Informacja o zakazie fotografowania w muzeach dotarła na szczyty i spodziewamy się ministerialnej "decyzji"

Jan Matejko, Bitwa pod Grunwaldem, fragmentW tekście Regulaminowy zakaz fotografowania w muzeach to klauzula abuzywna (sygn. XVII Amc 1145/09) odnotowałem marcowy wyrok Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który uznał, że zakwestionowana pozwem p. Michała Kosiarskiego klauzula regulaminu jednego z muzeów jest klauzulą niedozwoloną. Chodziło oczywiście o zakaz fotografowania. W wyniku wyroku sądu klauzula została wpisana do Rejestru klauzul niedozwolonych, prowadzonego przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (por. "Zakaz fotografowania w muzeach" już wpisany do Rejestru). To jednak nie koniec. Okazuje się, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ma zamiar w sprawie podjąć jeszcze jakąś decyzję...

O ministerialnej decyzji można przeczytać w depeszy PAP, zatytułowanej W przyszłym tygodniu decyzja ws. możliwości fotografowania w muzeach. Tam m.in. wypowiedź, której udzielił PAP Piotr Majewski z MKiDN. Okazuje się, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przygotowuje kolejny ruch w dyskusji na temat fotografowania eksponatów muzealnych i raczej nie ma zamiaru pogodzić się z wyrokiem Sądu i wpisaniem zakazu do rejestru klauzul niedozwolonych prowadzonego przez UOKiK.

Zastanawiam się, czy to nie jest przez przypadek kolejna odsłona dylematu ciastka, które można chcieć mieć i zjeść, albo problem konkurencji publiczno-prywatnej w sferze obiegu informacji w społeczeństwie informacyjnym, o czym już pisałem w tekście BBC zagraża niezależnemu dziennikarstwu, czyli czas zastrzelić królewskiego kowala, by przejąć kuźnię. Jeśli informacje będą dostępne (a wiele wskazuje na to, że będą dostępne coraz bardziej, bo w tym kierunku zmierza rozwój technologiczny), to nie będą niedostępne, a przez to ich wartość i możliwość "monetyzowania" ich dostępności znacznie się ograniczy...

Zacznijmy jednak od początku. Po pierwsze - przedstawiciel ministerstwa stwierdza, że art. 25 ustawy o muzeach "bywa interpretowany na wiele sposobów". W efekcie ministerstwo chce dokonać własnej interpretacji na podstawie zamówionych ekspertyz. PAP relacjonuje to w następujący sposób:

Muzea niepodlegające bezpośrednio ministerstwu, prowadzone przez samorządy, niekiedy wprowadzają do swoich regulaminów zapis umożliwiający pobieranie opłat za fotografowanie swoich zbiorów także podczas zwiedzania. "Ministerstwo, uzgadniając statuty tych muzeów, zawsze zwraca w tym wypadku uwagę na wątpliwości interpretacyjne. Muzea, które wpisują sobie taki zapis do regulaminu, dokonują takiej szerokiej, powiedziałbym nadmiernej, interpretacji artykułu 25. ustawy o muzeach" - mówił Majewski, podkreślając jednak, że majowy wyrok sądu antymonopolowego ds. ochrony konsumentów dotyka też innych kwestii, np. prawa autorskiego. "Dlatego resort zamówił ekspertyzy prawne, co pozwoli nam sformułować ostateczną interpretację tej kwestii" - powiedział Majewski.

Ja bym zaczął od tego, że wyrok zapadł nie w maju, a w marcu, a w maju klauzula została wpisana do rejestru, ale to szczegół (chociaż czasem dla prawników szczegóły powinny być istotne). Nie zwracałbym uwagi na to, ale wydaje się, że komentujący dla PAP sprawę przedstawiciel ministerstwa albo nie czytał wyroku sądu, albo - co również możliwe - został źle zrozumiany przez dziennikarza. Pan Majewski w depeszy PAP stwierdza, że sąd wyraził w wyroku wątpliwość związaną z pytaniem: "czy umieszczenie takiego wyroku w Rejestrze Klauzul Nieuprawnionych Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta jest obowiązujące dla muzeów". Przypuszczalnie komentującemu chodziło o umieszczenie zakwestionowanego postanowienia umownego w rejestrze i tego, czy rejestr obowiązuje również muzea. Problem w tym, że wyrok nie zawiera takiej wątpliwości. Po prostu sąd zważył argumenty pozwu i uznał, że zakwestionowana klauzula regulaminu muzealnego ma być wpisana do rejestru, a przez to uznał, że umieszczenie klauzuli w rejestrze ma być wiążące również dla innych muzeów.

