Dobre Media w podkomisji

znak: uwaga nierównośćDziś odbyło się posiedzenie podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia poselskiego projektu ustawy o ochronie małoletnich przed szkodliwymi treściami prezentowanymi w środkach masowego komunikowania. Po wcześniejszych posiedzeniach, w czasie których pokomisja się ukonstytuowała i rozważano sprawy organizacyjne - dziś miała miejsce wstępna dyskusja na temat zakresu regulacji proponowanej w projekcie. Jednak dziś jeszcze nie pracowano nad tekstem, ale i tak posiedzenie było interesujące.

O projekcie pisałem w takich tekstach jak Prezes Centrum Dobrych Mediów ochroni małoletnich przed szkodliwymi treściami oraz Jeszcze o Centrum Dobrych Mediów. Na stronach Sejmu dostępny jest Poselski projekt ustawy o ochronie małoletnich przed szkodliwymi treściami prezentowanymi w środkach masowego komunikowania (druk sejmowy nr 859). Dostępny jest również skład podkomisji. Przewodniczącą podkomisji jest poseł Anna Pakuła-Sacharczuk (PiS).

A teraz wypada przejść do relacji z dzisiejszego posiedzenia. Zacznę od tego, iż zapytałem, czy mogę przysłuchiwać się obradom podkomisji. Pani przewodnicząca nie miała nic przeciwko temu, jednak potem pojawiła się wątpliwość sekretariatu Komisji. No bo ktoś podobno zadzwonił wczoraj do sekretariatu Komisji Kultury i Środków Przekazu i zapytał, czy może być na posiedzeniu, "...bo jutro będzie tam człowiek reprezentujący środowiska internetowe, więc on też by chciał". Podkomisja nie zapraszała na to posiedzenie żadnych gości, poza przedstawicielami Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Byli też przedstawiciele inicjatywy obywatelskiej, która w zeszłej kadencji doprowadziła do złożenia projektu obywatelskiego ustawy w Sejmie (tak naprawdę ten projekt, nad którym pracuje dziś Sejm, bazuje właśnie na tamtym, obywatelskim projekcie; por. Komitet Inicjatywy Ustawodawczej Ustawy o Zakazie Promowania Przemocy w Środkach Masowego Przekazu). No więc pani z sekretariatu Komisji zapytała, czy to może ja jestem tym człowiekiem ze środowiska internetowego, który miał być na posiedzeniu. Wszystko byłoby w porządku, jeśli istotnie jestem dziennikarzem, ale jeśli za zasłoną dziennikarstwa w istocie reprezentuje jakąś grupę interesów, "to byłaby afera". Ja zaś uprzejmie powiedziałem, że owszem, jestem członkiem Internet Society Poland, że jestem również członkiem Rady Informatyzacji przy Ministrze Spraw Wewnętrznych i Administracji, ale na podkomisji pojawiłem się, by przysłuchiwać się jej obradom jako dziennikarz. "Tu jest moja karta prasowa", etc. Pani przewodnicząca rozważyła to, co powiedziałem i stwierdziła, że mogę się komisji przysłuchiwać, a może mógłbym też się wypowiedzieć mając pewną wiedzę ze sfery zainteresowań podkomisji. Ja powiedziałem, że wypowiadać się nie mogę, by dobrze odgrywać swoją dziennikarską rolę (por. Czy wielopłaszczyznowa samorealizacja jest legalna?). Zatem się przysłuchiwałem i niniejszym zdaję relację.

Trzeba powiedzieć, że do pierwotnego tekstu projektu wnioskodawcy złożyli autopoprawkę (jest na stronie Sejmu). Minister Sellin wyraził satysfakcję, że projektodawcy przychylili się w tej autopoprawce do pewnych koncepcji zgłaszanych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (nota bene: stanowisko Rządu do druku nr 859 również dostępne jest na stronie Sejmu). Chodziło o to, by dopasować projekt do europejskiego systemu znakowania gier komputerowych (por. Rządy Róży - kontrowersyjna gra na Play Station 2). Po drobnym zamieszaniu związanym z ustalaniem statusu autopoprawki minister Sellin zasugerował, by projektodawcy zechcieli rozważyć, by to, co obecnie zawiera projekt nie włączyć do kompetencji Rzecznika Praw Dziecka. Pani przewodnicząca stwierdziła, że RPD jest w grupie organów kontrolnych, a więc dodanie mu pewnych kompetencji mogłoby stanowić problem. Centrum Dobrych Mediów ma mieć więcej kompetencji, chociaż zdaniem przewodniczącej zagadnienie to można rozważać.

