Grupa robocza blogerów/internautów, przedsiębiorców, organizacji i rządu będzie się zajmowała...

Ktoś z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów ogłosił dziś na... Blipie (dlaczego tam?), że "Rząd pracuje nad formułą grupy roboczej ws. internetu. Stworzenie grupy zapowiedział premier podczas debaty z internautami ws. rejestru stron niedozwolonych". Zaraz potem, w drugim blipnięciu: "Najprawdopodobniej grupa będzie składała się z przedst. blogerów/internautów, przedsiębiorców, org. pozarządowych, ekspertów oraz strony rządowej". Potem: "W KPRM powstaje także katalog projektów, które staną się przedmiotem dyskusji w ramach Grupy. Więcej informacji w przyszłym tygodniu". I wreszcie: "Prace Grupy zostaną uzupełnione o platformę online, która zapewni przejrzystość prac i umożliwi zaangażowanie szerszej grupy zainteresowanych osób i instytucji"... Tymczasem chyba w Ministerstwie Gospodarki ktoś chce uruchomić konkurencyjną w stosunku do działań Pana Premiera platformę do konsultacji społecznych. Warto może postulować, by rząd wewnętrznie się między sobą dogadał, bo wielość takich platform pogarsza sprawę i powoduje, że "resortowość" się pogłębia

Odpowiedziałem na powyższe "blipnięcia" pytaniem o to, czy w pracach "Grupy Roboczej" mogą brać udział również przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich i Kancelarii Prezydenta (ponieważ rozumiem, że chodzi o realne działania, a nie sprawy, którymi w tym serwisie się nie zajmuję, np. polityką się nie zajmuję). Nie mam pojęcia, czy RPO albo Kancelaria Prezydenta miałaby ochotę popracować z Panem Premierem, ale skoro już się pochylają nad losem "internautów", to dobrze byłoby wypracować spójną formułę ogólnonarodowego porozumienia co do zasad takich prac. Pracownik Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, który odpowiada za komunikaty na Blipie (serwis spółki Gadu Gadu) "nie odblipnął" mi.

Komunikaty premiera w serwisie blip

Komunikaty użytkownika "premier" w serwisie Blip.pl. Komunikatów takich próżno szukać na internetowych stronach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (o BIP KPRM też pamiętam i też tego tam nie ma). Dlaczego? Czy będzie z mojej strony nietaktem, jeśli zapytam; kto te komunikaty tam w tym Blipie publikuje oraz na jakich zasadach to robi?

Warto przygotować przegląd rozwiązań dotyczących e-government w różnych krajach. Opracowałem i opublikowałem - jak na razie - dwa teksty: Federalny Główny Informatyzator USA - elektroniczna administracja w strukturze władzy oraz W Wielkiej Brytanii ferment w sferze struktury elektronicznej władzy. W kolejce czeka przygotowanie takich opracowań dla Kanady, Australii i Nowej Zelandii. Przydałoby się przygotować takie opracowanie również dla Niemiec i Francji.

Ponieważ problem Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych sprowokował stronę rządową do rozmowy ze stroną społeczną, a w trakcie dyskusji z 5 lutego strona rządowa - jak się wydaje - przyjęła argumenty dotyczące problemu braku przejrzystości działań władzy publicznej w Polsce, w tym - braku konsultacji społecznych, to zobaczymy, co będzie dalej.

Z dotychczasowego mojego przeglądu rozwiązań stosowanych w strukturach władzy wykonawczej w sferze stosowania przez poszczególne rządy rozwiązań "e-demokracji" i racjonalizacji wydatków na ICT wynika (chociaż to jeszcze nie pełny obraz), że szanse powodzenia mają takie rozwiązania, które do tematu podchodzą od strony finansów publicznych oraz od strony jednoosobowej (aby się nie rozmyła) odpowiedzialności wyznaczonego przez lidera władzy wykonawczej (i odpowiadającego przed nim) człowieka, którego wspiera komórka organizacyjna. Taki człowiek - jak w USA - powinien mieć decydujące zdanie przy zatwierdzaniu (i ewaluacji) zgłoszonych do realizacji inwestycji w rządowe ICT. Powinien przyznawać fundusze w pierwszej kolejności na takie rozwiązania, które realizują cele więcej niż jednego resortu (co wymusi interoperacyjność). Nie może to być tylko ciało opiniodawczo-doradcze (takim organem jest w Polsce Rada Informatyzacji, która działa przy Ministrze Spraw Wewnętrznych i Administracji; W trakcie posiedzeń Rady Informatyzacji można sobie porozmawiać o tym, co słychać, co nowego wydarzyło się ostatnio, a nawet wziąć sobie jakiś projekt ustawy do poczytania, ale Rada Informatyzacji nie jest tym, co może koordynować jakiekolwiek działania rządu).

