikarskiej. Rozpoczął dykteryjką z której wynikało, że dziennikarzy obowiązuje "cały dekalog", nie tylko przykazanie "nie cudzołóż".

Prasa w Internecie, prof. Jacek Sobczak

Wolność prasy nie ma charakteru absolutnego, innymi słowy - istnieją granice wolności. Gdzie tych granic szukać? Tam, gdzie zaczynają sie prawa innych osób. Profesor Sobczak, którego komentarz do prawa prasowego stanowi klasyczną lekturę wszystkich zajmujących się tym zagadnieniem, stwierdził z całą stanowczością: nie ma wolności kłamania.

System Rady Europy (Strasburg) oraz Unii Europejskiej (z orzecznictwem skoncentrowanym w Luksemburgu) podaje liczne przykłady na granice wolności słowa. Nie było jednak czasu na szczegółowe omówienie tego orzecznictwa.

Coż. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że obecnie obowiązująca ustawa powstała w 1984 roku. Jest to prawo, hmm, dość archaiczne. Profesor Sobczak opisał pewne zdarzenia, z których wynikało, że dziennikarze nie chcą nawet zapoznać się z jego treścią. Nie zmienia to jednak faktu, że prawo to obowiązuje (chociaż ustawa nie doczekała się do tej pory wydania tekstu jednolitego).

Pozwoliłem sobie dorzucić swoje trzy grosze wskazując na problemy pojawiające się na styku zagwarantowania tajemnicy dziennikarskiej a projektowanymi właśnie w Unii Europejskiej normami związanymi z retencją danych telekomunikacyjnych. Cóż. Istotnie - dziennikarz nie może być przesłuchiwany w zakresie objętym tajemnicą, jednak obowiązki na rzecz obronności państwa i porządku publicznego mogą istotnie wpłynąć na ogólny kształt i konstrukcję dziennikarskiej tajemnicy.

W mojej opinii instytucje takie jak sprostowanie i odpowiedź (o których mówi prawo prasowe, a które - co podkreślił profesor Sobczak: stanowią pewnego rodzaju hybrydę, próbującą połączyć systemy proponowane przez prawo francuskie - odpowiedź dotycząca ocen - i niemieckie - sprostowanie dotyczące faktów) nie będą funkcjonowały w internecie. Nie da się sprostować tej samej informacji opublikowanej w setkach serwisów, w licznych archiwach internetowych, na serwerach proxy itp... Tym bardziej - co zauważył profesor, że nawet tradycyjna prasa ma spore opory by publikować sprostowania i odpowiedzi, a jeśli to robią, to petitem na końcu periodyku, gdzieś między ogłoszeniami drobnymi. Profesor zwrócił również uwagę na to, że sami zainteresowani nie potrafią pisać odpowiedzi i sprostowań, często coś, co zaczyna się jako sprostowanie faktów za chwilę zamienia się w polemikę. Nie ma obowiązku publikowania polemik.

Prasa w Internecie, prof. Ewa Nowińska

Profesor Ewa Nowińska, reprezentująca Uniwersytet Jagielloński, omówiła problematykę rejestracji prasy internetowej (dzienników i czasopism), prawo cytatu i inne zagadnienia z zakresu prawa autorskiego oraz problemy reklamy w internecie.

Czy Internet jest prasą? Z tym pytaniem zmaga się doktryna już od jakiegoś czasu. Co prawda art. 7 ust. 2 prawa prasowego wspomina o powstających w wyniku postępu technicznego środkach masowego komunikowania, jednak środki masowego komunikowania nie są tym samym co środki masowego przekazu. Zdaniem Pani Profesor, a zdanie to było wspierane przez mec. Jana Stefanowicza, przewodniczącego Rady Konsultacyjnej CMWP SDP, czy cos jest prasą, czy nie, oceniać należy przez pryzmat tego, czy wydawca dopełnił obowiązku rejestracji w sądzie. Jeśli spełniliśmy obowiązki formalne wynikające z ustawy – wówczas możemy uznawać swoją stronę za prasę, a w takim przypadku mamy szereg obowiązków (w tym obowiązek publikowania odpowiedzi i sprostowań), ale nabywamy również pewne uprawnienia (np. wynikające z tajemnicy dziennikarskiej, oraz te, które wynikają z przewidzianej przez prawo autorskie licencji ustawowej: „wolno publikować w prasie...”).

Jeśli zaś nie jestem zarejestrowany przez sąd – trzeba stosować przepisy dotyczące innych przekazów podobnych do prasy, a to wiąże się z samą odpowiedzialnością – bez uprawnień (art. 54b ustawy stwierdza: "przepisy o odpowiedzialności prawnej i postępowaniu w sprawach prasowych stosuje się odpowiednio do naruszeń prawa związanych z przekazywaniem myśli ludzkiej za pomocą innych niż prasa środków przeznaczonych do rozpowszechniania, niezależnie od techniki przekazu, w szczególności publikacji nieperiodycznych oraz innych wytworów druku, wizji i fonii").

