Prasa internetowa - blogi i kto może być dzinnikarzem?

Możliwość łatwego publikowania treści zburzył nieco dotychczasowy ogląd świata. Trwa ogólnoświatowa debata dotycząca tego, jakie prawa ma jednostka, gdy staje się ona de facto internetowym wydawcą - publikując we własnym blogu. Debata nie omija również Polski. I chociaż w naszym kraju istnieją organizacje reprezentujące dziennikarzy, to rysuje się pewien rozdźwięk pomiędzy dziennikarzami tradycyjnymi a tymi, którzy wykorzystują niezależne sposobby dotarcia do potencjalnych czytelników.

Jak pisze News.com amerykański senator Richard Lugar wypowiedział się w tej sprawie uznając, że blogerzy nie będą uznani za prawowitych dziennikarzy, a tym samym nie będą korzystać z tradycyjnie przyznawanej dziennikarzom ochrony (np. w zakresie tajemnicy dziennikarskiej).

Podobnie jak na innych polach sporu, również tutaj zmagają się ze sobą przeróżne grupy interesów. Gdyby każdy, kto publikuje w internecie był uznany za przedstawiciela prasy i nie musiał spełniać pewnych formalnych wymogów - wówczas (trochę upraszczając) stowarzyszenia dziennikarskie miałyby pewien problem. Już pojawiła się olbrzymia grupa jednostek, która nie jest poddana żadnej kontroli instytucjonalnej, pisze i publikuje co chce, a jeszcze domaga się takich samych uprawnień, jakie mają przedstawiciele dziennikarskiej gildii.

Jednakże wciąż wracają te same pytania. Kto powinien być odpowiedzialny za słowo opublikowane w blogu? Czy ten, kto je napisał, czy ten, kto jest właścicielem infrastruktury, a może ten, kto prowadzi cały serwis, w którym poszczególne osoby publikują swoje przemyślenia? Czy powinien się zarejestrować w sądzie? Czy wówczas dopiero nabywa te prawa, które wynikają z licencji ustawowych przewidzianych w prawie autorskim (gdzie mowa o prasie, radiu i telewizji)? Czy również publikujący w blogu ma prawo do ochrony źródeł swoich informacji i innych przejawów ochrony tajemnicy dziennikarskiej?

W USA trwa publiczna debata. Trwają prace nad ustawą Free Flow of Information Act, którą zaproponował właśnie senator Lugar, jednak jej ostateczny kształt jeszcze nie jest ustalony.

Temat nie ominie również Polski. Niedawno odbyła się konferencja na temat prasy internetowej zorganizowana przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. W jej trakcie pojawiły się tezy o konieczności rejestracji (na gruncie prawa polskiego) wszelkich serwisów internetowych w sądzie, a co za tym idzie - spełnienia wcześniej jeszcze innych formalnych warunków (wyznaczenie redaktora naczelnego, umeiszczania impressum, itp). Zdaniem prelegentów dopiero po rejestracji internetowy dziennikarz staje się dziennikarzem, a internetowy wydawca wydaje prasę w rozumieniu polskiego prawa.

Obecnie obowiązująca w naszym kraju ustawa powstała w 1984 roku. Mimo licznych nowelizacji nie doczekała nadal tekstu jednolitego.

W dniu dzisiejszym, w Nadarzynie, odbyło się spotkanie, w którym udział zapowiedzieli dziennikarze i wydawcy gazet internetowych. Celem spotkania miało być (pisze w tym trybie, gdyż nie udało mi się tam dotrzeć, tak więc nie mam informacji z pierwszej ręki) dyskusja nad propozycjami wyłonienia wspólnej reprezentacji środowiska, przedyskutowanie wspólnych problemów i propozycji ich rozwiązywania. Przeds spotkaniem zaproponowano do dyskusji następujące tematy:

1. Podjęcie kroków w celu założenia Stowarzyszenia Dziennikarzy i Wydawców Mediów Internetowych (SDiWMI). Jak pisze w zaproszeniu pomysłodawca spotkania Krzysztof Łoziński z „Kontratekstów”: "Dlaczego taka forma? Tylko stowarzyszenie z osobowością prawną będzie miało realne szanse działania i będzie poważnie traktowane. „Dziennikarzy i Wydawców” – po to, by mogły należeć także osoby prawne, a nie tylko osoby fizyczne. „Mediów” a nie gazet, czy prasy, bo już za chwilę będziemy mieli internetowe radio i telewizję. Jest to kwestia 2-3 lat. Już teraz pojawiają się wzmianki o technologii umożliwiającej prędkość przesyłu danych ponad 100 Mb na sekundę".

2. Przyjęcie przez zebranych następującej deklaracji, która później obowiązywałaby każdego wstępującego do stowarzyszenia:

"My, niżej podpisani dziennikarze i wydawcy mediów internetowych, przystępując do powołania Stowarzyszenia deklarujemy, że:

- nie będziemy publikować, tworzyć i powielać treści o charakterze propagandy faszystowskiej, komunistycznej bądź rasistowskiej, a w szczególności antysemickiej,

- nie będziemy publikować, tworzyć i powielać pornografii, propagować okrucieństwa i przemocy,

- nie będziemy publikować, tworzyć i powielać niesprawdzonych pomówień dotyczących innych osób, a w szczególności pomówień o agenturalną współpracę ze służbami PRL,

- nie będziemy publikować, tworzyć i powielać żadnych informacji, co do których nie mamy pewności, czy są prawdziwe.

- będziemy dążyć do tego, aby standardy zawarte w Karcie Etyki Mediów były w naszym środowisku powszechnie obowiązujące".

I znów oddam głos pomysłodawcy, p. Krzysztofowi Łozińskiemu z „Kontratekstów”: "Skąd taka propozycja? Jeśli chcemy być poważnie traktowani, musimy się odciąć do nielicznej ale krzykliwej części mediów internetowych, które swoim nieetycznym postępowaniem psują opinię nam wszystkim. To między innymi przez takie media prasa internetowa nie jest dziś w Polsce szanowana. Musimy powiedzieć wyraźnie: jeśli ktoś chce pisać o żydach (z małej litery), masonach i agentach, to my temu panu już dziękujemy. Będziemy poważnie traktowani tylko wtedy, gdy sami będziemy poważni. Nie tworzymy organizacji politycznej, nie interesuje nas przeszłość i poglądy innych kolegów i koleżanek. Nie mniej jednak pewne podstawowe standardy rzetelności i uczciwości muszą być przestrzegane. Bez tego nic nam się nie uda".

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>