Dostęp do orzecznictwa w Polsce - jestem optymistą, ponieważ coś drgnęło

Kilka dni temu Sąd Najwyższy delikatnie przeorganizował swoje strony internetowe, a w strukturze serwisu pojawiła się Baza orzeczeń. Coś drgnęło. Teraz baza orzeczeń SN jest stopniowo wypełniana wyrokami. Nie jest tajemnicą, że Fundacje ePaństwo od dłuższego czasu walczy o to, by orzeczenia SN były publicznie dostępne. Uruchomienie bazy orzeczeń Sądu Najwyższego uważam zatem za krok w dobrym kierunku. Nie zmienia to faktu, że - jeśli chodzi o dostęp do orzecznictwa w Polsce - wiele jest jeszcze przed nami do zrobienia. Temu była poświęcona konferencja Ministerstwa Sprawiedliwości, która odbyła się w zeszłym tygodniu, a zatytułowana "Internetowa Publikacja Orzeczeń Sądowych – prawo do sądu i informacji publicznej".

Notatkę na temat konferencji ministersialnej można znaleźć na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości. Już sam tytuł konferencji świadczy o podejściu ministerstwa - organizatora konferencji do charakteru prawnego orzecznictwa. Orzecznictwo jest informacją publiczną (por. również Status informacyjno-publiczny orzecznictwa na gruncie praktyki sądów administracyjnych (ePF vs SN #4)). W trakcie konferencji jedynie Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego wyrażał pogląd, że w tym obszarze istnieje kontrowersja. Sędzia Irena Kamińska z NSA przedstawiała kontrargumenty twierdząc, że o kontrowersji mowy być nie może i, że w świetle orzecznictwa NSA nie ma tu wątpliwości, że orzeczenia sądowe informacja publiczną są.

W trakcie konferencji przedstawiono referaty, w których przedstawiciele poszczególnych sądów przedstawiali swój dotychczasowy dorobek w sferze udostępniania orzeczeń. Trybunał Konstytucyjny publikuje wszystkie wyroki, publikuje też skargi konstytucyjne i idzie nawet dalej - przed rozprawami i po rozprawach publikuje również notatki prasowe, w których wyjaśniana jest istota sporów i konsekwencje orzeczeń. Trybunał Konstytucyjny udostępnia również transmisje wideo z rozpraw przed Trybunałem. Trybunał ma zamiar w niedalekiej przyszłości zreorganizować swoje strony internetowe. Trybunał zdaje sobie sprawę z tego, że system udostępniania dokumentów dotyczących spraw prowadzonych w Trybunale jest już nieco przestarzały i wymaga modernizacji. Podobny pogląd wyrazili przedstawiciele NSA, którzy prezentowali Centralną Bazę Orzeczeń Naczelnego Sądu Administracyjnego. Kiedy mowa o tym, że te systemy wymagają unowocześnienia warto pamiętać, że te serwisy, które dziś prezentują orzecznictwo tych sądów, powstały kilka lat temu. Następuje rozwój publikacji webowych, co stawia przed twórcami internetowych serwisów nowe wyzwania. Dotychczasowe doświadczenia związane z tworzeniem takich ośrodków publikacyjnych pozwalają ich twórcom na formułowanie tezy, że wiele funkcji dotyczących udostępniania i przeszukiwania orzeczeń można zrobić lepiej.

Zaprezentowano również Portal orzeczeń sądów powszechnych, który w sierpniu br. uruchomiło Ministerstwo Sprawiedliwości. Proces uruchamiania tego serwisu był poprzedzony pilotażem, który odbywał się w Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu. Twórcy portalu ministerialnego opierali się na sposobach wyszukiwania i prezentacji orzeczeń w NSA. Starali się też usprawniać we własnym portalu podpatrzone tam rozwiązania.

W konferencji uczestniczył również Zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich - RPO włączyło się w już jakiś czas temu w walkę o dostępność orzecznictwa dla obywateli (por. SN odpowiada RPO w sprawie dostępu do orzeczeń (i "owa Fundacja")). Pogląd na dostępność orzecznictwa i wyzwania z tym się wiążące przedstawiła również - w imieniu Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych - p. Monika Krasińska, Dyrektor Departamentu Orzecznictwa, Legislacji i Skarg. Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami (por. O (pilnej?) potrzebie dyskusji na temat jawności, re-use i ochrony danych osobowych z publicznych źródeł) - dyskutujemy. Problemów jest masa, wśród nich kwestia anonimizacji orzeczeń, "prawo do bycia zapomnianym" (por. "Wyszukiwarki", prawo do bycia zapomnianym, stanowisko RP w sprawie C-131/12, Nadmierna anonimizacja orzeczeń prowokuje wnioski o dostęp do informacji publicznej), projektowane w Unii Europejskiej Rozporządzenie zakazywać ma też profilowania (por. MAiC konsultuje projekt unijnych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych... Z drugiej strony jednak niektóre osoby fizyczne nie powinny być - jak uważam - tak szczelnie chronione prawem do prywatności i prawem do ochrony ich danych osobowych. Mam tu na myśli m.in. dane osobowe osób pełniących funkcje publiczne, albo dane przetwarzane w ramach "formalnie jawnych" rejestrów. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że problemy tu są niebanalne.

