Zwiększenie dostępności treści orzeczeń sądowych w Sejmie i zapowiedź jesiennych dyskusji

W Sejmie RP znajdują się projekty dwóch ustaw, które dotyczą dość istotnego dla mnie elementu budowania zaufania obywateli do państwa, a związanych z dostępnością orzeczeń sądowych. W tym serwisie dostępności orzeczeń sądowych poświęciłem wiele miejsca, relacjonując m.in. swoje wsparcie dla Ministerstwa Sprawiedliwości, który tworzył narzędzia do udostępniania obywatelom treści orzeczeń online. Oczywiście możemy się spierać o szczegóły (np. czy należy tworzyć "portale orzeczeń", czy też - jak uważam - portale z orzeczeniami powinny być po prostu częścią Biuletynu Informacji Publicznej), ale popieram ten ogólny kierunek działań, którego efektem będzie zwiększenie dostępności treści orzeczeń sądowych (nie tylko sądów powszechnych, ale też Sądu Najwyższego, sądów administracyjnych, etc.).

W minionych latach było nieco dyskusji na ten temat. Nie wszyscy uważali, że orzeczenia sądowe są informacją publiczną. Ja nie mam wątpliwości, że orzeczenia takimi informacjami publicznymi były i są. Dlatego też uważam, że we właściwym kierunku idzie znajdujący się w Sejmie rządowy projekt ustawy o ułatwieniu wykonywania działalności gospodarczej, gdy przewiduje dodanie do art. 6 ustawy o dostępie do informacji publicznej tiret stwierdzającego, że udostępnieniu podlega informacja publiczna o danych publicznych, w tym "treść orzeczeń sądów powszechnych, Sądu Najwyższego, sądów administracyjnych, sądów wojskowych, Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Stanu". Ta treść orzeczeń wedle mojej oceny była informacją publiczną i jest. Dodanie takiego przepisu po prostu skraca tu możliwe dywagacje interpretacyjne. I tak też można przeczytać w uzasadnieniu projektu ustawy:

Doprecyzowanie ustawy o dostępie do informacji publicznej (dodanie tiret trzeciego w art. 6 ust. 1 pkt 4 lit. a) przyczyni się do wyeliminowania ewentualnych wątpliwości dotyczących uznawania orzeczeń sądów i trybunałów za informację publiczną. Dostępność orzeczeń przyczyni się do zapewnienia transparentności działania sądów i trybunałów oraz pozytywnie wpłynie na merytoryczny poziom wydawanych przez nie rozstrzygnięć, a także na poprawę stanu świadomości prawnej i pewność obrotu prawnego. Udostępnianie orzeczeń sądów i trybunałów będzie następować na zasadach i w trybie przewidzianych w ustawie z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej oraz innych ustaw odmiennie określających zasady i tryb dostępu do informacji publicznej.

Otóż to. Propozycja nie modyfikuje definicji informacji publicznej, nie dodaje jej zakresu (wszak informacją publiczną są wszystkie informacje w sprawach publicznych), a tylko elegancko - jak uważam - precyzuje stan prawny. Podpisuję się pod takim kierunkiem myślenia, popieram go. I nadal jestem optymistą

Ale to nie koniec zmian, których projekty znajdują się w Sejmie, a które dotyczą orzeczeń sądowych.

Jest jeszcze Projekt ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw. Przy okazji procesu legislacyjnego na etapie rządowym przygotowano Projekt rozporządzenia Ministerstwa Sprawiedliwości w sprawie orzeczeń, których treść podlega obowiązkowemu centralnemu udostępnieniu (PDF). W załączniku tego projektu rozporządzenia są proponowane w ministerstwie zasady anonimizacji orzeczeń. One dziś funkcjonują jako zarządzenia poszczególnych prezesów sądów. Tworzy się zatem podstawa dla standardu powszechnie obowiązujących zasad anonimizacji.

Jak wygląda proponowana delegacja ustawowa?

Art. 175d.

§1. Prezes sądu przekazuje sądowi wyznaczonemu na podstawie art. 175c §4 treść orzeczeń za pośrednictwem systemu teleinformatycznego z zachowaniem wymogów art. 5 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2014 r. poz. 782).