Grupa MSWiA na stronach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji

"Grupa MSWiA" na stronach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji ma na głowie całkiem sporo różnych spraw, np. kierowanie "Grupą MSWiA". Poza Radą Informatyzacji, która "doradza" ministrowi właściwemu ds informatyzacji (nota bene - jest tam aktualnie wakat - do obsadzenia jest miejsce z puli organizacji społecznych, ale musi to być człowiek z tytułem naukowym), powołano jakiś czas temu organ o wiele bardziej obiecujący - Komitet Rady Ministrów do Spraw Informatyzacji i Łączności. Komitetem tym kieruje Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji (przewodniczący), a to na podstawie Zarządzenia Nr 24 Prezesa Rady Ministrów z dnia 7 marca 2007 r. w sprawie Komitetu Rady Ministrów do Spraw Informatyzacji i Łączności (ze zmianami wynikającymi z Zarządzenia nr 32 Prezesa Rady Ministrów z dnia 27 marca 2008 r. zmieniającego zarządzenie w sprawie Komitetu Rady Ministrów do Spraw Informatyzacji i Łączności - to o dietach i składzie; por. również tekst: Komitet Rady Ministrów ds. Informatyzacji i Łączności w niniejszym serwisie).

Aktualnie w skład Komitetu Rady Ministrów do Spraw Informatyzacji i Łączności wchodzą:

  • Przewodniczący - minister właściwy do spraw informatyzacji;
  • Wiceprzewodniczący - w randze sekretarza lub podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, wskazany przez ministra właściwego do spraw informatyzacji;
  • Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów lub wyznaczony przez niego sekretarz lub podsekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów,
  • Wyznaczeni przez właściwych ministrów sekretarze lub podsekretarze stanu, po jednym z każdego ministerstwa,
    Sekretarz lub podsekretarz stanu wyznaczony przez Sekretarza Komitetu Integracji Europejskiej,
  • Prezes lub Wiceprezes Urzędu Zamówień Publicznych,
  • Prezes lub Wiceprezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej,
  • Prezes lub Wiceprezes Głównego Urzędu Statystycznego,
  • Pełnomocnik Rządu do Spraw Rządowego Programu Rozwoju Zintegrowanego Systemu Informacji o Nieruchomościach,
  • Pełnomocnik Rządu do Spraw Przygotowania Organów Administracji Państwowej do Współpracy z Systemem Informacyjnym Schengen II (SIS II) i Systemem Informacji Wizowej (VIS),
  • Przewodniczący Zespołu do Spraw Zagospodarowania Granicy Państwowej.

Ten komitet właśnie koordynuje pracę organów administracji rządowej w zakresie realizacji Planu Informatyzacji Państwa, który przyjmowany jest na podstawie ustawy z dnia 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (właśnie nowelizowanej; por. dział informatyzacja niniejszego serwisu). Komitet rozpatruje także inne sprawy powierzone mu przez Radę Ministrów lub Prezesa Rady Ministrów. Jak widać z powyższego składu - jest to ciało polityczne nie zaś - przepraszam za to określenie - "fachowe" (w tym sensie, że w skład wchodzą szefowie, nie zaś "techniczne" osoby, które na co dzień zajmują się problematyką informatyzacji we wszystkich ministerstwach i innych urzędach centralnych).

Na ostatnim z ujawnionych posiedzeń (19 posiedzenie Komitetu z 17 grudnia 2009 roku) Komitet Rady Ministrów do Spraw Informatyzacji i Łączności debatował nad swoimi opiniami dotyczącymi:

  • Projektu ustawy o podpisach elektronicznych oraz o zmianie innych ustaw – wnioskodawca Ministerstwo Gospodarki (pisałem o tych pracach w tekście Zapowiada się wojna o podpis elektroniczny (Przyjazne Państwo vs. Ministerstwo Gospodarki))
  • Projektu ustawy o ochronie informacji niejawnych – wnioskodawca Kancelaria Prezesa Rady Ministrów (o tych pracach pisałem w tekście Rząd zmienia zasady ochrony informacji niejawnych)
  • Projektu rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie trybu doręczeń elektronicznych w elektronicznym postępowaniu upominawczym – wnioskodawca Ministerstwo Sprawiedliwości
  • Projektu rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie trybu zakładania konta oraz sposobu posługiwania się podpisem elektronicznym w elektronicznym postępowaniu upominawczym – wnioskodawca Ministerstwo Sprawiedliwości (o tych rozporządzeniach pisałem w tekście E-sąd i Elektroniczne Postępowanie Upominawcze dostali serią rozporządzeń
  • Projektu rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie szczegółowych czynności Krajowej Rady Komorniczej oraz szczegółowych czynności komornika związanych z egzekucją prowadzoną na podstawie elektronicznego tytułu wykonawczego – wnioskodawca Ministerstwo Sprawiedliwości

Przedmiotem ostatniego posiedzenia tego Komitetu był również Okresowy raport dot. stanu przygotowań administracji rządowej do implementacji Dyrektywy 2006/123/WE o usługach na rynku wewnętrznym – Ministerstwo Gospodarki.

