O tym, że Zakład Obsługi Systemu Monitoringu w Warszawie zmienia regulamin premiowania

"Teraz pracownik monitoringu będzie otrzymywał 20-proc. premię stałą i liczony od tej samej podstawy maksymalnie 30-proc. dodatek za wyniki w pracy"

- Jacek Gniadek, dyrektor Zakładu Obsługi Systemu Monitoringu w Warszawie cytowany przez TVN Warszawa w tekście Miejski monitoring: koniec nagród za gwałty i pobicia.

Dlaczego zmieniono regulamin? Dziennikarze twierdzą, że bezpośrednim powodem był mój tekst: Monitoring miejski w Warszawie: 15 pkt za gwałt, 0 pkt za przeciwdziałanie gwałtom. Ja się z tym nie zgadzam. Dlaczego ten tekst mógł powstać? Dlatego, że na stronach internetowych Zakładu Obsługi Systemu Monitoringu w Warszawie nie ma (nadal!) informacji na temat zasad działania tego systemu i tego zakładu. Owszem, jest Statut, ale to za mało. Wydawane są pieniądze z budżetów (nie tylko z budżetu miasta, ale odrębnie z budżetów innych jednostek; por. Monitoring miejski w budżecie m. st. Warszawy na 2009 rok - na rozwój tego monitoringu idą miliony złotych). Wszystko jest uzasadniane dbaniem o bezpieczeństwo obywateli, ale - to bardzo ważne - nie są znane (szczegółowe) zasady, na jakich odbywa się taki monitoring. Nie są znane zasady, na jakich jedni mają dostęp do kamer, a inni nie mają takiego dostępu (por. Chciałbym otrzymać dostęp do monitoringu miejskiego). Przepisy powszechnie obowiązującego prawa nie dają dostatecznych podstaw do działania takiego systemu (por. A właściwie, to na jakich zasadach działa monitoring miejski w Warszawie?).

Tekst "o punktach za gwałt" dotyczył tylko jednego z problemów. Przypuszczam, że Zakład nie zareagowałby zmianą regulaminu, gdyby nie to, że sprawę nagłośniły media (nie zabiegałem o to) i zaczął się przyglądać jej Rzecznik Praw Obywatelskich (por. Rzecznik Praw Obywatelskich przygląda się monitoringowi miejskiemu w Warszawie - o to również nie zabiegałem). Zakład twierdził do tej pory i nadal tak twierdzi - chociaż już wcześniej pojawiały się głosy krytyki, że "Nikt nie może zaprzeczyć, że monitoring wizyjny miasta istotnie poprawia warszawskie bezpieczeństwo i zmniejsza bezkarność sprawców czynów zabronionych". Ta teza nie jest prawdziwa. Są głosy krytyki, są też argumenty płynące z innych krajów (por. Monitoring w Wielkiej Brytanii był i jest przedmiotem publicznej debaty). W Polsce był to temat tabu.

Zmiana regulaminu nie załatwia sprawy. Być może Rzecznik Praw Obywatelskich "odczepi się" od ZOSM i Zakład będzie mógł wykonywać swoją prace dalej, już bez problemów medialnych i bez prokuratorów RPO nad głową. Jednak ja bym oczekiwał, że Zakład opublikuje na swoich stronach BIP podstawowe dokumenty dotyczące swojej działalności, w szczególności umowy (porozumienia) z 2003 roku - wymieniałem je już w serwisie: "porozumienia" między KSP i Grupą Spółek PKP S.A., "porozumienia", na podstawie których ZOSM "współdziała" z policją, strażą miejską, BOR i PKP, "porozumienia" ze spółdzielniami mieszkaniowymi. Zamiast tego mogłem przeczytać w oświadczeniu ZOSM, zaraz po tym, jak tematem zainteresowali się dziennikarze:

Krytykowany Regulamin nagradzania pracowników ZOSM-u, choć obowiązuje od początku powstania Zakładu tj. od 2003 r., nigdy nie budził kontrowersji.

Przecież tak było zawsze, dlaczego teraz ktoś się nas czepia? I teraz wyobrażam sobie reakcję po tym, jak opublikuję te porozumienia, o których publikację nie mogę doprosić się Zakładu: "przecież te porozumienia zostały zawarte już w 2003 roku i nikt się nie czepiał". Ciężko się odnosić do dokumentów schowanych w ciemnej piwnicy, bez prowadzącej do niej schodów, "na dnie zamkniętej na klucz szafki, którą wepchnięto do nieczynnej ubikacji z napisem na drzwiach: Uwaga, zły lampart!" (pewnie i ten serwis czytają osoby, które uważają, że książka "Autostopem przez galaktykę" autorstwa Douglasa Adamsa (The Hitchhiker's Guide to the Galaxy) jest warta polecenia nie tylko ze względu na zabawne momenty fikcyjnej fabuły).