§2. Zbiór orzeczeń, o których mowa w § 1, jest prowadzony i udostępniany w systemie teleinformatycznym przez sąd wyznaczony na podstawie art. 175c § 4.

§3. Minister Sprawiedliwości określa, w drodze rozporządzenia, kategorie i rodzaje spraw, w których orzeczenia podlegają obowiązkowemu centralnemu udostępnieniu w Biuletynie Informacji Publicznej sądu, o którym mowa w §1, oraz sposób i tryb ich anonimizacji i udostępniania, mając na względzie konieczność zapewnienia szerokiego dostępu do orzecznictwa sądów powszechnych, zapewnienia funkcji informacyjnej publikowanych orzeczeń oraz ochronę prywatności uczestników postępowań sądowych, a także konieczność właściwego zabezpieczenia informacji przed ich utratą, zniekształceniem, nieuprawnionym dostępem, usunięciem lub inną nieuprawnioną zmianą, zapewnienia rozpoznawalności dokonanych zmian lub usunięć i identyfikacji osób dokonujących tych czynności oraz minimalne wymagania dla systemów teleinformatycznych używanych do realizacji zadań publicznych, określone w odrębnych przepisach.

Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw skierowany został do Sejmu, do którego wpłynął czternastego sierpnia 2014 roku.

Oczywiście tu jest trochę więcej problemów, których są świadomi zarówno legislatorzy z Ministerstwie Sprawiedliwości, jak i sędziowie, ale też ci, którzy próbują ponownie wykorzystywać (re-use) orzeczenia sądowe np. w celu tworzenia narzędzi wspierających analitykę publiczną (np. by wykorzystywać taką analitykę dla potrzeb lepszego przygotowywania ocen skutków regulacji), lub pozwalających obywatelom monitorować proces stosowania prawa w Polsce. Takim problemem jest brak jednolitego standardu anonimizacji, który nadawałby się do stosowania nie tylko w sądach powszechnych, ale też w sądach administracyjnych, Sądzie Najwyższym, czy wszędzie tam, gdzie warto udostępniać obywatelom wydane decyzje administracyjne (GIODO, UOKiK). Są już pewne rekomendacje, jak np. Opinia grupy roboczej art. 29 nr 5/2014 w sprawie technik anonimizacji (WP 216) (wersja angielska), które oczywiście można oceniać, ale warto uwzględniać w dyskusjach.

Uważam, że orzeczenia powinny być jak najpełniej publikowane w internecie (w BIP). W dyskusji o tym, czy "warto" publikować orzeczenia, w których nie przygotowuje się uzasadnienia - odpowiadam, że warto. Dla analityków są to istotne dane źródłowe pozwalające na umieszczenie i analizę różnych aspektów zdarzeń na osi czasu. Czy warto publikować orzeczenia sądów rejonowych? Uważam, że warto, z tych samych przyczyn.

Nie jestem przeciwnikiem anonimizacji orzeczeń (chociaż wiem, że wypracowanie dobrego standardu będzie wymagało wiele pracy). Uważam, że sama anonimizacja może mieć uzasadnienie. Pierwszy z brzegu przykład: konieczność zapewnienia, że informacja związana z orzeczeniem nie będzie stanowiła powtórnej wiktymizacji ofiar przestępstw. Wystarczy sobie wyobrazić udostępnione w Sieci orzeczenie z imieniem i nazwiskiem małoletniej, która została zgwałcona. Przypuszczam, że nie tego oczekujemy i tego też dziś się nie udostępnia. Jednocześnie uważam, że nadmierna anonimizacja stanowi problem. Więcej o tym pisałem m.in. w tekstach: Nadmierna anonimizacja orzeczeń prowokuje wnioski o dostęp do informacji publicznej, Co wynika z Raportu Zespołu do spraw wdrażania procedury anonimizacji i publikacji orzeczeń w Sądzie Najwyższym? (ePF vs SN #2) oraz innych. Sztandarowym przykładem nadmiernej anonimizaji jest jedno z uzasadnień opublikowanych w Centralnej Bazie Orzeczeń Sądów Administracyjnych, w którym czytamy o "Ministrze Administracji i Cyfryzacji M.B.". W ramach ponownego wykorzystania informacji publicznej treść orzeczeń (i uzasadnień) może być istotnym wkładem do narzędzi mogących pomóc obywatelom w monitorowaniu sposobu działania państwa. Jeśli zatem zanonimizuje się nazwisko ministra, to trudniej będzie analizować zbiór orzeczeń wyszukując w nim takie przypadki, w których dany organ lub osoba pełniąca funkcje publiczną (a ta, jak wiadomo, korzysta w mniejszym stopniu z prawa do prywatności) została ukarana grzywną, np. w związku z bezczynnością.