Bardzo mnie cieszyły słowa zarówno prof. Gołaczyńskiego, podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz słowa podsekretarza stanu w Ministerstwie Gospodarki, którzy wskazywali w swoich wystąpieniach na powody, dla których należy orzecznictwo udostępniać obywatelom. Poza konstytucyjnym prawem dostępu do informacji dostęp do orzecznictwa jest elementem konstytucyjnego prawa do sądu. Uzyskanie transparentności działania wymiaru sprawiedliwości nie jest możliwe bez dostępu do orzeczeń. Upowszechnienie orzeczeń wpłynie na ujednolicenie orzecznictwa i na popularyzację różnych instytucji prawnych wśród obywateli. Może też przyczynić się do zwiększenia prestiżu wymiaru sprawiedliwości. Orzecznictwo też będzie istotnym elementem oceny skutków regulacji w procesie legislacyjnym - za co odpowiada dziś Ministerstwo Gospodarki, a także Kancelaria Prezesa Rady Ministrów (tu warto odnotować, że we wszystkich resortach powołano niedawno koordynatorów w randze wiceministrów, którzy odpowiedzialni są w swoich resortach za przygotowywanie oceny skutków regulacji projektowanych tam przepisów). Cieszy mnie to, że istnieje szansa na współdziałanie różnych resortów. Cieszy mnie m.in. to, że Ministerstwo Sprawiedliwości wspiera działania Ministerstwa Gospodarki w jego pracach dotyczących reformy procesu stanowienia prawa i to, że Ministerstwo Gospodarki wspiera działania Ministerstwa Sprawiedliwości zmierzające do usprawnienia publikacji orzeczeń. Problematyka dostępności informacji o prawie przenika wszak resorty i by sobie z tym jakoś poradzić konieczne jest przełamanie resortowości (por. Debatujemy o konieczności poprawy procesu stanowienia prawa). Cieszy mnie to, że na konferencjach dot. oceny skutków regulacji, konferencjach na temat konsultacji publicznych, na temat reformy procesu stanowienia prawa, występują obok siebie przedstawiciele RCL, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwa Gospodarki (reforma regulacji), Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, które wszak odpowiedzialne jest za informatyzację państwa. Uczestnicząc w tych konferencjach (w zeszłym tygodniu odbyła się taka konferencja w KPRM: Ocena Skutków Regulacji jako strategiczne narzędzie poprawy jakości tworzonego prawa) dostrzegam, że przedstawiciele poszczególnych resortów usiłują dzielić się swoim dorobkiem, uwzględniać ten dorobek w pracach innych ministerstw, koordynować swoje prace. Obserwując to jestem ostrożnym optymistą. Ostrożnym dlatego, że wiem, iż do zrobienia jest jeszcze masa rzeczy. Wpisuje się to jednak w wyznawany przeze mnie koncept "długiego marszu".

W czasie konferencji na temat dostępu do orzeczeń przedstawiłem referat pt. Ponowne wykorzystanie (re-use) orzeczeń - informacji publicznej. Problemy praktyki z perspektywy organizacji pozarządowej. W ramach tworzenia serwisu Sejmometr.pl Fundacja ePaństwo włączyła do swoich baz 458 700 z ponad 800 tys. orzeczeń Centralnej Bazy Orzecznictwa naczelnego Sądu Administracyjnego. Nawet jutro moglibyśmy mieć pełny mirror udostępnionych publicznie baz NSA, ale Fundacja szanuje infrastrukturę portalu - pozyskuje orzeczenia niespiesznie, by nie zakłócić pracy systemu, by nie utrudniać możliwości korzystania z niej innym obywatelom. Ponieważ zaczęliśmy przejmować orzeczenia publikowane w portalu orzeczeń Ministerstwa Sprawiedliwości dokładnie w momencie, w którym ten portal został uruchomiony - mamy tu praktycznie 100% udostępnionych tam orzeczeń sądów powszechnych (obecnie jest to 2210 orzeczeń). Przygotowujemy się również do włączenia do fundacyjnych baz danych również ok. 7300 orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego.

