Ukryte - nieukryte, czyli jak rozbijano siatkę pedofilów?

Przyznam się, że nie rozumiem "polityki redakcyjnej" Indymediów. Tak czy inaczej można dotrzeć do oświadczenia osoby, wobec której w dniu 15 marca 2006 r. Sąd Okręgowy w Łodzi uchylił decyzję dotyczącą tymczasowego aresztowania i nakazał zwolnienie z aresztu. A chodzi o ciąg dalszy sprawy rozpoczętej nakazem przeszukania i zatrzymania rzeczy, na których mogły być przechowywane treści pornograficzne z udziałem osób poniżej 15 roku życia...

Poniżej fragment "ukrytego" tekstu opublikowanego 16 marca 2006 roku w serwisie Indymedia, z którego dowiadujemy się jak przebiegało przeszukanie i zatrzymanie sprzętu, oraz poznajemy subiektywnie wszak (bo z perspektywy - jak się wydaje - samego zainteresowanego) przedstawione okoliczności zastosowania aresztu, a następnie jego uchylenia:

...Policja zaczęła kontrolować znajdujące się w mieszkaniu płyty CD. Ponieważ w mieszkaniu prowadzę działalność gospodarczą związaną z komputerami, a moja żona, zatrudniona w ośrodku edukacji ekologicznej, z racji ciąży pracuje w domu zajmując się m.in. wydawnictwami edukacyjnymi, posiadamy w domu ponad 500 płyt CD. Policjanci podczas przeszukania kierowali się głównie opisami płyt, entuzjazm wzbudziło w nich znalezienie płyt opisanych np. "Dzikie Życie" (to tytuł czasopisma ekologicznego, do którego wykonywałem kiedyś witrynę www) czy "Wakacje - prywatne". Jako "pornografię dziecięcą" zabezpieczono np. kliszę ze zdjęciami, wykonywanymi w latach 70-tych, przedstawiającymi moją żonę, wówczas w wieku ok. 1 roku, bez majtek. Przeszukanie było bardzo pobieżne. Zabezpieczono ok. 400 płyt, natomiast kilkaset innych zostawiono nawet bez sprawdzania ich zawartości. Głównym celem przeszukania było zabiezpieczenie komputerów. Z mojego domu zabrano 5 komputerów, w tym komputer mojej żony oraz służbowy laptop należący do jej zakładu pracy. Z biura, z którego korzysta kierowana przeze mnie społecznie fundacja ekologiczna, zabrano 4 komputery należące do stowarzyszenia wynajmującego to biuro. Z serwerowni zabrano serwer internetowy będący podstawą prowadzonej przeze mnie działalności gospodarczej oraz zawierający szereg stron www społecznych inicjatyw o charakterze ekologicznym i antykorupcyjnym, skutecznie pozbawiając łączności emailowej kilkanaście organizacji i paraliżując realizację kilkudziesięciu projektów. O tym, iż akcja nie miała na celu ustalenia jakichkolwiek okoliczności związanych z rozpowszechnianiem pornografii, może świadczyć fakt, iż zabrano prywatny telefon komórkowy mojej żony, a nie zabrano mojego telefonu służbowego. Zabrano natomiast sprzęt komputerowy z siedziby organizacji, w której pracuje moja żona, mimo iż zarzut dotyczył mojej osoby i mojego mieszkania.