Oddam jednak głos powodowi w sprawie, która doprowadziła do wpisania zakazu fotografowania w muzeach do rejestru. Oto oświadczenie Michała Kosiarskiego w sprawie fotografowania w muzeach:

1. Dziwi mnie, że Ministerstwo próbuje podważać moc obowiązującą wyroku wobec muzeów. Piotr Majewski stwierdza, że: Nie wiadomo jeszcze nawet, czy wyrok Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów jest dla placówek muzealnych obowiązujący". Tymczasem jasno taką kwestię przesądza art. 479[43] kodeksu postępowania cywilnego, który stanowi, że prawomocny wyrok ma skutek wobec osób trzecich (czyli podmiotów, które nie brały udziału w postępowaniu przed sądem) od chwili wpisania uznanego za niedozwolone postanowienia wzorca umowy do rejestru prowadzonego przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Nie powinno być więc wątpliwości, że wyrok w sprawie muzeum we Wrześni obowiązuje więc też wszystkie inne placówki muzealne od dnia publikacji, czyli od 25 maja br.

2. Majewski wyraża też wątpliwość, czy wyrok mógł objąć muzea, które "nie są przecież placówkami gospodarczymi". Sąd rozstrzygnął ten problem w oparciu o ustawę o ochronie konkurencji i konsumentów. Dotyczy ona relacji konsument-przedsiębiorca, z tym, że pojęcie przedsiębiorcy - zarówno w orzecznictwie sądowym, jak i w doktrynie prawniczej - rozumiane jest bardzo szeroko. Wystarczy zajrzeć do pierwszego z brzegu komentarza do ustawy, aby się o tym przekonać. W uzasadnieniu swojego pozwu napisałem, że przedsiębiorcą jest nie tylko ten podmiot, który zajmuje się działalnością stricte komercyjną, ale też np. osoba lub jednostka organizacyjna organizująca lub świadcząca usługi o charakterze użyteczności publicznej. Tak wynika z art. 4 ust. 1 litera a) ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Chodzi o bieżące i nieprzerwane zaspokajanie zbiorowych potrzeb ludności w drodze świadczenia usług powszechnie dostępnych. Kwalifikuje się to do gospodarki komunalnej rozumianej jako wykonywanie zadań własnych w celu zaspokojenia zbiorowych potrzeb wspólnoty samorządowej. Wśród zadań własnych gminy jest też wymieniona kultura. Co istotne, działalność podmiotu w sferze użyteczności publicznej nie stanowi czynnika skutkującego złagodzeniem reżimów wynikających z ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Zakresem art. 4 pkt 1 lit. a objęta jest więc działalność jednostki, która świadczy lub organizuje usługi o charakterze użyteczności publicznej, które nie są działalnością gospodarczą (w rozumieniu przepisów o swobodzie działalności gospodarczej). Za przedsiębiorców - na potrzeby spraw konsumenckich - były więc już przez sądy uznawane placówki ochrony zdrowia, pomocy społecznej i edukacji publicznej. Na tej liście można też umieścić kulturę i działalność muzeów. Tak też uznał sąd, skoro w ogóle zajął się merytorycznym zbadaniem sprawy. Co więcej - wbrew twierdzeniom Majewskiego - nie jest to wątpliwość, którą dostrzegał także sam sąd, co znalazło wyraz w sentencji wyroku. Nic takiego nie miało miejsca, sentencja wyroku milczy na ten temat, takich wątpliwości w ogóle nie podnosi. Można to sprawdzić w rejestrze Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, gdzie jest ona opublikowana. Nie wiem więc skąd pracownicy MKiDN mają inne informacje na ten temat i dlaczego próbują opinię publiczną wprowadzić w tej kwestii w błąd.

3. Moim zdaniem sprawę fotografowania w muzeach musi jednoznacznie rozstrzygnąć nowelizacja ustawy o muzeach. Nie może tego natomiast zrobić resort kultury swoimi interpretacjami prawnymi, bo nie są one żadnym źródłem obowiązującego w Polsce prawa. To już nie te czasy. Ministerialne interpretacje mogą wręcz wyrządzić krzywdę muzeom, które - zakładając, że MKiDN orzekłoby, że zakazy fotografowania nadal są słuszne - utrzymując zakazane klauzule w swoich regulaminach narażałyby się na kary finansowe nakładane przez prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów sięgające nawet 10 proc. ich rocznych przychodów (!).

4. Nie jestem przeciwnikiem ograniczania korzystania z lamp błyskowych albo np. statywów i myślę, że zdecydowana większość zwiedzających polskie muzea też zgadza się na takie ograniczenia. Dobrze byłoby jednak precyzyjnie uregulować te sprawy w przepisach, aby ograniczyć swobodę zwiedzających tylko w rzeczywiście niezbędnym zakresie. Problem w tym, że kwestionowane przeze mnie klauzule w ogóle sprawy tej nie poruszały. Co więcej, wynikało z nich, że jeśli uzyskalibyśmy zgodę dyrektora placówki i uiścili odpowiednią opłatę, to wolno nam robić zdjęcia z fleszem. Po pisemnej zgodzie dyrektora i uiszczeniu opłaty nic też nie stałoby na przeszkodzie fotografowaniu innych elementów muzeów, np. systemów zabezpieczających. Na tym przykładzie starałem się pokazać, że rozstrzyganie o bezpieczeństwie zbiorów oraz fleszach nie ma nic wspólnego z wprowadzeniem generalnego zakazu fotografowania podczas wizyt w muzeach.

