prawa człowieka

Życzenia i pytania na rok 2015 i niektóre pytania z mijającego roku 2014

W nadchodzącym roku spodziewamy się powołania nowego Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, kończyć się będzie również kadencja Rzecznika Praw Obywatelskich (a zwyczajem jest, że RPO nie ubiega się o drugą kadencję). W roku 2015 będą też wybory prezydenckie i parlamentarne. Wydaje się, że tematy związane z obiegiem informacji stopniowo, chociaż wciąż nieśmiało, przebijają się do głównego nurtu dyskusji publicznej. Dzieje się tak m.in. ze względu na aktywność organizacji pozarządowych. To one domagają się odpowiedzi na pytania o inwigilację obywateli, to one zabiegają o dostęp do informacji publicznej i coraz częściej korzystają z drogi przed sądami administracyjnymi, by jednak nie być ignorowanymi przez zobowiązanych do udostępniania informacji. Stanowiska w jakich tematach "społeczeństwa informacyjnego" będą miały szansę, Państwa zdaniem, stanowić wyróżnik programowy w kolejnym roku?

Zabieganie o "jednolity rynek cyfrowy" oznacza zgodę na komercjalizację praw człowieka

widok na salę plenarną Parlamentu EuropejskiegoMój komentarz do przyjętej dziś rezolucji Parlamentu Europejskiego w sprawie wspierania praw konsumentów na jednolitym rynku cyfrowym? Uważam, że to przejaw "rozdwojenia jaźni". Głównym problemem jest to, że gdy się mówi o "rynku" cyfrowym i o niego zabiega w sytuacji, w której wolność słowa i wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji należą do wolności "politycznych" i realizowane są już masowo z wykorzystaniem technologii cyfrowych, to w istocie znaczy, że mówi się i zabiega o komercjalizację praw i wolności człowieka.

Starania genealogów jako praktyczny przykład ponownego wykorzystania informacji z sektora publicznego, w tym zasobów BAM

W mojej opinii Geneteka - serwis Polskiego Towarzystwa Genealogicznego - to jeden z ciekawszych przykładów "ponownego wykorzystania informacji z sektora publicznego" (czyli re-use) w tym obszarze, który - pod wpływem środowisk zabiegających o szerszy dostęp do danych gromadzonych przez państwa (członkowskie UE) i możliwość ich wykorzystania, doprowadził - szerząc swą myśl i argumentację - do rozszerzenia dyrektywy unijnej na dane zwane w skrócie BAM (bibElżbiety, ojciec lioteki, archiwa, muzea). Jutro (w poniedziałek, 24 listopada) odbędzie się w Warszawie spotkanie Warszawskiego Towarzystwa Genealogicznego, które zatytułowane będzie "Geneteka - z perspektywy szukającego, indeksującego i administratora".

Dyskusja nad standaryzacją dokumentu elektronicznego wymiaru sprawiedliwości

Od jakiegoś czasu współpracuję z Interdyscyplinarnym Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego. Jestem tam odpowiedzialny za realizację projektu, który nazywa się System Analiz Orzeczeń Sądowych. Projektu polega na integracji danych na temat orzeczeń sądów powszechnych, sądów administracyjnych, orzeczeń Sądu Najwyższego oraz Trybunału Konstytucyjnego. Wszystko to w ramach ponownego wykorzystania informacji z sektora publicznego i w celu stworzenia narzędzi, dzięki którym dałoby się wygodnie analizować orzecznictwo w Polsce. Tworząc ten system zderzyłem się z problemem niejednolitości publikowania orzeczeń przez poszczególne ośrodki udostępniające takie dokumenty obywatelom. W związku z tym postanowiłem ów projekt przedstawić instytucjom publicznym i zaproponować im współpracę w sferze standaryzacji dokumentu elektronicznego dla wymiaru sprawiedliwości. Wcześniej tego typu działania podejmowałem w sferze konsultacji publicznych. Wówczas w Ministerstwie Gospodarki powstał schemat XML dla dokumentu elektronicznego w procesie legislacyjnym. To mało seksowna aktywność. Praca u podstaw. Tworzenie fundamentów sprawnie działającego państwa. Dzięki uprzejmości Rzecznika Praw Obywatelskich dziś odbyło się spotkanie, w czasie którego rozmawialiśmy o możliwościach współpracy różnych instytucji publicznych ze sobą nawzajem, a także z partnerami społecznymi. Jest nadzieja.