Komputery i płyty zostały zabrane do zbadania przez biegłych, a ja zostałem zatrzymany do dyspozycji prokuratora. Ponieważ ten nie miał dla mnie jednak czasu tego samego dnia, bez leków i bez kontaktu z adwokatem spędziłem noc w policyjnej izbie zatrzymań. Następnego dnia przedstawiono mi zarzut, iż na jednej z płyt zabezpieczonej w moim mieszkaniu, opisanej jako "Śmieci 2001" odkryto 200 zdjęć z pornografią. Inspiracją dla akcji były podobno informacje hiszpańskiej policji, która ustaliła, iż w dniach 23-28 pażdziernika 2005 r. na mój komputer ściągano filmy pornograficzne z udziałem nieletnich (nie odnaleziono ich jednak na moim komputerze). W tym okresie ja jednak przebywałem służbowo w Bułgarii, na co mam niezbite dowody w postaci m.in. biletów lotniczych i stempli w paszporcie. Co natomiast znajdowało się na płycie "Śmieci 2001" nie wiem, gdyż materiałów tych mi nie pokazano, a ja z tej płyty nie korzystałem od co najmniej 5 lat, było to robione przeze mnie wówczas rutynowo archiwum twardego dysku. Przypuszczam, że płyta mogła zawierać archiwa grupy
dyskusyjnej z sierpnia 1999 roku (http://tinylink.com/?aor5TaTcji) kiedy to szeroko dyskutowany był fakt udostępniana przez Telekomunikację Polską na swoim serwerze grup binarnych z pornografią dziecięcą (http://lists.man.lodz.pl/pipermail/polip/1999/08/thread.html). Ponadto z mojego łącza internetowego korzysta więcej osób, w tym co najmniej 2 sąsiadów oraz potencjalnie każdy, kto wychwyci sygnał Wi-Fi z mojego mieszkania. Policja nie była jednak zainteresowana zbadaniem tego wątku.

Po spędzeniu kolejnej nocy w izbie zatrzymań, dn. 23 lutego br. zastosowano wobec mnie na wniosek prokuratury areszt tymczasowy na okres 2 miesięcy, motywując to faktem, iż w trakcie badania przez biegłych zabezpieczonego i zabranego mi sprzętu komputerowego ja "mogę mataczyć" oraz iż z racji obowiązków zawodowych mam kontakt z dziećmi i młodzieżą, co jest wierutną bzdurą i jest w prosty sposób weryfikowalne. Po osadzeniu mnie w areszcie śledczym nie wykonano żadnych znaczących czynności w śledztwie, a prowadzący je prokurator poszedł na urlop, uniemożliwiając mi w ten sposób nawet otrzymanie paczki higienicznej do aresztu czy korespondencji od żony będącej w ciąży. Niezbędne mi lekarstwa otrzymałem dopiero po 7 dniach pobytu w areszcie i to jedynie na okres 5 dni.

W mediach całą sprawę przedstawiono jako rozbicie "międzynarodowej siatki pedofilów", pokazano w telewizji zdjęcia z mojego mieszkania, gazety poinformowały, iż zatrzymano u mnie "400 płyt z pornografią dziecięcą" (chociaż zarzut - i to wątpliwy - dotyczy jednej płyty z 2001 r.), szczególną perfidią wykazała się bulwarówka "Fakt" publikując moje zdjęcie (mimo iż z zasłoniętymi oczami, to wykonane w taki sposób, iż moja twarz była łatwo rozpoznawalna) a w trakcie zbierania materiałów do artykułu pastwiąc się słownie przez telefon nad moją schorowaną babcią.

"Fakt" ujawnił też informacje o mojej sytuacji rodzinnej, które znane były wyłącznie organom ścigania, co dowodzi nierzetelności ze strony policji lub prokuratury.

Mimo wielokrotnych wniosków, nie zwrócono mojej żonie zabranych jej komputerów (prywatnych i należących do kierowanej przez nią organizacji) ani nawet nie uniemożliwiono skopiowania danych niezbędnych do pracy (księgowość, ZUS, dokumenty bieżących projektów). Do dnia dzisiejszego nie zbadano nawet jej telefonu komórkowego, mimo jej nieustających próśb o jego zwrot.

(...)

W dn. 15 marca 2006 r. Sąd Okręgowy w Łodzi uchylił decyzję dotyczącą tymczasowego aresztowania i nakazał natychmiastowe wypuszczenie mnie z aresztu.

(...)

Nie chciałbym przesądzać o prawdziwości lub fałszywości powyższej relacji. Po prostu rejestruje fakt jej dostępności w Sieci (relacje te opublikowały również inne serwisy). Nie wiem też czy pochodzi od osoby pod nią podpisanej. Nie znam również innych faktów, które zapewne będą przedmiotem badania sądu. To tak tytułem pewnego zastrzeżenia. A teraz odnośnie ukrywania artykułów w serwisie Indymedia...