Oczywiście w dziale "media" na stronie ZOSM nie ma odesłań do tekstów z tego serwisu, z którego - jak wynika z materiałów dziennikarzy - miał płynąć impuls do zmian. Nie ma też informacji o pytaniach zadanych przez RPO. Nie ma takich odesłań i informacji, bo to mało wygodne dla jednostki budżetowej, która raczej myśli o PR (tak, to na internetowej stronie głównej ZOSM jest stanowcza i optymistycznie brzmiąca teza: "Skuteczność monitoringu wizyjnego w walce z przestępczością nie budzi żadnych wątpliwości", w mediach pojawiają się materiały "reklamowe", jak np. programy o tym, jaki to skuteczny i potrzebny jest monitoring), niż transparentności swojego działania. Zauważenie krytyki jest niewygodne. Podobnie, jak mało wygodne jest prowadzenie Biuletynu Informacji Publicznej (chociaż sposób prowadzenia takiego BIP wynika z przepisów powszechnie obowiązującego prawa i nie wystarczy, by ten BIP jedynie był, chociaż praktycznie pusty). Generalnie - jakby się wydawało po lekturze strony internetowej ZOSM - jest super.

Ale nie jest super. Być może cała ta sytuacja rozpoczęła się dlatego, że w grudniu powstał w ZOSM związek zawodowy pracowników centrów oglądowych. Nie wiem, kim jest osoba, która przesłała mi regulamin wynagradzania, jednak - z perspektywy czasu - myślę, że mógł to być element rozgrywek wewnątrz "firmy". Pan Dyrektor Gniadek może polepszyć swoją pozycję negocjacyjną w relacjach ze swoimi przeciwnikami dbając o transparentność działania Zakładu. W takim przypadku nikt nie będzie bez jego kontroli detonował mu pod stołem medialnej bomby atomowej - czy to związanej z punktami za gwałt, czy - kto wie? - wyciekaniem pieniędzy publicznych do spółek montujących i demontujących kamery, krosownice, remontujących domy na centra oglądowe i inne, etc. Na stronie BIP można przeczytać dziś "Przetargi Zakładu Obsługi Systemu Monitoringu: Aktualnie brak postępowań". Były tam wcześniej różne dokumenty, ale znikają po pewnym czasie, a dlaczego? Jako obywatel chce móc sprawdzić, że wszystko jest w porządku.

Jeśli ktoś ma możliwość obserwowania mnie, to ja chcę mieć możliwość obserwowania jego. Chcę wiedzieć, na jakich zasadach taki monitoring się odbywa. Nie reprezentuje tu żadnego lobby, które chce dokopać p. Gniadkowi. Wręcz przeciwnie, życzę mu spokojnej pracy, bo mamy kryzys i generalnie trzeba być wobec ludzi życzliwym. Od poprzednich tekstów otrzymałem kilkanaście maili, w tym od ludzi zajmujących się techniczną stroną całego tego systemu. Zastrzegali sobie anonimowość, przesłali materiały "informacyjnie". Zadałem zatem pytanie publicznie - Kto jeszcze ma dostęp do kamer monitoringu miejskiego? (to już po tym, gdy ZOSM zwołał konferencję prasową; por. Monitoring miejski w Warszawie po dzisiejszym dniu (Aktualizacja 2)). Pytanie pozostało bez odpowiedzi, bo też pewnie trudno się odnieść bezpiecznie do "niekonkretnego pytania". Jeśli postawiłbym tezę, że są takie osoby, które mają dostęp do kamer, chociaż nie powinny, to czy będzie to przekroczenie wolności słowa? Stawiam taką tezę roboczo i abstrakcyjnie, by dowiedzieć się, czy system (organizacyjny i prawny) potrafi zapewnić mnie, że jest inaczej. Stawiam też tezę, że system nie potrafi mnie o tym zapewnić.

Gdzie są projektowane i produkowane części systemu przez jego wykonawców i podwykonawców? Czy ktoś może z domu bawić się kamerami? Czy nie zapomniano o nadawanych uprawnieniach? Czy Pan Gniadek ma wpływ na to, by to sprawdzać? A jak ja mam się o tym przekonywać? Nie wiem.