Prawdopodobnie przedstawiony przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego projekt noweli Prawa prasowego nie trafi akurat na ten Komitet, skoro został przesłany do Komitetu Stałego Rady Ministrów (por. Kolejny projekt noweli Prawa prasowego zabiera prawa dziennikarzom).

Na fali internetowego poruszenia ma powstać teraz "grupa robocza ws. internetu", w której blogerzy/internauci (obok organizacji pozarządowych, przedsiębiorców, ekspertów oraz strony rządowej) mają... No, właśnie. Jaki będzie cel tej grupy? O tym dowiemy się może w przyszłym tygodniu.

Tymczasem warto chyba pokazać zainteresowanym obrazek, na którym - wedle zestawienia ONZ - Polska jest na 45 miejscu pod względem rozwoju E-Government (w 2008 roku Polska była na 33 miejscu w tym rankingu, a więc przez dwa lata straciła 12 pozycji; w tym samym czasie Kazachstan zyskał 35 pozycji i obecnie znajduje się zaraz za Polską, na 46 miejscu).

Fragment zestawienia ONZ na temat rozwoju e-government na świecie

Fragment zestawienia ONZ na temat rozwoju e-government na świecie - Polska na 45 miejscu, goni nas Kazachstan...

Na pierwszym miejscu w zestawieniu ONZ jest Korea Południowa, na drugim USA , potem: Kanada, Wielka Brytania, Holandia, Norwegia, Dania, Australia, Hiszpania i Francja

PS
W Korei Południowej i w USA istnieją ramy prawne projektowania i oceny tzw. architektury korporacyjnej (por. Enterprise architecture).

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Szykuje się kolejna rywalizacja między ministerstwami?

VaGla's picture

Jak napisałem w komentowanej notatce - w ramach Departamentu Regulacji Gospodarczych Ministerstwa Gospodarki planowane jest uruchomienie platformy Konsultacji „On-line”. Są już nawet opracowane założenia takiej platformy i to poza wzmiankami, które można znaleźć w opublikowanym w styczniu 2010 roku opisowi Programu Reformy Regulacji 2010-2011 pt. "Lepsze Prawo" (PDF)

W odrębnym dokumencie, którego nie widzę na stronach Ministerstwa Gospodarki, a który krąży mailowo między zainteresowanymi osobami, można m.in. przeczytać:

Projekt Konsultacji On-line wpisuje się w długofalowe działania Ministerstwa Gospodarki na rzecz przygotowywania lepszych regulacji prawnych i jest kolejnym krokiem w kierunku zapewnienia transparencji procesu legislacyjnego.

Szykuje się kolejna rywalizacja między ministerstwami?

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Punkt konsultacyjny

Może chodzi o portal www.eu-go.gov.pl i metodykę upraszczania i elektronizacji procedur administracyjnych, o której to M. Madejczyk wypowiedział się na posiedzeniu (link do strony z protokołem) KOMITETU RADY MINISTRÓW
DO SPRAW INFORMATYZACJI I ŁĄCZNOŚCI w dniu 12 listopada 2009 r. w następujący sposób:

brak podejścia procesowego, metodyka nie kończy się opracowaniem modelu referencyjnego dla każdego z procesów administracyjnych, brak roli klienta i właściciela

No cóż, metodyka została przygotowana przez Instytut Logistyki i Magazynowania pod nadzorem Jerzego Molaka z MG. Tego samego, który zajmuje się podpisem elektronicznym w MG i (chyba) budową Centralnej Ewidencji o Działalności Gospodarczej. Niestety, w mojej subiektywnej ocenie, osoba ta nie daje nawet minimalnych gwarancji powodzenia w wymienionych przedsięwzięciach. Jak chciałbym się mylić.

SAML

kravietz's picture

A propos, nie wiem czy ktoś zauważył, ale na w/w stronie na dole menu po lewej stronie jest przycisk "zaloguj przez EPUAP". Przekierowuje on na formularz logowania na e-PUAP z parametrami SAML, który jest typowym i ustandardyzowanym mechanizmem pojedynczego logowania i federacji tożsamości. Jeśli to pilot "zaufanych profili" to wygląda obiecująco.

--
Paweł Krawczyk
IPSec.pl - Podpis elektroniczny i bezpieczeństwo IT

Nie informatyzujmy bałaganu

kravietz's picture

Osobiście jestem pełen sceptycyzmu wobec "platformy konsultacji społecznych". Co takiego ma ona robić, czego nie da się zrobić mailem, w tebelce czy przez BIP? Problemem nie są narzędzia, tylko bezkrytyczny stosunek niektórych decydentów i grup urzędniczych do własnych inicjatyw, a co za tym idzie niechęć do ich rzetelnej weryfikacji przez OSR. Jeśli ktoś po prostu WIE, że jego pomysł jest dobry i ma wejść w życie, to żadna platforma mu tego z głowy nie wybije.

