WCAG 2.0

11 grudnia 2008 roku W3C opublikowała swoją rekomendację Web Content Accessibility Guidelines (WCAG) 2.0. To informacja istotna dla wszystkich tych, którzy zajmują się dostępnością informacji publikowanych w Sieci (chodzi mi o dostępność - accessibility, a więc dostosowanie publikowanych treści dla wszystkich zainteresowanych, niezależnie od tego, czy odbiorcą będzie osoba niewidoma, niesłysząca czy osoba pełnosprawna).

Materiały na temat WCAG 2.0 dostępne są na stronie World Wide Web Consortium (jest też jedno tłumaczenie - na węgierski; kto sie podejmie tłumaczenia na język polski?). Wersja druga rekomendacji (a więc właśnie ogłoszona) zastąpiła WCAG w wersji 1.0, która udostępniona była w maju 1999 roku.

W odpowiedzi na interpelację, skierowaną do prezesa Rady Ministrów na początku zeszłego roku, dowiedzieliśmy się od ministra Drożdża, że:

...minister odpowiedzialny za sprawy informatyzacji przywiązuje dużą wagę do tzw. eDostępności, czyli przezwyciężania technicznych barier i trudności napotykanych przez osoby niepełnosprawne, jak i wszystkich, którzy próbują w pełni uczestniczyć w społeczeństwie informacyjnym. Niemniej jedynie 3% stron publicznych spełnia wymagania WCAG 1.0 na poziomie A. W związku z tym działania podejmowane w przedmiotowym zakresie są działaniami długofalowymi i wielowątkowymi.

Na razie MSWiA publikuje od czasu do czasu na swoich stronach pliki PDF, które zawierają w sobie zeskanowane bitmapy, a tym samym w żaden sposób nie są dostępne dla osób, które korzystają podczas procesu zapoznawania się z publikacjami internetowymi z innych zmysłów, niż wzrok...

Wraz z pojawieniem się drugiej wersji WCAG należy uwzględnić te rekomendacje w szkoleniach CORA z zakresu wykorzystywania technologii informatycznych dla urzędników administracji rządowej i samorządowej. Standardy dostępności witryn internetowych uwzględniono w programie tych szkoleń, które realizowane być powinny na podstawie Planu Informatyzacji Państwa na lata 2007-2010.

Czy - wobec przeprowadzanych obecnie zmian w ustawie o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (por. Nowela po uzgodnieniach: neutralność technologiczna bez otwartych standardów) - minister właściwy ds informatyzacji uwzględni również WCAG, jako jeden ze standardów wymaganych "chociaż trochę" przy realizacji różnych publicznych zadań?

Przed nami proces ratyfikacji Traktatu ONZ, który dotyczy problematyki osób niepełnosprawnych, a tam sporo postanowień dotyczących dostępności infrastruktury teleinformatycznej oraz informacji jako takich. Tu warto zaproponować lekturę opracowania pt. : Czarna Księga Dyskryminacji - Polska droga do Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych ONZ, które przygotowane zostało w ramach działań Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego oraz Polskiego Forum Osób Niepełnosprawnych.

Przeczytaj również:

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

zgodność z WCAG

ksiewi's picture

Tak się zastanawiam, czy zgodność z WCAG nie byłaby przypadkiem naruszeniem neutralności technologicznej zdefiniowanej w projekcie nowelizacji ustawy o informatyzacji jako:

"zasada równego traktowania przez władze publiczne technologii teleinformatycznej i stworzenia warunków do ich uczciwej konkurencji, w tym zapobiegania możliwości eliminacji technologii konkurencyjnych przy rozbudowie i modyfikacji eksploatowanych systemów teleinformatycznych lub przy tworzeniu konkurencyjnych produktów i rozwiązań"

Bo czy wymaganie zgodności z WCAG nie będzie nierównym traktowaniem technologii niezgodnych z WCAG i czy nie doprowadzi przypadkiem do usunięcia warunków uczciwej konkurencji pomiędzy technologiami niezgodnymi z WCAG a technologiami zgodnymi z WCAG, a wręcz może nawet do eliminacji technologii niezgodnych z WCAG?