Jeden z czytelników (wcale nie pracownik ZOSM) napisał mi:

Cieszę się, że powstał związek zawodowy pracowników CCTV, bo może to być organizacja, która zacznie wymagać pewnych standardów związanych z higieną, warunkami pracy i płacy, które w Polsce są na niskim poziomie.

Zakładam, że w kwestii monitoringu też rywalizują różne frakcje i interesy. Jedni chcą dostać zlecenia inni wygrywają przetargi. Nie ma tu "powszechnej zgody narodowej" co do oceny stanu faktycznego.

Dostaję też "anonimy". Do anonimów mam stosunek taki, że w nie nie wierzę i - jeśli temat mnie interesuje - staram się dowiedzieć więcej, a jeśli dostaję dokumenty (np. regulaminy), to najpierw zastanawiam się czy mogą być wiarygodne. Czasem nie mam jak sprawdzać, a - jestem o tym przekonany - gdybym napisał, albo nieroztropnie "dał do zrozumienia", że są sygnalizowane w mailach nieprawidłowości - osoby, które są zaangażowane w rozwój systemu mogłyby uznać, że to pomówienie, oszczerstwo i skierować sprawę do sądu. Pan Gniadek przecież informował dziennikarzy Życia Warszawy, że mnie będzie pozywał w związku z tekstem o "punktach za gwałt". Teraz zmienia regulamin, czy to znaczy, że wygrałem? Nie wygrałem, bo nie biorę udziału w żadnej rozgrywce.

Jednocześnie nie sugeruję, że są nieprawidłowości. Piszę jedynie o takim zjawisku, które polega na tym, że otrzymuję anonimy, w których ktoś usiłuje przekonać mnie, że nieprawidłowości są (a przecież równie dobrze ktoś może chcieć załatwiać jakieś własne, nie zawsze szlachetne sprawy, rozgrywając komentatorów i komentowanych - przecież tego nie mogę wykluczyć). Pisząc to daję sygnał kierownictwu Zakładu oraz możliwość, by stworzyli takie warunki organizacyjno-techniczne działania zakładu budżetowego (działającego za moje pieniądze), by tego typu sygnały były łatwo weryfikowne. Stawiam pytania, na które -jako obywatel - chcę znać odpowiedzi. Transparentność.

Poza wszystkim wolałbym też nie prowokować sytuacji, w której - jeśli całkiem przez przypadek będę wpadał pod tramwaj, kamera będzie patrzyła w drugą stronę. Pomówienie? Teatralny, retoryczny zabieg, mający sugerować, że komuś może na czymś zależeć? Nie pomówienie, nie zabieg. To kolejne postawione w publicznej dyskusji "robocze" pytanie. Pytanie, czy system jest na takie sytuacje odporny? Czy to źle, że pytam? Czy ktoś może powiedzieć: Waglowski po prostu złośliwie i bezpodstawnie insynuuje i oczernia krystaliczne intencje zwykłych pracowników monitoringu. A ja do pracowników nic nie mam. Im również życzę wszystkiego najlepszego i wyższych pensji, byle ich zakład pracy, nie przypadkowy zakład, ale taki, którego aktywność dotyka bezpośrednio mnie, działał na jasnych i akceptowalnych publicznie zasadach.

Kolejna sprawa: ja, podwórkowy komentator, dostaję pytania (od czytelników):

Spółdzielnia osiedla Radogoszcz Wschód udostępnia na swojej stronie podgląd z kamery ustawionej na placu Słonecznym (http://main.smrw.lodz.pl/glowna_live.htm). Czy mogę umieścić zgodnie z prawem transmisję z kamery na swoim portalu?

Albo inne:

Czy mogę uzyskać informację na temat: czy w sklepach, w ubikacji, bezpośrednio nad muszlą klozetową, może być zamontowana kamera przemysłowa? Nie pytam dla żartu, tylko spotkałam się z czymś takim i bardzo mnie to zaniepokoiło.

Albo jeszcze inne:

Sprawa dotyczy ujawnienia podczas sesji rady miasta w dniu (...) przez jednego z radnych miejskich danych osobowych (imię i nazwisko) jednego z użytkowników mojego forum. Do kamery została odczytane: „(...)”. Mogę się tylko domyślać skąd radny uzyskał te dane. Można by zadać pytanie, o co chodzi?

I jeszcze inne pytanie:

...czy istnieje jakiś oficjalny zapis (czy to w prawie pracy, czy w prawie karnym) mówiący o obowiązku poinformowania, jak i prezentacji wszelkich systemów kontrolujących osobom kontrolowanym, na który mógłbym się powołać w sporze z pracodawcą zanim wkroczymy na drogę sądową?

