Co wynika z Raportu Zespołu do spraw wdrażania procedury anonimizacji i publikacji orzeczeń w Sądzie Najwyższym? (ePF vs SN #2)

Jak sygnalizowałem w (dość długim, przyznaję) tekście Historia zmagań Fundacji ePaństwo o dostęp do orzeczeń Sądu Najwyższego - część pierwsza (ePF vs SN #1): znamy treść Raportu Zespołu do spraw wdrażania procedury anonimizacji i publikacji orzeczeń, który został przygotowany w wykonaniu Zarządzenia Nr 13/2011 Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego z dnia 13 maja 2011 r. w sprawie powołania zespołu do spraw wdrożenia procedury anonimizacji i publikacji orzeczeń Sądu Najwyższego. Warto zatem pochylić się przez chwilę nad wnioskami, do jakich doszedł ów Zespół, a szybko będzie jasne, dlaczego też Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego odmówił swoją decyzją dostępu do orzeczeń, o które wnioskowała Fundacja ePaństwo (wydawca m.in. serwisu Sejmometr.pl).

W linkowanej wyżej notatce sygnalizowałem, że Fundacja ePaństwo wnioskowała o dostęp do raportu w chwili, gdy zakreślony w stosownym Zarządzeniu czas na jego przygotowanie minął. Raport ostatecznie udostępniono Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która o ten raport wnioskowała miesiąc po wniosku Fundacji ePaństwo) i dostępny jest dziś na jej stronach (DOC). Przyjrzyjmy się zatem temu, co w środku tego raportu się znajduje.

Raport ma 54 strony. We wstępie czytamy m.in.:

W związku z coraz częściej pojawiającymi się wypowiedziami na temat utrudnionego dostępu do orzecznictwa Sądu Najwyższego i niedoskonałościach aktualnie funkcjonującej internetowej bazy orzeczeń oraz mając na uwadze aktualną sytuację w Sądzie Najwyższym, która przedstawiona była w raporcie przedstawionym przez Rzecznika Prasowego SN w pierwszym kwartale 2011 r. zarządzeniem Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego nr 13/2011 został w dniu 13 maja br. powołany Zespół do spraw wdrożenia procedury anonimizacji i publikacji orzeczeń Sądu Najwyższego (dalej, jako Zespół).
(...)
Aby przedstawić niniejszy Raport, Zespół musiał rozważyć liczne zagadnienia, spośród których na uwagę zasługuję przede wszystkim: określenie jednolitych dla wszystkich izb Sądu Najwyższego zasad anonimizacji orzeczeń, kategoryzacja orzeczeń przeznaczonych do publikacji, organizacja pracy, zasady funkcjonowania internetowej bazy orzeczeń oraz terminów i procedur wewnętrznych związanych z całym procesem począwszy od wydania orzeczenia do opublikowania uzasadnienia w narzędziu internetowym.

Dalej następuje wyjaśnienie celu raportu, które przywołam w całości:

Przed Zespołem postawiony został cel polegający na opracowaniu jednolitych zasad anonimizacji orzeczeń Sądu Najwyższego oraz procedur, które umożliwią szerszą publikację orzecznictwa Sądu Najwyższego w internetowej bazie orzeczeń.

Niniejszy Raport stanowi próbę znalezienia kompleksowego rozwiązania problemów związanych z publicznym dostępem do orzecznictwa Sądu Najwyższego. Na podstawie dotychczasowych doświadczeń w zakresie anonimizacji i publikacji orzeczeń przedstawiono propozycje rozwiązań, których wdrożenie pozwoli na spełnienie oczekiwań stawianych przed Sądem Najwyższych.

Celem Raportu jest w pierwszej kolejności zaprezentowanie wniosków po analizie poszczególnych celów postawionych przed Zespołem wraz z przedstawieniem propozycji rozwiązań. W raporcie dokonano próby zaprezentowania rozwiązania optymalnego, które obejmuje wszystkie etapy procedury wdrożenia założeń zarządzenia.