Dlatego mam wrażenie, że bez zasadnicznych zmian w procesie stanowienia prawa cała ta platforma będzie kolejnym zaklęciem w stylu "wydajmy 5 mln na coś komputerowego i na pewno będzie trochę fajniej; potem najwyżej podniesiemy składkę rentową, bo to formalnie nie podatek". Środowisko open-source będzie się przez pół roku zabawiało świętą wojną, czy na platformie ma być DOC czy ODT, prawnicy będą mieli moc rozrywki z tym, czy komentarz w platformie zgłoszony bez przecinka spełnia wymagania ustawy o czymśtam. Tylko co z tego wyniknie?

W pełni zgadzam się z wyrażanymi w programie Reforma Regulacji postulatami stanowienia "prawa opartego na dowodach". Ale to nie nastąpi, dopóki każdy urząd i każde ministerstwo będzie udzielnym księstwem działającym w oparciu o lokalnie definiowane wartości i mętne, lokalnie interpretowane według bieżących potrzeb przepisy, oraz te przepisy stanowiącym. Z pewnością nie nastąpi to też dopóki decydenci i lokalne klany prawnicze będą oddawać cześć kazuistyce zamiast traktowanemu z pogardą "celowościowemu punktowi widzenia", a cele strategiczne będą definiowane na zasadzie "ma być ciepło oraz zimno".

Pasujący tutaj cytat:

Rozważania o technice prawodawczej toczone co jakiś czas na Wiejskiej przypominają dumania saharyjskich Beduinów o inżynierii genetycznej. Żeby móc zaaplikować pacjentowi zasady techniki legislacji, trzeba najpierw usunąć raka kardynalnych wpadek. A tych się nie uniknie przy stanowieniu norm tylko i wyłącznie dla poklasku. Instrumentalne traktowanie prawa w zależności od tego, co powiedzą w "Faktach", może i trafia w gusta części wyborców, ale na sejmy nie jeździ się już z instrukcjami. Można więc sobie pozwolić na nieco swobody w imię stabilności systemu. (Dziennik Polski, "Biegunka legislacyjna", Marcin Balicki)

--
Paweł Krawczyk
IPSec.pl - Podpis elektroniczny i bezpieczeństwo IT

święta racja

Maciej_Szmit's picture

Za chwilę będziemy mieli osiem rad przy ośmiu ministerstwach, dziewiątą przy premierze, dziesiątą przy szefie URM, a jedenastą przy prezydencie (w zasadzie dlaczego nie przy marszałkach sejmu i senatu?). Odbędzie się szereg sympozjów i konferencji, zostaną opracowane cztery strategie informatyzacji (przy okazji dwie grupy robocze się zjednoczą, za to trzecia podzieli na cztery z czego jedna uschnie), opozycja powoła ze trzy grupy robocze cieni, a Polska spadnie w rankingu o kolejne 12 pozycji. RM korzysta z BLIPA i Facebooka za to za ciężkie pieniądze opracowuje się założenia do platform, systemów i innych cudów. Toż lepiej przyjąć, że tą platformą konsultacji społecznych będzie Facebook i zapłacić firmie dajmy na to milion PLN, żeby zapewniła odpowiednie pasmo i backupy (wiem, że to by było nietransparentnie, nieneutralnie i w ogóle w stylu "na słynnego potomka partyjarchy Noego" ale mimo wszystko byłoby taniej, szybciej i na dodatek by działało :)). No może dla bezpieczeństwa (gdyby facebook miał splajtować) można alternatywne usługi uruchomić np na Google (Docs+Groups) i Yahoo. Mamy jak widzę ciężki przypadek myślenia magicznego w skali kraju: opracujmy "papier" i będzie dobrze. A "papierów" i to niezłych mamy całkiem sporo (chocby jesli idzie o przepisy dotyczące konsultacji społecznych to jest co najmniej kilka różnych i w żadnym nie mówi się o dwóch dniach na konsultacje ani o publikowaniu uzasadnień projektów ex post), tylko jakoś z ich implementacją jest gorzej. Ja wiem, że dla prawników to nie argument, bo dla prawnika "papier" jest środowiskiem naturalnym - źródłem utrzymania, surowcem i materiałem ale źle jest jeśli rzeczywistość nie nadąża za prawem.

są różni prawnicy

VaGla's picture

Są różni prawnicy i różne może być prawo. W kontekście rozważań nad architekturą korporacyjną, albo - jeśli ktoś woli - architekturą informatyczną (information technology architecture) stosowaną w administracji publicznej warto zachęcić czytających te strony prawników do analizy takich ustaw i innych materiałów, jak np.:

Natomiast zasady, że jak nie wiesz, co robić, to powołaj komisję (radę, grupę roboczą, etc.) oraz w kolektywie odpowiedzialność się rozmywa nadal są aktualne. Do tego jeszcze technika wentyla bezpieczeństwa (a gdyby ich tak zaprosić, to może nie będą tak głośno pokrzykiwać, może nawet stworzymy... komisję, radę, grupę roboczą, z ich udziałem).