5. Przedstawiciel MKiDN porusza jeszcze jeden istotny problem - prawa autorskiego. Majewski mówi: "Można sobie wyobrazić taką sytuację, że prywatny kolekcjoner, zawierając z muzeum umowę o prezentowaniu swych zbiorów, zastrzega, że zwiedzający nie mogą robić zdjęć. Co wtedy?" Problem fotografowania znajdujących się w ekspozycji muzeum dzieł dotyczy tych objętych jeszcze autorskimi prawami majątkowymi, jak i tych, które takimi prawami nie są już objęte (bo minął już długi czas od śmierci autora), albo w ogóle nigdy nie były (np. obrazów średniowiecznych). W tych dwóch ostatnich przypadkach sprawa jest prosta - fotografowanie nie narusza żadnych praw majątkowych kogokolwiek. Stąd zakaz fotografowania (także komercyjnego) nie znajduje żadnego uzasadnienia prawnego. W przypadku utworów objętych jeszcze autorskimi prawami majątkowymi też nie powinno być generalnego zakazu darmowego fotografowania muzealiów, bo istnieje tzw. dozwolony użytek prywatny i publiczny. Przywileje te wynikają wprost z przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Zdjęcie muzealiów wykonane przez turystę w trakcie zwiedzania może być potem przez niego wykorzystane do prywatnych potrzeb w ramach dozwolonego użytku prywatnego. Co istotne, dozwolony użytek prywatny nie jest też w prawie autorskim uzależniany od wyrażenia zgody przez dysponenta utworu (potwierdza to m.in. decyzja prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 31 stycznia 2007 r. sygn. DDK-5/07 w sprawie Warner Bros Poland). Skoro więc prywatny kolekcjoner godzi się z wstawieniem obrazu do publicznego, ogólnodostępnego muzeum, to - moim zdaniem - powinien liczyć się też z możliwością, że zwiedzający zechcą go sfotografować i mają do tego pełne prawo. Inne uregulowanie tej sprawy w umowie kolekcjonera z muzeum byłoby więc nieważne z mocy prawa jako sprzeczne z powszechnie obowiązującymi przepisami.

Michał Kosiarski

Cóż dodać? Można dodać to, co napisałem o dozwolonym użytku oraz o licencji na rozpowszechnianie z art. 33 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych pod poprzednią notatką, w komentarzu pt. Finansowanie działalności muzealnej. Można też podlinkować materiały dotyczące przywołanej w oświadczeniu, a relacjonowanej wcześniej w tym serwisie, sprawy klauzul na okładkach płyt: Dwa postępowania w sprawie informacji na opakowaniach płyt DVD, Decyzja w sprawie okładek płyt Warnera, Okładki płyt i wymuszona zmiana praktyki Warnera oraz Vision: druga decyzja UOKiK w sprawie klauzul na opakowaniach płyt DVD. Dokładnie te linki podałem w relacji po wydaniu wyroku, na tych m.in. materiałach opierał się pozew p. Kosiarskiego.

Na uwagę jeszcze zasługuje szczera dość wypowiedź dyrektora Nasalskiego z Muzeum Lubelskiego, którą przywołano w komentarzu No i się zaczęło :), a pierwotnie opublikowano trzy dni temu w tekście Gazeta.pl, zatytułowanym Muzea nie mogą brać pieniędzy za fotografowanie? Można tam przeczytać:

Zgody na fotografowanie udzielamy po tym, gdy zwiedzający podpisze oświadczenie, że zdjęcia robi na własny użytek. By nie było takiej sytuacji, że na przykład jakiś przedsiębiorca, bez naszej wiedzy wyda pocztówki i będzie je sprzedawał. To byłaby pewnego rodzaju strata dla muzeum, bo sami moglibyśmy zrobić takie pocztówki i na nich zarobić - wyjaśnia dyrektor Nasalski.

Czy są to wątpliwości nie-przedsiębiorcy? Robią pocztówki, podczas gdy to my moglibyśmy je robić. Skąd pomysł, że muzeum miałoby konkurować z przedsiębiorstwami sprzedającymi pocztówki? Dlaczego ktoś chciałby widzieć jakiś szczególny monopol dotyczący obiegu informacji, który nie jest związany z prawem autorskim? Czyżby kolejne prawo wyłączne oparte na zasadzie "spoconego czoła" (jak w przypadku sui generis ochrony baz danych - co zostało wprowadzone, lub ochrony broadcasterów, co nie przeszło w WIPO; por. Zawał WIPO Broadcasting Treaty)? Skąd pomysł na to, by brać od zwiedzających podpisywane oświadczenia o niewykorzystywaniu zdjęć w inny sposób, niż dla własnego użytku osobistego? Co by się stało, gdyby zrobili zdjęcia, ale nie podpisali oświadczenia? Dozwolony użytek osobisty wynika z ustawy. Zakaz fotografowania jest klauzulą abuzywną, a swoboda umów oznacza, że strony mogą decydować nie tylko o treści kształtowanego przez nich oświadczeniami stosunku prawnego, ale również o tym, czy chcą złożyć oświadczenie. Czy fakt, że ktoś nie chce złożyć oświadczenia, może spowodować, że nie zostanie wpuszczony do muzeum związanego regulaminem bez zakazu fotografowania? Dlaczego właściwie muzeum chce wiedzieć, że ktoś sprzedaje pocztówki (por. Wawel chroni prawa fotografów???)? Jak daleko sięga monopol właściciela lub posiadacza fizycznie istniejących obiektów i czy przeciwdziałanie pewnym zachowaniom wynika z istniejących norm prawnych, czy tylko z faktu, że muzealia otoczone są strażnikami mogącymi nie wpuścić kogoś na teren, lub z tego terenu wyprosić? Jak to się ma do misji muzeów, która jest wpisana do ustawy o muzeach?