Pomimo dużej ilości poszczególnych punktów Raportu oraz dość ścisłego ich powiązania, można je podzielić na najważniejsze kategorie-etapy: anonimizacja, baza orzeczeń Sądu Najwyższego oraz organizacja pracy i procedury związane z procesem publikacji orzecznictwa.

W podsumowaniu Raportu dokonano kompleksowego uporządkowania proponowanych rozwiązań i przedstawiono ramowy harmonogram wdrożenia procedury jednolitej anonimizacji i publikacji orzecznictwa Sądu Najwyższego w internetowej bazie orzeczeń. Przedstawiono ocenę proponowanego rozwiązania oraz trudności, które się wiążą z procesem wdrożeniowym.

Z Raportu można dowiedzieć się m.in., że w Sądzie Najwyższym stosowane jest aktualnie Zarządzenie nr 12/2008 Pierwszego Prezesa SN w sprawie anonimizacji orzeczeń i zarządzeń wydawanych w Sądzie Najwyższym oraz wokand Sądu Najwyższego. O tym zarządzeniu I Prezes Sądu Najwyższego nie wspomniał w decyzji, którą wydał odmawiając Fundacji ePaństwo dostępu do orzeczeń SN. Na marginesie napiszę tutaj, że w ostatnim czasie pojawiło się jeszcze inne istotne zarządzenie, tj. Zarządzenie nr 4/2012 Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego z dnia 7 lutego 2012 r. w sprawie ponownego wykorzystywania informacji publicznej udostępnionej przez Sąd Najwyższy, Trybunał Stanu, lub przez podmioty działające na ich zlecenie (PDF). Wspominam o tym m.in. dlatego, że takie zarządzenie na stronach internetowych SN opatrzonych logo BIP znalazłem, ale nie znalazłem w BIP SN Zarządzenia "w sprawie anonimizacji orzeczeń i zarządzeń", a wypadałoby chyba, aby tego typu dokumenty w Biuletynie Informacji Publicznej SN były publikowane. Rozpoczynając pisanie tej notatki wysłałem do SN list z prośbą o udostępnienie tego zarządzenia. W chwili publikacji ten notatki zarządzenie to pojawiło się już w skrzynce odbiorczej mojej poczty.

I kolejna dywagacja: Warto tu zauważyć, że Raport dot. anonimizacji przygotowano na 3 miesiące przed wydaniem Zarządzenia w sprawie re-use i pewnie dlatego w raporcie o tym Zarządzeniu (a również o potrzebie jego wydania) się nic nie mówi. Gorzej, że w Raporcie nie mówi się też wcale o ponownym wykorzystaniu informacji z sektora publicznego, a przecież anonimizacja orzeczeń jest tu jednym z elementów związanych nie tylko z udostępnianiem informacji publicznej, ale też udostępnianiem do ponownego wykorzystania tej informacji.

Przypominam, że w decyzji I Prezesa Sądu Najwyższego, którą odmówił dostępu do orzeczeń Fundacji ePaństwo, I Prezes Sądu Najwyższego napisał:

...do orzeczeń w wersjach publikacyjnych, a więc powszechnie dostępnych był, jest i ma być regulowany innymi przepisami niż zawarte w u.d.i.p. W konsekwencji - z mocy art. 1 ust. 2 tej ustawy - prawo do orzeczeń Sądu Najwyższego (w domyśle w ich wersjach publikacyjnych) może być realizowane na zasadach innych niż określone w owej ustawie, przy założeniu, że wszystkie orzeczenia SN zawierają informacje o sprawach publicznych w rozumieniu art. 1 ust. 1 u.d.i.p., a tak nie jest.

Co więcej - I Prezes SN argumentował, że właściwie orzecznictwo np. Izby Cywilnej SN nie zawiera żadnej informacji publicznej, ponieważ SN orzeka tu z zastosowaniem prawa prywatnego. To zaś I Prezes SN podsumował stwierdzeniem:

Siłą rzeczy rozstrzygnięcie podejmowane na podstawie przepisów prawa prywatnego nie korzystają z domniemania rozstrzygnięć w sprawach publicznych, mimo że są wydawane przez organ władzy publicznej.