a co z TCP/IP, HTTP i HTML

na podobnej zasadzie można stwierdzić, że wymaganie zgodności z protokołami TCP/IP, HTTP czy HTML również może być nie zgodne z ustawą.

i o to chodzi

ksiewi's picture

Zdaję sobie z tego sprawę. Nie wiem tylko, czy zdają sobie z tego sprawę osoby, które chcą aby właśnie w taki sposób rozumiana była neutralność technologiczna.

art 3 pkt 9)

Prosze zwrócić uwagę na nowe brzmienie art 3 pkt 9). Tam jest wyraźnie mowa o tym, że ustalając minimalne wymagania trzena brac pod uwage dostepność dla niepełnosprawnych. To w czasie pracy nad tym rozporządzeniem, a raczej jego nową formą, będą zapewne brane pod uwagę dokumenty takie jak WCAG

Bruto

minimalne wymagania

ksiewi's picture

Ale przepis ten nie odpowiada na pytanie, czy minimalne wymagania wymagające zgodności z WCAG będą zgodne z zasadą neutralności technologicznej (wg proponowanej definicji), czy też, aby pozostać neutralne technologicznie będą musiały również dopuścić korzystanie z technologii niezgodnych z WCAG.

Upraszczając - czy aby być neutralnym technologicznie podmiot objęty ustawą będzie musiał zamówić dwie strony: zgodną z WCAG oraz niezgodną z WCAG? Moim zdaniem tak, gdyż tylko wtedy "zapobiegnie możliwości eliminacji technologii" niezgodnych z WCAG.

Pytanie można powtórzyć w odniesieniu do wszystkich innych standardów: HTML, TCP/IP itd. ...

Dlatego też w odrębnym wątku pytałem, czy nas na to stać - po to, aby nie wywrzeć żadnego wpływu na rynek państwo musiałoby kupić wszystkie funkcjonujące na tym rynku produkty.

Albo...

VaGla's picture

...aby nie wywrzeć żadnego wpływu na rynek państwo musiałoby kupić wszystkie funkcjonujące na tym rynku produkty

Albo - i to jest istota neutralności technologicznej państwa w aspekcie praw gospodarczych - wybrać takie produkty (rozwiązania, standardy, etc.), do których wszyscy rynkowi gracze mają potencjalnie taki sam dostęp. O ile forsowanie koncepcji "niedyskryminowania dyskryminujących rozwiązań" może być w interesie przedsiębiorstw, które uzyskały dla jakiegoś rozwiązania jakiś rodzaj monopolu (np. prawnego - jak w przypadku praw autorskich, praw z patentu, innych praw szeroko rozumianej "własności intelektualnej", etc., lub faktycznego - np. jedynie one dysponują źródłem kodu - co chyba również sprowadza się do własności intelektualnej - w aspekcie tajemnicy handlowej w rozumieniu TRIPS) i ich przewaga konkurencyjna wynika z tego monopolu, to wybranie rozwiązania otwartego, nieobarczonego monopolami (prawnymi, faktycznymi, etc) daje wszystkim uczestnikom rynku niejako "równy start". Każdy z nich tak samo dobrze może wyprodukować rozwiązanie, które będzie stosowane do realizacji zadania publicznego. Nie jest tu argumentem to, że producent rozwiązania wykorzystującego "monopole" tak ustawił produkcję, że nie bazuje ona na otwartych rozwiązaniach. To jego wybór w ramach swobody prowadzenia działalności gospodarczej. Ten wybór nie powinien być przez państwo dodatkowo premiowany i nie powinien stanowić dodatkowego wsparcia dla narzędzi marketingu stosowanych przez tak działających, tj. wykorzystujących monopole, konkurujących na rynku z innymi graczami przedsiębiorstw (lub innych podmiotów).

Jeśli zaś państwo chciałoby wybrać rozwiązanie oparte na monopolach (rozumianych jak w tym komentarzu), to winno to być związane z realizacją wyartykułowanej, przyjętej formalnie, Polityki państwa (polityki w sensie przyjmowanym w nauce o administracji).

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Niepotrzebne

Pytanie można powtórzyć w odniesieniu do wszystkich innych standardów: HTML, TCP/IP itd. ...