W fazie pytań starałem się uściślić twierdzenie Pani Profesor; Moim zdaniem prasą się jest niezależnie od tego czy się zarejestruje czy nie. Jeśli wydaje prasę bez rejestracji może pojawić się odpowiedzialność z art. 45 prawa prasowego ("Kto wydaje dziennik, lub czasopismo bez rejestracji albo zawieszone - podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności"). Prelegenci stanęli jednak wyraźnie na stanowisku, że można spełniać wszelkie kryteria wynikające z ustawy a jednocześnie nie być prasą, a status taki nabywa się dopiero po rejestracji w sądzie. Mieliśmy zatem „spór w doktrynie”.

Zwróciłem dodatkowo uwagę na to, że Internet nie jest jednorodny, wobec tego analizując taki temat jak „prasa w Internecie” trzeba rozróżnić różne usługi, z jakimi w Internecie się spotkamy. Moim zdaniem bankomat nie jest prasą, a przecież może być wpięty do sieci i przekazywać informacje. Trzeba pamiętać, że internet to nie tylko strony www, ale również komunikatory, czaty, telefonia komórkowa, SMSy, a również inne jeszcze formy komunikacji (wciąż nowe). Wyraziłem też pogląd, że "całe szczęście ustawodawca nie wprowadził legalnej definicji Internetu do ustawodawstwa", bo mielibyśmy z tym jeszcze więcej problemów. Prawo dotyczące nowych technologii powinno unikać kazuistyki i być może wówczas nie trzebaby go zbyt często nowelizować.

Prasa w Internecie,  prof. Ewa Nowińska

W kuluarach toczyła się również nieformalna dyskusja. Okazuje się, że jest sporo różnych stowarzyszeń, które maja podobne problemy: wolność słowa, sposób reagowania organów administracji na realizację prawa dostępu do informacji publicznej, stosowanie obowiązującego prawa przez Policję... Sporo jest do zrobienia. Być może już niedługo odbędzie się spotkanie zainteresowanych tym grup, by zewrzeć szeregi w celu dalszego budowania społeczeństwa obywatelskiego...

Wyszedłem z konferencji z przeświadczeniem, że prawo prasowe jest troche zbyt małym garniturem, w który staramy się wepchnąć działalność w internecie, a przecież publiczne chodzenie nago może wiązać się z pewnego rodzaju zgorszeniem społecznym. Niektóre z kandydujących do Sejmu ugrupowań postulują zmianę konstytucji RP oraz nowelizację prawa dotyczącego mediów. Być może kiedyś nie będzie prawa telekomunikacyjnego, prasowego, autorskiego czy dotyczącego radiofonii i telewizji. Być może powstanie z czasem prawo mediów, albo szerzej - prawo rozpowszechniania (obecnie przecież jako jednostka mogę publikować swoje przemyślenia - czerpiąc z wolności słowa, na marginesie trzeba dodać, że jako jednostka będąca własnym wydawcą nie czerpie z prawa do anonimowego publikowania lub publikowania pod pseudonimem; powinienem też pomyśleć o impressum, by wiadomo było do kogo kierować ewentualne roszczenia wynikające z mojego uzewnętrzniania się; jest z tym jednak sporo problemów: porównaj felieton Rozważania o anonimowości i o przesyłaniu niezamówionych informacji). Zanim do tego dojdzie czeka nas jeszcze sporo problemów ze stosowaniem obowiązującego w Polse prawa.

Zapoznaj się z felietonami opublikowanymi w serwisie (część z nich stanowi materiał źródłowy książki "Prawo w sieci. Zarys regulacji internetu".

Na zakończenie relacji przytoczę jeszcze kilka przepisów. Definicję prasy przynosi nam art. 7 ust. 2 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 roku Prawo prasowe:

prasa oznacza publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości, ukazujące się nie rzadziej niż raz do roku, opatrzone stałym tytułem albo nazwą, numerem bieżącym i datą, a w szczególności: dzienniki i czasopisma, serwisy agencyjne, stałe przekazy teleksowe, biuletyny, programy radiowe i telewizyjne oraz kroniki filmowe; prasą są także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania, w tym także rozgłośnie oraz tele- i radiowęzły zakładowe, upowszechniające publikacje periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania; prasa obejmuje również zespoły ludzi i poszczególne osoby zajmujące się działalnością dziennikarską".

Art. 20. ustawy:

1. Wydawanie dziennika lub czasopisma wymaga rejestracji w sądzie wojewódzkim właściwym miejscowo dla siedziby wydawcy, zwanym dalej "organem rejestracyjnym". Do postępowania w tych sprawach stosuje się przepisy Kodeksu postępowania cywilnego o postępowaniu nieprocesowym, ze zmianami wynikającymi z niniejszej ustawy.

2. Wniosek o rejestrację, o której mowa w ust. 1, powinien zawierać:
1) tytuł dziennika lub czasopisma oraz siedzibę i dokładny adres redakcji,
2) dane osobowe redaktora naczelnego,
3) określenie wydawcy, jego siedzibę i dokładny adres,
4) częstotliwość ukazywania się dziennika lub czasopisma.

3. Postanowienia zarządzające wpis do rejestru sąd uzasadnia tylko na wniosek.

4. Wydawanie dziennika lub czasopisma można rozpocząć, jeżeli organ rejestracyjny nie rozstrzygnął wniosku o rejestrację w ciągu 30 dni od jego zgłoszenia.

5. O zmianie danych, o których mowa w ust. 2, należy zawiadomić niezwłocznie organ rejestracyjny”.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>