Sygnalizowałem, że twórcy serwisów orzeczniczych nie powinni blokować pobierających dane (blokowane są czasem adresy IP, stosowana jest też captcha, która - jak uważam - stanowi również przejaw dyskryminacji bezpośredniej grup obywateli, a to ze względu na niepełnosprawnych; niewidomy nie przepisze z obrazka zabezpieczającego kodu - por. Dyskryminująca PARP - pojawiły się pierwsze odpowiedzi). Rozwiązaniem jest - co również poparli przedstawiciele działających na komercyjnym rynku wydawnictw, którzy uczestniczyli w konferencji - stworzenie infrastruktury do łatwego pobierania ustrukturalizowanych danych źródłowych na temat orzecznictwa. Tu ministerstwo sprawiedliwości wykazało otwartość na pomysł przygotowania schemy (tak, wiem: schematu) XML dla orzeczeń. Gdyby taki schemat został opracowany - stanowiłby komplementarne uzupełnienie prac prowadzonych nad schematem dot. procesu legislacyjnego (por. Mamy schemę XML dla aktów prawnych do wykorzystywania w systemie konsultacji On-Line).

Jak wspomniałem wyżej - Sąd Najwyższy uruchomił bazę orzeczeń i stopniowo zasila ją orzeczeniami. Uważam, że to duży sukces. Zarówno tych, którzy starali się uzyskać od SN te orzeczenia, jak i samego Sądu Najwyższego. Warto te działania SN wspierać. W ramach wsparcia też warto sygnalizować problemy związane z korzystaniem z uruchomionego narzędzia, by stopniowo stawało się ono coraz lepsze, coraz wygodniejsze w użyciu.

screenshot bazy orzeczeń Sądu Najwyższego

Screenshot bazy orzeczeń Sądu Najwyższego

Zakładam, że to, co udostępniono właśnie obywatelom, nie jest jeszcze finalną wersją serwisu. Dziś nie da się tam przeglądać poszczególnych orzeczeń jedno po drugim - nie ma tam katalogów tematycznych, nie ma listy orzeczeń. Trzeba skorzystać z wyszukiwarki. Kiedy w kryteriach wyszukiwania wskazałem okres od 1 sierpnia 2001 roku do dziś - serwis zakomunikował mi, że wynik wyszukiwania jest zbyt duży i został ograniczony do 500 elementów. Ważne jednak, że w Sądzie Najwyższym robi się coś, by te orzeczenia były jednak dostępne. Wydobycie ich w postaci elektronicznej było do tej pory wielkim problemem. Tym, którzy w SN zabiegają o udostępnienia tych orzeczeń należą się podziękowania. Wiem, że takie działania nie są proste.

Jeśli orzeczenia sądów staną się dostępne, jeśli uporamy się z podstawami prawnymi działania takich serwisów (dlaczego podstawą mają być zarządzenia prezesów sądów, skoro mówimy o publikowaniu informacji publicznej, a więc takie portale orzeczeń powinny być traktowane jak Biuletyny Informacji Publicznej, a te - jak wiadomo - działają na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej), jeśli uporamy się z problemami niejednolitych zasad anonimizacji orzeczeń stosowanych przez poszczególne ośrodki publikacyjne - będziemy mogli pójść dalej. Obok orzeczeń wszak - jak w swoim referacie podkreślała sędzia Irena Kamińska - również zarobki sędziego i "dojście do urzędu" (a więc historia kariery zawodowej sędziów) są informacją publiczną. O takie informacje zatem można też wzbogacać urzędowe publikatory teleinformatyczne prezentujące aktywność wymiaru sprawiedliwości.

Co nas czeka? Od 1 listopada 2012 roku w portalu orzeczeń Ministerstwa Sprawiedliwości mają być publikowane (stopniowo) orzeczenia wszystkich sądów okręgowych i rejonowych Apelacji Wrocławskiej. W 2013 roku zaś pojawią się tam orzeczenia wszystkich sądów okręgowych i rejonowych w Polsce. Czeka nas - jak wspomniałem - modernizacja serwisów internetowych Trybunału Konstytucyjnego oraz Centralnej Bazy Orzeczeń NSA.

