Prawo autorskie i ochrona konsumentów: RPO poprosiła Prezes UOKiK o sprawdzenie regulaminu NK

Prof. Irena Lipowicz, Rzecznik Praw Obywatelskich, zwróciła się do p. Małgorzaty Krasnodębskiej-Tomkiel, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, aby przyjrzała się regulaminowi NK w ramach kompetencji regulatora rynku. Temat, który sprowokował RPO do działania, dotyczy postanowień regulaminowych, które związane są z relacjami prawno-autorskimi. Temat nie jest nowy. Dyskusja o prawnoautorskich postanowieniach regulaminu toczyła się też w 2009 roku wokół serwisu Facebook (por. Duży może (chcieć) więcej - o regulaminie Facebook). To, co dotyczy NK lub Facebooka, może dotyczyć również innych serwisów, które dopuszczają użytkowników-konsumentów do publikacji za ich pośrednictwem.

Zachęcam do sięgania do źródeł. Wystąpienie do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie kontrowersyjnej zmiany regulaminu portalu społecznościowego - Nasza Klasa. dostępne jest w serwisie Rzecznika Praw Obywatelskich (Data wystąpienia/sprawy: 2011-03-15, Sygnatura: RPO/650787/10/I/7.2 RZ). Czytamy tam (wytłuszczenie moje, VaGla):

Wraz z informatyzacją społeczeństwa można zaobserwować wzrost aktywności obywateli w wielu dostępnych obecnie portalach społecznościowych. Jest to zjawisko pozytywne, gdyż ułatwia obywatelom organizowanie się celem realizacji wspólnych celów i zainteresowań, co jest też doskonałym przejawem społeczeństwa obywatelskiego. Niestety aktywność ta wiąże się również, z zagrożeniem interesów obywateli i to nie tylko w sferze danych osobowych. Jako Rzecznik Praw Obywatelskich nie mam kompetencji do podejmowania stosownych działań, przewidzianych przez ustawę o Rzeczniku Praw Obywatelskich, w stosunku do podmiotów prawa prywatnego, ale dostrzegam wiele niebezpieczeństw jakie są związane z ich działalnością. Tym bardziej, że w wielu sprawach z tego zakresu wpływają do mnie skargi, które obrazują często niebezpieczne dla obywateli postanowienia regulaminów portali społecznościowych.

W ostatnim czasie wpłynęły do mnie skargi odnoszące się do kontrowersyjnej zmiany regulaminu portalu społecznościowego - Nasza Klasa. NK to jeden z największych portali społecznościowych na polskim rynku usług internetowych, liczący ponad 10 mln użytkowników. W 2010 r. administrator niniejszego portalu postanowił wprowadzić poważne zmiany w swoim serwisie. Modyfikacje te były bardzo rozległe i obejmowały niemal wszystkie obszary funkcjonowania wspomnianego portalu. Zmiany te nasuwają jednak wiele wątpliwości. Jednym z takich postanowień, które wzbudza obiekcje, jest postanowienie zawarte w art. 6 Regulaminu portalu nk.pl, który stanowi, że „Użytkownik poprzez umieszczenie Danych, w szczególności wizerunku, materiałów lub wypowiedzi na Koncie własnym lub innego Użytkownika udziela NK (tj. „Nasza Klasa Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością" - właściciel serwisu - przyp. autora) niewyłącznej licencji na wykorzystywanie, utrwalanie w pamięci komputera, zmienianie, usuwanie, uzupełnianie, wykonywanie publiczne, wyświetlanie publiczne, zwielokrotnianie i rozpowszechnianie (w szczególności w Internecie) tych Danych." Tego rodzaju postanowienie regulaminu jest nie tylko niejasne, ale może też rodzić zastrzeżenia z punktu widzenia ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz. U. z 2006 r., Nr 90, poz. 631 ze zm.). Mój niepokój co do niektórych postanowień nowego regulaminu Naszej Klasy podzielają również internauci - użytkownicy tego portalu, którzy zasygnalizowali ponadto, iż administrator NK uzależnił możliwość dalszego korzystania z serwisu od akceptacji, przez każdego z użytkowników, nowego regulaminu w terminie 30 dni od jego ogłoszenia. Niezaakceptowanie w całości nowego regulaminu wiązało się z wykluczeniem użytkownika z portalu nk.pl. Jako argument, w tym zakresie, Nasza Klasa wskazała na konieczność prawidłowego świadczenia usług drogą elektroniczną. Oczywistym jest, że korzystanie z usług NK nie jest obowiązkiem, tylko wyborem każdego obywatela, aczkolwiek stosowana przez serwis społecznościowy formuła odgórnie narzucająca nowe, niekorzystne dla użytkowników warunki umowy budzi poważne wątpliwości natury prawnej. Jako Rzecznik Praw Obywatelskich jestem zaniepokojona nowymi postanowieniami regulaminu Naszej Klasy, na które użytkownik nie ma wpływu (m.in. nie może ich negocjować), a które stawiają go w rażąco niekorzystnej pozycji wobec administratora serwisu.

Mając to na uwadze, działając w oparciu o art. 12 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (tj. Dz. U. z 2001 r., Nr 14, poz. 147 ze zm.), zwracam się do Pani Prezes z uprzejmą prośbą o zbadanie przedstawionej sprawy, z uwzględnieniem czy nowy regulamin Naszej Klasy nie zawiera niedozwolonych klauzul umownych w rozumieniu art. 385 (1) k.c.