Wiem, że to delikatna sprawa. Zdaję sobie sprawę z tego, że aktywni, przyglądający się działaniu państwa obywatele mogą stanowić "kłopot" dla urzędników. I to nawet nie chodzi o ich złą wolę. Po prostu aby monitorować działanie państwa trzeba być też kompetentnym obserwatorem. Brak takiej kompetencji może sprawiać nieuprawnione szukanie sensacji tam, gdzie - być może - jej nie ma, albo wyciąganie pochopnych wniosków. Jednak uważam też, że nie ma odwrotu od udostępniania orzeczeń wydawanych w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Wspólny wysiłek powinien koncentrować się na tym, by tworzyć jasne, przejrzyste i jednolite zasady udostępniania informacji publicznej (w tym orzeczeń sądowych), a także - jeśli to rzeczywiście konieczne - ich anonimizacji.

Rzetelne udostępnianie informacji publicznych (w tym do ponownego wykorzystania) jest ważnym elementem budowania zaufania obywateli do państwa. Udostępnianie takich informacji ma walor edukacyjny. W przypadku orzeczeń sądowych ich udostępnianie jest elementem konstytucyjnego prawa do sądu. Systematyczne i systemowe udostępnianie orzeczeń sprawia, że spada liczba wniosków o dostęp do informacji publicznej, a więc automatyzacja tego procesu zmniejsza obciążenia administracji publicznej, sprawia, że państwo działa bardziej racjonalnie. Oczywiście proces obserwacja zmienia "obiekt obserwowany". W efekcie zwiększania dostępności orzeczeń wydaje się uprawnione oczekiwanie, że będzie też zwiększać się jakość orzeczeń. Państwo zaś będzie coraz silniejsze, sprawniejsze, bardziej przyjazne obywatelom, a to - jak uważam - szczególnie istotne w dzisiejszych, trudnych czasach.

Owszem, pamiętam, że Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego skierował do Trybunału Konstytucyjnego "mega wniosek" w sprawie niezgodności z Konstytucją przepisów o dostępie do informacji publicznej. Pamiętam też, że do tez tego wniosku odniósł się Prokurator Generalny (który nie zgadza się z tymi tezami). Przed dyskusją nie uciekniemy. I bardzo dobrze. W najbliższych tygodniach będzie się w tym obszarze odbywało wiele różnych dyskusji w przeróżnych "podgrupach". Dyskusja jest ważna, jak również to, by przebiegała w sposób merytoryczny, spokojny, konkluzywny.

Nadal mam zamiar być aktywnym uczestnikiem dyskusji dotyczących dostępności orzecznictwa. W szczególności mam zamiar uczestniczyć w przynajmniej dwóch konferencjach poświęconych ww. problemom, które mają się odbyć "tej jesieni". Uczestniczę też w projekcie, którego celem jest tworzenia platformy dyskusji o orzeczeniach, strukturze dokumentu elektronicznego orzeczenia i o zasadach anonimizacji (więcej o tym projekcie już niebawem w serwisie). Spodziewam się zatem, że temat dostępności orzeczeń będzie nadal gościł na łamach tego serwisu.

Przeczytaj również: Kolejne kamienie milowe w walce z anomią... i Siedemnaście lat - urodzinową notatkę z elementami podsumowania "roku walki z anomią".

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Konstytucja a jawność

Myślę, że jawność postępowań i orzeczeń sądowych jest uregulowana i zagwarantowana w Konstytucji (Art. 45). Więc kwestia publicznego charakteru procedur i rozstrzygnięć sądowych nie podlego większczej dyskusji. Tylko z ważnych powodów można utajnić rozprawy i ten aspekt należy uwzględnić. Kwestia anonimizacji jest osobną niełatwą sprawą, która wymaga szczególnych rozwiązań.