W każdym razie pojawiło się poruszenie w mediach głównego nurtu. Temat wpisu zakazu fotografowania do rejestru został dostrzeżony z pewnym opóźnieniem. Możliwe, że dostrzeżono go w ogóle dzięki zainteresowaniu, które wyraziła społeczność użytkowników serwisu Wykop.pl. Przypuszczalnie dyrektorzy muzeów się zaniepokoili i zwrócili się do ministerstwa z prośbą o jakąś interwencję.

Wyrok jest prawomocny, a klauzula wpisana do rejestru UOKiK. Może porozmawiajmy o aksjologii, roli muzeów we współczesnym społeczeństwie oraz o finansowaniu ich działalności? Czy chcemy sprywatyzować muzea? Kto dostanie prawo do sprzedawania pocztówek przedstawiających Bitwę pod Grunwaldem i dlaczego nie ja? A może ja już mam takie prawo, zaś ktoś właśnie usiłuje mnie w tym prawie ograniczyć?

W 2008 roku cytowałem odpowiedź z MKiDN (por. Ministerstwo Kultury chowa głowę w faktury):

...fotografowanie lub filmowanie obrazów może dokonywać każdy, kto wyraża taką chęć, ale na warunkach uzgodnionych z dyrekcją muzeum, odpłatnie lub darmo...

Dziś wiemy, że regulamin muzeum nie może zawierać zakazu fotografowania.

Zobaczymy, co będzie dalej. W przyszłym tygodniu spodziewamy się ministerialnej "decyzji" (zastanawiam się, w jakim trybie będzie taka "decyzja" wydana i o czym ministerstwo będzie decydowało).

PS
Przepraszam za drobną uszczypliwość, ale przypominam, że w sprawie wniosku o udzielenie informacji publicznej, który złożyło Stowarzyszenie Internet Society Poland w sprawie stanowiska polskiego rządu na temat negocjacji porozumienia ACTA, Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie wydał decyzji administracyjnej, do której wydania zobligowuje go wprost ustawa, a to - jak czytamy w odpowiedzi na poselską interpelację - wynikało z tego, że ministerstwo "intensyfikowało działania podejmowanych przez rząd RP wraz z innymi państwami członkowskimi, mających na celu upublicznienie treści negocjowanego porozumienia"... Czy rzeczywiście obywatele mogą porozumiewać się z rządem jedynie za pośrednictwem wyroków sądów? Coraz więcej "zwykłych ludzi" dochodzi do wniosku, że to dobra droga stymulacji dialogu. To taki element konstytutywny społeczeństwa obywatelskiego, o który wszak zabiega również "strona urzędowa"... Chyba nadal można złożyć skargę na bezczynność administracji w sprawie braku tej decyzji administracyjnej...

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

W 2007 roku opisywałem w


W 2007 roku opisywałem w jednym z komentarzy inną odmianę piractwa - wydawnicze.
(i nie chodzi tutaj o okradanie autorów).

Tutaj widzę pełną analogię. Dziwię się, że nikt jeszcze nie przerobił znanego spotu z przesłaniem:

"Nie kradniesz samochodów, nie kradniesz torebek, nie kradniesz płyt w sklepie?
Ściąganie filmów to piractwo.
Piractwo to kradzież"

Na
"Nie napadasz ludzi, nie wymuszasz pieniędzy, nie jesteś bandytą?
Wymuszanie opłat za robienie zdjęć,
to bandycki rozbój." (*)

* Oczywiście, pominięte jest tu trochę szczegółów typu "w muzeach", "w ramach użytku dozwolonego lub utworów do których prawa majątkowe już wygasły" - ale i tak dużo więcej w tym prawdy niż w spocie oryginalnym.

Dwie strony barykady

Czy rzeczywiście obywatele mogą porozumiewać się z rządem jedynie za pośrednictwem wyroków sądów?

Tak, gdyz spoleczenstwo i rzad stoja po przeciwnych stronach, rzad jest narzedziem w rekach korporacji, sluzacym do zwiekszenia ich przychodow. Swiadczy o tym stale rosnaca przepasc pomiedzy biednymi a superbogatymi.