Tymczasem w Raporcie (str. 15) czytamy:

Ważną kwestią jest wprowadzenie skróconego terminu na anonimizację uzasadnień w związku z reagowaniem na zapotrzebowanie środków społecznego przekazu oraz udostępnianiem orzeczeń w trybie dostępu do informacji publicznej. Uzasadnienia takie powinny być anonimizowane niezwłocznie, w dniu wpłynięcia wniosku.

Dalej zaś (str. 37):

...udostępnianie orzeczeń w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej w dalszym ciągu powinien prowadzić wyłącznie referat do spraw dostępu do informacji publicznej działający w Biurze Studiów i Analiz Sądu Najwyższego. Jako wyjątek od tej zasady należy traktować udostępnianie orzecznictwa przez Zespół Prasowy SN, który odpowiada na zapotrzebowanie wyłącznie przedstawicieli mediów.

A we wnioskach (str. 43):

Zespół zauważył konieczność odpowiedzi na pytanie czy nie wymaga usystematyzowania określenie wewnętrznych procedur związanych z procesem udostępniania orzeczeń w trybie dostępu do informacji publicznej w drodze zarządzenia, pomimo zawartego w Regulaminie SN obowiązku wykonywania zadań Sądu Najwyższego wynikających z przepisów o dostępie do informacji publicznej przez Biuro Studiów i Analiz.

Oczywiście Zespół nie polemizuje wprost z I Prezesem SN i wydaną przez niego decyzją w sprawie wniosku Fundacji ePaństwo (Raport o wniosku Fundacji nawet nie wspomina), jednak - moim zdaniem - widać tu wewnętrzną niespójność w łonie Sądu Najwyższego, co do charakteru orzecznictwa jako informacji publicznej udostępnianej w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Potrafię oczywiście zrozumieć, że w decyzji I Prezesa SN chodziło głównie o to, by "bronić się" przed koniecznością udostępnienia Fundacji ePaństwo "wszystkich orzeczeń, wszystkich Izb" i to wydanych od 2000 roku, czego prawdziwą przyczyną - jak uważam (i co niżej jeszcze uwypuklę) - są braki organizacyjne SN, to jednak mam też nadzieję, że w samym SN koncept, iż orzecznictwo wydane przez SN nie zawiera w sobie informacji publicznej się oficjalnie nie utrzyma. Jako obywatel wolałbym też, by SN wprost przyznał się do tego, że nie jest w stanie zrealizować zadania publicznego (dostępności orzeczeń) - wówczas wspólnie moglibyśmy wspierać SN w realizacji takiego zadania (co zresztą Fundacja zaproponowała), zamiast podawać przyczyny nie mające uzasadnienia w dotychczasowym orzecznictwie sądów administracyjnych, które orzekają w sprawach dot. dostępności do informacji publicznej. Przeciwne działanie nie sprzyja budowy zaufania obywateli do państwa, a filarem budowy takiego zaufania powinien być wszak Sąd Najwyższy.

Jak to wszystko uporządkować? Tutaj rekomendacja Zespołu jest następująca:

Procedury udostępniania orzecznictwa SN po uruchomieniu bazy orzeczeń powinny zostać określone zarządzeniem Pierwszego Prezesa SN w porozumieniu z Biurem Studiów i Analiz SN.

Główny problem, przed którym zresztą stoi nie tylko sam Sąd Najwyższy, to zakres anonimizacji orzecznictwa. Zespół zastanawiał się m.in. nad następującymi pytaniami:

  • Czy miasta siedziby sądów powinny być anonimizowane?
  • W jakim stopniu należy anonimizować dane wrażliwe?
  • Czy anonimizować urzędów i instytucji państwowych?
  • Czy imiona powinny być anonimizowane?

