O zaniepokojeniu wydawców porozumieniem Google z agencjami prasowymi

"Jesteśmy zaniepokojeni tym, że PAP sprzedawać będzie swój kontent naszej konkurencji, którą jest Google News. Nie można PAP-owi zabronić umowy z Google, ale takie działania uderzają w nas, wydawców prasowych."

- Maciej Hoffman, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy, cytowany przez miesięcznik Press w tekście IWP zaniepokojona współpracą PAP-u z Google. A chodzi o to, że Google dwa tygodnie temu podpisał umowę z Europejską Agencję Fotografii Prasowej, z którą związana jest PAP, i w efekcie tej umowy serwis Google News będzie prezentował informacje z PAP.

Podobne komentarze gromadzę w dziale cytaty niniejszego serwisu.

Dla wydawców prasy porozumienie agencji i Google to pewne zagrożenie (por. Ograniczanie i kontrola dostępu oraz kanałów dystrybucji, ale również: Prowokacja, obnażenie "dziennikarskiego" copy-paste, problemy prawne obiegu informacji, Wydawcy prasy, internetowy clipping oraz "źródło internet" oraz Ruszył news.google.pl - czekamy teraz na reakcję polskich wydawców prasy i Rzetelność automatów i prasy (na przykładzie linii lotniczych i dziennikarskiej relacji o łańcuszku)). Chodzi o to, że przestają mieć "przewagę" informacyjną nad internetem, gdyż "content" z PAP będzie dostępny dla internautów i nie trzeba będzie kupować gazet, by się z nim zapoznać (po co kupować gazetę, w której są wczorajsze informacje, dostępne wcześniej online?). Jakiś czas temu PAP zrezygnował ze swojego serwisu internetowego (gdzie były prezentowane serwisu "ogólnodostępne"; nadal jednak prowadzi pewne serwisy, np. serwis samorządowy). Nadal jednak gigantyczna ilość doniesień sprzedawana jest do różnych podmiotów, które - na zasadzie licencji - mają prawo z takich treści korzystać. Nie wiemy jakie informacje będą dostępne w Google. Przypuszczam, że nie wszystkie informacje, a raczej jakiś "pakiet". Ruch PAP - w moim odczuciu - jest poszukiwaniem mechanizmu "monetyzacji" posiadanego produktu. I tak "newsy" ze świata są w Google dostępne, dlaczego więc nie zrobić tak, by mieć z tego przychód? Być może jest to pewna strategia agencji, która wynika z zimnej oceny rynku (por. Rola agencji informacyjnych w społeczeństwie... informacyjnym).

Serwisy internetowe, które starają się konkurować aktualnością informacji, zamiast zatrudniać dziennikarzy newsowych, korzystają z serwisów agencyjnych i kupują licencje na prezentowanie pakietów depesz (np. serwis krajowy, serwis ekonomiczny, serwis sportowy). Takie pakiety licencjonowane są na pewien czas (np. na tydzień, miesiąc lub rok). Po upływie czasu podmiot, który korzysta z takiego pakietu, musi depesze usunąć z serwisu (internetowego; takie pakiety są różnicowane ze względu na pola eksploatacji i oczywiste jest, że druk zostaje). Serwisy internetowe, mając dostęp do systemu PAP, często opracowują depesze i na ich podstawie tworzą własne teksty (wykorzystując nie tyle treść depeszy - utwór, co znajdujące się w niej proste informacje prasowe - piszą to po prostu "własnymi słowami"). W ten sposób jakaś treść w serwisach internetowych zostaje. Google nie potrzebuje archiwum, które po pewnym czasie wciąż będzie dostępne, gdyż Google indeksuje praktycznie cały internet, a więc dla tej korporacji archiwa innych podmiotów również są zasobami, które można wykorzystać w swoim modelu biznesowym (np. niniejszy serwis jest jednym ze źródeł dla news.google.com - nie musi za niego płacić, ale może na pewnym korzystaniu z niego zarabiać; por. Źródło dla news.google.com i innych, regionalnych). Natomiast dla "tradycyjnych wydawców" porozumienie nowego pośrednika ze źródłami (chociaż agencje to również swoisty pośrednik) oznacza, że korzystanie z jednego źródła nie wystarczy już, by mieć przewagę. Korzystanie z depesz agencyjnych nie stanowi o konkurencyjności, ale nie korzystanie oznacza jej zmniejszenie. Aby konkurować, trzeba do strumienia aktualności z agencji prasowej dodać coś nowego, a to niesie ze sobą dodatkowe koszty. Nie każdy jest na to gotowy i nie każdy to wytrzyma ekonomicznie. Rynek dość radykalnie się zmienia.