Ale generalnie czas najwyższy, żeby publikować orzeczenia sądowe w jakimś ludzkim, działającym systemie. Intencje Gospodarza całkowicie popieram.

Są jakieś konkretniejsze informacje na temat projektu wspomnianym w przedostatnim zdaniu wpisu?

Wszytko w swoim czasie

VaGla's picture

Wszytko w swoim czasie - to o tym projekcie.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Petycja

Petycja do Vigilant Android Generated for Logical Assassination.

Zwracam się uprzejmie, acz stanowczo o dochowanie pełnej jawności odnośnie wszelkich projektów dotyczących jawności w życiu publicznym kraju, jak i wszystkich innych projektów o charakterze publicznym.

W razie nieuwzględnienia mojej petycji napiszę petycję do samego Pana Prezydenta RP o przeprowadzenie poważnej rozmowy dyscyplinującej z Gospodarzem niniejszego bloga.

Z poważaniem,

Bisnetus

Mój "disclosure"

VaGla's picture

Mój "disclosure" w zakresie potencjalnych konfliktów interesów, w tym afiliacje, są stale dostępne w serwisie (nie wiem, co to blog) i są aktualizowane na bieżąco.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Obecny stan to katastrofa

W każdym miesiącu czytam dokładnie co najmniej kilkadziesiąt orzeczeń dotyczących samorządów i to jest SKANDAL, że nie tyle nie są tam podawane dane osobowe wójtów, ale też w ogóle utajnia się dane urzędów, a nawet miast lub gmin, których samorządowcy przeważnie coś przeskrobali albo zinterpretowali przepisy po swojemu. „Burmistrz W.G., reprezentujący gminę H.” Tak ma wyglądać informacja publiczna według organów państwowych? I potem często mieszkańcy gminy nie mają pojęcia, że ich wybrany przedstawiciel np. permanentnie dostaje wyroki od sądów administracyjnych, bo prowadzi stricte polityczną (bezprawną!) grę.

Druga sprawa to katastrofalne opóźnienia w publikacjach wyroków. Rozumiem, że opracowanie tego trwa, ale wiele spraw ma charakter precedensowy, nawet kilkumiesięczne opóźnienie może przesądzić o setkach tysięcy złotych z publicznych pieniędzy – np. odsetek. Wiele gmin czeka za długo na publikację (uzasadnienie), utrzymując zanegowany przez sąd stan prawny, bo nie bardzo rozumieją co robią źle. Ja za ponaglenie w tej sprawie sądu dostałem kiedyś opieprz.

Zmiany bezwzględnie są konieczne i powinny pójść bardzo szerokim łukiem.

Przeróbmy to na postulaty od razu

VaGla's picture

Przeróbmy to na postulaty od razu.

Anonimizacji nie powinny podlegać:

  1. imiona i nazwiska osób pełniących funkcje publiczne,
  2. nazwy organów i urzędów,
  3. siedziby organów i urzędów,

Cóż dalej?
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Ja bym się zastanowił, czy

Ja bym się zastanowił, czy nie należałoby odwrócić perspektywy definiując co można anonimizować. Być może byłoby prościej, chociaż nie jestem tego całkiem pewien.

Moja propozycja:

Anonimizacji podlegają:
1) Podmioty, obiekty, nazwiska, które pośrednio lub bezpośrednio naruszają prywatność, tajemnice gospodarcze oraz istotne interesy uczestników rozprawy oraz osób trzecich.
2) Decyzje o anonimizacji informacji wraz z uzasadnieniem podejmuje sąd z własnej inicjatywy bądź na wniosek stron i osób trzecich.

Przydałoby się jeszcze jakieś rozwiązanie pozwalające na zaskarżenie decyzji sądu i rozpatrzenie sprawy przez wyższą instancję, bądzi specjalną instytucję odpowiedzialną za jawność informacji.

Co do podanej wcześniej propozycji mam pewne uwagi. Na przykład w puncie 1) należełoby zastrzec ochronę osób trzecich. Osoba publiczna i jej rodzina ma w sferze czysto prywatnej pełne prawo do zachowania prywatności. Tej sfery nie można tak z automatu ograniczać.

