DADVSI po rozstrzygnięciu Trybunału - najostrzejsza ustawa na świecie

Francuski kogucik na fladze europejskiejNiedawno informowałem, że obie francuskie izby przyjęły ustawę DADVSI (loi sur le droit d'auteur et les droits voisins dans la société de l'information - prawo autoskie i prawa pokrewne w społeczeństwie informacyjnym). Wczoraj francuski Trybunał Konsytucyjny (Conseil Constitutionnel) ustosunkował się do przyjętej ustawy, w efekcie czego powstało najostrzejsze – jak do tej pory - prawo autorskie na świecie (wcześniej mówiło się tak o legislacji fińskiej).

Francuska ustawa stanowić ma implementację kontrowersyjnej dyrektywy europejskiej 2001/29/WE w sprawie harmonizacji niektórych aspektów prawa autorskiego i praw pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym na grunt francuskiego prawa krajowego (przeczytaj m.in. "Worst copyright law in Europe" passed in France).

Niestety orzeczenie dostępne jest jedynie w języku francuskim, zatem będę posiłkował się tekstem opublikowanym w blogu, którego autorem jest Jean-Baptiste Soufron (proszę zatem pamiętać, że niniejszy tekst jest swobodną interpretacją francuskich przepisów bazującą na swobodnej interpretacji angielskiego ich tłumaczenia, co nie zawsze dobrze służy tekstom prawniczym).

Wedle komentarza wspomnianego autora - sąd konstytucyjny w swoim rozstrzygnięciu dokonał tego, czego nie udało się przyjmującym nowe prawo deputowanym: całkowicie zrezygnował z dozwolonego użytku, wprowadził odpowiedzialność producentów oprogramowania, zwiększył odpowiedzialność użytkowników oraz wprowadził licencję ustawową przysługującą dostawcom rozwiązań DRM.

Sąd zdecydował o usunięciu z systemu prawa normy chroniącej przed odpowiedzialnością programistów współpracujących nad oprogramowaniem w większym zespole (collaborative software - tak jak twórcy wolnego oprogramowania), lub prowadzących badania (research), albo pracujących nad programami do wymiany plików. W efekcie - przeciwko każdemu z takich programistów producenci rozwiązań DRM będą mogli dochodzić roszczeń. Nawet wówczas - co podkreśla Soufron - gdy progamy do wymiany plików miałyby służyć jedynie do współdzielenia prac nieobjętych prawami autorskimi (non-copyrighted contents).

Sąd usunął również z systemu prawa normę wprowadzającą interoperacyjność rozwiązań typu DRM. Po wielu dyskusjach (co opisałem w poprzednich notatkach na ten temat) zgromadzenie narodowe doszło do pewnego kompromisu, którego zadaniem miało być ochranianie uczciwej konkurencji, a także uwzględnianie otwartego modelu tworzenia oprogramowania (nie tylko wielkie koncerny zajmują się pisaniem kodu). W efekcie - bez wcześniejszej zgody uprawnionego nikt nie może tworzyć aplikacji, które współpracowałyby z treściami zabezpieczonymi za pomocą DRM.

Sąd zrezygnował z dedykowanego ograniczenia kary dla użytkowników naruszających prawo autorskie. Ograniczenie to mówiło o karze grzywny od 38 do 75 euro. W wyniku interwencji Trybunału Konstytucyjnego teraz tacy użytkownicy mogą stanąć przed wizją kary pięciu lat pozbawienia wolności oraz grzywny w wysokości 500 tys euro.

Sąd wreszcie dokonał korekty norm związanych z ustalaniem interoperacyjności przez mającego powstać regulatora (to właśnie ten regulator miał być swoistym moderatorem w procesie dochodzenia do interoperacyjności poszczególnych rozwiązań DRM). W efekcie działania sądu konstytucyjnego - tak jak wcześniej - każdy będzie mógł zgłosić się do regulatora z prośbą o udzielenie informacji na temat technicznych aspektów działania poszczególnych rozwiązań DRM, jednak pytanie takie ma być "zabezpieczone" (indemnified), co autor komentarza wyjaśnia względami umożliwienia licencjonowania rozwiązań przez producentów rozwiązań DRM.