Ukryte oświadczenie, ale dostępne

Na czym polega ukrywanie artykułu? Z polityki redakcyjnej: "Zasada open publishing oznacza, że każdy może wysłać swój materiał i każdy materiał zostanie opublikowany. Ze względu na tak dużą otwartość możliwe są różnego rodzaju nadużycia. Aby zachować zasadę otwartości a jednocześnie uchronić się przed wspomnianymi nadużyciami, stworzono "stronę ukrytych artykułów". Artykuły naruszające zasady polityki redakcyjnej są przenoszone przez członków kolektywu redakcyjnego na tę stronę (nazywamy to ukrywaniem artykułów - patrz część IV)".

Fragment "Polityki redakcyjnej" Indymediów:

IV. Zasady ukrywania i przenoszenia artykułów

Niestety nie wszyscy potrafią właściwie wykorzystać wolność, którą daje zasada open publishing, dlatego kolektyw redakcyjny ma możliwość ukrywania artykułów naruszających politykę redakcyjną. Naruszenia takie dzielimy na dwie kategorie. *Proste naruszenia* mogą być ukryte przez pojedynczego członka kolektywu, natomiast *naruszenia złożone* wymagają powszechnej zgody redaktorów.

1. Naruszenia proste obejmują artykuły takie jak:

1.1. Reklamy - posty, których intencją jest sprzedanie czegoś lub reklama komercyjnej strony WWW;
1.2. Publikowanie w niewłaściwej rubryce (redaktor powinien przenieść tekst na właściwe miejsce, zamiast go ukrywać);
1.3. Listy do redakcji - Poczta winna być wysyłana na odpowiednie listy dyskusyjne;
1.4. Duplikaty - identyczne lub niemal identyczne artykuły, także artykuły tożsame treściowo;
1.5. Posty pozbawione treści (np. puste lub będące zbiorem przypadkowych znaków).

2. Proces ukrywania/przenoszenia artykułu:

2.1. Upoważniony redaktor, zauważywszy problemowy artykuł, natychmiast go ukrywa (lub przenosi), po czym :

2.2. dodaje do niego informację wyjaśniającą powód ukrycia (nie dotyczy przenoszenia) i

2.3. zawiadamia kolektyw redakcyjny.

3. Naruszenia złożone obejmują bardziej skomplikowane sytuacje, kiedy artykuł narusza jedną (lub więcej) z podstawowych zasad polityki redakcyjnej. Do tej kategorii należą:

3.1. Materiały zawierające obelgi lub obraźliwe zarzuty pod adresem jednostek lub grup (w szczególności propagowanie rasizmu, seksizmu, homofobii i innych praktyk dyskryminacyjnych) oraz wykorzystujące język, obrazy lub inne formy komunikacji deprecjonujące jednostki lub grupy ze względu na ich przynależność etniczną, rasę, narodowość, orientację seksualną, wyznanie (lub brak wyznania), płeć, wiek lub pochodzenie społeczne, oraz promujące pogardę, nietolerancję lub nienawiść na tle ww. różnic.

3.2 Artykuły odsyłające do stron i czasopism naruszających punkt 3.1.

Sankcjom za naruszenie polityki redakcyjnej (patrz. pkt 6 i 7) podlegać mogą same odsyłacze lub całe artykuły w przypadku powtarzającego się linkowania do niezgodnych z wymogami polityki redakcyjnej stron.

3.3. Zakamuflowane lub jawne reklamy organizacji propagującej ww. treści, jak również posługiwanie się retoryką takich organizacji;

3.4. Powtarzające się autoreklamy osób lub frakcji politycznych. Artykuł nie może być fasadą dla promowania instytucji, organizacji i światopoglądów.

4. Proces ukrywania artykułu:

4.1. Upoważniony redaktor, zauważywszy problemowy post natychmiast go ukrywa, a następnie :

4.2. dodaje do artykułu informację wyjaśniającą powód ukrycia i

4.3. zawiadamia kolektyw redakcyjny.

4.4. Co najmniej dwie osoby muszą poprzeć decyzję o ukryciu i żaden z redaktorów nie może się sprzeciwić.

4.5. Jeśli te warunki nie zostały spełnione w ciągu 48 godzin (licząc od czasu powiadomienia redakcji), artykuł wraca do systemu newswire.

4.6. W przeciwnym wypadku redaktor wysyła list do autora artykułu (chyba że ten nie podał swojego adresu e-mail), w którym tłumaczy przyczyny ukrycia jego tekstu.