Jakie są tu problemy, których Zespół wydaje się nie dostrzegać? Otóż sposób anonimizacji orzeczeń w wykonaniu Sądu Najwyższego nie powinien pozostawać w oderwaniu od praktyki anonimizacji Naczelnego Sądu Administracyjnego, który wszak już prowadzi swoją Centralną Bazę Orzeczeń Sądów Administracyjnych. Co więcej - Ministerstwo Sprawiedliwości prowadzi obecnie pilotaż portalu orzeczniczego, który realizowany jest w Apelacji wrocławskiej: Portal Orzeczeń Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Tam również Prezes Sądu musiał zastanowić się nad problemem anonizmiacji orzeczeń. Nie jest to sprawa banalna - co trzeba przyznać. Do tego stopnia nie jest to sprawa banalna, że w samej Bazie NSA różne orzeczenia są w różny sposób anonimizowane, chociaż przypadki anonimizacji są porównywalne. W tej dyskusji stawiam tezę, że sam sposób anonimizacji (algorytm anonimizacyjny) jest również informacją publiczną i powinien być udostępniony (również do ponownego wykorzystania informacji publicznej). Różny może być zakres anonimizacji i słusznie - jak uważam - zwraca się uwagę na konieczność ochrony dóbr prawnie chronionych takich jak: prywatność, tajemnica przedsiębiorstwa, informacje niejawne oraz innych tajemnic ustawowo chronionych. Tylko, że automatyczne, bezduszne, bezrefleksyjne anonimizowanie orzeczeń może się przyczynić do niweczenia celów, dla których orzecznictwo powinno być udostępniane (o tym dwa akapity niżej).

Zespół zastanawiał się, czy rzeczywiście całe orzecznictwo należy udostępniać (włączać do bazy). Oto stosowny fragment:

O ile faktycznie występuje pewne zapotrzebowanie na orzeczenia, których wartość merytoryczna budzi pewne wątpliwości i jest to przede wszystkim wychodzenie naprzeciw zapotrzebowaniu mediów (pojedyncze przypadki), to najczęściej wykorzystywane (powoływane) oraz największą wartość mają te orzeczenia Sądu Najwyższego, które posiadają istotną wartość merytoryczną.

Osobiście trudno mi sobie wyobrazić orzeczenie Sądu Najwyższego, które nie posiadałoby "istotnej wartości merytorycznej". Orzecznictwo SN - czy się to przyzna, czy też nie - istotnie wpływa na linie orzecznicze innych sądów. Nie tylko media są zainteresowane danym orzeczeniem (wszak same media starają się dotrzeć do tych informacji, które są interesujące dla ich odbiorców, teoretycznie przy tym realizując funkcje kontroli społecznej). Poza szeroko pojętymi mediami z orzecznictwa sądów powszechnych korzystają (albo mogliby korzystać) również profesjonaliści, którzy reprezentują swoich klientów (w tym działające w interesie publicznym organizacje pozarządowe), ale korzystają też naukowcy. Publikacja orzecznictwa Sądu Najwyższego nie jest zatem ukłonem w stronę ciekawskich mediów, ale jest też narzędziem kontroli społecznej organów władzy publicznej, w tym sądów. W połączeniu z właściwym zastosowaniem przepisów o ponownym wykorzystaniu informacji publicznej można skonstruować narzędzia do społecznej kontroli wymiaru sprawiedliwości, identyfikować przy tym - co istotne dla jakości wymiaru sprawiedliwości - problemy istniejące w poszczególnych sądach niższych instancji (można np. przygotować statystyki, z których wynikałoby, który sąd ma największą liczbę orzeczeń, które nie utrzymały sie w toku instancji). Dostępność orzecznictwa służy podniesieniu jakości judykatów (sama dostępność tych orzeczeń może powodować, że orzecznictwo będzie bardziej przemyślane, lepiej uzasadnione, pełniej będzie korespondowało z istniejącymi przepisami, bardziej będzie odpowiadało rozstrzyganiu istotnych problemów społecznych, którego stosowanie prawa jest wszak funkcją). W konsekwencji lepiej (pełniej) przyczyni się do wykorzystania takiego orzecznictwa w procesie oceny skutków regulacji ex post, co jest jednym z elementów w dyskusji na temat procesu stanowienia prawa "opartym na dowodach". Dlatego właśnie orzecznictwo Sądu Najwyższego powinno być dostępne w całości, zaś próby anonimizacji organów sądów, składów orzekających, samych sądów (w tym ich siedzib) nie zasługuje w moim odczuciu na aprobatę.

