prasa

Jak wkręcić posła, dziennikarza i społeczeństwo w "pedofilów z TOR-a"

Pani Izabela Kacprzak z Rzeczpospolitej wydaje się mieć dostęp do danych, do których nie mają dostępu inni. Wie na przykład, komu naraził się poseł Krzysztof Brejza, gdy przesłał Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji interpelację w sprawie możliwości wprowadzenia penalizacji korzystania z TOR-a (w tym serwisie informacje na ten temat pojawiły się w jednym z komentarzy). Otóż zdaniem p. Kacprzak poseł naraził się... pedofilom. Czy aby na pewno? Wobec posła zastosowano znany już, a więc mało oryginalny sposób dyskredytacji. Po prostu ktoś opublikował na forum TOR-a post, w którym podając się za posła dokonał "comingout-u". To nic nowego. Takie posty publikowano już w imieniu ministrów, w imieniu Kuby Śpiewaka, ktoś nawet wpadł na genialny pomysł, że taki post można opublikować również w moim imieniu (por. Potwierdzam, że jestem kapusiem i złodziejem). Ja jednak nie twierdzę, że naraziłem się pedofilom, ani że TOR wydał na mnie wyrok śmierci. TOR, czyli kto?

Ponad 30 tys za bezprawną (re)dystrybucję e-zina

Jest kolejne doniesienie z frontu wykorzystania treści. Tym razem chodzi o zadośćuczynienie, które otrzymał (lub ma otrzymać) Dziennik Ubezpieczeniowy - e-zine rozsyłany na skrzynki poczty elektronicznej prenumeratorów. Prenumeratę takiego newslettera można zamówić indywidualnie, lub jako pakiet dla firmy. Wydawca zorientował się, że w jednej z firm, które zamówiły taką prenumeratę, kopie dziennika były "dystrybuowane w liczbie egzemplarzy przekraczających określoną w umowie prenumeraty", a także wysyłane na zewnątrz firmy. Wydawca zażądał zadośćuczynienia. Obyło się bez sądu, bo nie zawsze sąd w takich sytuacjach trzeba angażować.

Klasyfikacja dokumentów UE ze względów bezpieczeństwa - na przykładzie dokumentu nt. ACTA

przekreślone declasse downgraded27 listopada Jarosław Lipszyc, działając w imieniu Fundacji Nowoczesna Polska, wystąpił do Sekretariatu Generalnego Rady Unii Europejskiej z wnioskiem o dostęp do treści dokumentu nr 16178/09, zatytułowanego "ACTA negotiations - Special Requirements Related to the Enforcement of Intellectual Property Rights in the Digital Environment = Draft EU comments". Dziś otrzymał odpowiedź. Przy okazji tej odpowiedzi przywołuję dokumenty UE, w szczególności dokumenty Rady, w których należy szukać informacji na temat klasyfikacji informacji ze względu na bezpieczeństwo...

To nie jest fair, że państwo zmusza mnie do obrony pedofilów i faszystów

pedobearProjektodawca zmusza mnie do bronienia pedofilów i ludzi propagujących faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa. Rozumiem, że to skuteczny sposób forsowania zaproponowanych przez siebie rozwiązań normatywnych (por. "Pomyśl o dzieciach" w dobie prac nad odcinaniem internautów od Sieci), ale w tej sprawie nie chodzi o pedofilów i nie chodzi o zwolenników totalitaryzmów. Tu chodzi o to, że pod pretekstem blokowania treści, za którymi zbyt wielu tęsknić nie będzie, proponuje się instytucje bardzo niebezpieczną. Proponuje się ją w piątek, by w poniedziałek po weekendzie klepnął ją Komitet Stały Rady Ministrów. Nie ma żadnych konsultacji społecznych, propozycje przypominają znaną strategię: chcesz trochę - proś o wiele. W ten sposób państwo bawi się z obywatelami w berka, ale gra idzie o zbyt dużą stawkę, by oceniać ją w kategoriach zabawy. Elementem tej gry jest pozostawienie w nazwie projektowanej ustawy odesłań do jakiegoś hazardu, który został właściwie zmarginalizowany w nowym projekcie. Bo tu nie o hazard chodzi.

Etyka dziennikarska cierpi, gdy w grę wchodzi ambicja bycia pierwszym

Niektórzy pamiętają tekst Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych w projekcie Ministerstwa Finansów, który opublikowałem w tym serwisie 16 listopada. Oczywiście mógłbym napisać, że poinformowałem o tym projekcie jako pierwszy, ale to nie byłaby prawda, gdyż powołałem się w tej notatce na ogłoszony przez MinFin w swoim Biuletynie Informacji Publicznej tekst projektu ustawy z 13 listopada. MinFin jest źródłem swojego projektu, ja go chwilę później omówiłem, potem poszła fala po Sieci, mój tekst trafił do serwisu Wykop, itp. Na ten pociąg spóźnił się serwis TVN24.pl, który - gdy redaktorzy zorientowali się po trzech tygodniach od rozpoczęcia internetowej debaty, napisał swój własny tekst. Dziś w TVN24 czytam na temat pierwszego ministerialnego projektu: "O dokumencie jako pierwszy poinformował portal tvn24.pl". Prosiłbym o odrobinę przyzwoitości.