4.7. Autor może poprosić kolektyw o ponowne rozpatrzenie sprawy, wyjaśniając nieporozumienia jeśli takowe zaszły. Może też zmienić treść artykułu tak, aby nie budziła dalszych wątpliwości i wysłać go jeszcze raz.

5. Ukryte teksty są dostępne poprzez "stronę ukrytych artykułów" ( http://pl.indymedia.org/pl/newswire/hidden.shtml). Proces decyzyjny można śledzić na redakcyjnej liście dyskusyjnej. (imc-pl-red (at)lists.indymedia.org )

6. Przewidywane sankcje za naruszanie polityki redakcyjnej:
6.1. Przeniesienie tekstu do innej rubryki.
6.2. Przeniesienie tekstu na stronę ukrytych artykułów.
6.3. Wykasowanie tekstu lub jego fragmentu.
6.4. Dezaktywacja linków.

7. Domyślną sankcją jest zawsze 6.1. Sankcję 6.2 należy stosować wtedy, gdy tekst nie jest możliwy do zaakceptowania w jakiejkolwiek rubryce. Sankcja 6.3 dotyczy wyłącznie skrajnych przypadków naruszenia zasad IMC lub netykiety, np. publikowanie danych osobowych osoby prywatnej bez jej zgody czy publikowanie haseł lub kluczy prywatnych, sankcja 6.4 dotyczy stron rażąco naruszających zasady przyjęte przez IMC.

8. Zasady określające naruszenia proste i złożone oraz związane z nimi sankcje dotyczą wszystkich form publikowania na witrynie IMC PL wymienionych w części II.

9. W skrajnych przypadkach, redakcja może podjąć decyzję o uznaniu osoby zaśmiecającej / niszczącej serwis Indymedia za 'wandala'.

Wandalem może zostać osoba, która spełnia wszystkie poniższe warunki:

1. Zasypuje serwis dużą liczbą artykułów lub pozostających bez związku z postami komentarzy w celu obniżenia jakości serwisu, albo nagminnie łamie zasady polityki redakcyjnej.

2. Nie reaguje na prośby i tłumaczenia redakcji (wysyłane listownie lub, w przypadku gdy nie ma z nią kontaktu, umieszczane w komentarzach w serwisie).

Decyzja o uznaniu kogoś za wandala, lub o skreśleniu kogoś z listy wandali, jest podejmowana na liście ogólnej z wartościami X1=1 dni X2=4 dni. W skrajnych sytuacjach kolektyw może uruchomić tryb wandala przed podjęciem formalnej decyzji, jednak w przypadku, gdy propozycja zostanie odrzucona osoba ukrywająca teksty potencjalnego wandala jest zobowiązana do wycofania swoich zmian.

Aby powstrzymać wandala kolektyw może stosować wszelkie dostępne środki techniczne,oraz ukrywać teksty wandala w trybie nadużyć prostych. Po uznaniu kogoś za wandala kolektyw może podjąć decyzję o ukryciu części lub wszystkich postów wysłanych przez wandala wcześniej.

Czy ktoś może mi wyjaśnić na czym polega "ukrywanie artykułu", który jest nadal dostępny?

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

"Ukrywanie" na indymedia.

ppb's picture

Jeśli dobrze rozumiem zasadę ukrywania artukułów, polega to po prostu na tym, że takie artykuły nie są dostępne (nie są 'zlinkowane', że się tak brzydko wyrażę) ze strony głównej serwisu (a być może linki do nich są też usuwane z innych stron indymediów). Po wejściu w specjalny dział serwisu, zatytułowany 'ukryte', możemy pod datą 16.03.2006 odnaleźć rzeczony artykuł z adnotacją "ukryte-na prośbę Krzysztofa Wychowałka", a także "przeczytać więcej", który to link kieruje nas już na właściwą stronę. Oczywiście znając bezpośredni URL tej strony wchodzimy tam bez opisanych ceregieli, a całe to "ukrycie" nie ma dla nas żadnego (odczuwalnego) znaczenia. Skreślenie tekstu nie ma samo w sobie znamion 'ukrycia', a jedynie pełni funkcję informacyjną (tekst jest skreślony, a więc - na poziomie struktury serwisu - jest "ukryty").

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>