Niektórzy analitycy i akademicy żyją w przeszłości, czyli np. w świecie, gdzie sieć jest oparta o produkty Novella (po co komu otwarte protokoły sieciowe?), bazy danych o DB2 (SQL? po co to komu), a na rynku środowisk programistycznych króluje Borland.

Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś taki nie widział zalet otwartości interfejsów i protokołów, bo w sumie po co? Przecież można kupić od jakiegoś koncernu tzw. "rozwiązanie kompleksowe", które będzie działało przez wiele dekad... bynajmniej nie z powodu stabilności i jakości.

Mam nadzieję, że nie pojawią się w naszej administracji rozwiązania z kompleksami, mimo sprzyjających warunków.

bardziej prawdopodobne

ksiewi's picture

Chodziło mi raczej o bardziej prawdopodobny rozwój wydarzeń: znajdzie się pewnie jeden lub kilku producentów, którzy zamiast produkować serwery WWW i przeglądarki zgodne z HTML (czy też jakimś innym odpowiednim standardem) zaczną je tworzyć według własnego widzimisię (nazwijmy to "w HTML+").

Zgodnie z proponowaną w projekcie ustawy definicją neutralności technologicznej nie będzie można wymagać, aby strona urzędu została stworzona zgodnie z HTML i tylko HTML, bo przecież doprowadzi to do "eliminacji konkurencyjnego HTML+" - trzeba będzie zamówić zarówno stronę w HTML, jak i w HTML+ (i pewnie dodatkowo drugi serwer i być może jeszcze udostępniać użytkownikom specjalną przeglądarkę).

Cóż z tego, że każdy z tych producentów może się dostosować do otwartego standardu, skoro im się nie chce, a ustawodawca wprowadzi definicję neutralności technologicznej, która nie pozwoli wymagać od nich dostosowania się?

Artykul OK. Drobna korekta:

Artykul OK. Drobna korekta: O ile wiem program szkoleniowy COREA chyba zakonczyl swoj byt.

Szkolenia urzędników

VaGla's picture

Generalnie chodziło mi o to, że WCAG warto uwzględnić w dowolnym szkoleniu, które skierowane jest do urzędników (zresztą - dowolnego szczebla). Akurat w programie CORA przewidziano (nie wiem jak było z realizacją tego) 7 godzin na kwestie dostępności. Swoją drogą - jeśli zakończył byt, to ciekawi mnie ilu urzędników przeszkolono w ramach tego programu.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Kto pierwszy dostosuje ...

Bo wydaje mi sie ze akurat jako pierwsze taka aktualizacje swojej strony pod WCAG 2.0 powinno zrobic nie MSW a ministerstwo pracy i polityki spolecznej.

A ja zadam pytanie.

A kto i w jakim stopniu zrealizował zapis obowiązującej ustawy o "minimalnych wymaganiach"?

Patrząc na elektroniczne wersje dokumentów (załączniki do BIP, e-mail'i, i.t.p) z różnych ministerstw, urzędów czy innych jednostek publicznych, to dostrzegam jedno. Ustawa była, jest i raczej będzie martwym prawem! Nie ma nikogo, kto zacząłby egzekwować wymogi prawa. Dopóki tak będzie, to szkoda czasu na standaryzacje i inne ustalenia. I tak każdy urząd będzie miał "po swojemu", bo "wszyscy tak mają". A to, że wersje elektroniczne pism są zróżnicowane pomimo, że z jednego kołchozu softowego, to mało ważne. Klient i tak bierze "papier".

Dopóki ministerstwa nie narzucą "siłą" stosowania jednolitych standardów elektronicznych dokumentów, zwłaszcza we własnych sieciach i pomiędzy ministerstwami, tak długo każda ustawa będzie tylko zbiorem słów nie mających zastosowania użytkowego.

Gdyby za problemy natury wymiany plików, odpowiadali finansowo dyrektorzy urzędów, to szybko by wprowadzono standaryzację. A skoro nikt za nic nie odpowiada, to po co tworzyć ustawy? Chyba tylko po to aby odnotować, że spełniono ileś tam wymogów dyrektyw unijnych.

Szkoda słów.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>