Archiwum - 2013 - blog

Z perspektywy tygodnia nadal jestem pod wrażeniem organizacji MediaTORÓW

Statuetka Plebiscytu MediaTORYMinął tydzień od wizyty w Krakowie. Spotkało mnie tam wyróżnienie. W plebiscycie MediaTORY zostałem wyróżniony w kategorii ReformaTOR. Oczywiście sama nominacja była w tym plebiscycie wyróżnieniem. W końcu to plebiscyt, w którym do głosowania uprawnionych było w tym roku "blisko 10 tysięcy studentów z 19 uczelni w Polsce". Otrzymałem wyróżnienie za materiały w niniejszym serwisie, "które zmieniają rzeczywistość z dobrym skutkiem". Spotkało mnie to akurat teraz, gdy - po opublikowaniu dziesięciu tysięcy tekstów - zastanawiam się "co dalej?". No ale nie o tym dziś będę pisał. Po pierwsze - pomyślałem sobie, że to dobry pomysł, by poczekać z opublikowaniem tego tekstu tydzień od wydarzenia. Dookoła jest taka masa zdarzeń, informacja goni informację, wszystko zlewa się niczym krajobraz za oknem szybko pędzącego pociągu. Tygodniowa perspektywa robi różnicę (może to jest pomysł na dalsze działanie: mniej, ale z większym dystansem?). Po drugie - to organizatorom tego plebiscytu należą się ukłony. Nie tylko p. Ewelinie Bochenek, Koordynatorowi Głównemu Plebiscytu MediaTory, ale całej załodze.

Można mnie kupić, czyli okładka "Press"

Piotr Waglowski na okładce miesięcznika Press - listopad 2013Wypada odnotować, że udzieliłem wywiadu do aktualnie dostępnego w sprzedaży wydania miesięcznika "Press" (listopad 2013). Straszę teraz brodatą twarzą z okładek periodyku poświęconego mediom, reklamie i public relations. Czy czytelnicy mojego serwisu znajdą tam jakieś nowe moje tezy? To pewnie zależy od tego, jak wiele z tekstów opublikowanych na VaGla.pl udało im się wcześniej przeczytać. Wywiad w prasie papierowej rządzi się swoimi prawami. Trzeba go zmieścić w zadanej objętości, a papier nie jest z gumy. Korzystając z okazji mogę jednak odwrócić bieguny komunikacji i tutaj wskazać materiały, które mogą stanowić uzupełnienie tego, co w wywiadzie się pojawiło - dla tych, którzy nie śledzili wcześniej mojej aktywności publicystycznej, a wyszukiwanie materiałów źródłowych w serwisie udostępniającym ponad 10 tys. tekstów stanowi dla nich pewien problem.

ASZdziennik nominowany do nagrody MediaTory 2013

Logo plebiscytu MediaToryMediaTory to Plebiscyt, w którym studenci dziennikarstwa z całej Polski wybierają dziennikarzy i ludzi mediów, których działalność w danym roku akademickim uznali za wzorową. Całe środowisko dziennikarskie niezwykle sobie ceni tę nagrodę, która przyznana będzie już po raz siódmy. Przeglądając materiały opublikowane na temat ogłoszonych niedawno nominacji nie sposób nie zauważyć pewnej prawidłowości - wydawcy i redakcje odnotowują w tytułach swoich tekstów głównie związanych ze sobą dziennikarzy. Byłem ciekawy, czy nominację do nagrody MediaTory odnotuje również ASZdziennik, który funkcjonuje w Sieci z podtytułem "najlepsze zmyślone newsy w kraju". Ponieważ nominacja dla ASZdziennika jest faktem - zgodnie z moimi przypuszczeniami zainteresowany periodyk nie mógł sam odnotować tego zdarzenia na swoich łamach. Wyłamałby się wszak z przyjętej przez siebie konwencji. A ponieważ nikt inny nie odnotował w tytule swojego newsa tegoż wydarzenia - pomyślałem, że to niesprawiedliwe. Dlatego postanowiłem, że wspomogę twórców ASZdziennika i poświęcę im tytuł swojego tekstu. Przy okazji odnotuję, że mnie również w tym roku spotkał splendor nominacji w tym plebiscycie.