Czas sie chyba zastanowic nad powazna reforma systemu politycznego, gdyz oczekiwanie na wyrok sadu jest, szczegolnie w Polsce, nieslychanie dlugie.

dzieje się

VaGla's picture

W serwisie optyczne.pl, pod tekstem Opinia prawna w sprawie fotografowania w muzeach toczy się dyskusja. Polecam. Zdaje się, że ludzie zaczynają dzwonić po muzeach. Sam fakt, że ludzie z optyczne.pl zamówili opinie prawną, jest interesująca. Opinia potwierdza analizy z tego serwisu, więc może być interesująca dla czytelników, jeśli chcieliby przeczytać to samo, ale innym nieco językiem (przy okazji uśmiechnąłem się czytając zdanie w komentarzu: "Optyczne.pl jako pierwsze nagłośniło medialnie sprawę" :) no, ale w pierwszym swoim tekście podali prawidłowo źródło do tego serwisu :). Interesujące jest jednak dla mnie coś innego: poruszenie komentujących i sygnalizowane tam próby działań.

Taki prosty manewr, jak pozew i wpis do rejestru, a może wpłynąć na cały system... :)

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Różne strony medalu

Rozmawiałem na ten temat z kolegą z departamentu kultury (samorząd wojewódzki). Zwrócił uwagę na parę rzeczy. Owszem, zakaz pobierania opłat jest "trefny", ale nic nie broni zakazać fotografowania w ogóle, zasłaniając się choćby warunkami konserwatorskimi.
Dalej - wizerunek eksponatu - rzeźby czy obrazu - do kogo należy? Czy umieszczenie go w prezentacji multimedialnej - nie ważne czy darmowej czy nie, albo przewodniku czy albumie - wymaga zgody muzeum czy nie? Jeśli opłat to jakich i na jakiej podstawie ustalanej?
Kolejna rzecz - faktyczny problem dla muzeów i podobnych obiektów. Mnie osobiści irytują błyski lamp. Obojętnie czy szkodzą czy nie. Ale powiedzmy, że były dopuszczalna. Jedna by zrobić porządną reprodukcję obrazu, to wypada już rozstawić właściwe światła itd. To już jest wyłączenie części ekspozycji i realne straty dla muzeum (oczywiście dobra publikacja może z nawiązką je zwrócić) i utrudnienie ruchu. To brać pieniądze czy nie brać?
Najbardziej zaskoczył mnie kolega informacją, że np. w Poznaniu, nie mogę sobie ot tak zrobić zdjęcia Ratusza i sprzedawać go na pocztówce. Bo wizerunek należy do miasta itd. Nie wiem czy to prawda, nie bardzo wiem, gdzie to nawet sprawdzić. Ale jeśli tak jest w przypadku zabytków architektury, czy nie jest identycznie w przypadku zabytków w muzeum? Czy prywatna lub społecznościowa strona utrzymująca się z Google Adds to jeszcze jest prywatny dozwolony użytek czy niekoniecznie?

państwo prawa

ksiewi's picture

Wprowadzenie "zakazu fotografowania w ogóle", podobnie jak żądanie opłat za fotografowanie wymaga najpierw odpowiedzi na pytanie o podstawę prawną takiego zakazu lub żądania. Na to pytanie musi sobie odpowiedzieć zwłaszcza instytucja publiczna, która w Polsce może działać jedynie na podstawie i w granicach prawa, a nie "zasłaniać się" jakimś względami. Jeżeli istotnie cytowane powyżej wypowiedzi padły z ust pracownika samorządu wojewódzkiego, to mam nadzieję, że to był jakiś niefortunny skrót myślowy, bo wolałbym, żeby administracja nie operowała w oparciu o logikę "czym by się tu zasłonić".

Przepisy istotnie zobowiązują muzea do ochrony zbiorów. Ale generalny zakaz fotografowania nie daje się w żaden sposób uzasadnić tym obowiązkiem. Jest również nieproporcjonalny. Mógłby być zakwestionowany jako klauzula abuzywna podobnie jak generalny nakaz zapłaty za fotografowanie.

Moim zdaniem nie ma przepisu prawa kreującego czyjekolwiek wyłączne uprawnienie do "wizerunku rzeczy". Ciekaw jestem zatem, jaka jest podstawa prawna do zakazywania fotografowania ratusza w Poznaniu.

Wikipedia nt. Mostu

Wikipedia nt. Mostu Świętokrzyskiego w Warszawie:

Nazwa i wizerunek mostu są prawnie chronione, zgodnie z Prawem Własności Przemysłowej. Tabliczki informujące o tym zawisły na moście jesienią 2006 roku.

most

ksiewi's picture

Na temat mostu: A. Taukert, Kolumnę Zygmunta tanio sprzedam, Kwartalnik UPRP 1/2010 s. 12... Przydałoby się uściślić ten wpis w Wikipedii.

Kolumnę Zygmunta tanio sprzedam

kravietz's picture

Uprzejmie donoszę, że uściśliłem.

--
Paweł Krawczyk
IPSec.pl - Podpis elektroniczny i bezpieczeństwo IT

Podobnie jest np z

SpeX's picture

Podobnie jest np z Wawelem.

znak towarowy "zamek królewski"

ksiewi's picture

Jeżeli chodzi o znak towarowy R-126305, to pisałem już tu o tej sprawie (pod linkiem mój komentarz, warto przeczytać cały wątek).