Oczywiście potrafię sobie wyobrazić również niechęć sędziów do koncepcji, wedle której ktoś gdzieś zacząłby analizować w oparciu o "twarde dane" sposób, w tym efektywność, działania wymiaru sprawiedliwości. Zdaję sobie sprawę z tego, jakie problemy sygnalizują sędziowie w związku z dostępnością orzeczeń. Weźmy przykład błędów ortograficznych - rzeczywiście było tak, że sędziowie niepokoili się (być może nadal się niepokoją) tym, kto będzie takie błędy sprawdzał przed publikacją orzeczenia. A chodzi o to, że te błędy w orzecznictwie nie powinny się pojawić wcale, ponieważ wyroki są wydawane w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Tam, gdzie rozważano ten problem podniesiono, że za brak błędów ortograficznych w orzecznictwie odpowiada skład orzekający. Nie spotkało się to - z oczywistych powodów - z ciepłym przyjęciem niektórych zainteresowanych.

W każdym razie, jeśli chodzi o dostępność wszystkich orzeczeń - w innym kierunku idą "rekomendacje" Zespołu, który stwierdza (str. 14 Raportu):

Sędziowie SN nie powinni być zaangażowani w proces wyboru orzeczeń do publikacji, albowiem w Sądzie Najwyższym funkcjonuje już jednostka właściwa do takich zadań – Biuro Studiów i Analiz. W przypadku przyjęcia takiej koncepcji w BSiA powinny zostać opracowane wytyczne wyboru orzeczeń do publikacji oraz wyznaczone powinny zostać osoby, które by tym się zajmowały. Pamiętać jednak trzeba, że nie chodzi o ograniczenie zbioru publikowanych orzeczeń do minimum lecz o sensowny i merytoryczny wybór wszystkich istotnych, nawet w mniejszym stopniu, orzeczeń Sądu Najwyższego mających wartość merytoryczną.

Jeszcze raz: trudno sobie wyobrazić orzeczenia Sądu Najwyższego, które nie mają "wartości merytorycznej". Jeśli jest przeciwnie, to należy podjąć kroki, by wartość merytoryczna orzeczeń Sądu Najwyższego była wyższa, nie zaś próbować "chować trupy do szafy" w nadziei, że opinia publiczna cieszyć się będzie jedynie porządkiem w salonie, do którego zostanie życzliwie wpuszczona. Orzecznictwo Sądu Najwyższego nie jest sprawą prywatną tego sądu. Dla celów, które zostały przedstawiony przeze mnie powyżej - wartość merytoryczną mają także takie orzeczenia, które nie są bogato uzasadniane (lub nie mają uzasadnienia wcale), mają charakter "techniczny", albo sygnalizują brak drogi przed Sądem Najwyższym w danej sprawie.

We wnioskach Raportu czytamy m.in. (str. 41):

(...)
Przystąpienie do publikacji orzecznictwa Sądu Najwyższego w szerokim zakresie bez zastosowania kompleksowego rozwiązania prowadziłoby w ślepy zaułek i oczekiwania jakie stawiane są Sądowi Najwyższemu nie zostałyby spełnione.