Ależ one NIE PODLEGAJĄ

Ależ one NIE PODLEGAJĄ anonimizacji na dzisiejszym stanie prawnym. Tylko co z tego? Tu nie chodzi o sferę normatywną, ale o wykonywanie tych przepisów.

Tak, tak

VaGla's picture

Tak, tak. To postulaty w dyskusji, które można pokazać np. wówczas, gdy się będzie mówiło o praktyce (i np. przypomnieć, że tego nie należy anonimizować).
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

szum informacyjny w internecie

uważam ,że nie tylko imiona i nazwiska , ale także adresy wszystkich użytkowników internetu nie powinny być anonimizowane . tylko całkowita jawność mogłaby może nie tyle zlikwidować plagę informacyjnego szumu [spam , trolling , klony kont , anonimowa moderacja],która dziś właściwie uniemożliwia normalne funkcjonowania w internecie . mnogość bezsensownych postów i "utworów" powoduje stres nie do zniesienia . nawet teraz bot weryfikujący maile denerwuje mnie szóstkami .

["bomba megabitowa" lema się kłania . s.lem przewidział wszystko , co dziać się będzie w infosferze]

1. imiona i nazwiska osób

1. imiona i nazwiska osób pełniących funkcje publiczne,

W orzeczeniach związanych z pełnioną funkcją czy wszystkich? W jakich ramach czasowych (np. kiedy wyrok zostanie wydany gdy ktoś przestanie już pełnić taką funkcję).

To pytanie

VaGla's picture

To pytanie, jak rozumiem, dotyczy kwestii, którą można by opisać przykładem: kiedy wójt Jan Nowak przegrywa postępowanie przez sądem administracyjnym ze skargi na bezczynność, vs. kiedy Jan Nowak, przy okazji wójt, przegrywa proces o alimenty. O takie rozróżnienie chodzi, tak?
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Z odpowiedzią spieszy art.

Z odpowiedzią spieszy art. 5 ust. 2 UDIP:

2. Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji, oraz przypadku, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorca rezygnują z przysługującego im prawa.

A tymczasem dramatycznie

A tymczasem dramatycznie rozjeżdża się litera prawa od aktów stosowania prawa.

Skończyłem właśnie pisać analizę dotycząca dostępu do akt postępowań administracyjnych z perspektywy UDIP. Jakie wnioski? Takie, że przepisy od początku są dobre, ale nie umiemy ich stosować. Przez kilkanaście lat sądy orzekały od Sasa do Lasa. Dopiero w ubiegłym roku pojawiło się jedno, czy drugie orzeczenie zgodne z prawem.
Czego to dowodzi? Na pewno nie tego, że mamy dobre prawo - nie, mamy fatalne prawo. Zwłaszcza tam, gdzie dziedzina z tych nowszych. Mamy też fatalna edukację prawniczą, skoro latami nie udaje się nam nauczyć tego prawa.

kiedy wójt Jan Nowak

kiedy wójt Jan Nowak przegrywa postępowanie przez sądem administracyjnym ze skargi na bezczynność, vs. kiedy Jan Nowak, przy okazji wójt, przegrywa proces o alimenty. O takie rozróżnienie chodzi, tak?

Tak, właśnie o to chodziło.

Ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji,

Czyli mamy dwie rzeczy do ustalenia:

1. Czy dana osoba pełni funkcję publiczną (czy funkcja którą ona pełni jest funkcją publiczną).

2. Czy dana sprawa ma związek z pełnieniem tych funkcji.

Ad.1. Ustalenie tego może być skomplikowane, np. taka sprawa: SN: kontroler biletów nie jest funkcjonariuszem

Ad.2. Tutaj także, np. po ostatniej aferze podsłuchowej widać iż sam fakt że coś jest finansowane ze służbowych pieniędzy nie oznacza, że nie jest to całkowicie prywatna i niezwiązana z pełnioną funkcją publiczną aktywność... Albo, czy jeśli Jan Nowak, przy okazji wójt, wytoczy cywilną sprawę o zniesławienie, to będzie to powiązane z funkcją publiczną czy nie? Może będzie to zależało od zniesławiających treści?