Proszę zwrócić uwagę na to, że chodzi tu o niewyłączną licencję, nie zaś przeniesienie autorskich praw, jak to usiłował kiedyś wprowadzić Facebook (notabene Facebook nie informuje o użytkowników o zmianach zasad prowadzenia serwisu, a te zasady zmieniają się od czasu do czasu). Wiadomo, że dla udzielenia licencji niewyłącznej nie trzeba spełniać szczególnych formalności. Inaczej jest w przypadku przeniesienia praw autorskich majątkowych i licencji wyłącznej, gdzie wymagana jest forma pisemna pod rygorem nieważności. A samo opublikowanie (przez uprawnionego) może czasem uznać za udzielenie licencji. W tym miejscu warto przypomnieć wkład polskich internetowych serwisów akwarystycznych w rozwój doktryny prawa autorskiego i relacjonowaną tu sprawę serwisu Malawi.pl (por. Sąd Najwyższy o Malawi. Koniec? oraz Jeszcze o Malawi).

Czytelnicy tego serwisu chyba nie mają wątpliwości, że Na świecie są miliardy twórców (chociaż nie wszyscy partycypują w sposób jednakowy w zbiorowym zarządzie prawami; por. O tym, że KOPIPOL ogłosił przystąpienie do wypłat należnych (niektórym) Twórcom). Krótko mówiąc - bardzo wiele materiałów publikowanych dziś w Sieci przez tzw. użytkowników, to utwory w rozumieniu prawa autorskiego. Pojawiają się głosy, że tzw. "user generated content" należałoby może traktować inaczej, niż utwory (por. Zielona Księga: Prawo autorskie w gospodarce opartej na wiedzy (bez wiedzy)), ale inne podejście musiałoby się wiązać ze zmianą aksjologii prawa autorskiego w całości. Nie udaje się ta zmiana nawet spółce Google (por. Po odrzuceniu ugody w sprawie Google Book Search trwa dyskusja o aksjologii prawa autorskiego), a przed nami jeszcze debata o tzw. "utworach osieroconych". Wydaje się, że prawo autorskie, a raczej monopol informacyjny związany z takim prawem, może czasem uwierać. Wszak to twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu. Autor (twórca) może jednak udzielić licencji (wyłącznej, niewyłącznej) na korzystanie z utworu przez kogoś innego, może też przenieść na innego autorskie prawa majątkowe (wówczas sam nie będzie mógł z nich korzystać, podobnie jak w przypadku udzielenia licencji wyłącznej), nie może jednak się zrzec praw autorskich (por. Zrzeczenie się autorskich praw majątkowych?). Gasną one dopiero z upływem - co do zasady - 70 lat od jego śmierci. Dlatego też pieśń Czerwone maki na Monte Cassino (utwór słowno muzyczny autorstwa dwóch autorów) chroniona będzie prawem autorskim do 2070 roku (por. Prezydenckie MP3: uzyskane dokumenty rodzą kolejne pytania). Do tego dochodzi tzw. dozwolony użytek (publiczny/osobisty), którym zajmował się już UOKiK przy okazji okładek płyt (por. Decyzja w sprawie okładek płyt Warnera), a który pozwala m.in. cytować fragmenty rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości w określonym w ustawie zakresie (chociaż i tu jest wiele problemów; por. m.in. Trzystopniowy test - notatki i spostrzeżenia dnia drugiego), bez niego nie mogłyby też działać biblioteki, prasa nie mogłaby dokonywać przedruków, uczelnie nie mogłyby wykorzystywać w dydaktyce materiałów, i tak dalej. Oczywiście systemy prawa autorskiego i regulacji okolicznych (np. związanych z zasadami odpowiedzialności regulowanej w art 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną) mogą różnić się w poszczególnych krajach. W USA jest doktryna fair use, która nie w pełni odpowiada zasadom naszego dozwolonego użytku (por. Pobieranie muzyki z Sieci). A internet przekracza granice państw, co oznacza, że prowadzący serwisy internetowe z siedzibą w jednym kraju mogą mieć klientów (konsumentów) z innych krajów, chociaż ci ostatni nie muszą wychodzić z domu, jeśli tylko mają tam podłączenie do internetu.

Prawo autorskie coraz częściej zderza się z problematyką ochrony konkurencji i konsumentów. Na część takich problemów już UOKiK się w swojej praktyce natknął, np. natknął się na problem tzw. "prosumentów" (por. Prosumenci, świadczący usługi konsumenci oraz ustalenie cen na rynku usług foto w decyzji Prezesa UOKiK)... Media się demokratyzują i dziś publikować może niemal każdy. A jak publikuje, to prawdopodobnie regulowane jest to jakimiś przepisami...

Pomyślałem, że może warto kontynuować udział w tej dyskusji, a mogę to zrobić np. próbując rozrysować niektóre relacje pojawiające się przy okazji funkcjonowania internetowych serwisów. Zacząłem nawet przygotowywać diagram, który może pojawić się przy jednej z następnych notatek.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość tego pola nie będzie publicznie dostępna.
  • Dopuszczalne tagi HTML: <a> <em> <del> <ins> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Rozpoczynanie akapitów i łamanie wierszy następuje automatycznie.
  • Użyj [# ...] by dodać automatycznie numerowany przypis dolny (footnotes).

Więcej informacji na temat opcji formatowania

CAPTCHA
Niestety spamerzy atakują, dlatego muszę się bronić.
1 + 6 =
Rozwiąż to proste zadanie matematyczne. Dla przykładu: 1+3 daje 4.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>