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Architektura korporacyjna a polska administracja

Dla zainteresowanych realizacją architektury korporacyjnej (EA) w polskiej administracji (niekoniecznie tylko dla prawników) trzy dodatkowe informacje - wskazujące nota bene na to, że kwestia ta rozważana jest w sposób teoreytuczny i praktyczny już od dłuższego czasu.

1. po pierwsze należy zwrócić uwagę na książkę Wstęp do architektury korporacyjnej - praca zbiorowa pod redakcją Bolesława Szafrańskiego i Andrzeja Sobczaka, Warszawa, 2009, ISBN 978-83-61486-10-7

2. dr inż Grzegorz Bliźniuk mówił o odniesieniu EA do zasad interoperacyjności podczas swojego wykładu "Interoperacyjność systemów informatycznych - spojrzenie spoza Europy" 2 grudnia 2009 r. w MSWiA
http://www.mswia.gov.pl/download.php?s=1&id=10665

3. w końcu trzeba zainteresować się projektem "E-administracja warunkiem rozwoju Polski. Wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw z wykorzystaniem innowacyjnych modeli referencyjnych procesów administracji publicznej" (POIG.01.03.01-00-139/08) w ramach poddziałania 1.3.1. osi priorytetowej 1. Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Bezpośrednim beneficjentem Projektu jest Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie. W ramach tego projektu w dniach 10-12 marca 2010 r. odbędzie się w Olsztynie konferencja "E-administracja warunkiem rozwoju Polski" dotycząca zarządzania procesowego w administracji
http://www.uwm.edu.pl/eap/index.php?option=com_content&view=article&id=59&Itemid=61 . Lista wykładowców wskazuje, że te zagadnienia są obecne w rozważaniach polskiej administracji

Secco

Ile pieniędzy wydano w 2009 roku na rządową infrastrukturę ICT?

VaGla's picture

Oczywiście, że niektóre osoby aktualnie wspierające rząd słyszały o architekturze korporacyjnej. Nie tylko zresztą rząd. W książce Andrzeja Sobczaka i prof. Szafrańskiego kwestie prawne są dość pobieżnie potraktowane, ale oczywiście jest to jeden z elementów dyskusji. Problem z tym tematem jest jednak bardziej skomplikowany - być może to kwestia nazwy, która wielu osobom kojarzy się z prywatyzacją sfery publicznej (no, jak to? mamy wprowadzać mechanizmy korporacyjne w administracji publicznej?). Trochę pewnie minie czasu, zanim ludzie się zorientują, że to nie o to chodzi.

Niezależnie od mechanizmów zarządzania procesami i zasobami IT w administracji - kluczem do rozwiązania pewnych problemów jest sposób wydatkowania finansów publicznych. Ile pieniędzy wydano w 2009 roku na rządową infrastrukturę ICT, kto decydował na co pójdą i dlaczego akurat tam? Jeśli nawet rząd teraz powie "internautom" - słuchajcie, skoro tak wam zależy, to zrobimy taką e-platformę do konsultowania projektów aktów normatywnych, to jeśli powstanie takiej platformy nie będzie wpisane w generalną strategie państwa, to te pieniądze będą wyrzucone w błoto. Ile kosztują BIP-y (na początek urzędów centralnych) i czy ktoś to w ogóle policzył? Czy dałoby się zrobić bardziej efektywnie (finansowo, czyli taniej, i z punktu widzenia zarządzania) jeden BIP? Kto powinien wówczas decydować o przeznaczeniu pieniędzy na BIP (decydować, czy będą dobrze wydane) i ponosić odpowiedzialność (osobistą) za to, że tak się stanie?
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Strategia, program ramowy...

Maciej_Szmit's picture

... to są wszystko piękne rzeczy, tylko najpierw trzeba pomyśleć. Informatyzacji czegokolwiek nie zaczyna się od strategii (a więc określenia długookresowych celów, orientacji, wytycznych postępowania itd.) ani nie od programów (to jeszcze lepsze pojęcie o kilku znaczeniach od "portfel projektow" do "ramowy plan działań"), tylko od analizy stanu istniejącego. Dopiero po tej analizie możemy zastanawiać się przede wszystkim CO nam nie odpowiada (co chcemy zmienić), czy to co nam nie odpowiada jest warunkowane niską jakością procesów informacyjnych, jeśli zaś tak, to czy ta niska jakość wynika z takich przyczyn, że technicyzacja obiegu informacji może być rozwiązaniem problemu. Inaczej to jest stawianie sprawy na głowie i - właśnie - informatyzacja bałaganu, którą już widzieliśmy parę razy (np w ZUS czy we wspomnianym BIP) - wiemy mniej-więcej że informatyka to fajne zabawki są, chcielibyśmy żeby było ładnie i kolorowo a tu okazuje się, że wyszło jak zwykle. Wyszło bo wyjść musiało. Jeśli urzędnik nie wie co ma być w BIPie to nie pomoże mu komputer i kurs webmasteringu. Jeśli w ZUSie brakuje pieniędzy to nie pomoże zakup komputerów. Jeśli sejm nowelizuje po roku ustawę a minister spóźnia się z aktami wykonawczymi to informatycy nie mają czego oprogramować choćby programiści i projektanci byli geniuszami. Efektem tego stanu rzeczy na (stosunkowo) małą skalę są strony prezydenta, premiera czy ministerstw, o status prawny [elementów umieszczonych na] których pytasz co jakiś czas. A efektami na większą skalę są... Eeee co ja będę gadał - wystarczy poczytać raporty NIKu, np o poczcie o MinFin czy o administracji celnej albo dowolne inne z "informatyzacją" w środku. Ot klasyczny marsz ku klęsce.

