Wzrosną opłaty pośrednie za dozwolony użytek, a więc wzrosną ceny urządzeń i nośników

Ceny urządzeń i nośników pewnie wzrosną, chociaż twórcy (tacy zwykli, nie gigantyczni) nie będą chyba nadal partycypowali w zbieranych opłatach. Pojawił się projekt rozporządzenia, które ma zmienić rozporządzenie w sprawie określenia kategorii urządzeń i nośników służących do utrwalania utworów oraz opłat od tych urządzeń i nośników z tytułu sprzedaży przez producentów i importerów. Zmieniane rozporządzenie zostało wydane w 2003 roku, na podstawie art. 20 ust. 5 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. O problemach związanych z podziałem przychodów od takich urządzeń pisałem wielokrotnie. W 2008 roku nawiązałem do nich w tekście Czyste nośniki i urządzenia reprograficzne, ale czy system działa prawidłowo? - tekst ten poprzedzał wcześniejszą nowelizację, która zaczęła obowiązywać 1 stycznia 2009 roku. Jest coraz więcej interesów do zrównoważenia opłatami, których istnienie stanowi jakby uzasadnienie dozwolonego użytku osobistego. Na uwagę rzeczywiście zasługuje wpisanie w nowym projekcie 1% od "cyfrowego aparatu fotograficznego"...

Nie zapominając, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego znów udostępniło zeskanowaną bitmapę opakowaną w PDF, jako projekt do konsultacji, warto sprawnych wizualnie odesłać do materiału opublikowanego w BIP MKiDN. Poza cyfrowymi aparatami fotograficznymi warto zwrócić uwagę na wzrost proponowanej opłaty od "papieru formatu A3 i A4" (proponuje się 1,5%, wcześniej było to 0,001%).

Wczoraj w pobliskim punkcie usługowym, w którym można zrobić wizytówki, wydrukować prezentacje na szkolenia, zrobić pieczątki lub zalaminować identyfikator, przeczytałem powieszone tam ogłoszenie: "nie kserujemy książek". Zapytałem, dlaczego nie kserują. Odpowiedzieli, że takie oświadczenie oraz to, że rzeczywiście ich nie powielają, wystarczy do tego, by nie musieć odprowadzać opłaty do organizacji zbiorowego zarządzania. Ponieważ poza opłatami od urządzeń i czystych nośników ustawa przewiduje też opłaty od punktów usługowych tego typu (w odrębnym przepisie). Trzeba jednak być chyba potężnym udziałowcem rynku autorskiego, aby dostać jakąś cząstkę w tych opłatach. Ja wydałem książkę i napisałem trochę tekstów w internecie (które są drukowane i kopiowane na nośniki, od których wnosi się opłaty) i jakoś nie udało mi się wynagrodzenia z tego tytułu uzyskać od organizacji zbiorowego zarządzania. Ale to już opisywałem wcześniej: Na świecie są miliardy twórców, Otrzymałem odpowiedź z KOPIPOL'u...

Ministerstwo pisze w uzasadnieniu projektu rozporządzenia zmieniającego m.in.:

Rozwój technologii cyfrowych stworzył nowe i łatwo dostępne możliwości korzystania z utworów chronionych prawem autorskim bez zgody twórców i podmiotów praw pokrewnych. Kierując się zasadą racjonalności rozwiązań legislacyjnych ustawodawca usankcjonował ten stan i w ustawie z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych przewidział szereg licencji ustawowych, m.in. przewidzianą w art. 23 ustawy instytucję tzw. dozwolonego użytku osobistego. Jednocześnie, aby przynajmniej częściowo zrekompensować twórcom i podmiotom praw pokrewnych straty spowodowane istnieniem tych licencji, przewidział w art. 20 i 211 ustawy system opłat, w ramach którego określone kategorie podmiotów, których działalność pozostaje w związku z istnieniem licencji ustawowych, uiszczają opłaty na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i pokrewnymi, a następnie organizacje te dokonują repartycji zainkasowanych kwot na rzecz uprawnionych i podmiotów praw pokrewnych.