W toku prac nad Raportem wypłynęło wiele nowych kwestii związanych bezpośrednio z możliwością wdrożenia jednolitych zasad anonimizacji i publikacji orzeczeń. Pomimo dość szczegółowego zbadania tematu, nie można wykluczyć możliwości, iż w trakcie realizacji projektu pojawią się nowe problemy i wątpliwości, które trzeba będzie rozwiązać. Zespół mógłby kontynuować pracę i zakończyć ją obszernym materiałem zawierającym analizę jeszcze szerszego spektrum problemów, jednak uznano, że dalsza zwłoka nie jest wskazana. Termin na sporządzenie niniejszego Raportu już został przekroczony.
(...)

Co się proponuje?

  • Przed przystąpieniem do realizacji założeń płynących z Raportu, należy wystąpić do Prezesów SN kierujących pracami wszystkich izb z prośbą o stosowne wnioski dot. wydania przez Pierwszego Prezesa SN Zarządzenia określającego zasady publikacji orzeczeń SN;
  • Należy zmienić (istniejące dziś) zarządzenie nr 12/2008 Pierwszego Prezesa SN w sprawie anonimizacji orzeczeń i zarządzeń wydawanych w Sądzie Najwyższym oraz wokand Sądu Najwyższego;
  • Należy określić wytyczne dotyczące anonimizacji stanowiących załącznik do zarządzenia (chodzi o "proces określenia jednolitych zasad anonimizacji, wytycznych i wzoru orzeczenia przeznaczonego do publikacji powinien być zapoczątkowany w pierwszej kolejności");
  • W zarządzeniu - zdaniem Zespołu - powinny zawierać się zasady dotyczące kolejności wyboru orzeczeń do anonimizacji oraz procedury udostępniania orzecznictwa SN po uruchomieniu bazy orzeczeń;
  • Należy wskazać wprost osoby (stanowiska) odpowiedzialne za dołączanie zanonimizowanych uzasadnień do bazy oraz osób, które dokonują kontroli terminowości dołączania tych uzasadnień;
  • Należy opracować i przyjąć koncepcję organizacji pracy osób dokonujących anonimizacji;
  • Proponuje się stworzenie nowej komórki właściwej dla anonimizacji i publikacji orzeczeń w Biurze Studiów i Analiz; z dalszych propozycji Zespołu w zakresie etapów prac wynika, że taka komórka miałaby też za zadanie wybieranie orzeczeń do publikacji (tu na uwagę zasługuje stwierdzenie: "należy wystąpić do Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego z prośbą o analizę potrzeb oraz propozycję ewentualnych, koniecznych zmian w regulacjach wewnętrznych, które umożliwią powołanie nowej komórki");
  • Biuro Studiów i Analiz SN powinno przygotować ramowy harmonogram dołączania orzeczeń archiwalnych, które nie były anonimizowane, do bazy orzecznictwa;
  • Zespół sygnalizuje potrzebę zastanowienia się nad (generalnym) problemem terminowości sporządzania uzasadnień;
  • Kolejnym etapem byłoby uruchomienie nowej bazy orzeczeń wraz z narzędziem do wyszukiwania orzecznictwa w Internecie ("w związku z czasochłonnym i wieloetapowym procesem wdrożenia rozwiązania polegającego na uruchomieniu nowej bazy orzeczeń wraz z narzędziem do wyszukiwania orzecznictwa w Internecie, proces ten powinien być także zapoczątkowany w pierwszej kolejności. Ze względu na techniczną naturę tego projektu, jednostką odpowiedzialną za proces tworzenia nowej bazy orzeczeń powinno być Biuro Informatyki Sądu Najwyższego".) - tu chodzi o podjęcie "technicznych prac" nad takim "portalem orzeczniczym";
  • Należy stworzyć "bazę wyjściową orzeczeń", co - wedle Zespołu - powinno nastąpić po ustaleniu jednolitych zasad anonimizacji i wzoru orzeczenia przeznaczonego do publikacji;
  • Należy określić informacje kategoryzujące w bazie. Tu chodzi m.in. o skorowidze i katalogi, w tym "katalog haseł opisujących orzeczenia" (por. Potrzebne słowniki i skorowidze do łatwiejszego śledzenia procesu legislacyjnego (i nie tylko)). Warto odnotować następujące stwierdzenie raportu: "Zespół sygnalizuje konieczność podjęcia na etapie projektowania decyzji, czy nowy katalog powinien być jeden dla wszystkich izb czy pozostać przy aktualnym rozdzieleniu katalogów haseł odrębnych dla każdej z izb";
  • Należy ustalić zasady wyboru orzeczeń przeznaczonych do publikacji (tu na uwagę zasługuje stwierdzenie: "Zespół proponuje rozważenie możliwość wprowadzenia w Sądzie Najwyższym powszechnego obowiązku tezowania orzeczeń. Ułatwiłoby to znacznie wybór orzeczeń");
  • Dopiero w tym miejscu, chociaż dotyczy to wcześniej sygnalizowanych rekomendacji dot. powołania dedykowanej komórki SN: "W związku z jej powołaniem wystąpi konieczność wystąpienia do Biura Finansowego SN w celu podjęcia odpowiednich kroków zmierzających do wygospodarowania i zabezpieczenia środków finansowych w budżecie Sądu Najwyższego, albowiem zmiany organizacyjne najprawdopodobniej będą się wiązały ze stworzeniem nowych miejsc pracy w SN"; Uważam za cenne, że Zespół dostrzegł konieczność zabezpieczenia środków finansowych na realizację zadania publicznego - por. w kontekście re-use: Re-use: brak szacunkowego określenia przewidywanych skutków finansowych dla sektora finansów publicznych;
  • Harmonogram wieńczy stwierdzenie, zgodnie z którym rozpoczęcie pracy nowej komórki będzie ostatnim etapem zamykającym realizację założeń przedstawionych w Raporcie.

