Za darmo, ale to nie ma nic wspólnego z dostępnością!
Jak to się dzieje, że aż tyle instytucji publicznych daje się wkręcić w takie "usługi"? Gadające strony nie mają nic wspólnego ze standardem i dostępnością stron. Promowany jest w ten sposób jakieś kosmiczne, binarne rozwiązanie zamiast zasad dostępności WAI!
Róbcie strony zgodnie ze standardami technicznymi i zasadami dostępności (web accessibility), a niewidomi będą mogli z nich korzystać! Gadająca strona to proteza, nie zaś rozwiązanie. Dobrze zrobioną stronę internetową można odsłuchać za pomocą dowolnego narzędzia udźwiękawiającego. Niewidomi mogą przeczytać tę stronę, na której obecnie czytasz te słowa. Nie ma tu gadających elementów, ale trzeba było nieco trudu, by przygotować serwis zgodnie ze standardami organizacji W3C, odpowiedzialnej za rozwój światowej Sieci WWW. Jeśli Twoja strona jest niedostępna dla osób niewidomych, to znaczy, że człowiek, któremu powierzyłeś przygotowanie serwisu spaprał robotę. Zażądaj od niego odszkodowania za źle wykonane zlecenie.
Porażająca jest ta "oficjalna lista stron internetowych organizacji, instytucji, firm wspierających całkowicie bezpłatne udostępnianie serwisów www osobom niewidomym i niedowidzącym". Nie tędy droga! Strona przydatna niewidomemu nie musi do niego gadać.
A tak na marginesie - mam na tę okoliczność komiks: Długi spacer (swoją drogą, zastanawiałem się, czy niewidomi dadzą radę się z nim zapoznać, chociaż to grafika? Zapytaj znajomego).
Może by tak środowiska webmasterskie uderzyły do tych organizacji niewidomych i niedowidzących, które dały się wkręcić w gadające strony i przedstawiły (te webamsterskie środowiska) koncepcję stron dostępnych niezależnie od przeglądarki? Chyba chodzi o to, że nie ma żadnego środowiska, które mogłoby się skutecznie przeciwstawić tego typu rozwiązaniom. Niedoświadczone samorządy i instytucje publiczne "łykają" wszystko co się im przyniesie - w tym przypadku: gadające, niezgodne z zasadami dostępności strony "dla niewidomych"... To jest poważniejszy problem, bo łatwiej przyjąć "gadającą stronę" i spać spokojnie wiedząc, że zrobiło się coś dla niewidomych, niż zrobić serwis internetowy po prostu dobrze. Zrobienie poprawnej strony jest po prosu ponad siły instytucji publicznych, więc przyjmują darowane rozwiązanie, a jeśli ktoś by sie ich czepiał, to zawsze mogą powiedzieć - "przecież troszczymy się o niewidomych, nasza strona do nich gada"... Nie tędy droga!
Tak naprawdę, to załamałem się dopiero, gdy zobaczyłem to "rozwiązanie" ivo na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich. To była ta kropla...
Przeczytaj wątek na forum Mozillapl.org. Zapoznaj się z zawartością strony dwww.pl (Web Accessibility po polsku). Przeczytaj artykuł na stronach Internet Society Poland: Dostępność polskich witryn administracji publicznej. Przeczytaj felieton: Internet? Nie widzę problemów!. Zapoznaj się z zasadami WAI na stronach organizacji W3C.
Podobne doniesienia gromadzę w dziale "dostępność" niniejszego serwisu.






copyleft
Mnie zaciekawiło, że przeglądarka IWR jest "oparta na znanej przeglądarce Mozilla". Jak wiadomo, Mozilla jest licencjonowana na potrójnej licencji (do wyboru licencjodawcy) GPL/MPL/LGPL.
Oczywiście nie dam głowy nie znając pełnego stanu faktycznego, ale klauzule "copyleft" zawarte w każdej z tych licencji wymagają udostępnienia kodów źródłowych.
W dużym skrócie: w przypadku GPL będą to w zasadzie pełne kody źródłowe, w przypadku MPL tylko kody zdefiniowanych tam "modyfikacji", a w przypadku LGPL tylko kody wykorzystanego oprogramowania Mozilli.
Czy ktoś wie, gdzie producent IWR opublikował te kody źródłowe? (lub też na czym polega "oparcie na Mozilli", które nie skutkuje związaniem żadną z tych licencji?)
a może chodzi o plugin dla mozilli?
...i wtedy raczej ograniczenia licencyjne by nie obowiązywały... ?
Fragmenty licencji
W licencji programu IntelligentWebReader czytamy, m.in.:
Mówiąc krótko, ta licencja jest chora.
I drugi cytat, dotyczący MPL:
(Pisownia i interpunkcja oryginalna)
hmm... raczej nie łamią mpl
bo wygląda na to, że mpl jest tak sformułowana, aby właśnie umożliwić łączenie w ramach jednej aplikacji kodu otwartego i zamkniętego... jaki to ma sens to nie wiem, bo równie dobrze możnaby to po prostu publikować taki otwarty kod na zasadach licencji typu BSD (czy się mylę i są w tym przypadku jakieś korzyści z nadania kodowi licencji MPL zamiast BSD-like?)...
a co do licencji IWR to chora, jak chora, ale ewidentnie uwypukla to, co już tu zostało powiedziane ... że oni tego nie robią głównie po to, żeby ułatwić korzystanie z netu niewidomym/niedowidzącym, tylko żeby kupę kasy wyciągnąć od ludzi, których strony "udzwiękowią"... ehhh...
chore za to jest generalnie to, że się ludziom zabrania w dzisiejszych czasach majstrowania przy produktach które nabyli... to tak, jakby ktoś mi sprzedał siekierę i w licencji do niej napisał, że można nią rąbać tylko uprzednio przygotowane do celów paleniskowych gałęzie i polana, a nie wolno za jej pomocą ścinać całych drzew...
Dyskusja o "dostępności"
Ciekawa dyskusja na ten temat toczy się na stronach Webusability.pl
Aktualizacja
Małe sprostowanie. Otóż IVO wraz z przeglądarką IWR zachęca Urzędy, aby strona była dostosowana do W3C i WCAG.
Przykłady:
http://www.rybnik.pl/
http://www.gmina.poddebice.pl/
http://www.wrotagryfina.pl/
http://www.legnica.um.gov.pl/pl/site/wai/
Niestety nie zawsze udaje się wprowadzić wszystkie potrzebne modyfikacje, ponieważ Urzędy często mają ograniczoną możliwość edycji kodu CMSów.
Dodaj nowy komentarz