Umowa między agencjami a Google oraz reakcja wydawców prasy ilustruje proces postępującego różnicowania interesów poszczególnych graczy na rynku obiegu informacji, na którym "internet nieźle namieszał". Google - jako nowy pośrednik - zdobywa coraz większą przewagę (por. Kto komu i za co: nieoczekiwana zamiana miejsc w Wielkiej Brytanii, O negocjacjach ZAiKS z YouTube).

Być może kolejnym etapem przemian będzie upadek agencji prasowych, które Google wypchnie z rynku informacji...

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Przyszłość Agencji Prasowych

Moim skropmnym zdaniem wcale nie jest tak, żę agencje prasowe są zagrożone, po prostu będą sprzedawać newsy google oraz prasie drukowanej. Już dziś wyraźnie widać, że gazety nie służą do dostarczania informacji, ale bardziej do kreowania opinii i są polem do dyskusji pomiędzy dziennikarzami/politykami/etc. Newsy stanowią uzupełnienie i tak zapewne pozostanie. Jedyne co nas czeka to dalsza polaryzacja i uwypuklenie zadań poszczególnych Mediów:
- Prasa Drukowana (zarówno codzienna jak i inne periodyki) będą kreować się na medium opiniotwórcze.
- Radio utrzyma swój format - Muzyka + Informacje, czasem publicystyka.
- TV - nie mam pomysłu, musiałbym sprawdzić jak wygląda oglądalność programów informacyjnych, ale pewnie też w stronę publicystyki.
- Internet - gorące newsy i informacje oraz pozostałe treści.
Ot takie moje szybkie przemyślenia po popołudniowej kawie :D

Pierwsze zdanie jest piękne...

Lipszyc's picture

"Jesteśmy zaniepokojeni tym, że PAP sprzedawać będzie swój kontent naszej konkurencji". Czy można prościej i celniej ująć istotę rzeczy? Zazwyczaj podobne stanowiska ubrane są w piórka "ochrony rynku", czasem nawet odwraca się kota ogonem i pisze o zagrożeniu konkurencji. A tutaj jest prosto z mostu: to nasza konkurencja, a my nie jesteśmy w stanie jej sprostać.

Analogiczny news

"Jesteśmy zaniepokojeni tym, że wynaleziono lokomotywę spalinową napędzaną silnikiem Diesla, nasze parowozy są przecież całkiem dobre".

będzie się działo...

VaGla's picture

Rafał Skarżyński w swoim serwisie opublikował tekst Początek końca rynku prasowego?, w którym nawiązuje do wymiany uprzejmości między wydawcami prasy a Google. Tam m.in. napisał: "Serwisy internetowe nie miały takiego dostępu do danych z PAP, więc czytelnik poszukujący rzetelnej informacji skazany był często na jutrzejszą gazetę", ale przecież to nie jest tak. Serwisy internetowe mają dostęp do PAP i kupują serwisy agencyjne... No, ale diagnoza dalsza wydaje się być prawdziwa: "Każdy będzie musiał znaleźć sobie niszę… albo upaść".
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Zdaje się, że chodzi

Zdaje się, że chodzi raczej o zyski z reklam dołączanych do newsów. Wydawcy boją się, że odbiorcy przejdą do Google.
Reklamodawcy prowadzą statystyki oglądalności strony i na tej podstawie płacą mniej lub więcej. Tyle że reklamy są odfiltrowywane przez większość programów ochronnych. Czego się jednak nie mówi reklamodawcom.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>