A co do czasu przejścia przez wyżej wskazane etapy działań?

Do czasu uruchomienia nowej komórki anonimizacja powinna się odbywać na nowych zasadach przez osoby aktualnie jej dokonujące. Przed wydaniem zarządzenia określającego jednolite zasady anonimizacji należy wystąpić do Biura Informatyki SN z prośbą o przedstawienie mechanizmów gromadzenia orzeczeń anonimizowanych w okresie przejściowym, aby proces włączenia powstałego w tym czasie zbioru do nowej bazy orzeczeń był płynny i w miarę możliwości zautomatyzowany.

W trakcie okresu przejściowego, Biuro Studiów i Analiz Sądu Najwyższego powinno na bieżąco prowadzić analizę potrzeb oraz nakładu pracy wymaganego do anonimizacji bieżącego orzecznictwa.

W związku z prowadzonym równolegle projektem tworzenia nowej bazy orzeczeń i prawdopodobieństwem uruchomienia jej przed powołaniem nowej komórki, BSiA powinno, w porozumieniu z Biurem Informatyki, ustalić zasady dołączania uzasadnień do bazy w okresie od jej uruchomienia do ostatecznego rozpoczęcia funkcjonowania nowej komórki. Dołączaniem uzasadnień do bazy powinny się zajmować osoby, które docelowo wejdą w skład nowej komórki – pracownicy referatu do spraw dostępu do informacji publicznej.

Tego wszystkiego w Sądzie Najwyższym do tej pory nie było - dlatego Zespół dopiero to rekomenduje. To też - jak uważam - jest prawdziwą przyczyną, dla której Pierwszy Prezes SN wydał decyzję odmawiającą Fundacji ePaństwo dostępu do wnioskowanych "wszystkich orzeczeń", chociaż trochę smutno, że musiał przy tym dokonywać karkołomnych zabiegów interpretacyjnych, z których miało wynikać dla czytelnika decyzji, że orzeczenia właściwie to nie są informacja publiczną, a już na pewno Sąd Najwyższy nie jest związany takimi lub innymi postanowieniami Konstytucji RP.