Trafiło do Gazety

VaGla's picture

Do dyskusji przyłączyła się gazeta.pl w tekście Sąd zdecydował: w muzeum można robić zdjęcia

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Byłem pewny, że temat powróci

DiskDoctor's picture

Muzeum muzeum nie równe, sprawa nie jest jasna.

Jeśli eksponaty są własnością muzeum (państwowego), to ja nie protestuję. Ale przecież często muzea państwowe wypożyczają zbiory prywatne. Art. 33 u. 2 ustawy prawo autorskie zezwala wyłącznie na ropowszechnianie utworów muzealnych w celach promocji wystawy lub informacyjnych w mediach, i to w sposób ograniczony.

Dopisanie klauzuli do rejestru powoduje swoisty nowy pozaustawowy casus dozwolonego użytku. Jak się ma rejest klauzul abuzywnych do sztandarowego art. 17 p.a, traktujący, iż autor (lub uprawniony) ma prawo do wynagrodzenia oraz rozporządzania na polach eksploatacji?

Jeśli utwór nie jest własnością muzeum, a prawa autorskie nadal trwają, rzeczona klauzula koliduje z art. 17. W moim przekonaniu więc jest to przepis martwy. Czy klauzule abuzywne to jest źródło prawa?? Jeśli to nie akty normatywne, to chyba jest to argument, że przegrywają w kolizji z ustawami, szczególnie iż w rzeczonym art. 17 wyraźnie zaznaczono, iż dozwolony użytek może być regulowany wyłącznie przez artykuł z upapp.

I dobrze bo albo nowelizujmy dozwolony użytek, albo nie poszerzajmy go pozaustawowo. Jako zwolennik opcji, że prawo autorskie chroni autora i wydawce przed konsumentem, jestem za starym porządkiem. W przypadku dzieł chronionych, nie będących własnością muzeum (bo o takim przypadku cały czas piszę), wymieniane na stronie gazeta.pl przykłady opłat powinny być przedmiotem licencji pomiędzy muzeum a wypożyczającym. Licencji na robienie zdjęć przez zwiedzających.

Natomiast państwowe zbiory w państwowych muzeach - proszę bardzo.

Dozwolony użytek

VaGla's picture

Dozwolony użytek nie zostanie poszerzony w przypadku, gdy ktoś zrobi zdjęcie eksponatowi, będącemu utworem. Taki dozwolony użytek jest i to nie koliduje z art. 17, w tym sensie, że dozwolony użytek ogranicza prawa autora. Rozpowszechnienie utworu będzie przekroczeniem dozwolonego użytku. Ale fotografowanie nie równa się rozpowszechnianiu. To dwie odrębne sytuacje.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

No tak, nie zwróciłem na ten "drobiazg" uwagi

DiskDoctor's picture

Robienie zdjęć to nie jest "robienie zdjęć z zamiarem rozpowszechnienia".

Gdyby przyjąć takie utożsamienie, to kupno czystych płyt CD możnaby utożsamić z "kupnem czystych płyt CD celem wprowadzania do obrotu nielegalnych kopii utworów muzycznych". I zakazać.

Przyznaję rację.

Teraz rozumiem, że cała dyskusja toczy się o to, czy można osobie robiącej zdjęcie przypisać jakiś niedozwolony lub nieuprawniony "zamiar" i szuka się argumentu ex lege.

Oby na próżno.

Polska to fajny kraj. Prawo

Polska to fajny kraj.
Prawo swoje, a urzednicy swoje

http://fakty.lca.pl/legnica,news,22421,Czy_w_muzeum_mozna_robic_zdjecia_.html

Zastanawia mnie kiedy u nas będzie tak, że prawo będzie obowiązywało wszystkich w takim samym zakresie.

Hmmm... no to ciekawe czy w

Hmmm... no to ciekawe czy w podanym powyżej przykładzie jeśli dyrektor zabroni nam robienia zdjęć można oddać sprawę do prokuratuty?

W końcu zabraniając robienia zdjęć złamie prawo (jeśli to prawo dobrze rozumiem)

To inny reżim prawny

VaGla's picture

To inny reżim prawny. W podanym wyżej przykładzie może Pan skontaktować się z Powiatowym Rzecznikiem Konsumentów, by ten wsparł Pana w postępowaniu przed Prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Od tego ostatniego będzie zależało, czy nałożyć na muzeum karę finansową. Może Pan również skierować sprawę do sądu powszechnego (cywilnego), by potwierdził, że taka klauzula Pana nie obowiązuje (powództwo o ustalenie prawa). Jeśli działania muzeum sprawiły, że poniósł Pan szkodę - może Pan domagać się odszkodowania (co - jak uważam - będzie dość trudnym przedsięwzięciem). Możliwości zresztą jest nieco więcej, ale sam fakt, że klauzula została wpisana do Rejestru, wobec jego ewentualnego nierespektowania przez muzea, jeszcze nie sprawi, że "Morze Czerwone się rozstąpi". System prawny tak nie działa.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Muzeum Kopernika w Toruniu

