Pobieranie muzyki z Sieci

W USA zapadł jeden z pierwszych (jak nie pierwszy) wyrok w sprawie pobierania plików z internetu, w której pozwana powoływała się na amerykańską doktrynę fair use. Przegrała apelację w procesie z BMG Music. Amerykańska doktryna "sprawiedliwego użytku" nie jest prostym odpowiednikiem dozwolonego użytku osobistego, który przewiduje polska ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych...

Dwudziestodziewięcioletania Cecilia Gonzalez odrzuciła wcześniej propozycję ugody z RIAA, która to organizacja proponowała jej, by zapłaciła odszkodowanie w wysokości około trzech i pół tysiąca dolarów. RIAA zaproponowała taką ugodę w związku z tym, iż uznała, że pobranie z internetu (za pomocą KaZaA) 30 plików z muzyką naruszało prawa autorskie twórców (wydawców), których organizacja reprezentuje.

Skoro Gonzalez odrzuciła propozycję ugody - spawa trafiła do sądu (dalej w sprawie występuje już jedna z firm fonograficznych: BMG Music v. Cecilia Gonzalez). Pani Gonzalez powołała się na wykorzystanie chronionych prawem autorskim utworów w ramach doktryny fair use. Twierdziła, że pobrała pliki, by sprawdzić, które z utworów chciałaby następnie zakupić.

W USA doktryna ta powstała w oparciu o linię orzecznictwa, a następnie zyskała normatywne wsparcie w postaci § 107. amerykańskiego prawa autorskiego ("Limitations on exclusive rights: Fair use" - paragraf ten znajduje się w siedemnastym tytule the United States Code). Przywołany przepis odwołuje się do takich celów wykorzystania chronionych przez prawo autorskie utworów jak krytyka, komentarz, informowanie o aktualnych wydarzeniach, edukacja (wskazano wprost możliwość dokonywania wielu kopii dla potrzeb klasy uczniów) oraz badania. By określić, czy w danym przypadku mamy do czynienia z działaniem w ramach fair use, sąd musi przyjrzeć się charakterowi podjętych przez potencjalnego naruszyciela działań (np. należy sprawdzić, czy dane działanie nie podejmowane jest w celach komercyjnych), naturze utworu chronionego przez prawo autorskie, proporcjom wykorzystanego materiału w stosunku do całości utworu, efekt jaki wywiera wykorzystanie chronionego przez prawo autorskie utworu na jego wartość na rynku. Amerykańska ustawa stwierdza również, że fakt, iż dany utwór nie został wcześniej opublikowany (rozpowszechniony) nie może samo w sobie uniemożliwiać oceny wcześniejszych warunku, by sprawdzić czy doszło w danym przypadku do wykorzystania takiego utworu w ramach doktryny fair use (sprawiedliwego użytku). Amerykańska ustawa przewiduje jeszcze szereg ograniczeń monopolu autorskiego, w szczególności dotyczących możliwości wykorzystania utworów przez biblioteki i archiwa, możliwość swobodnego dysponowania (np. sprzedaży) przez prawowitego właściciela poszczególnymi kopiami utworu, wykorzystania chronionego przez prawo autorskie utworu dla różnych okolicznościowych celów (np. nie będzie naruszeniem amerykańskiego prawa autorskiego wykorzystania utworu w przedstawieniu szkolnym, etc), i tak dalej.

Porównując amerykańskie i polskie przepisy należy zwrócić uwagę, że polskie regulacje w tym zakresie dają poszczególnym osobom nieco więcej możliwości zgodnego z prawem autorskim działań. W Polsce dozwolony użytek chronionych przez prawo autorskie utworów jest regulowany w Oddziale 3 Rozdziału 3 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Rozdział nosi tytuł "Treść prawa autorskiego"). Poza podobnymi do ww. regulacji amerykańskich w polskiej ustawie prawodawca wprost dopuścił dozwolony użytek osobisty (art. 23). Nie jest to odpowiednik amerykańskich przepisów związanych z fair use doctrine, gdyż przepis mówi wprost, iż "bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego". Poza nieistotnymi dla tych rozważań ograniczeniami kategorii utworów (dotyczącymi utworu architektonicznego, elektronicznych baz danych, czy programów komputerowych) prawodawca polski nie określił warunków, na jakich prywatny użytek jest dozwolony - ograniczając się do wskazania kręgu osób, które mogą z utworu korzystać ("Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego"). Taki przepis nie ma odpowiednika w amerykańskim ustawodawstwie.

Wracając do sprawy Pani Gonzalez: Sąd pierwszej instancji przyznał rację organizacji RIAA, która dowodziła, iż Gonzalez przekroczyła uprawnienia wynikające z doktryny sprawiedliwego użytku (tym określeniem będę się dalej posługiwał na określenie "fair use", by nie wprowadzać zamieszania i mylnego odwoływania się do polskich lub amerykańskich regulacji). Sąd stwierdził zawinione naruszenie praw autorskich i zasądził od apelującej odszkodowanie w wysokości 25,5 tysiąca dolarów (damages under 17 U.S.C. §504(c); 750 dolarów minimalnego, przewidywanego prawem odszkodowania ($750 minimum statutory damages) za każdy z 30 plików). Sprawa trafiła do sądu apelacyjnego (the 7th Circuit Court of Appeals). Również sąd apelacyjny nie doszukał się w działaniach pobierającej z internetu plików z muzyką kryteriów dopuszczonych przez amerykańską ustawę i podtrzymał orzczoną wcześniej przez sąd niższej instancji kwotę (BMG Music v. Cecilia Gonzalez).

W swoim stanowisku Sąd uznał, że w tej sprawie nie można mówić o sprawiedliwym użytku, gdyż p. Gonzalez miała wiele innych możliwości sprawdzenia utworów przed ich ewentualnym zakupem i nie musiała w tym celu wykorzystać sieci P2P. Omówienie wyroku można znaleźć w serwisie Joe Gratz'a.

Gonzalez rozważa dalszą walkę przed Sądem najwyższym, ale nie jest pewne, czy ten sąd zechce w ogóle wysłuchać jej sprawy.

Organizacja RIAA zapowiedziała kolejną falę pozwów (751 kolejnych) skierowanych przeciwko anonimowym (John Doe) użytkownikom sieci peer-to-peer. Z racji tego, że operatorzy nie są obowiązani do przedstawianie na żądanie organizacji ujawniać danych swoich klientów - RIAA pozywa anonimowych użytkowników konkretnych numerów IP, by w czasie procesu sąd mógł zażądać ujawnienia personaliów osób z nich korzystających.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Muzyka z sieci

Na szczęście, co raz więcej jest w sieci muzyki, którą nie tyle wydawcy, co wykonawcy rozprzestrzeniają za darmo. Myślę, że dojdzie do jeszcze większej liberalizacji w tym zakresie. Wystarczy sobie przypomnieć, ile kosztowały telefony międzymiastowe i zagraniczne jeszcze kilkanaście lat temu, i jak ten rynek się ma obecnie. A te przeróżne kary i procesy, nałożone/wytoczone przez różnego rodzaju ZAiKSy, co raz częściej przypominają karę za rozmowy przez Skype na Białorusi ("narażenie na straty finansowe narodowego operatora"), gdzie przecież ów Skype jest dostępny tylko i wyłącznie poprzez korzystanie z usług internetowych... tegoż narodowego operatora monopolisty.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>