Drugiego grudnia zaprezentujemy raport z badania rządowego procesu legislacyjnego (konsultacje publiczne i OSR)

Taka zajaweczka kartek raportu, na których nic nie widać...Zarezerwujcie sobie Państwo chwilę w dniu 2 grudnia. W sali konferencyjnej im. Jerzego Turowicza w Fundacji im. Stefana Batorego w Warszawie (ul. Sapieżyńska 10A) odbędzie się tego dnia konferencja pt. Jawność i otwartość procesu legislacyjnego. Konferencję rozpoczniemy od zaprezentowania wyników badania nad sposobem prowadzenia konsultacji publicznych i tworzenia dokumentów towarzyszących rządowym projektom ustaw w 2012 roku. To był "mega projekt". Stworzyliśmy metodologię, przeprowadziliśmy badania ilościowe i jakościowe (w tym przeprowadziliśmy szereg wywiadów z uczestnikami procesu legislacyjnego), przygotowaliśmy również analizę otoczenia prawnego prowadzenia konsultacji oraz przygotowywania Ocen Skutków Regulacji. Zrealizowanie tego projektu zajęło nam ostatni rok. Nie wiem, ile raport będzie zajmował po powrocie z korekty redakcyjnej i po uwzględnieniu zewnętrznych recenzji, ale jak sobie liczyłem komponenty, to wychodziło około 500 stron A4. Samo gęste. Przyznam, że czasami już nie dawałem rady. Przebadaliśmy 110 projektów ustaw, które rozpoczęły swój bieg w rządowym procesie legislacyjnym w 2012 roku (w tym niektóre bardzo obszerne, w tym projekt jednej ustawy budżetowej). Przebadaliśmy każdą z tych ustaw i wszystkie kwity, które z nimi były związane, a które opublikowane były na stronach RCL. W trakcie tego projektu żartowałem sobie, że prowadzenie takiego badania jest fajne i nawet można to robić z uśmiechem po zażyciu silnych antydepresantów. Drugiego grudnia kładziemy efekt naszej rocznej pracy na stole i liczymy na solidną, brutalną, pełną wykazywania naszych błędów krytykę. Ona jest potrzebna. Być może ktoś zechce przebadać kolejne lata w podobny sposób (tylko lepiej) i będzie można mierzyć postęp.

Zwiększenie dostępności treści orzeczeń sądowych w Sejmie i zapowiedź jesiennych dyskusji

W Sejmie RP znajdują się projekty dwóch ustaw, które dotyczą dość istotnego dla mnie elementu budowania zaufania obywateli do państwa, a związanych z dostępnością orzeczeń sądowych. W tym serwisie dostępności orzeczeń sądowych poświęciłem wiele miejsca, relacjonując m.in. swoje wsparcie dla Ministerstwa Sprawiedliwości, który tworzył narzędzia do udostępniania obywatelom treści orzeczeń online. Oczywiście możemy się spierać o szczegóły (np. czy należy tworzyć "portale orzeczeń", czy też - jak uważam - portale z orzeczeniami powinny być po prostu częścią Biuletynu Informacji Publicznej), ale popieram ten ogólny kierunek działań, którego efektem będzie zwiększenie dostępności treści orzeczeń sądowych (nie tylko sądów powszechnych, ale też Sądu Najwyższego, sądów administracyjnych, etc.).

Dostępna telewizja, prawa osób niepełnosprawnych i prawa autorskie

Piotr Waglowski w Sali Kolumnowej Sejmu RPDwa dni temu w Sali Kolumnowej Sejmu RP odbyła się konferencja pt. „Telewizja dostępna dla wszystkich”. Poproszono mnie o wygłoszenie w czasie jej trwania referatu na temat prawa autorskiego i jego związków z problematyką osób niepełnosprawnych. Są wszak w polskim systemie prawnym przepisy, które przewidują wyjątek od zasady monopolu prawnoautorskiego ze względu właśnie na niepełnosprawność. Dodatkowo da się już uchwycić kierunek przyszłych zmian przepisów, a to w związku z niedawnym przyjęciem przez WIPO i podpisaniem przez Polskę traktatu z Marrakeszu. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego delikatnie sygnalizuje przyszłe nowelizacje ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Prawo petycji - zaraz będzie ustawa, więc sygnalizuję swoje do niej zastrzeżenia