Na chwilę obecną prostsze wydaje się anonimizowanie wszystkiego niż praktycznie przeprowadzania drugiego postępowania aby ustalić czy akurat w danym wypadku nie anonimizować.

I tutaj dochodzimy do sedna

I tutaj dochodzimy do sedna - prostsze jest zanonimizowanie wszystkiego. Jasne, jest prostsze - nie trzeba stosować prawa, wystarczy automatyzm. Podobnie z informacją publiczną - po co się zastanawiać, czego informacja dotyczy, jak można z automatu uznać za informację publiczną wszystko, co ma organ lub co organ wytworzył?

Jest też bezpieczniejsze - prawdopodobieństwo pozwu w przypadku zanonimizowania wszystkiego wynos 0, a jak się czegoś nie zanonimizuje, to zawsze jakiś niezadowolony funkcjonariusz publicznych może poczuć sie naruszony w swej prywatności.

Odwrót

Wczoraj poddałem do rozważenia pomysł odwrócenia perspektywy i ustalania tego co może być anonimizowane. Dzisiaj się z tego pomysłu wycofuję. Po paru własnych przemyśleniach i po kilku krótkich lekturach myślę jednak, że zasada generalneej anonimizacji danych osobowych w sieci powinna być zachowana.

W Szwajcarii stosuje się zasadę, że wyroki dostarczane prasie są generalnie jawne. Prasa ma obowiązek informaowania o ważnych sprawach i ma w zasadzie również obowiązek kontrolowania osób publicznych. No ale tam jest chyba dojrzalsza prasa i media.

Natomiast publikacje w sieci, o których tutaj głównie mówimy są z reguły w pełni anonimizowane ze względu na ochronę danych osobowych. Czasem się z tym przesadza. Czytałem prześmiewczy artykuł o sporze hodowców krów i publikacji wyroku, w którym ukryto nie tylko nazwiska stron sporu, ale również imiona krów. No ale na wsi można zidentyfikować strony sporu na podstawie imion krów.

Argumenty za pełną anonimizacją wyroków publikowanych w sieci widzę takie:

a) Wiedomo, że materiały opublikowane w sieci pozostają tam "na wieki" i są każdemu dostępne jak również są przetwarzalne. Dane osobowe, sam fakt bycia uczestnikiem sporu a nawet świadkiem sporu, zachowania w obliczu sądu są kwestią prywatną człowieka i nie powinny być przeciwko niemu w żaden sposób wykorzystywane. Na przykład przez oddziały personalne w firmach, przez ubezpieczenia, przez przyszłych przyjaciół i worgów. Nawet najcięższe zbrodnie ulegają po pewnym czasie zatarciu. W momencie publikacji w Internecie cały ten mechanizm stałby się fikcją.

b) Gdy się dobrze zastanowić, to w publikowanych wyrokach w zasadzie nikogo nie powinny interesować podmioty sporu, chcociaż w szczególnych sytuacjach to informacja może być dla oceny sądu i wyroku istotna. Interesujący jest zazwyczaj tylko przedmiot, okoliczności, tok rozumowania sądu, uzasadnienie oraz wynik rozprawy. Do tego powinna mieć opinia publiczna dostęp a reszta nie powinna jej zbytnio obchodzić. Przy decyzjach szczególnie kontrowersyjnych lub niezrozumiałych opinia publiczna powinna mieć możliwość głębszego "drążenia" sprawy, ale tutaj powinny zadziałać inne instytucje i inne procedury (na przykład media)

c) Generalna anonimizacja upraszcza znacznie procedurę. Po prostu wszystko taśmowo się przed publikacją anonimizuje (technicznie pozostają nadal problemy, podobno jest sporo w tych kwestiach niedociągnięc i pomyłek mających nawet konsekwencje procesowe).

Jednym słowem, teraz uważam, że w Internecie powinna obowiązywać pełna anonimizacja, natomiast instytucje mające uzasadniony interes publiczny powinny mieć pod pewnymi zastrzeżeniami dostęp do pełnych informacji, ale innymi kanałami.