Zamierzam - w miarę swoich sił - wspierać Ministerstwo Sprawiedliwości w pracach nad schematem XML dotyczącym orzeczeń, tak jak wspieram działania Ministerstwa Gospodarki w pracach nad schematem XML dotyczącym konsultacji społecznych i procesu legislacyjnego. Warto zabiegać o to, by - wbrew silosowości - struktury dokumentów w procesie legislacyjnym i w wymiarze sprawiedliwości były ze sobą "kompatybilne". Wówczas będziemy mogli tworzyć niemal automatycznie zbiory przepisów z informacją o orzeczeniach zapadających na ich podstawie, a także zbiory orzeczeń z przywołaniem przepisów, na podstawie których zapadły.

Być może istnieje klimat do stworzenia pozarządowej organizacji standaryzacyjnej (takiej, która nie byłaby nastawiona na zysk, która publikowałaby standardy bez ograniczeń wynikających z praw własności intelektualnej, a więc w duchu otwartości i neutralności technologicznej), w której mogłyby się toczyć prace nad takimi schamatami. Spierałyby się tam racje podmiotów komercyjnie działających na rynku, postulaty organizacji pozarządowych, a także potrzeby sprawnego państwa reprezentowane przez potrzeby administracji publicznej. Jest o czym pomyśleć.

Zgadzam się z tezą, którą niedawno usłyszałem, że standaryzacja w sferze struktury dokumentów elektronicznych, które krążą w administracji publicznej, jest kluczem do właściwej informatyzacji państwa. Jeśli informatyzuje się bałagan - uzyska się zinformatyzowany bałagan. Wcześniej zatem należy zrobić porządek w strukturach elektronicznych dokumentów, stworzyć narzędzia do automatycznego przetwarzania takich dokumentów i ich analizy. To wszystko należy oddać obywatelom w ramach re-use informacji publicznej. W ten sposób obywatele będą mogli realizować swoją kontrolną funkcje w państwie, będą mogli - zgodnie z art. 4 Konstytucji RP - realizować też władzę zwierzchnią. Przejrzystość działania państwa zaś wzmocni to państwo, jest elementem budowania zaufania obywatela do państwa, w sferze wymiaru sprawiedliwości wzmocni pozycję i prestiż wykonywania zawodu sędziego, będzie stanowiło realizację konstytucyjnego prawa do sądu. To wszystko zaś jest istotnym elementem demokratycznego państwa prawnego, o które warto się - jak uważam - starać.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Wokandy?

Udostępnienie orzecznictwa pojedynczych sądów rejonowych i okręgowych jest na pewno bardzo potrzebne, wywoła też pewnie koszty związane z zasobami ludzkimi potrzebnymi do ich anonimizacji.

Większość, chyba wszystkie sądy w Polsce mają własne strony internetowe, zauważyłem jednakże brak elektronicznej wokandy na stronach pojedynczych sądów rejonowych, w przeciwieństwie do okręgowych, mimo że elektroniczna wokanda funkcjonuje już w budynkach tychże instytucji (ekrany wyświetlające spis rozpraw przy każdej sali). Przykładem niech będzie Sąd Rejonowy w Elblągu. Na pewno taka wokanda powinna się pojawić, jest to naprawdę niewielki koszt, skoro już funkcjonuje w sposób wewnętrzny.

Kropla drąży skałę

Naprawdę udało się coś zmienić i masz w tym swój olbrzymi udział. Gratuluję.

Kapcza jest właśnie po to,

Kapcza jest właśnie po to, żeby cwaniaki nie robiły botów i nie ściągały masowo plików.

kto jest zatem

kto jest zatem "właścicielem" orzeczeń, które są dostępne w LEX.ie? wydawca sobie je przepisał, a ministerstwo będzie robić to drugi raz? :>

Jestem sceptyczny

Niby fajnie, że będą publikowane orzeczenia sądów ale czy to naprawdę potrzebne? Faktycznie do niedawna polityka informacyjna takiego Sądu Najwyższego była fatalna i dobrze, że wreszcie sąd o takiej pozycji ustrojowej dorobił się w miarę sensownego serwisu. Nie widzę jednak specjalnego sensu w publikowaniu orzeczeń sądów rejonowych i okręgowych. Znaczy: nie mam nic przeciwko pod warunkiem, by sądy miały moce przerobowe aby zająć się publikowaniem orzeczeń. Obawiam się jednak, że zadania te spadną na już i tak obłożonych robotą sekretarzy sądowych, bo wątpię aby MS dla tego celu przewidziało dodatkowe etaty. Ktoś przecież będzie musiał wprowadzać te wszystkie orzeczenia, anonimizować je itd.

"Liczba dokumentów w bazie: 11922"

Orzeczeń przybywa ;)

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>