Zacytowałem ten fragment, ale trzeba pamiętać, że MKiDN błędnie przywołało jeden z przepisów. Chodzi o art. 20 i 201, nie zaś o 211 ustawy, gdyż ten ostatni pozwala operatorom sieci kablowych na reemisję. Taki szczegół. Pewnie nikt na niego nie zwróci uwagi, bo rzetelne przygotowanie projektu to jedno, a podniesienie opłat, to drugie.

Odnośnie tego, co zostało przywołane wyżej, można wynotować słowa kluczowe: dozwolony użytek jako licencja ustawowa, "rekompensata strat", "uprawniony twórca" (czy może być twórca nieuprawniony?)... Warto pamiętać, że wszyscy korzystamy z dozwolonego użytku, a więc działalność nas wszystkich "pozostaje w związku z istnieniem licencji ustawowych".

Na marginesie - jeśli wydrukuję ten projekt udostępniony przez MKiDN, to będę pamiętał, że w cenach kartek, na których będę go drukował, jest już opłata na rzecz twórców oraz wydawców (na rzecz twórców oraz wydawców, nie - jak napisało MKiDN w uzasadnieniu - "na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania", bo opłaty wnosi się "za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania", co oznacza, że te pieniądze nie powinny tam sobie z jakichś powodów zalegać), w cenę urządzeń, za pomocą których będę projekt drukował również jest wliczona opłata, a drukowany projekt (7 stron A4) - zgodnie z art. 4 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych - nie jest przedmiotem prawa autorskiego...

Podobno krótki film utrwalony zaraz po katastrofie samolotu pod Smoleńskiem był nagrany telefonem komórkowym, w którym był "cyfrowy aparat fotograficzny" (por. Skoro wiadomo, kim jest autor filmu zarejestrowanego telefonem komórkowym...). W uzasadnieniu projektu czytamy, że nie "uwzględniono propozycji uwzględnienia" w załączniku telefonów komórkowych, gdyż "pomimo coraz bardziej zaawansowanych możliwości tych telefonów ich podstawowym celem w dalszym ciągu pozostaje prowadzenie rozmów oraz przekazywanie wiadomości tekstowych". Ponieważ uwzględniono w projekcie aparaty fotograficzne rozumiem z tego, że ich podstawowy cel obejmuje już teraz robienie kopii drukowanych materiałów. Chociaż nie wówczas, gdy aparat jest w telefonie.

Jak wspomniałem - już raz znowelizowano rozporządzenie. Proponowana teraz nowelizacja ma dotyczyć trzeciego z załączników rozporządzenia, który reguluje "katalog urządzeń i nośników służących do kopiowania utworów drukowanych". Chodzi zatem o reprografię. Projekt - jak czytamy w uzasadnieniu - został przygotowany "na bazie propozycji przedstawionej w dniu 4 września 2009 r. przez trzy organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi - Stowarzyszenie Zbiorowego Zarządzania Prawami Autorskimi Twórców Dzieł naukowych i Technicznych KOPIPOL, Stowarzyszenie Autorów i Wydawców "Polska Książka" oraz Stowarzyszenie Wydawców REPROPOL".

Wniosek z tego taki, że po chwilowej przepychance między REPROPOL-em i KOPIPOL-em organizacje postanowiły działać wspólnie; por. Jak to było z tą decyzją dot. statusu OZZ dla Repropolu, czyli o konkurencji w zbiorowym zarządzie. Myślę sobie, że może też zacieśnią współpracę wobec internetu (por. Na jakiej podstawie ReproPol będzie korzystać z utworów ze 100 tys stron internetowych?).

Jak czytam w uzasadnieniu: rozporządzenie nie będzie miało znaczącego wpływu na konkurencyjność gospodarki i przedsiębiorczość, w tym na funkcjonowanie przedsiębiorstw...

Przeczytaj również:

Trzeba chyba założyć organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. To musi być niezły biznes. Natomiast system repartycji chyba aksjologicznie się rozłazi.