Generalnie jestem zawsze za pełną jawnością wszystkiego co nie jest utajnione a ma charakter publiczny. Postępowania i wyroki sądów mają niewątpliwie charakter publiczny, natomiast sprawy i osoby których one dotyczą mają w dużej większości charakter prywatny, czasem wręcz głęboko prywatny. Tutaj powstaja konflikt, który być może jest do rozwiązania w powyżej przedstawiony sposób.

Tak

Po co wymyślać skomplikowane mechanizmy aninimizacji. Wystarczy skorzystać z doświadczeń z zakresu np. anonimizacji akt medycznych:
http://jmit.us.edu.pl/cms/jmitjrn/16/10-17-Marciniak.pdf

System merytoryczne w sądach mają wszystkie informacje potrzebne do zbudowania 100% skutecznego mechanizmu anonimizacji danych stron i tak to powinno się odbywać.

Niestety MS ma zamiar wydać 5 mln złotych na rozwój komercyjnego systemu anonimizacji, który wchłonie wszystkie doświadczenia w tym zakresie i zamknie w licencjonowanym kodzie źródłowym za który będziemy płacić do roku grube miliony zł.

Coś więcej o tym zamiarze MS?

VaGla's picture

Coś więcej o tym zamiarze MS? Poza tym Ministerstwo Sprawiedliwości może wpłynąć na anonimizację w sądach powszechnych. Nie wpłynie jednak na sposób anonimizowania w sądach administracyjnych i w Sądzie Najwyższym. To są odrębne i "niezależne" silosy. Dlatego każdy sobie ustala własny sposób anonimizacji. Dzieje się to za pomocą Zarządzeń Prezesów sądów. Na przykład: Zarządzenie nr 12/2008 "w sprawie anonimizacji" w Sądzie Najwyższym
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Orzeczenia sądów to informacja publiczna

VaGla's picture

Ustawę o ułatwieniu wykonywania działalności gospodarczej uchwalono na pos. nr 79 dnia 07-11-2014. Art. 13 tej ustawy bdzmi:

Art. 13.
W ustawie z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2014 r. poz. 782) w art. 6 w ust. 1 w pkt 4 w lit. a dodaje się tiret trzecie w brzmieniu:
„– treść orzeczeń sądów powszechnych, Sądu Najwyższego, sądów administracyjnych, sądów wojskowych, Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Stanu,”.

Ustawa wchodzi w życie z dniem 1 stycznia 2015 r., z wyjątkiem art. 1, art. 32 i art. 33, które wchodzą w życie z dniem 1 kwietnia 2015 r. Oznacza to, że z dniem 1 stycznia 2015 roku nie może być wątpliwości, że treść orzeczeń sądów powszechnych, Sądu Najwyższego, sądów administracyjnych, sądów wojskowych, Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Stanu jest informacją publiczną.

Kilka dni temu, 13 stycznia 2015 roku, odbyło się w Sejmie II czytanie Rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw.

Zgodnie z aktualnym stanem tego projektu mamy tam Dział VIa (przetwarzanie danych osobowych oraz informatyzacja sądów), tam rozdział 2 pt. "Informatyzacja sądów", a w nim m.i. (wytłuszczenie moje):

(...)
Art. 175c. § 1. Minister Sprawiedliwości wykonuje zadania z zakresu informatyzacji sądów polegające na projektowaniu, wdrażaniu, eksploatacji, integracji, rozwoju i udostępnianiu systemów teleinformatycznych obsługujących postępowanie sądowe lub sądy, zabezpieczaniu danych osobowych przetwarzanych w tych systemach, koordynowaniu tych działań oraz zapewnieniu możliwości wymiany danych pomiędzy tymi systemami, w szczególności:
1) administruje systemem teleinformatycznym, w którym jest prowadzona centralna lista mediatorów, i udostępnia ten system;
2) administruje systemem teleinformatycznym, w którym jest prowadzona centralna lista biegłych sądowych, i udostępnia ten system;
3) administruje systemem teleinformatycznym, w którym jest prowadzona centralna lista lekarzy sądowych, i udostępnia ten system;
4) administruje systemem teleinformatycznym zapewniającym transkrypcję zapisu dźwięku z przebiegu posiedzenia jawnego i udostępnia ten system sądom;
5) administruje systemem teleinformatycznym zapewniającym sądom możliwość przechowywania i zabezpieczania akt spraw sądowych prowadzonych w całości lub w części w postaci elektronicznej i udostępnia ten system sądom;
6) administruje systemem teleinformatycznym, w którym jest prowadzony zbiór orzeczeń przesłanych przez prezesów sądów, i udostępnia ten system;
7) umożliwia identyfikację uczestników postępowań i ich pełnomocników w systemach teleinformatycznych obsługujących postępowanie sądowe lub sądy, jeżeli przepis szczególny tak stanowi;