Raport zakończony jest Projektem zarządzenia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego w sprawie wprowadzenia jednolitych zasad anonimizacji, w którym znalazły się m.in. następujące propozycje przepisów:

§ 4
Szczegółowe wytyczne dotyczące anonimizacji i metod jej przeprowadzania zawarte są w załączniku nr 1 do niniejszego zarządzenia.

§ 5
Orzeczenia przeznaczone do publikacji powinny być anonimizowane zgodnie z wytycznymi oraz wzorem zawartym w załączniku nr 2 do niniejszego zarządzenia.

Niestety przy projekcie nie umieszczono treści propozycji ani załącznika nr 1, ani załącznika nr 2. Nie wiemy zatem nic o propozycjach "szczegółowych wytycznych dotyczących anonimizacji i metod jej przeprowadzania", nie znamy również "wzoru".

Na zakończenie dodam jeszcze, że zastanawiam się oczywiście, na jakiej to podstawie prawnej miałby powstać portal orzeczeń Sądu Najwyższego, jeśli miałby być czymś innym, niż Biuletyn Informacji Publicznej (por. część serwisu, którą dedykuję Obserwatorowi konstytucyjnemu)...

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Tymczasem SN, zamiast

Tymczasem SN, zamiast zajmować się tworzeniem powszechnie dostępnej bazy orzeczeń, promuje komercyjne wydawnictwa:

http://dl.dropbox.com/u/11347992/SN.png

404

http://dl.dropbox.com/u/11347992/SN.png

404. Chyba zapomniałeś udostępnić.

"można np. przygotować

"można np. przygotować statystyki, z których wynikałoby, który sąd ma największą liczbę orzeczeń, które nie utrzymały sie w toku instancji"

A dlaczego same sady lub Ministerstwo Sprawiedliwosci tego nie przygotowuja? Czy nie powinny takie dane statystyczne, z rozbiciem na poszczegolnych sedziow, byc juz od dawna jedna z podstaw do oceny ich pracy i ew. awansu?

"trochę smutno, że musiał

"trochę smutno, że musiał przy tym dokonywać karkołomnych zabiegów interpretacyjnych, z których miało wynikać dla czytelnika decyzji, że orzeczenia właściwie to nie są informacja publiczną, a już na pewno Sąd Najwyższy nie jest związany takimi lub innymi postanowieniami Konstytucji RP."

Zastanawia jak czesto SN i inne sady zamiast po prostu zastosowac litere prawa, stosuja takie karkolomne zabiegi (nieraz zapewne mniej widoczne i mniej oczywiste niz w tym przypadku) pod z gory przyjety wynik orzeczenia, tj. zamiast orzekac zgodnie z litera prawa, dostosowuja na sile merytoryczne uzasadnienie orzeczenia pod z gory przyjeta i podjeta decyzje co do wyniku sprawy (podjeta bezprawnie jeszcze przed rozprawa, wzglednie po niej, a nie na naradzie na rozprawie), kierujac sie pozaprawnymi przeslankami (np. intuicja, osobistym przeswiadczeniem, osobistym doswiadczeniem (np. osobistymi uprzedzeniami, animozjami), swiatopogladem, politycznymi pogladami, lapowka itp. itd.).

Po co w ogóle anonimizować?

Dziwi mnie w ogóle potrzeba anoniminozwania orzeczeń, skoro nie prowadzi jej ani Trybunał Sprawiedliwości UE, ani Europejski Trybunał Praw Człowieka, ani Trybunał Konstytucyjny RP - poza wypadkami, gdy chodzi o dane naprawdę wrażliwe, np. dane osoby będącej ofiarą przestępstwa przeciwko wolności seksualnej, czy dane osoby, będącej ofiarą dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej.

W pozostałych wypadkach ani TSUE, ani ETPCz, ani nasz TK orzeczeń nie anonimizuje.

Czyżby sędziowie NSA i SN sądzili, że TSUE, ETPCz i TK zbiorowo naruszają prawo podsądnych do prywatności? Kto jak kto, ale stojący na straży praw człowieka ETPCz na pewno szanuje prawa człowieka!

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>