Dzień przeciwko DRM był wczoraj

[Warning DRM] 3 września - "Day against DRM", dzień przeciwko Digital Rights Management. W kilku miastach USA i Europy manifestowano swój sprzeciw wobec ograniczania konsumentom prawa do dokonywania kopii cyfrowych utworów na użytek osobisty. Sam wiele miejsca poświęciłem w tym serwisie technologiom DRM. Nie chcę tu lobbować za jakimś rozwiązaniem. Akcja przeciwko DRM pokazuję, gdyż ograniczenia i kontrola kanałów dystrybucji cyfrowej informacji stają się coraz bardziej zapalnym społecznie tematem.

Organizatorem akcji koncentrującej się wokół serwisu DefectiveByDesign.org jest Free Software Foundation (FSF). O demonstracjach donosi Reuters. Agencja wymienia miasta: Boston, Zurich, Paryż, Londyn.

W niniejszym serwisie donosiłem o zmianach legislacyjnych, które uzasadniane są prawem unijnym, a konkretnie dyrektywą w sprawie harmonizacji prawa autorskiego w społeczeństwie informacyjnym. W wielu krajach społeczeństwo stanęło już przed wizją przepisów, które taki dozwolony użytek ograniczają. Może wymienić Francję (por. DADVSI po rozstrzygnięciu Trybunału - najostrzejsza ustawa na świecie), Wielką Brytanię (por. DRM: co się dzieje w Wielkiej Brytanii), Szwecję (por. Rewolucje i strzały ze statków), Finlandię (por. W Finlandii będzie restrykcyjne prawo "własności intelektualnej"), Holandię (por. Europejskie spory kompetencyjne i IPRED2), Hiszpanię (por. Hiszpania ogranicza dozwolony użytek osobisty). Po drugiej stronie oceanu rónież się dyskutuje (i to nawet głośniej, bo tam nieco inaczej korzysta się z internetu). A więc dyskusja toczy się również w USA (por. Sądowe zatwierdzenie rootkitowej ugody). O Kanadzie pisałem też w DRM'owych notatkach.

Również w Polsce toczy się na ten temat debata: List otwarty przeciwko wprowadzeniu w Polsce ograniczeń w dostępie do dóbr kultury oraz DRM'owa dyskusja: dołączają przedsiębiorcy. Oczywiście doniesień jest więcej, ale ile można linkować? Jeszcze może do pomysłu na kompensacyjną opłatę internetową.

Prawa własności intelektualnej stają się przyczyną napięć społecznych. Nie ma się czemu dziwić. Jedni starają się uzyskać monopole prawnoautorskie, prawa wyłączne do informacji, inni zaś odczuwają uzależnienie, brak możliwości korzystania z dóbr kultury. Podnoszą, że muszą przecież istnieć pewne ograniczenia własności intelektualnej. Dozwolony użytek osobisty jest jednak niewygodną instytucją dla wydawców, gdyż jeśli można skopiować na użytek osobisty, to znaczy, że nie trzeba płacić (por. Jeszcze o dozwolonym użytku). Społeczeństwo informacyjne zaś odarło informację (utwory w formie cyfrowych) od fizycznego nośnika, do którego były kiedyś, jako analogowe, przywiązane. Nośniki dało się kontrolować i organizować kanały dystrybucji utworów w taki sposób, by na nich zarabiać. Globalna Sieć nieco skomplikowała sytuację.

Inną granicą praw wyłącznych mogą być prawa konsumentów i uczciwej konkurencji. Niejako obok tego tematu można przypomnieć, że w Polsce UOKiK rozpoczął dwa postępowania przeciwko wydawcom płyt DVD, na okładkach których przedstawiono klauzule sugerujące, że konsumenci mają mniej praw niż w rzeczywistości (por. Dwa postępowania w sprawie informacji na opakowaniach płyt DVD). W USA doszło do ugody w sprawie rootkita Sony, o czym w jednym z wcześniejszych linków...

Mamy pochód wyroków sądowych przeciwko serwisom P2P (por. linki w ostatniej notatce Sądowy strzał w Morpheusa), tworzy się nowe regulacje w zakresie własności intelektualnej (por. Zbliża się nowy traktat WIPO - czy pojawią się nowe prawa, tym razem nadawców?), wydawcy tradycyjnej prasy niepokoją się inicjatywami jakie podejmuje Google (por. ACAP: wydawcy prasy w ofensywie). Sporo się dzieje.

Podobno internet demokratyzuje obieg informacji. Ogranicza rolę gate-keeper'ów. Pojawiają się takie filmy jak ten, który prezentuję poniżej, a który opublikowany jest na jednej z licencji creative commons:

Filmik propagandowy z okazji "Day against DRM". Film opublikowano w serwisie YouTube. Warto przez kontrast wskazać, że ten serwis już został pozwany za naruszenie praw autorskich, por. YouTube pozwane za naruszenie prawa autorskiego. Atmosfera się zagęszcza.

Czy ktoś ma pomysł jak zakończą się te spory i napięcia (nawet, jeśli jeszcze nie przybrały rozmiarów zbyt dużych, to jednak znalazły miejsce w agencjach informacyjnych)? Ja stawiam na to, że zaostrzanie prawa autorskiego, albo szerzej - prawa własności intelektualnej - będzie przyczyną rewolucji informacyjnej. Nie tej, którą proklamowały dokumenty unijne, albo odezwy polityków. Tej prawdziwej. Niekontrolowanej przez nikogo. Tej, która pożera własne dzieci.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>