Tam mowia ze ustawa do jnich nie doszla i 6 zl pobieraja za robienie zdjec nadal:)

Z drugiej strony Olgierd

Z drugiej strony Olgierd twierdzi (jak rozumiem), że nie można już brać kasy za robienie zdjęć w Muzeum, ale można zabronić robienia zdjęć jako takich, bo Ustawa o tym nie wspomina jasno, a UOKiK odniósł się tylko do pobierania opłat...

http://olgierd.bblog.pl/wpis,slow;kilkanascie;o;fotografowaniu;w;muzeach,44161.html

Muszę przeczytać ustawę dokładniej

VaGla's picture

Przewrotnie mógłbym odpowiedzieć, że muszę przeczytać ustawę dokładniej, by dowiedzieć się, czy muzea mogą na jej podstawie zabronić wchodzenia do budynków administrowanych przez te muzea.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

No zgoda, ale w przypadku

No zgoda, ale w przypadku kiedy dyrektor zabrania w ogóle robienia zdjęć to skarga na niego do UOKiKu raczej mija się z celem, bo UOKiK odniósł się tylko do kwestii pobierania opłat za robienie zdjęć, natomiast sam zakaz fotografowania nie podlegał jego badaniom.

Prezydent Krakowa ma zrobić

SpeX's picture

Prezydent Krakowa ma zrobić "audyt" fotografowania w Krakowskich muzeach.

http://www.gazetakrakowska.pl/krakow/281631,czy-krakowskie-muzea-pozwalaj-robi-zdj-cia-bez-op-at,id,t.html

A taki inne pytanie. Czy zamiast opłaty za fotografowanie np 50zł. W regulaminie można umieścić karę na korzystanie z flesza - 50zł?

Fotografowanie

Prawo, prawem, a wyegzekwowanie go graniczy z cudem.
Jeżeli chodzi o muzea, to ilość abstarakcyjnych zakazów czy nakazów jest dośc bogata. Np. można fotografować wszystko z wyjątkiem eksponatów w jednej sali. Zakaz używania lampy błyskowej i dodatkowa opłata to już prawie standard. Ale największe moje ździwienie było jak dowiedziałem się, że nie mogę fotografować, bo mam aparat z wymienną optyką i zostałem poproszony o pozostawienie aparatu w depozycie.

Ograniczenie fotografowania

Co prawda nie było to w muzeum, ale kiedyś podczas zwiedzania pewnej instytucji zostałem poproszony o robienie mniejszej ilości zdjęć - osobie prowadzącej grupę nie spodobała się funkcja zdjęć seryjnych w mojej lustrzance. :)

czy można fotografować aby rozpowszechniać na licencji CC

Czy dozwolony użytek można określić jako np. fotografowanie dla udostępnienia w internecie na darmowych licencjach CC:
http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/legalcode ?
Dzisiaj fotografując w muzeum nie zdajemy sobie sprawy co z takimi zdjęciami zrobimy jutro - czy można je potem wykorzystać komercyjnie albo na opisywanej darmowej licencji?
I brawo za efekty - dzisiaj GW napisała o sukcesie Pana Michała Kosiarskiego - gratulujemy i dziękujemy w imieniu wszystkich turystów.

Odnotuję, aby nie "wisiało"

VaGla's picture

We wstępie notatki jest informacja o oczekiwanych wówczas działaniach MKiDN. A nie odnotowałem, że ministerstwo wydało w tej sprawie stanowisko. Można o tym przeczytać w tekście Gazety Prawnej Resort kultury przedstawia swoje stanowisko ws. fotografowania muzealnych eksponatów, która cytuje odpowiedź udzieloną przez ministerstwo PAP na zadane ministerstwu pytania przez agencję:

Przepisy ustawy o muzeach nakładają na muzeum jedynie obowiązek pobrania opłaty za przygotowanie i udostępnienie obiektu muzealnego do innego celu niż zwiedzanie. Nie dają one jednak muzeum uprawnień do pobierania opłat za wykorzystywanie eksponatów już udostępnionych. Fotografowanie udostępnionych muzealiów nie narusza zatem ustawy o muzeach, jeżeli m.in. nie wpłynie to negatywnie na stan muzealiów i nie naruszy prawa autorskiego.