Przeczytaj także: Urzędowe ustalanie cen korzystania z informacji w regulacjach re-use i prawa autorskiego

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

W tym szaleństwie jest metoda

Żartowałem kiedyś, że najlepszą metodą na ukrócenie procederu chrzczenia paliwa jest wprowadzenie dwukrotnie wyższej akcyzy na pozostałe płyny.

Oczywiście jestem złośliwy, bo nie widzę sensu istnienia podobnych organizacji. Może gdybym był twórcą uprawnionym...?

A są gdzieś twórcy uprawnieni de facto ?

Zna ktoś jakiegoś? Ja to tam kilka wierszy tylko napisałem baaaaardzo dawno temu, ale taki VaGla napisał książkę (i wydał na papierze!) oraz prowadzi bloga/serwis/stronę, która jest bardzo znana w polskim Internecie i dość szeroko cytowana. I uprawniony de facto nie jest - odmówiono mu działki.
Jak nie VaGla, to kto?

kto reprografuje fotografem

warto tu chyba przytoczyć argument, którym - jako uzasadnienie opłaty za cyfrówki - posługuje się Repropol.
W Wyborczej przeczytałem, że w sondaży wydawców, AŻ 2 proc. badanych odpowiedziało, że używa cyfrówek do kopiowania książek i prasy.
Warto to sobie na przyszłe dyskusje odnotować. Próg 2 proc., to już coś.

2 procent to dużo czy mało?

steelman's picture

Moją uwagę przykuło właśnie to , które w tym szczególnym miejscu ujawnia intencje autora. Jest przecież kilka innych sformułowań, których mógł użyć: nieomal, bez mała, nieco ponad, tylko, w zależności od liczb. w kontekście dwóch procent czegokolwiek to w 98% przypadków (pomijając stężenia naprawdę mocnych trucizn) grube nadużycie ;-)

>steelman<

Media powszechne cośtam wspomniały

Zdziwiłem się bardzo, gdy w takiej zwykłej stacji radiowej w bloku informacyjnym wspomniano o podwyżce opłat oraz o sprzeciwie KIGu.

Czyżby prawo autorskie stawało się powoli tematem wartym uwagi?

Tylko cyfrowy aparat fotograficzny?

Tak z ciekawości, oplata ma być za cyfrowe aparaty fotograficzne. A co z analogowymi, lub mieszanymi?
Skoro opłacie nie będę podlegały aparaty instalowane w komórkach, to jak z aparatami instalowanymi w innych urządzeniach (np w jakimś mp4)?
A co jeśli aparat nie będzie się nazywał aparat, tylko np kamera? Umiem sobie wyobrazić, że przychodzę do sklepu i proszę nie o aparat cyfrowy, tylko audio-wideo rejestrator, z możliwością robienia zdjęć. Albo pamięć masową z możliwością robienia zdjęć. Wówczas opłata nie powinna być doliczona?

O tym że z jednej strony OZZy naciskają na likwidację dozwolonego użytku a z drugiej zwiększają swoje wpływy z tytułu opłat od "czystych nośników", aż strach rozmawiać, bo jeszcze niechcący wskaże im się coś z czego jeszcze nie ściągają opłat, bo np nie nadążyli za techniką. ;)

A tak przy okazji, podnoszą procent na papier, a czy tusz (tunery do laserówek) też jest objęty takimi opłatami?

I ostatnie pytanie, ten procent od czystych nośników pobierany jest przed opodatkowaniem, prawda?

O! Mój ulubiony przykład z Wisławą Szymborską!

VaGla's picture

Tomasz Grynkiewicz na łamach Wyborczej pisze w swoim tekście: "Ustawa o prawie autorskim - co niektórym zabrzmi jak herezja - Szymborskiej od Kominka nie rozróżnia".

A tutaj, dla przypomnienia, wymiana zdań ze ZPAV:


--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Ale to dobry przykład

Nie zdziwiłbym się, jakby się okazało, że Kominek jest bardziej znany i czytany, niż Szymborska. Tym przecież różni się twórczość masowa od niszowej. Tyle że Pani Szymborska (zapewne) jest wydawana przez dużych graczy na rynku którzy hurtem biorą sobie swoją działkę, a kominek prowadzi sobie poczytnego bloga i dostanie wielkie nic.