Sejm przyjął, a Senat nie zgłosił poprawek do ustawy o petycjach. Ustawa ma realizować (konkretyzować ustawowo) postanowienia art. 63 Konstytucji poprzez uregulowanie zasad składania i rozpatrywania petycji, a także sposobu postępowania oraz określenia właściwości organów w sprawach dotyczących petycji. Temat petycji jest - jak uważam - niezwykle istotny dla obywatelskiego udziału w procesie stanowienia prawa, podejmowania decyzji w państwie i - generalnie - funkcjonowania demokracji. Zgodnie z art. 63 Konstytucji RP: "Każdy ma prawo składać petycje, wnioski i skargi w interesie publicznym, własnym lub innej osoby za jej zgodą do organów władzy publicznej oraz do organizacji i instytucji społecznych w związku z wykonywanymi przez nie zadaniami zleconymi z zakresu administracji publicznej. Tryb rozpatrywania petycji, wniosków i skarg określa ustawa". Kiedy ustawa wejdzie w życie zgłoszone petycje powinny być rozpatrzone "bez zbędnej zwłoki, jednak nie później niż w terminie 3 miesięcy od dnia jej złożenia".

Potencjał wielkich danych - Komisja sygnalizuje chęć tworzenia nowych praw "własności"

Trochę się boję, gdy czytam, że "Komisja zainicjuje konsultacje i powoła grupę ekspertów w celu dokonania oceny zapotrzebowania na wytyczne dotyczące konkretnych kwestii własności danych i odpowiedzialności związanej z dostarczaniem danych, w szczególności w odniesieniu do danych zebranych w ramach technologii internetu przedmiotów". Już w Europejskiej Agendzie Cyfrowej mowa była o rynku informacji. Nie uwzględniono tam, że wolność słowa, wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji należą do podstawowych wolności (politycznych) człowieka. W związku z europejskim myśleniem o "wykorzystaniu potencjału dużych zbiorów danych" znowu pojawia się tendencja do grodzenia prawnego informacji. Ale generalnie zgadzam się, że potencjał dużych zbiorów danych należy wykorzystywać. Nie jestem jedynie przekonany, czy służyć temu będzie działanie podobne do "grodzenia gruntów wspólnych" w XVIII w. Anglii.

O pomysłach uregulowania prekampanii wyborczej z perspektywy aktywnego obywatela dysponującego biernym prawem wyborczym

Jako obywatel staram się wspierać działania podejmowane przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Jest to konstytucyjny organ państwa, który ma ustawowe kompetencje związane z działaniem w moim - obywatela - interesie. Ta notatka również ma za zadanie wsparcie RPO w podejmowanych przez niego działaniach, chociaż może być uznana za nieco przewrotną, bo polemiczną. Chodzi o to, że prof. Lipowicz prowadzi w ostatnim czasie korespondencję z różnymi organami państwa, przedmiotem której jest tzw. prekampania wyborcza, czyli działania agitacyjne prowadzone przed różne podmioty przed oficjalnym rozpoczęciem kampanii wyborczej. Przepisy dotyczące kampanii wyborczej to przepisy o obiegu informacji, dlatego mieszczą się w ramach niniejszego serwisu. Dodatkowo - publicznie wyraziłem jakiś czas temu zamiar brania udziału w wyborach do Senatu (skoro ówczesny minister Michał Boni zdecydował się na kandydowanie do Parlamentu Europejskiego, to ja mam kobyłkę przy płocie). Decyzję o podjęciu próby kandydowania traktuję jako eksperyment intelektualny. I właśnie podnoszona przez Panią Rzecznik Praw Obywatelskich kwestia prekampanii jest ciekawym motywem prowadzenia takiego eksperymentu. Bierne i czynne prawo wyborcze to również prawa obywatelskie. Powinienem bez problemu i bez stresu móc z nich skorzystać tak, jak np. z prawa dostępu do informacji publicznej. Fakt, że nie mam za sobą żadnego zaplecza (politycznego), nie dysponuję strukturą, finansami, ale to przecież nie są wyznaczniki ubiegania sie o mandat. Co najwyżej nie spełnię kryteriów formalnych i moje nazwisko nie pojawi się nawet na liście kandydatów. Ważniejsze jest dla mnie coś innego - reglamentacja obiegu informacji. Przepisy dotyczące kampanii wyborczej stanowią wszak pewne ograniczenie obiegu informacji. Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę na to, że tzw. prekampania wyborcza nie jest uregulowana i - być może - trzeba ją uregulować. Ja zaś się zastanawiam, jak taka regulacja ma się do konstytucyjnych wolności pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, do konstytucyjnej wolności słowa.