Należy jednak zwrócić uwagę, iż fotografowanie udostępnionych muzealiów musi być zgodne z zasadami bezpieczeństwa zbiorów i wymogami konserwatorskimi. Ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami określa zakres ochrony zabytków i obowiązek przeciwdziałania zagrożeniu lub uszczerbku wartości zabytku, jego zniszczenia i niewłaściwego korzystania z niego itp. W aspekcie fotografowania udostępnionych zbiorów może to oznaczać fotografowanie bez użycia lampy błyskowej

Wyszło na moje. Oczywiście przepisy mogą się zmienić.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

praktyka

O tym, że pobieranie opłat za fotografowanie w muzach to rozbój, to chyba każdy nie będący pracownikiem muzeum wie. Pytanie jest jak wyegzekwować możliwość robienia zdjęć w polskich muzeach (w zagranicznych to nie problem). Jak to w praktyce zrobić? Przychodzimy do muzeum, wyciągamy aparat i od razu napada nas staruszka w kapciach, albo co gorsze rosły ochroniarz. Robi się nie przyjemnie, łącznie z wyrywaniem aparatu (bez lampy, bez statywu). Nikt nie chce słuchać o tym, że zakazy fotografowania są bezpłatne, w ogóle nie ma żadnej rozmowy. Próba skontaktowania się z jakimś kierownikiem/dyrektorem muzeum, czy w ogóle jakimś wyższym rangą pracownikiem muzeum jest w praktyce niemożliwa. O otrzymaniu na piśmie odmowy fotografowania też nie ma co marzyć. Zazwyczaj można usłyszeć jedynie, że nie można bo nie i już. Choć zdarza się też, że pracownik muzeum bezczelnie stwierdza, że jak chce to mogę pozwać muzeum jeśli mnie na to stać. A mnie nie stać i w ogóle z jakiej racji mam walczyć o swoje prawa w sądzie. W muzeach (państwowych) gromadzi się zbiory będące własnością państwa, czyli nas wszystkich. O tym, że w cywilizowanym świecie takie sytuacje się nie zdarzają nie ma co pisać - to fakt. Pytanie jak w praktyce wymusić cywilizowanie polskich muzeów ma zwykły człowiek, którego nie stać na sądowe batalie i nie ma na nie czasu. Jak to zrobić? Bardzo proszę o konkretne rady.

Nie wiem jak wygląda to w innych częściach kraju, ale na Dolnym Śląsku prędzej można zostać poturbowanym i wyrzuconym z muzeum niż zrobić zdjęcie.

Wzywać Policję.

Jeżeli ochroniarz próbuje pana okraść podczas rozboju lub napadu (nie bójki! ważne z punktu widzenia klasyfikacji w kodeksie karnym), to jedynym logicznym krokiem będzie wezwanie Policji. Ważne, żeby ochroniarz nie zbiegł z miejsca zdarzenia do przybycia funkcjonariuszy, którzy sporządzą odpowiednią notatkę.

Przypominam, że do uzyskania licencji pracownika ochrony fizycznej konieczna jest niekaralność.

jeszcze jedno

Zapomniałem spytać, co jeśli jakimś cudem zrobimy zdjęcie w muzeum i będziemy chcieli wykorzystać je komercyjnie. Np: na stronie internetowej, w książce, czy w jakiś inny sposób? Czy można to zrobić? Nie pytam o zdrowy rozsądek i uczciwość, bo nie mam co do tego wątpliwości. Pytam o prawo i praktykę. Czy trzeba się liczyć z tym, że zostanie się pozwanym. Czy sądy takie sprawy z automatu oddalają, czy ochoczo skazują? Jest to o tyle kuriozalne, że profesjonalnej reprodukcji nie da się zrobić po prostu "pstrykając zdjęcie". Trzeba do tego odpowiednich warunków, sprzętu i przygotowania. Tak więc na wysokiej jakości reprodukcjach (do albumów, na plakaty) muzea i tak zarabiają i nie jest to niczym zagrożone. Tylko co z tymi, którym wystarczy zdjęcie? Choćby jako element okładki książkowej, albo tapeta na stronie internetowej. Mogą je wykorzystywać, czy nie? Wiem, że to abstrakcyjne pytanie, bo w praktyce nie da się robić zdjęć w muzeach, ale chciałbym wiedzieć.

ps Bardzo interesujący blog, może trochę zbyt nieprzystępny dla nieprawników (brakuje konkretnych i przystępnych informacji) ale to i tak wartościowe źródło wiedzy.

pozdrawiam

prostactwo i złośliwość

O tym, że staruszki kapciach i wybaczeni ochroniarze nad wyraz chętnie uniemożliwiają robienie zdjęć, to pisałem. Czasem są wręcz bardzo agresywni - może trochę z nudów? Ale zapomniałem napisać o innym wybiegu. O gaszeniu światła. Bardzo skuteczne! Jeśli nie mamy lampy błyskowej bądź statywu, to wyłączenie światła skutecznie uniemożliwia robienie zdjęć. Na prawdę rozumiem, że światło błyskowe może przyśpieszać niszczenie eksponatów (farby mają określoną światłotrwałość), rozumiem, że statyw mógłby przeszkadzać innym zwiedzającym (gdyby nie fakt, że muza przez większość dni świecą pustkami). Ale gaszenie części oświetlenia w sali wystawienniczej po to żeby uniemożliwić fotografowanie, to jest prostactwo i złośliwość. Czy jest jakiś sposób na radzenie sobie z takimi sytuacjami, kiedy muzealnik nie zabrania robić zdjęć ale przygasza oświetlenie i efekt jest ten sam? Bardzo proszę o konkretną pomoc jak sobie z tymi muzealno-fotograficznymi sprawami radzić.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>