Moja propozycja rozwiązania problemu:
Całkowicie odejść od zwracania kasy twórcom, ale pobierać podatek od reprodukcji. Wpływami zasilić budżet Ministerstwa Kultury w części przeznaczanej na twórczość.
Pozostaje problem licencji na rozpowszechnianie, ale to problem sztuczny. Domyślnie rozpowszechniać nie można. Niech sobie duzi gracze założą swojego ZAiKSa i niech tam się rozgłośnie zgłaszają po odpłatne licencje. A twórczość innych? To też proste - jeśli autor jest znany to niech się do niego zgłoszą, a jak nieznany, to niech się nie zgłaszają i nie rozpowszechniają :-)))
Proste to jest dlatego, że większość masowej twórczości jest dostępna w serwisach typu youtube czy deviantart w których żeby w ogóle móc cokolwiek opublikować, to trzeba udzielić serwisowi licencję na rozpowszechnianie, co problem wynagrodzenia i rozpowszechniania rozwiązuje - znamy wszak adres działu handlowego Google i innych.
Ostatnim problemem są ludzie, którzy są drobnymi twórcami ale mają problem z dotarciem do mas, ale w tym przypadku można by utworzyć (finansowany przez podatek reprograficzny) rejestr dzieł/twórców w ramach ministerstwa. Tamże można by się zarejestrować, tam by była możliwość kontaktu z właścicielem autorskich praw majątkowych.
Rejestracja by była fakultatywna, wszak domyślnie rozpowszechniać nie wolno (poza dozwolonym użytkiem, który jest opodatkowany). Nie rejestrując dzieł twórca nieznany pozbawia się możliwości zarobku, a twórca znany wszak jest znany więc istnieje jakiś kontakt.
Widziałbym to tak, że rejestracja polega na słownym opisaniu dzieła (jakiś abstrakt/streszczenie do 200-1000 znaków) i nadaniu numeru, który to numer umieszcza się obok dzieła w miejscu jego udostępnienia.
Jak chcę rozpowszechniać i nie znam numeru a licencja nie jest otwarta, to po prostu rozpowszechniać nie mogę i tyle!

Słabością propozycji jest utworzenie kolejnego molocha biurokratycznego w postaci funduszu i rejestru w Ministerstwie Kultury (które jest przecież od rozwiązywania problemów kultury i powinno się problemem zająć!), ale za to zwiększa się szeroko pojęta sprawiedliwość rozdziału kasy. Główni gracze sami sobie opłacają firmę która zarządza licencjami na rozpowszechnianie, a drobni twórcy mają wybrane dzieła zarejestrowane i mogą dostać kasę jeśli ktoś się zgłosi.

Już wedle pierwszego zdania

Już wedle pierwszego zdania uzasadnienia Pan Minister zrobił ze mnie przestępcę. Nabycie ryzy papieru skutkuje domniemaniem popełnienia przez mnie przestępstwa jakim jest wykorzystanie utworu bez zgody autora. A jeżeli takową zgodę posiadam to dlaczego mam ponosić podwójna opłatę ?

Osobiście wnoszę o opodatkowanie nośnika danych jakim jest mózg polityków, w szczególności jego niewykorzystana część... i to podatkiem dość wysokim aby takie pomysły nie były utrwalane lub co gorsza reprodukowane.

Jakiego przestępstwa? Te

grizz's picture

Jakiego przestępstwa?
Te opłaty, to rekompensata za dozwolony użytek osobisty...
--
http://grizz.pl/ || --
http://galeria.firlej.org

incognitus(22:18)Korzystanie

incognitus(22:18)Korzystanie z utworów bez zgody twórcy nie jest przestepstwem, to jest właśnie dozwolony użytek.
I opłaty "od papieru" są w teori rekompensatą dla twórców utworów z których w ramach tego użytku korzystasz.