Koniec końców - DADVSI po rozstrzygnięciu Trybunału stało się najostrzejszym prawem autorskim społeczeństwa informacyjnego na świecie. Teraz lobbujący za zaostrzeniem prawa autorskiego pośrednicy (wydawcy czy producenci sprzętu) wykorzystają najpewniej francuską ustawę, by porównując do niej nowe regulacje zaostrzać przepisy na całym świecie, a także będą się nią posiłkować przy okazji prac nad nowymi sferami regulacji (takimi jak np. przeciwdziałanie luki analogowej czy specjalne oznaczenia cyfrowe nadawców treści - broadcast flag).

Grodzenie świata cyforwego postępuje dalej.

Jeśli wśród czytelników znajdzie się ktoś, kto zechciałby poświęcić chwilę na przetłumaczenie z języka francuskiego na polski chociaż wydanej po wczorajszym rozstrzygnięciu notatki prasowej - na pewno byłoby to niezwykle pożyteczne i przydatne. Proszę się zatem nie krępować. Chętnie widziałbym takie tłumaczenie np. w komentarzu do niniejszego tekstu.

Są też inne dokumenty, które sąd brał pod uwagę w ocenie ustawy: Décision n° 2006-540 DC - 27 juillet 2006

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

No dobrze, ale co my możemy z tym zrobić?

Witam,

No właśnie - co? OK - informacja jest ważna; możemy (ew. ja mogę ;) ) się na to pooburzać - ale czy cokolwiek możemy zmienić?

Beznamiętna konsumpcja

Owszem, możemy. Nie muszę oglądać najnowszego Terminatora. Nie muszę słuchać najnowszej płyty Madonny. Tyle, że moje "niemuszenie" jest nieistotne bo ginie w tłumie - zdecydowana większość społeczeństwa _musi_ konsumować. Mam świadomość, że w tej chwili bojkot koncernów medialno-rozrywkowych to mrzonka. Ale jeżeli prawo będzie się zaostrzać, to kto wie.

Ale z drugiej strony - może taki bojkot to próżny trud? Odnoszę subiektywne wrażenie, że zmiany prawa na świecie bardziej faworyzują duże koncerny niż obywateli. I prędzej czy później świat dojdzie do stanu przedstawionego przez Stephensona w Diamentowym Wieku.

Nie konsumpcja, a zyski z konsumpcji

Nawet jeśli pewien procent konsumentów zacznie bojkotować wielkie koncerny, to sądzisz że zmienią one swoją politykę? Za spadek zysków winni będą piraci, a także piraci oraz uwaga - piraci. Nie ma znaczenia, że produkt jest kiepski jakościowo, za to nafaszerowany reklamami, zabezpieczeniami, ostrzeżeniami, limitami obejrzeń, zakazami wypożyczeń itd. Ważne jest to, że konsument tego nie kupił, chociaż z założenia powinien.

Dla odmiany - niedawno obejrzałem na YT parę klipów ulicznego performera (Dub FX), które bardzo mi się spodobały. Wszedłem na stronę, zamówiłem płytę bezpośrednio od artysty, zapłaciłem Paypalem, odebrałem przesyłkę po kilku dniach. Sama radość - dostałem dokładnie to, co chciałem, przekazałem pieniądze tej osobie, która na to zasługuje, bez pośredników, koncernów, DRMów.
I taka powinna być przyszłość dystrybucji, a cwaniaki z RIAA niech się zabiorą za uprawę pietruszki :)

Internet jest wielki

mpuchatek's picture

Na szczęście świat nie kończy się na Francji. Więcej - świat nie kończy się na Europie. I świat nie znosi próżni. Nie zarobią Francuzi, zarobi ktoś inny. Oprogramowanie można pisać gdzie indziej, steganografia pomoże w pracy. Już dziś na swoim laptopie nie mam nic prócz Windows i klienta VPN. Resztę załatwia Remote Desktop. Nawet hasła na BIOS nie ma sensu zakładać.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>