Kocham Pana, Panie Wojtku

Pomyślałem, że muszę się odnieść do tekstu p. Wojciecha Orlińskiego. To niezwykle ważne. W skrytości ducha liczę na to, że p. Orliński poświęci mi jeszcze trochę swego, jakże cennego, czasu. Bo o ile ja sam siebie nie nazywam "znanym prawnikiem", to przecież po jeszcze kilku tekstach tak wybitnego dziennikarza, zdecydowanie nim będę, c'nie? Oczywiście wszystko trzeba robić z umiarem. Nie chciałbym być znany z tego, że przy okazji pisania o mnie p. Orliński się cały rozpuknął przy klawiaturze, albo, jak mi tu sugerują koledzy, że mu pęknie jakaś żyłka. Ale niech pisze więcej, proszę o więcej! Panie Wojtku! Niech Pan pisze! Poza tym chciałem dać p. Orlińskiemu sygnał, że zapoznałem się z Jego tekstem. To chyba ważne dla dowolnego autora, nie tylko tych najrzetelniejszych, że ktoś go czyta. I chciałem też tą drogą przekazać feedback, że lektura tekstu p. Orlińskiego wprawiła mnie w doskonały humor. Zastanawiam się nawet, czy nie nagrać na wideo i nie opublikować w YouTube wyznania miłości p. Orlińskiemu. Nie wiem tylko, skąd mam teraz wziąć takie baloniki w kształcie serduszek, takich czerwonych, które mogłyby się unosić w tle. Mógłbym nawet zaśpiewać specjalnie dla Niego piosenkę! Ach, jakże ten tekst był inspirujący.

To jest dziesięciotysięczny tekst opublikowany w serwisie VaGla.pl Prawo i Internet

10K na tle pieczęciDziesięć tysięcy tekstów. Nie wszystkie są tej samej długości. Początkowe notatki mają po jednym lub kilka zdań. Potem trochę się rozpisałem. W każdym razie szczęśliwie dotarłem do dziesięciotysięcznego wpisu opublikowanego w tym serwisie. Zajęło to łącznie szesnaście i pół roku. Od dziewięciotysięcznego tekstu minęło ponad 3 lata. To dłużej, niż przy osiąganiu wcześniejszych kamieni milowych. Wiele się przez te trzy lata wydarzyło. Rejestr stron i usług niedozwolonych, audiowizualne usługi medialne na żądanie (tu premier wycofywał projekt z Senatu), niesławna "poprawka Rockiego" (uznana za "wrzuconą" niezgodnie z Konstytucją), ACTA ... W ciągu tych trzech lat rozwinęły się też inne ośrodki analityczne i komentatorskie. Być może osiągnięcie tych 10K tekstów to dobry moment, by zakończyć pisanie?

Ważna informacja na temat możliwej publikacji ogłoszeń w serwisie VaGla.pl Prawo i Internet

Szanowni Państwo, pragnę niniejszym ogłosić, że wprowadziłem do cennika usług, które mogą być realizowane w ramach serwisu VaGla.pl Prawo i Internet, następujące dwie usługi: 1) publikacja przez okres 14 dni na stronie głównej serwisu umieszczonego w lewym górnym rogu witryny internetowej obramowanego ogłoszenia, zajmującego nie mniej aniżeli 20% powierzchni internetowej widocznej na ekranie komputera*), 2) publikacja przez okres 14 dni na stronie głównej serwisu umieszczonego w prawym górnym rogu witryny internetowej obramowanego ogłoszenia, zajmującego nie mniej aniżeli 20% powierzchni internetowej widocznej na ekranie komputera*). Pomyślałem, że wprowadzenie takich pozycji do katalogu możliwych usług może być interesujące.

Czekoladowy rozbiór Polski w sferze symbolicznej

Jest mi tak strasznie przykro. Przez chwilę myślałem, że to taka "kaczka dziennikarska", że ktoś sobie wymyślił i puścił w Sieć mema. Ale okazuje się, że to dzieje się naprawdę. Oto w Dniu Flagi Rzeczypospolitej Polskiej ma odbyć się "społeczna akcja", która ma "przekonać Polaków do okazywania życzliwości, optymizmu i wiary we własne siły". Zaczynam być człowiekiem, którego do optymizmu należy zacząć przekonywać, chociaż wciąż staram się okazywać życzliwość i wiarę we własne siły. Jednak świadomość, że ktoś rzeczywiście uznał za dobry pomysł odsłaniania czekoladowej karykatury symbolu narodowego przed Pałacem Prezydenckim powoduje, że staję się pesymistą. Pozostaje mi jeszcze resztka wiary. Wierzę mianowicie, że może Pana Prezydenta ktoś zwyczajnie wkręcił, wmanewrował w to przedsięwzięcie. Wierze, że nikt z Kancelarii Prezydenta nie wiedział koncepcji. Bo przecież urzędnicy Kancelarii Prezydenta - tak sobie myślę - zwyczajnie nie mogliby się zgodzić na coś takiego. Ale jeśli jest inaczej, to znaczy, że jestem znacznie bardziej wyalienowany z polskiego społeczeństwa, niż istotnie myślałem.
Aktualizacja w górę osi czasu: Walka o nowoczesny branding narodowy a zarzut sztywniactwa i ponuractwa.