Dostaje takie pytania. Jak widać, nie wszystkie są związane z tą sferą aktywności publicznej, za którą w Warszawie odpowiada Pan Dyrektor Gniadek, jednak wszystkie zacytowane wyżej pytania (a jest ich znacznie więcej) coś ze sobą łączy. Dlaczego są zadawane mnie? Czy nie ma w Polsce takiej instytucji, która potrafiłaby, realizując publiczne zadania, jasno na nie odpowiadać? A jakie są na nie odpowiedzi?

Proszę też pamiętać o takich doniesieniach, jak City's Move To Nix Security Cams May Cost Thousands, a tam:

Cambridge may be one of the first cities in the nation to squash a move to put surveillance cameras on city streets, saying it's worried about residents’ privacy rights, but the decision may end up costing the city the more than a quarter of a million dollars that’s already been spent on the project.

Proszę pamiętać o takich doniesieniach, jak Lords: rise of CCTV is threat to freedom, w którym znajdziecie Państwo odesłanie do opublikowanego 6-tego lutego 2009 roku raportu specjalnej komisji brytyjskiej Izby Lordów, a zatytułowanego Surveillance: Citizens and the State (PDF; 130 stron)... Cóż czytamy w rekomendacjach Lordów?

Before introducing any new surveillance measure, the Government should endeavour to establish its likely effect on public trust and the consequences for public compliance. This task could be undertaken by an independent review body or non-governmental organisation, possibly in conjunction with the Information Commissioner’s Office.

The Government should consider expanding the remit of the Information Commissioner to include responsibility for monitoring the effects of government and private surveillance practices on the rights of the public at large under Article 8 of the European Convention on Human Rights.
(...)

I tak dalej o "systemie". Konkretnie na temat CCTV w tych samych rekomendacjach czytamy:

The Government should consider expanding the remit of the Information Commissioner to include responsibility for monitoring the effects of government and private surveillance practices on the rights of the public at large under Article 8 of the European Convention on Human Rights.

We recommend that the Government should propose a statutory regime for the use of CCTV by both the public and private sectors, introduce codes of practice that are legally binding on all CCTV schemes and establish a system of complaints and remedies. This system should be overseen by the Office of Surveillance Commissioners in conjunction with the Information Commissioner’s Office.

W Polsce publicznej dyskusji na te tematy "w oficjalnej agendzie" po prostu nie ma. Zima. Dlatego wydaje mi się, że nie wystarczy teraz zmienić regulaminu premiowania, by taki stan rzeczy się utrzymał, bo potrzebne są konkretne rozwiązania zapewniające transparentność działania takich zakładów jak ZOSM.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Epilog

VaGla's picture

A właśnie mi wskazano tekst Straż ukarała wicekomendanta za szczerość, który odnosi się do wcześniejszych doniesień medialnych, relacjonowanych w tym serwisie w tekście Po co budować system monitoringu wizyjnego w miastach?. Wtedy zastępca komendanta poznańskiej straży miejskiej Jacek Chilomer miał problem, bo mu nikt nie przekazał stacji oglądowej, a na jednym z monitorów stale mógł podziwiać jałowiec. Teraz zastępca komendanta poznańskiej straży miejskiej ma problem, ponieważ odpowiadał na pytania dziennikarzy. Powód nagany? "Przyczyną udzielenia nagany było niestosowanie zasad dotyczących udzielania informacji publicznej". Jak zauważają dziennikarze:

Co to za zasady? W regulaminie straży miejskiej nie ma ani słowa o tym, kto może rozmawiać z dziennikarzami, a kto nie. Sam Łowicki przyznaje zresztą, że jego zastępca miał prawo rozmawiać z naszą reporterką. Na czym więc polega wina Chilomera? Łowicki nie potrafi nam tego wyjaśnić.

Mam takie wrażenie, że monitoring to "śliski temat" w dyskusji przy otwartej kurtynie...
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

To ciekawy precedens ... dla ZUS i innych

... przyczyną udzielenia nagany było niestosowanie zasad dotyczących udzielania informacji publicznej ...

Czy to oznacza, że i w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, z którym procesował się przez pięć lat Sergiusz Pawłowicz, również ktoś powinien zostać ukarany za niestosowanie zasad dotyczących udzielania informacji publicznej?

W tym przypadku regulaminowa kara dopadła winnego w półtora miesiąca od występku. Ale na ZUS trzeba zawsze dłużej poczekać. Ta instytucja ma za zadanie działać przecież w perspektywie dziesięcioleci...

--
[S.A.P.E.R.] Synthetic Android Programmed for Exploration and Repair

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>