W imieniu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej wypowiadał się Rafał Lew-Starowicz (Departament ds. Kobiet, Rodziny i Przeciwdziałania Dyskryminacji, Koordynator Zespołu ds. Przeciwdziałania Narażania Dzieci na odbiór Przemocy w mediach). Zrelacjonował on, że MPiPS analizując projekt koncentrowało się na problematyce gier komputerowych. Ministerstwo współpracuje z organizacją odpowiedzialną za działanie europejskiego systemu znakowania gier PEGI (Pan European Game Information). Zgodnie ze słowami przedstawiciela MPiPS - już ponad 80% gier trafiających na polski rynek ma "jakieś oznaczenie", chodzi zatem teraz o to, by ujednolicić system tych oznaczeń. Ministerstwo jest zdania, że rynek powinien stosować system PEGI, "wprowadzenie systemu autorskiego byłoby trudne" - powiedział Rafał Lew-Starowicz.

Dr Agnieszka Ogonowska reprezentująca zespół ekspertów zajmujących się komunikacją medialną przedstawiła cele tego zespołu. Jest nim opracowanie wspólnej metody, języka i klasyfikacji opisu (oznaczania) treści (chciałoby się powiedzieć - "przekazów", ale to może wprowadzać w błąd; projekt posługuje się właśnie tym ostatnim określeniem i właśnie to może rodzić wiele kontrowersji, ale o tym później). Zespół pracuje na systemie PEGI połączonym z metodą stosowaną przez Holenderski Instytut Klasyfikacji Mediów Audiowizualnych (NICAM) (zob. również Kijkwijzer.nl). "Potrzebna jest adaptacja polska i dopasowanie do polskich warunków".

Zwracam uwagę, że z powszechnej kontroli mediów (przekazów) stopniowo przechodzimy na obszar gier. Chyba istotne jest to, co w można znaleźć w stanowisku rządowym. Obok generalnej akceptacji rozwiązań PEGI rząd zwraca uwagę, że "...poszerzenie zakresu regulacji na inne dziedziny komunikacji społecznej jak radiofonia, reklama, a zwłaszcza internet wywołuje jednak liczne trudności". Zresztą przedstawiciel grupy inicjatywnej, która doprowadziła do złożenia obywatelskiego projektu ustawy w zeszłej kadencji podkreślił: "naszym celem nie jest cenzura, my nie chcemy wycinać, my chcemy informować". W rozumieniu przedstawicieli wspomnianego komitetu taka ustawa i system oznaczania treści ma stanowić pomoc dla rodziców, by wiedzieli z czym zapoznaje się ich dziecko, ma stanowić pomoc dla nauczycieli, etc. Chodzi o unifikację. Dziś podobno np. kina same ustalają od jakiego wieku można oglądać dany film (podawano przykład filmu "Straszny dom").

Pani poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska przestawiała swoje obawy związane z projektowanym modelem oceny mediów. Chodziło jej o to, by efektem prac legislacyjnych istotnie był system dający użytkownikom społecznym pewnego rodzaju informacje, nie zaś stanowił "cenzurę prewencyjną". Poseł Jerzy Kozdroń zwracał uwagę na język projektu i niedookreślone pojęcia, zaś Rafał Lew-Starowicz z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej mówił o gotowości rynku zajmującego się dystrybucją gier do wprowadzenia już dziś, nie czekając na ustawę, systemu oceny gier.

Pani poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska wyraziła pewne wątpliwości w stosunku do przedstawionego projektu. "Z tego co tu dostaliśmy wynika, że projekt w tym kształcie nie może być uchwalony". Pani poseł odnosiła się do tez stanowiska Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która zgłosiła szereg uwag krytycznych do projektu. "Czy wnioskodawcy nie chcieliby rozważyć wycofania projektu i zaproponowania nowego, o który w gruncie rzeczy chodzi? Jestem zwolenniczką klasyfikacji, która ma funkcję informacyjną...". Trzeba wyjaśnić, że prace nad projektem trwały też w zeszłej kadencji Sejmu, ale wraz z upływem kadencji zadziałała "gruba kreska legislacyjna", co oznacza, że w nowej kadencji wszystkie prace nad ustawami trzeba zaczynać od nowa. Jest pewien dorobek komisji z poprzedniej kadencji i posłowie dostali ustalenia komisji zajmującej się tamtym projektem, ale w zgłoszonym obecnie projekcie jest wiele propozycji, które już w toku prac parlamentarnych poprawiono. Stąd mogą brać się pewne wątpliwości. Tak naprawdę szeroko pojęta publiczność może się odnosić do tego, co jest opublikowane na stronach Sejmowych. Po raz kolejny pochylam się nad pewnym problemem wynikającym z zatorów komunikacyjnych. Co właściwie stoi na przeszkodzie, by wraz z zakończeniem posiedzenia podkomisji nagranie w formacie „mp3” lub „ogg” pojawiło się na stronie Sejmu? Wracając do relacji z wypowiedzi pani poseł Śledzińskiej-Katarasińskiej - jej zdaniem możliwym do zaakceptowania rozwiązaniem byłby system oceny (informowania o treściach), za stosowanie którego odpowiedzialne byłyby instytucje i inne podmioty w rzeczywistości stosujące ustawę, takie jak kina, reklamodawcy, etc. Nie jest potrzebny - jej zdaniem - system, w którym potrzebne byłoby Centrum Dobrych Mediów, którego działanie miałoby "jakby charakter cenzury prewencyjnej". "Jeśli nie ma to być ustawa cenzorska, jeśli nie ma to być ustawa restrykcyjna, (...) to zacznijmy o tym myśleć w innym charakterze. Mamy do tego wzorzec w ustawach radiowo-telewizyjnych". Pani poseł zwracała też uwagę, że w obecnej postaci projektu mamy do czynienia z nakładaniem się projektowanych kompetencji Centrum Dobrych Mediów z kompetencjami Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Ja od siebie dodam, że na stronie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji można znaleźć np. Oświadczenie KRRiT z 15 marca 2005 roku w sprawie ochrony nieletnich odbiorców programów przed treściami szkodliwymi (PDF) oraz Stanowisko KRRiT z dnia 12 września 2006 roku w sprawie ochrony małoletnich widzów programów telewizyjnych (PDF). Stanowiska KRRiTV do projektu ustawy aktualnie będącego przedmiotem obrad podkomisji niestety nie udało mi się znaleźć online; mam jedynie wersję papierową.