Facet leci balonem i nagle konstatuje, że kompletnie zgubił drogę. Wyłącza więc palnik, obniża pułap i zauważa idącego w dole człowieka. Opuszcza balon jeszcze niżej i krzyczy do przechodnia: - Przepraszam! - czy może mi pan powiedzieć, gdzie jestem?
Gość z dołu:
- Oczywiście!!! Jest pan w balonie na ogrzane powietrze, szybuje pan na wysokości 100 m nad powierzchnią ziemi, w kierunku zachodnim.
- Pan musi być informatykiem! - odkrzyknął baloniarz.
- Zgadza się! - słychać z dołu. - Jak pan na to wpadł?
- To proste!, - krzyczy baloniarz - Wszystko co pan mi odpowiedział jest absolutną prawdą z technicznego punktu widzenia. Ale jest zupełnie bezwartościowe dla znalezienia wyjścia z mojej sytuacji.
Na to gość z dołu:
- A pan pewnie jest prezesem zarządu?
- To prawda. - odpowiada baloniarz - A pan jak do tego doszedł?
- To jeszcze prostsze! - krzyczy facet. - Nie wie pan gdzie pan jest, nie wie pan dokąd pan zmierza, ale wymaga pan ode mnie skutecznej pomocy. Jest pan w tym samym miejscu, gdzie pan był przed naszym spotkaniem, z tym że teraz jest to już wyłącznie moja wina.

Mechanizmy korporacyjne

kravietz's picture

mamy wprowadzać mechanizmy korporacyjne w administracji publicznej

Mechanizmy korporacyjne to nic innego jak spójne zarządzanie strukturą organizacyjną - odpowiedzialność, rozdział zadań, ocena wyników. Nasza administracja jest pod tym względem na poziomie Polski dzielnicowej i sejmików szlacheckich.

Najgorsze jest to, że to się bierze z samych ludzi. Od roku jestem w zarządzie pewnego mikroskopijnego stowarzyszenia (niekomputerowego). Pomimo, że członków jest ~20 a aktywnych ~5 osób, ostatni rok upłynął głównie na walkach frakcyjnych oraz wielogodzinnych dyskusjach o tym jak mamy działać, z czego najwięcej czasu zajęło negocjowanie przez frakcje takich modeli działania, by w dowolnym momencie móc blokować dowolną inicjatywę pozostałych frakcji.

Jak jednak wiadomo każda nowa inicjatywa jest z góry podejrzana bo może być "spiskiem godzącym w", więc trzeba ją z automatu zablokować na czas potrzebny do ustalenia czy spiskiem nie jest. A jako że spiski bywają wielopoziomowe w praktyce oznacza to blokowanie bezterminowe by inicjator nigdy nie mógł zaśmiać się złowieszczo i powiedzieć "a-ha! przechytrzyliśmy was!".

Przyznam, że po ostatnim roku w zarządzie tego stowarzyszenia zacząłem trochę rozumieć jak działa polski Sejm :)

W inicjatywach zastępczych takich jak w/w platforma konsultacji widzę chyba głównie próbę pokazania, że coś się robi ale tak, żeby przypadkiem nie naruszyć delikatnej sieci wzajemnych blokad, haków i zależności. Nawet jeśli ludzie stojący za platformą mają dobre chęci, to Sejm i rząd zrobi wszystko, żeby nie miała ona realnego przełożenia na rzeczywistość.

Przecież gdyby tworzenie prawa zostało w jakiś sposób uporządkowane i poddane kontroli jakości to ta cała misterna konstrukcja wzajemnych haków znacznie by osłabła. Brak możliwości wepchnięcia wziętej z sufitu poprawki na końcowym etapie prac nad ustawą oznacza brak konkretnej karty przetargowej.

--
Paweł Krawczyk
IPSec.pl - Podpis elektroniczny i bezpieczeństwo IT

lub stopniem

"ale musi to być człowiek z tytułem LUB STOPNIEM naukowym"

dla ojczyzny ratowania

minak's picture

Jako posiadacz stopnia naukowego i członek ISOC od roku 2000 mogę się poświęcić i dla ojczyzny ratowania rzucić się przez morze (tzn. z Krakowa).