W ramach

VaGla's picture

Korzystanie w ramach dozwolonego użytku nie jest przestępstwem, ale trudno zgodzić się z tezą "korzystanie z utworów bez zgody twórcy nie jest przestepstwem, to jest właśnie dozwolony użytek". Twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z dzieła na wszystkich polach eksploatacji i tylko w ramach wymienionych w ustawie sytuacji (a więc w ramach dozwolonego użytku) wolno korzystać z utworów bez zgody twórcy. Co jest przestępstwem - o tym zaś mówią przepisy karne.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Nie jesteśmy pierwsi,

Digital Mike's picture

Nie jesteśmy pierwsi, podobny pomysł był już swego czasu w Kanadzie i miał dotyczyć ipodów i przenośnych dysków/kart pamięci. Okazało się jednak, że proponowane rozwiązanie obejmowałoby nie tylko wyżej wymienione ale i dyski twarde komputerów. Pomysł upadł m.in. dlatego że był bardzo niepopularny w społeczeństwie (tak, w Kanadzie politycy przejmują się tym, co myśli "ciemny lud"). Tutaj link do Geist'a, który pisał o tym w 2007 roku: http://www.michaelgeist.ca/content/view/2112/125/

pozdrowienia, Michał

Jaka rekompensata!?

Cholera, rekompensata za co? Kupiłem lustrzankę cyfrową i pewnie kupię następną, za co mam płacić, de facto, kolejny haracz? - tyle że nie płacony państwu? To ja lubię fotografować, to ja jestem twórcą! A, że publikuję rzadko, to moje prawo...

Haracz od drukarki? a za co, za to, że wydrukuję materiały, które sam tworzę!?

Moje zdanie jest takie, że organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, powinny być traktowane jak firmy mające na celu pośredniczenie, z zyskiem, miedzy autorami a "odbiorcami treści". Tu nie może być żadnego domniemania, mam umowę (z autorem), to reprezentuję danego autora za pewien profit, nie mam umowy - nic nie dostaję.

Jeśli ktoś pobiera ogólną opłatę od aparatu, drukarki, itp., to niech, tez zbiera listę autorów, których dzieła mogą być reprodukowane na tych urządzeniach i wypłaca im proporcjonalne profity od uzyskanych z tego tytułu wpływów!

A tak, to jest jak do tej pory, autorzy maja ochłapy, organizacje zyski, a szarzy uczcili obywatele płacą...takie lokalne piekiełko...

Podobnie jest z tzw. abonamentem RTV, logiki ZERO, a płacić trzeba... - ale to temat na inną dyskusję.

Proszę powstrzymać emocje

VaGla's picture

Proszę powstrzymać emocje. Ja tu zwykle wymoderowuję komentarze w określonym tonie. Można napisać komentarz bez używania określeń rażących niektórych czytelników. Czasem zmagam się z tym, czy komentarz wymoderować, czy przepuścić. Tym razem przepuściłem, ale proszę mi nie nakładać więcej pracy.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Byłbym ostrożny z tym

Byłbym ostrożny z tym przyznawaniem się do twórczości, szczególnie jeżeli chodzi o utwory audiowizualne... Najpopularniejszy dzisiaj zestaw kodeków używanych przy rejestracji obrazu i dźwięku to mpeg-4, który jest całkowicie zamkniętą (tj. chronioną patentami) technologią. O ile OBECNIE do użytku amatorskiego jest ona royalty-free, o tyle za użytek profesjonalny/komercyjny MPEGLA liczy sobie słone opłaty. Zresztą w zasadach użytkowania większości urządzeń (tańszych kamer, także niektórych telefonów) jest to małym druczkiem dopisane gdzieś w dołaczonych papierach - że dozwolony jest jedynie "domowy" użytek.

Tak więc pewnego pięknego dnia może się okazać, że MPEGLA zaczyna egzekwować swoje prawa od milionów twórców, którzy użyli do rejestrowania swej twórczości ich patentów ;)

To dużo poważniejszy problem, niż kilka groszy doliczane do ryzy papieru czy karty pamięci.

W Polsce

VaGla's picture

W Polsce algorytmy nie są chronione patentem, chociaż rzeczywiście niektóre organizacje dysponujące portfolio patentowym kontestują - jak się wydaje - ten fakt.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

zmiany?