Była jeszcze dyskusja o modelu działania organizacji powołanej do oceniania treści. Czy powinna to być organizacja pozarządowa, czy też może faktycznie jakiś organ umocowany w administracji publicznej? Model holenderski opiera się na inicjatywie kilku ministerstw - zauważył minister Sellin.

Poseł Cymański przedstawił intencje wnioskodawców. Zdaje on sobie sprawę z tego, że materia proponowana w projekcie jest trudna (zwłaszcza zaś jeśli chodzi o internet), zakłada jednak, że w czasie prac podkomisji uda się wypracować spójny tekst ustawy, która będzie realizować zakładane cele.

W imieniu wnioskodawców odpowiedział poseł Cymański, że wiadomo, iż projekt nie jest doskonały, ale czy to oznacza, że nic nie należy robić? Zdaje on sobie sprawę z tego, że ustawa jest bardzo trudna (przywołano internet, jako pewien problem; zresztą za każdym razem gdy mowa była o internecie, to w kontekście nierozwiązywalnego problemu). Odpowiadając poseł Śledzińskiej-Katarasińskiej i odnosząc się do uwag, które zgłosiły różne organizacje i organy (np. KRRiTV), poseł stwierdził, że "te wszystkie uwagi winny być głęboko przeanalizowane i uwzględnione". Jeśli chodzi o umocowanie organu odpowiedzialnego za stosowanie projektowanych regulacji, zdaniem posła reprezentującego wnioskodawców: "forma nie jest najważniejsza - czy to będzie kompetencja Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, czy Rzecznika Praw Dziecka, czy jakiejś odrębnej instytucji". Zdaniem posła ważne, by jednak zacząć wreszcie procedować nad zgłoszonym projektem, poprawiać go w takim zakresie w jakim potrzebuje on poprawy.

Jak wspomniałem - kilka razy zgromadzeni na posiedzeniu podkomisji odnosili się do internetu. Wymieniając różne sfery społecznego przekazywania internetu zawsze zwracano uwagę na fakt, że internetu nie da się kontrolować. Padły głosy postulujące stosowanie filtrów komputerowych w szkołach (por. Rzecznik Praw Obywatelskich o blokowaniu oraz linki w przywołanym właśnie tekście, a szczególnie Czarna lista Beniamina i Zaczną filtrować dostęp w szkołach i dyskusja pod tym ostatnim), ale - jak zauważyła pani poseł Śledzińska-Katarasińska w odniesieniu do treści szkodliwych dla dzieci: "nie wyrzucimy tych treści z przestrzeni publicznej, bo się ich nie da wyrzucić, zaś projekt pod pozorem wprowadzenia systemu informacyjnego wprowadza narzędzia restrykcyjne". W odpowiedzi na wypowiedź posła Cymańskiego odpierającego krytykę, pani poseł stwierdziła: "ja jedynie prosiłam o zredefiniowanie tego co i jakimi metodami możemy uzyskać". W tym samym duchu wypowiadał się p. Rafał Lew-Starowicz, pokazując problem na przykładzie hipotetycznego serwisu internetowego z zeofilią, która może przecież w jakimś kraju być legalna. "Jeśli chodzi o internet, to wszelkie próby ingerencji nie są możliwe" - powiedział. Internet będzie stanowił spory problem dla osób, które będą pracowały nad tą ustawą. Dlatego padły głosy, że może lepiej skoncentrować się drobnych krokach. Może na razie wprowadzić odrębny system oceny gier komputerowych (branża podobno już teraz jest gotowa wprowadzić taki system, ale musi mieć pewność, że system wynikający z nowych regulacji nie będzie sprzeczny z tym, co sama zechce wprowadzić; tu m.in. chodzi o koszty inwestycji w taki system).