Kwestia ACTA nadal wprawia w zakłopotanie

Historia masowych protestów społecznych związanych z ACTA nadal nie poddaje się łatwej analizie. Owszem. Edwin Bendyk szybko wydał książkę o ACTA, która w sumie ACTA była poświęcona tylko częściowo. Pamiętam, że w czasie wydarzeń grupa socjologów robiła badanie uczestniczące i potem nawet publikowano wyniki. Od czasu do czasu ktoś czuje się zobowiązany do tego, by jakoś dostrzec lub wyróżnić tamte zdarzenia. Wielką grupę osób zaproszono w zeszłym roku na galę nagród "Gwarancje Kultury 2012", co wywołało pewne reakcje, mnie proklamowano wpływowym prawnikiem i nominowano dwa razy do nagrody TOK FM i raz do nagrody Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego, nagrodę TOK FM otrzymała Katarzyna Szymielewicz i zespół Fundacji Panoptykon, dziś, a właściwie wczoraj, "za kampanię przeciwko ACTA" statuetkę przyjmował Jarosław Lipszyc (Fundacja Nowoczesna Polska) i Michał „rysiek” Woźniak (Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania). Rząd twierdzi, że wyciągnął lekcje z ACTA. Mnie się wydaje, że wiele jest jeszcze do zrobienia, chociaż staram się pracować "u podstaw". Wiem z pewnością, że żadna z osób "nagradzanych" potem za "anty ACTA" nie czuje się komfortowo. Rozmawiamy ze sobą o tym, rozważamy, jak należy się zachować. Wiemy, że organizatorzy kolejnych gal nie za bardzo wiedzą, jak się mają odnaleźć: czują, że muszą komuś dać wyróżnienie, ale nie wiedzą komu. Chodzimy tam, przyjmujemy te statuetki, raz jedno, raz drugie, ale zawsze podkreślamy, że nie należą się one nam. W takich chwilach jak te warto pamiętać o maturzyście Jakubie Królu, który odpowiadał za organizacje protestów przed sądem, o Artku Sydze ukaranym grzywną za organizację krakowskiej demonstracji. Nie znam ani jednego, ani drugiego. Nigdy ich nie spotkałem, nie rozmawialiśmy. Ale pamiętam o tym, że mieli kłopoty. Wszyscy pamiętamy...

Miałem się nie zajmować polityką, a tymczasem...

VaGla i senatorska brodaDzisiaj dowiedziałem się, że Pan Minister Michał Boni rozważa kandydowanie do Parlamentu Europejskiego. Przeczytałem mianowicie, a to podała PAP, że "minister administracji i cyfryzacji Michał Boni powiedział, że rozważa kandydowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się w 2014 r. Zaznaczył jednak, że dla jego ostatecznej decyzji w tej sprawie kluczowa jest akceptacja premiera Donalda Tuska". Ponieważ społecznie i - jak uważają niektórzy - jak ostatni frajer, angażuję się w te różne prace Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, to - tak sobie myślę - chyba mam prawo się wypowiedzieć w tej sprawie?

Martwię się, że zostałem ogłoszony najbardziej wpływowym prawnikiem

»

Ranking Dziennika Gazety Prawnej z tekturową maską WikingaW zeszłym roku komentowałem umieszczenie mnie na czwartej pozycji w rankingu najbardziej wpływowych polskich prawników Dziennika Gazeta Prawna słowami "gdybym był wpływowy - jeździłbym limuzyną". Dziś ukazała się II edycja tego rankingu, w której umieszczono mnie na pierwszym miejscu. Od rana dostałem wiele gratulacji. Dostałem też ostrzeżenia. Jedno z nich brzmiało: no to teraz masz 49 wrogów. Tu trzeba zauważyć, że ranking składa się z 50 pozycji. Odpisałem, że tych wrogów od dziś będę miał nawet więcej. Na inne sygnały odpowiadałem, że teraz właściwie nie mam innej drogi, niż w dół rankingu, albo tłumaczyłem, że to pierwsze miejsce to pewnie w związku z przygotowaniem na ostatkowy bal maskowy tekturowej maski Wikinga. Ale to wszystko to reakcje bez większej refleksji, ocierające się o żart lub wręcz żartobliwe. Zdecydowanie ważniejsze jest coś innego. Martwię się.