Ale to nie jest chyba kwestia patentu na algorytm tylko kwestii warunków korzystania z programu opisanych w licencji (bo właścicielem nikt nie jest). A poza tym sytuacja ulegnie dużej zmianie jeżeli algorytmy będą podlegać ochronie patentowej. Wtedy MPEGLA będzie miało wszystkie karty w ręku.

Ale samo urządzenie (z

Ale samo urządzenie (z zawartym oprogramowaniem) jest licencjonowane na pewnych określonych zasadach przez producenta (który chce uniknąć ew. kłopotów np. w USA) - na przykład dozwolony jest użytek prywatny (domowy, amatorski, niekomercyjny - cokolwiek to znaczy). Potencjalnie więc użytkowanie w innym celu danego urządzenia może stanowić podstawę roszczeń.

Niedyskretne pytanie...

Niedyskretne pytanie...

Kupiłem 10 ryz papieru A4 na którym wydrukowałem utwór literacki któego jestem autorem - czy w związku z tym mogę żądać od organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi zwrotu 1.5% wartości zakupu papieru z tytułu takiego, że wydrukowałem własny utwór a nie inny autora ?

Proszę o to zapytać

VaGla's picture

Proszę o to zapytać organizację zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Przy czym proszę również pamiętać, że 1% to propozycja zmiany. Obecnie kartki są objęte niższą stawką.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Dozowlony użytek dotyczy utworów rozpowszechnionych

Kłopot z własną twórczością polega na tym, że aby starać się uzyskać pieniądze ściągane przez OZZ za dozwolony użytek, to nasz utwór musi być rozpowszechniony.
Ustawa stwierdza, że (Art 6 p.3)

utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie

Przy czym należy pamiętać, że pokazanie własnego wiersza czy powieści przyjacielowi nie jest takim udostępnieniem. Jeżeli napiszę powieść, nakręcę film czy nagram jakąś piosenkę i będę z tych utworów korzystał tylko ja sam, w dodatku w grupie wąsko okrojonych osób, to taki utwór nie może być kopiowany/odtwarzany w ramach dozwolonego użytku przez kogoś innego. Dodatkowo ja sam korzystając z niego nie działam w ramach dozwolonego użytku tylko w ramach własnych autorskich prawa majątkowych i osobistych.

Natomiast w przypadku

VaGla's picture

Natomiast w przypadku publikacji w internecie i opłat od dysków twardych oraz urządzeń, za pomocą których przegląda się internetowe publikacje - np. czytelnicy tego serwisu korzystają z opublikowanych tu utworów w ramach dozwolonego użytku (tak jak na zasadzie dozwolonego użytku korzysta się z utworów opublikowanych w papierowej gazecie, której egzemplarz - nośnik się wcześniej kupiło lub znalazło w poczekalni u dentysty).
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

np. czytelnicy tego serwisu

np. czytelnicy tego serwisu korzystają z opublikowanych tu utworów w ramach dozwolonego użytku
(tak jak na zasadzie dozwolonego użytku korzysta się z utworów opublikowanych w papierowej gazecie, której egzemplarz - nośnik się wcześniej kupiło lub znalazło w poczekalni u dentysty)

A w kinie film też oglądam w ramach dozwolonego użytku? A w telewizji?

Zawsze myślałem, że to co twórca/wydawca/dystrybutor wprost udostępnia jest dostępne w ramach jakiejś umowy, czy licencji, podczas gdy dozwolony użytek to coś dodatkowego, np. wykonanie kopii dla siebie.