8) świadczy usługi certyfikacyjne w rozumieniu art. 9 ust. 2 ustawy z dnia 18 września 2001 r. o podpisie elektronicznym (Dz. U. z 2013 r. poz. 262).

§ 2. Minister Sprawiedliwości może w celu określonym w § 1 utworzyć w sądzie apelacyjnym lub jednostce organizacyjnej podległej Ministrowi Sprawiedliwości lub przez niego nadzorowanej system teleinformatyczny lub bazę danych w rozumieniu ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych (Dz. U. Nr 128, poz. 1402, z późn. zm. )).

§ 3. Minister Sprawiedliwości może przekazać jednostce organizacyjnej podległej Ministrowi Sprawiedliwości lub przez niego nadzorowanej wykonywanie zadań z zakresu informatyzacji postępowania sądowego lub sądów.

§ 4. Minister może wyznaczyć sąd lub sądy do wykonywania zadań wymienionych w § 1.

Art. 175d. § 1. Prezes sądu przekazuje sądowi wyznaczonemu na podstawie art. 175c § 4 treść orzeczeń za pośrednictwem systemu teleinformatycznego.

§ 2. Zbiór orzeczeń, o których mowa w § 1, jest prowadzony i udostępniany w systemie teleinformatycznym przez sąd wyznaczony na podstawie art. 175c § 4.

§ 3. Minister Sprawiedliwości określa, w drodze rozporządzenia, kategorie i rodzaje spraw, w których orzeczenia podlegają obowiązkowemu udostępnieniu w Biuletynie Informacji Publicznej sądu, o którym mowa w § 1, oraz sposób i tryb ich anonimizacji i udostępniania, mając na względzie konieczność zapewnienia szerokiego dostępu do orzecznictwa sądów powszechnych i zapewnienia funkcji informacyjnej publikowanych orzeczeń oraz ochronę prywatności uczestników postępowań sądowych, a także konieczność właściwego zabezpieczenia informacji przed ich utratą, zniekształceniem, nieuprawnionym dostępem do nich, ich usunięciem lub inną nieuprawnioną zmianą i zapewnienia rozpoznawalności dokonanych zmian lub usunięć i identyfikacji osób dokonujących tych czynności oraz minimalne wymagania dla systemów teleinformatycznych używanych do realizacji zadań publicznych, określone w odrębnych przepisach.
(...)

Czekamy jeszcze na wprowadzenie obowiązku publikacji w sądach powszechnych. Kłopot oczywiście polega na anonimizacji i by ona nie była nadmierna. Potem kwestia stworzenia jednolitego systemu i standardu anonimizacji również dla sądów administracyjnych. Prace trwają.

Przeczytaj również: Dyskusja nad standaryzacją dokumentu elektronicznego wymiaru sprawiedliwości

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

zmiany w ustawie o ochronie danych osobowych

Ustawa o ułatwieniu działalności gospodarczej wprowadza zmiany w ustawie o ochronie danych osobowych. Jedną z różnic jest powoływanie ABI zamiast dotychczasowego wyznaczania.

Czy ktoś potrafi się odnieść do kwestii "powoływania ABI" tzn. czy powołanie ABI jest nawiązaniem stosunku pracy na podstawie powołanie z Kodeksu Pracy ?

Z ciekawostek - w rumuńskim

Z ciekawostek - w rumuńskim systemie Jurindex wykorzystuje się aplikację @Hotmod do automatycznej anonimizacji orzecznictwa sądowego.
Rumuńskie orzecznictwo jest zanonimizowane do cna, łącznie z numerami spraw czy imionami i nazwiskami sędziów. Nie wygląda to najlepiej. Co kraj, to...

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>