W czasie posiedzenia padały również głosy natury legislacyjnej. Odniesiono się do tego, że projekt w przedstawionym kształcie jest strasznie niedookreślony, posługuje się pojęciami nieostrymi, co będzie następnie rodziło szereg problemów przy stosowaniu tak uchwalonych przepisów. W tym duchu wypowiedział się m.in. poseł Jerzy Kozdroń (prawnik, reprezentujący Komisję Sprawiedliwości i Praw Człowieka). Wtórowała mu przedstawicielka biura legislacyjnego Sejmu. Konkluzją zaś dzisiejszych obrad jest to, że na następnym posiedzeniu podkomisja zacznie pracować już na tekście projektu, stopniowo poprawiając to co jest do poprawienia (bazując również na dorobku z poprzedniej kadencji).

Przedstawiciele grupy ekspertów pracujący nad systemem ratingowym chcą dać narzędzie rodzicom i nauczycielom, by wiedzieli oni z jakiego rodzaju treści korzystają dzieci będące pod ich opieką. Ich celem nie jest tworzenie listy zakazanych gier (względnie innych zasobów informacyjnych). Oni również wierzą, że ustawa, gdy już podkomisja zacznie pracować na tekście projektu, będzie dobrym narzędziem. Zwracają uwagę na to, że w mediach jest wiele komentarzy, które odnoszą się do regulacji będących już wcześniej przedmiotem zainteresowania komisji sejmowych zeszłej kadencji. Część z tych projektowanych regulacji udało się wówczas poprawić. Chcą sięgnąć do dorobku poprzedniej kadencji. Ja sobie myślę, że w tej dyskusji problemem jest niedrożność kanałów komunikacyjnych, którymi opinia publiczna dowiaduje się o pracach w Sejmie.

W kuluarach miałem możliwość porozmawiać jeszcze z osobami, które w zeszłej kadencji zgłosiły Obywatelski projekt ustawy o zakazie promowania przemocy w środkach masowego przekazu (na stronach Sejmu jest również Opinia prawna nt. proj. ustawy o zakazie promowania przemocy w środkach masowego przekazu) – ich zamiarem jest doprowadzenie to tego, że to podmioty stosujące przepisy prawa będą oznaczały określone treści w określony sposób, nie jest ich intencją – jak zrozumiałem – to, by przed pierwszym opublikowaniem trzeba było iść do jakiegoś urzędu i starać się o oznaczenie, co było właśnie przedmiotem mojej analizy w jednej z wyżej podlinkowanych notatek. Zobaczymy jak będzie, trzeba odnosić się do jakiegoś tekstu, na razie projekt nie oddaje tego, o co chodzi projektodawcom. Być może problemem jest to, że język prawniczy jest (powinien być) dość precyzyjny, zaś język projektu to raczej język potoczny, prosty, którym projektodawcy chcieli opisać pewne zjawiska i problemy w sposób zrozumiały dla odbiorców (jak wspomniałem - projekt wniesiony w tej kadencji pod obrady Sejmu przez grupę posłów jest w gruncie rzeczy tym samym projektem, który wcześniej był wspierany przez komitet obywatelski – dokładnie to samo powiedział poseł Cygański w czasie obrad podkomisji).

Następne posiedzenie podkomisji ma się odbyć 13 grudnia między godziną 14:00 a 16:00. Być może wnioskodawcy zaproszą jakiegoś przedstawiciela Internet Society Poland? Zobaczymy.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Jeżeli prawdą jest, że

"naszym celem nie jest cenzura, my nie chcemy wycinać, my chcemy informować". Zarówno od strony zasadniczej, jak i technicznej. Takie podejście do sprawy z pewnością będzie efektywniejsze, no, ale to dopiero początek.

This Film Is Not Yet Rated

Tomasz Rychlicki's picture

Moze troche poza tematem, ale polecam film pt. This Film Is Not Yet Rated, ktory w pewnym stopniu wyjasnia jak funkcjonuje system ocen MPAA. Pojawiaja sie tam rowniez m.in. watki dotyczace zagadnienia koncentracji mediow w USA, kontroli nad dystrybucja informacji i lobbyingu jaki prowadzila MPAA w Kongresie.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Ukończył Aplikację Legislacyjną prowadzoną przez Rządowe Centrum Legislacji. Radca ministra w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego a następnie w Departamencie Doskonalenia Regulacji Gospodarczych Ministerstwa Rozwoju. Felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również członkiem Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji i członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>