Coś mi tu nie pasuje: dozwolony użytek tyczy utworów, które za zgodą twórcy były rozpowszechnione. Mogę zakładać, że artykuł tutaj jest publikowany za zgodą autora, prawda? Czy rozpowszechnienie za zgodą autora jest równoważne korzystaniu z dozwolonego użytku osobistego? Jeśli tak, to definicja dozwolonego użytku stanowi masło maślane...

ja tu publikuję dla siebie :)

VaGla's picture

Ja tu publikuję dla siebie :) Nie zgadzam się, by ktokolwiek to jeszcze czytał :)
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

a ja zapisuję na dysl

Poza tym w przypadku utworów umieszczonych w internecie dochodzi fakt, że aby je oglądnąć/przeczytać muszą one zostać skopiowane na dysk i dopiero z niego są wyświetlane. Po zamknięciu przeglądarki w większości przypadków ten utwór dalej tam jest.

Nie mam licencji od VaGli

VaGla nie dał mi żadnej niewyłącznej (a tym bardziej żadnej wyłącznej) licencji na korzystanie z utworów tu publikowanych. Korzystam sobie na podstawie dozwolonego użytku osobistego.

Ba, nie mam nawet zgody na korzystanie z jego systemu informatycznego (lub jego części) co podpada pod znany i lubiany artykuł 267 KK. Na szczęście ściganie jest na wniosek pokrzywdzonego, a na razie VaGla ma prawdopodobnie ciekawsze zajęcia, niż generowanie wniosków o ściganie.

Czytanie gazety -- to nie dzowolony użytek

Nie mogę zgodzić z VaGlą. Wydaje się jednak, że "korzystanie" z utworu na gruncie prawa autorskiego ma nieco inne znaczenie niż potoczne rozumienie tego słowa.

Samo zapoznawanie się z treścią utworu (np. artykułu w gazecie) nie stanowi korzystania z utworu w rozumieniu prawa autorskiego, a zatem nie jest objęte monopolem prawnoautrskim z art. 17.

Przez korzystnie z utworu należy rozumieć dopiero takie czynności jak: jego utrwalanie, zwielokrotnianie, wprowadzenie do obrotu, najem lub użyczanie egzemplarzy, publiczne prezentowanie lub rozpowszechnianie w inny sposób. Wydaje się, że gdyby samo zapoznawanie się z utworem stanowiło korzystnie z niego, takie (podstawowe w końcu) pole eksploatacji zostałoby wymienione w art. 50 prawa autorskiego (choć katalog pól eksploatacji zawarty w tym przepisie ma charakter otwarty). Dlatego czytanie książki, gazety, oglądanie filmu w kinie itp. nie odbywa się na zasadzie dozwolonego użytku. Nie mat takiej potrzeby, ponieważ czynność taka nie wkracza w sferę uprawnień twórcy.

Nieco inaczej jest z zapoznawaniem się z utworami w postaci elektronicznej (np. publikowanymi w Internecie). Ponieważ proces ich wyświetlania nie może obywać się bez ich kopiowania, tu rzeczywiście instytucja dozwolonego użytku ma zastosowanie.

Pozdr.
W.S.

Już było

Już było

Pierwsze:
Nawet jeśli uznać,że do wyświetlenia strony konieczne jest zrobienie kopii utworu, to kto tą kopię wykonał? Moja przeglądarka wysłała do serwera prawo.vagla.pl request, a Apache należący do Vagli był łaskaw odczytać zawartość dysku i posłać jej kopię do mnie.

Drugie:
Czy naprawdę jest konieczne aż takie wnikanie w techniczne szczegóły? Przykład: hotlinkowanie. Patrząc od strony technologii umieszczając hotlinka czy iframe na swojej stronie do cudzej zawartości nie kopiujemy jej, w ogóle nie dysponujemy utworem na który wskazuje link (czy to wina webmastera, że czyjaś przeglądarka widząc jakiś ciąg znaków ściąga obrazek z innego serwera?). Były tu chyba opisywana sprawa, kiedy to sąd nie wnikał czy jest hotlink, czy iframe, czy kopia lokalna - znalazło się na stronie, a nie powinno.

Trzecie:
Nawet jeśli pominąc to wszystko, to będzie to kopia w ramach art 23(1), a nie dozwolony użytek osobisty z art 23.

O tyle ważne, że:

§ 1. Rozporządzenie określa:

1. kategorie urządzeń i czystych nośników służących do utrwalania utworów w zakresie własnego użytku osobistego;

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>