Ale narzucać się nie będę, bo mam kupę spraw na głowie - gdyby jednak brakowało innych kandydatów to mogę wypełnić vacat, choćby tymczasowo.

dr Marek Jerzy Minakowski (a.k.a. blogger @ minakowski.pl)

Politykom warto zwrócić

kravietz's picture

Politykom warto zwrócić uwagę na zaletę transparentnej i opartej na rzetelnych przesłankach legislacji jaką jest mniejsza szansa, że dana inicjatywa zostanie zaorana w trakcie następnej kadencji.

Innymi słowy, rzetelnie przygotowany OSR zawierający tezy poparte publicznie dostępnymi badaniami lub analizami i przedstawiający jasne związki przyczynowo-skutkowe zamiast dialektycznego spaghetti jest stosunkowo trudno podważyć następnej ekipie pod pozorem naprawiania lub usuwania niedoskonałości.

Z drugiej strony, ustawa przygotowana niechlujnie, z napisanym z sufitu uzasadnieniem, z łatwymi do wskazania błędami jest wręcz zaproszeniem do powyborczych czystek i rewolucji skutkujących marnotrawstwem i paraliżem funkcji państwa na pierwszy rok rządzenia. Patrz np. restartowany co kadencję RUM.

Książka Super Crunchers, którą obecnie czytam (recenzja u Trystero) opisuje taką sytuację w kontekście meksykańskiego projektu pomocy społecznej Progresa rozpoczętego przez prezydenta Zedillo, który jako jedno z podstawowych założeń przyjął właśnie dobre udokumentowanie skuteczności i transparentność zarządzania projektem. Dzięki temu projekt był kontynuowany przez prezydenta Foxa, tyle że pod nową nazwą (Oportunidades). A był kontynuowany głównie dlatego, że nie dało się go łatwo w sensie politycznym uwalić pod błahym pretekstem.

Przykład wydaje się tym bardziej wartościowy, że pod względem szeroko rozumianego profesjonalizmu nasza administracja lokuje się jak sądzę właśnie gdzieś w okolicach meksykańskiej.

--
Paweł Krawczyk
IPSec.pl - Podpis elektroniczny i bezpieczeństwo IT

Jeszcze "Zespół"

VaGla's picture

Przypomnę jeszcze tekst z 2007 roku: Nowa sytuacja szansą dla skuteczniejszej informatyzacji państwa, a w nim o Zespole Międzyresortowym ds Informatyzacji, powołanym Zarządzeniem nr 141 Prezesa Rady Ministrów z dnia 12 września 2006 roku w sprawie Międzyresortowego Zespołu do spraw Informatyzacji, wydanym na podstawie art. 12 ust. 1 pkt 3 i ust. 2 ustawy z dnia 8 sierpnia 1996 roku o Radzie Ministrów

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

I jeszcze budżet na 2010

VaGla's picture

Tu jest Ustawa budżetowa na rok 2010 z 22 stycznia 2010 r. (Dz. U. z dnia 5 lutego 2010 r. Nr 19 poz. 102) wraz z innymi dokumentami. Wszystko to jest tam popakowne w archiwa .zip (również załączniki). Proponuję wspólnie sobie poczytać te materiały i sprawdzić, w jaki sposób zagospodarowano pieniądze, z których ma powstawać jakaś platforma do konsultacji społecznych, albo Biuletyny Informacji Publicznej... Oczywiście, jeśli ktoś to tam znajdzie. Dla ułatwienia powiem, że "informatyzacja" to część 27 (na podstawie Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 5 maja 2006 r. w sprawie klasyfikacji części budżetowych oraz określenia ich dysponentów), a dział 720 budżetu (informatyka)...
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Nie tylko Blip...

Mikołaj's picture

Ktoś z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów ogłosił dziś na... Blipie (dlaczego tam?)

Informacja została opublikowana nie tylko na Blipie, ale także na Twitterze oraz na Facebooku. Mam wrażenie, że to komunikat bardziej dla P.T. Internautów, puszczony w ich "środkach komunikacji". Biorąc pod uwagę godzinę publikacji być może to jest przyczyna, dla której informacja nie pojawiła się na stronach KPRM. Oczywiście tylko spekuluję, trochę to wygląda jak inicjatywa własna.

Przy okazji żałuję, że KPRM nie opublikowała informacji o tym, kto obsługuje "społecznościowe kanały informacji". Być może ta osoba mogłaby też wyjaśniać kwestie samej publikacji (lub braku publikacji) w tych kanałach.

--
Piotr "Mikołaj" Mikołajski
http://piotr.mikolajski.net

Nie tylko Blip...

Informacja została opublikowana nie tylko na Blipie, ale także na Twitterze oraz na Facebooku.

Ja się może nie znam, ale nie wydaje mi się, by serwisy społecznościowe były dobrym miejscem na główny kontakt rządu z obywatelami. Proszę mnie źle nie zrozumieć, propagandowo uważam to za dobry ruch, to zmniejsza przepaść polityków do szarych obywateli, ale to nie jest w moim odczuciu prawidłowy sposób komunikacji, czy raczej informowania społeczeństwa o swoich poczynaniach.