Kto może się kontaktować z Kancelarią Prezydenta RP

"Oczywiście kontakt z nami możliwy jest również tak jak dotychczas. Dane kontaktowe do Biura Prasowego zawsze były ogólnodostępne na naszych stronach. Internetowe biuro prasowe ma być dodatkową pomocą i uzupełnieniem, a nie obowiązkiem. W żaden sposób nie ograniczamy możliwości kontaktu z nami dziennikarzom, którzy nie mają swojego konta w serwisie. Zarzut, że mamy zamiar odpowiadać na pytania tylko dziennikarzom, którzy podali nam swoje dane typu PESEL czy numer dowodu osobistego jest więc nieprawdziwy i absurdalny."

Materiały procesu ze Świdnicy (Sygn. akt IV Ka 311/09)

Odnotuję dziś Wyrok Sądu Okręgowego w Świdnicy w IV Wydziale Karnym Odwoławczym, który 15 maja, a więc już jakiś czas temu, na skutek apelacji wniesionej przez oskarżonego od wyroku Sądu Rejonowego w Świdnicy z dnia 5 lutego 2009 roku, sygnatura akt II K 80/07, uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał sądowi I instancji do ponownego rozpoznania. Temat odnotowuje, gdyż - z punktu widzenia praktyki wymiaru sprawiedliwości - jest on interesujący, a sam oskarżony zdecydował się udostępnić materiały z tego procesu online. Poza tym, że w sprawie występuje "nielegalne oprogramowanie", to jest ono dodatkiem do zarzutów "znieważania osób wyznania judajskiego ze względu na ich przynależność wyznaniową", co do którego sąd apelacji wydaje się mieć wątpliwości, a przynajmniej ma takie wątpliwości do uzasadnienia sądu pierwszej instancji...

Przeprosiny Daukszewicza i intelektualny szach-mat

Pan Krzysztof Daukszewicz w Szkle Kontaktowym stwierdził, że tekst pt. "Pierwszy tydzień rządów Donalda Tuska", który kilka dni wcześniej odczytał na antenie jako swój, był w rzeczywistości autorstwa kogoś innego, ale znany satyryk "był święcie przekonany, że go sam popełnił", "bo zgrabnie, porządnie napisany". Szklano-kontaktowy komentator zaoferował na antenie "flaszkę" prawdziwemu autorowi, czyli publikującemu w Salon24.pl Bernardowi. Tam teraz pojawiają się kolejne komentarze. Są nawet głosy, żeby Bernard nie odpuszczał, bo takie "przeprosiny złapanego za rękę" nie były szczere, a "taki wyskok osobnik w todze wyceniłby pewnie na jakieś 50 tysięcy, jak nie lepiej". A ja chciałem przypomnieć pewien wyrok...

Głos prezydenta Szczecina w dyskusji o granicach wolności słowa w internecie

Kolejne doniesienia na temat internetowych komentarzy dotyczących osób pełniących funkcje publiczne i ich reakcji, w tym doniesień o możliwości popełnienia przestępstwa. Tym razem media opisują działania prezydenta Szczecina, p. Piotra Krzystka, który w "zawiadomieniu do prokuratury" zacytował wpisy internautów określających go epitetami: "kompletny gamoń", "zakłamany drań i oszust", "łgarz" czy "nędzny złodziejaszek".

Interpelacja w sprawie nowelizacji Prawa prasowego

Interpelacja nr 11944 do ministra kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie nowelizacji ustawy Prawo prasowe, zgłoszona przez posła Jarosława Stolarczyka w dniu 07 października 2009 wraz z odpowiedzią Bogdana Zdrojewskiego, ministra kultury i dziedzictwa narodowego (odpowiedź z dnia 03 listopada 2009, tj. po tekście Propozycje nowelizacji Prawa prasowego a propozycje w zakresie inwigilacji elektronicznej komunikacji i Minister kultury postanowił wprowadzić do systemu prawnego blogi (a projekt opublikował, jakby nie chciał, by go komentowano), ale przed ISOC Polska w sprawie ministerialnego projektu nowelizacji Prawa prasowego i Dalszy ciąg dyskusji na temat pojęcia "prasa" w erze demokratyzowania się mediów (elektronicznych))