No bo dlaczego te a nie inne portale społecznościowe? Dlaczego Blip, a nie Wykop? Albo dlaczego nie VaGla? Przecież u VaGli w każdej chwili można by zrobić stronę http://zapytajpremiera.vagla.pl/, gdzie internauci bez cenzury (choć raczej z moderacją) mogli by wylewać swoje troski.

Wydaje mi się, że KPRM nie rozumie, że niektórzy internauci z różnych względów unikają pewnych miejsc w internecie (i to bez odgórnego zakazu). Że czasem nie chcą być częścią jakieś webowej społeczności, zwłaszcza tylko po to by zadać politykowi pytanie, czy dowiedzieć się co ten polityk chce robić.

Dla mnie władze (rząd, politycy itp) powinny trzymać się jakiegoś standardu i stałego schematu - a jeśli go w ogóle nie mogą, to może powinny zacząć od stworzenia go?

PS. Dlaczego przedstawiciel KPRM napisał: blogerów/internautów a nie np forumowiczów/internautów, albo ircowców, czatowców, wykopowiczów, naszoklasistów, czy nawet 4chanowców (tu chyba powinien tylko /b/ napisać?)?
W czym bloger jest lepszy, że po raz kolejny jest wymieniany osobno?

PS2. Tak mnie jeszcze zastanawia, jak na tych portalach, których KPRM używa do kontaktu z internautami odbywa się moderacja? Ja wiem, że cenzura jest be i zła, ale bez jakiejś formy moderacji nie da się utrzymać porządku w serwisach. W końcu boty i trolling to pojęcia znane chyba każdemu.
Jestem więc ciekaw kto odpowiada w tych wypadkach za moderację. Czy są to ludzie z KPRM? Czy może ludzie związani z danym serwisem społecznościowym? A może nie ma w ogóle owej moderacji nie ma w ogóle?

Blogger lepszy, bo zasiedziały...

Mikołaj's picture

PS. Dlaczego przedstawiciel KPRM napisał: blogerów/internautów a nie np forumowiczów/internautów, albo ircowców, czatowców, wykopowiczów, naszoklasistów, czy nawet 4chanowców (tu chyba powinien tylko /b/ napisać?)?
W czym bloger jest lepszy, że po raz kolejny jest wymieniany osobno?

Przypuszczam, że blogger jest wymieniany osobno przez "zasiedzenie". Rozmowy na temat spotkania Premiera z bloggerami rozpoczęły się jakieś dwa miesiące temu. W związku z protestami przeciwko RSiUN zmieniły się w "Zapytaj Premiera", gdzie w dalszym ciągu mówiono o bloggerach. Teraz wspominanie o bloggerach to raczej pokłosie spotkania, niż wyróżnianie jednej z grup.

--
Piotr "Mikołaj" Mikołajski
http://piotr.mikolajski.net

e-demokracja

Mi się bardzo podoba idea architektury korporacyjnej, wręcz stawiałbym sobie za cel rozwijanie tematu. Dodałbym do tego rozwiązania SAP + wizualizacje typu mapy myśli (np. mindjet)... a wszystko po to by wszystko było logicznie połączone i łatwo dostępne dla obywatela... ale chyba nie jesteśmy w stanie zliczyć w obecnym systemie ekonomicznym ilości zagrożeń tak owych rozwiązań.
Istnieją różnego rodzaju zaangażowania społeczno-internetowe (ostatnio projektpi), które chcą rozumieć i być dobrze poinformowani. Dlatego uważam warto rozwijać ideę e-gov + OS.

Hmmm

Coraz czesciej mam wrazenie ze powierzenie MSWiA odpowiedzialnosci za dzial informatyzacja coraz slabiej przystaje do tego co trzeba zrobic.

Spadek Polski na liscie eGov ONZ zaczal sie wraz z likwidacja Sp MNiI i przeniesieniem dzialu do MSWiA. Nie uwazam ze Min Nauki to bylo wlasciwe miejsce dla eGovernment ale wychodzi na to, ze MSWiA tez takim miejscem nie jest .

Polska 45

A przed nami Czesi, Węgrzy, Litwini, Estończycy, Łotysze ...
Jest dobrze!

Pewne rzecz których

Pewne rzecz których oczekiwałbym po systemie tworzenia prawa z udziałem dostępnych technologii informacyjnych...

- dostępne projekty ustaw i rozporządzeń, wraz z terminarzem prac sejmowych oraz stanowiskiem poszczególnych sektorów władzy, począwszy od konsultacji międzyresortowych, na stanowiskach klubów parlamentarnych kończąc
- możliwość wyrażenia opinii na temat projektów ustaw i rozporządzeń w sposób dający gwarancję uwzględnienie jej w dyskusji
- platforma ułatwiająca zgłaszanie obywatelskich projektów ustaw, a zwłaszcza zbieranie podpisów
- wszystko dostępne pod jednym adresem dla sejmu, rm i prezydenta

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>