Trudna materia, sprzeczne interesy czyli o prawie telekomunikacyjnym

Trwają prace nad dużą nowelizacją prawa telekomunikacyjnego. Jest szansa zarówno na "wyprostowanie" wielu kwestii, ale też na "zaciemnienie" ich. A jest też jeszcze Unia Europejska, "globalna walka z terroryzmem", problem regulacji mediów... Wyścig lobbingowy się zaczyna. Pach! (to miało symbolizować wystrzał startera). Ruszyli!

Z prawem telekomunikacyjnym to jest bardzo dziwnie. Wraz z rozwojem technik komunikacyjnych zaczyna mu podlegać coraz więcej podmiotów. Dziś już praktycznie każdy kto korzysta z internetu powinien się przyjrzeć tej ustawie (np. ze względu na tajemnicy telekomunikacyjną, która wpływa na kształt prawa do prywatności). Dość powiedzieć, że jeszcze nieustabilizował się ten rynek Polski na tyle, by to prawo było spójne.

Do tej pory jak była tylko TPSA i trzech operatorów sieci komórkowej, to silnie lobbowali oni za określonymi rozwiązaniami. Stanowili czasem wspólny front, czasem zaś operatorzy komórkowi chcieli uszczknąć coś z pozycji monopolisty. Do tego doszły mniejsze przedsiębiorstwa, które zaczęły spierać się o umowę ramową, o rozliczenia za możliwość obsługi ruchu z innych sieci... Pojawili się operatorzy wirtualni. W ostatniej odsłonie duże portale internetowe zorientowały się, że obowiązuje je prawo telekomunikacyjne i dołączyły do sporu o jego kształt (to było wszak nie tak dawno, gdy znowelizowano ustawę, przyjmując całkiem nowe Prawo telekomunikacyjne z dnia 16 lipca 2004 r.).

53 definicje na wstępie (a to ważne, bo tak trzeba czytać potem ustawę, cały czas mając te definicje w pamięci, a one się wzajemnie do siebie odnoszą, zresztą odnoszą się do nich również przepisy innych ustaw ważnych z punktu widzenia użytkowników internetu, bo np. ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną odwołuje się do prawa telekomunikacyjnego... Jest to coraz bardziej skomplikowane.

A jest się o co spierać. Przykładowo jeden przepis ustawy może mieć gigantyczne znaczenie, a ja go zawsze pokazuje studentom:

Określenia użyte w ustawie oznaczają:
(...)
48) usługa telekomunikacyjna - usługę polegającą głównie na przekazywaniu sygnałów w sieci telekomunikacyjnej; nie stanowi tej usługi usługa poczty elektronicznej;
(...)

Na pierwszy rzut oka widać precyzję, z jaką ustawodawca uregulował te materię. Jest to jakaś tam usługa, która głównie na czymś tam polega, ale jednak nie jest nią poczta elektroniczna, chociaż niewiadomo dlaczego nie sesja na ircu albo para wyjściowych butów. Otóż wiadomo dlaczego wpisano pocztę elektroniczną - ze względu na portale internetowe i usługę darmowych skrzynek, bo jeśli coś jest usługą telekomunikacyjną to świadczenie takiej usługi związane jest z szeregiem obostrzeń, w szczególności trzeba umowy podpisywać w taki sposób by wiadomo było kto jest abonentem (użytkownikiem usługi czy użytkownikiem końcowym). Ehhh... Portale zauważyły, że przy tym brzmieniu, to skrzynki pocztowe trzeba będzie zakładać z dowodem osobistym i rzutem na taśmę wylobbowały bardzo "eleganckie" rozwiązanie legislacyjne, które zaprezentowałem powyżej (dodanie tej części po średniku).

Sprawa nie jest prosta, bo przecież obowiązuje nas też pakiet dyrektyw unijnych, które mamy implementować (już implementowaliśmy i implementujemy i będziemy implementować ku chwale Ojczyzny). Widać z tego niezbicie, że prawo telekomunikacyjne to materia, od której wiele zależy, a niewielu ją rozumie. Projekty nowelizacyjne są po prostu "nie-do-zrozumienia" dla osoby, która się z nimi zapoznaje, a - umówmy się - wielu posłów nie ma na co dzień do czyniania z regulacją telekomunikacji.

Od pewnego czasu głoszę publicznie pogląd, że urzędnikom projektującym akty ustawodawcze winniśmy duży szacunek. Przecież to jest bardzo ciężka praca. Przeczytać to wszystko, zebrać opinie, usiąść, zarwać kilka miesięcy nad niestrawnym materiałem, zobaczyć ile jest sprzecznych interesów (każdy ciągnie w swoją stronę). Zaproponować jakieś w miarę spójne rozwiązanie, konkretne brzmienia projektowanych przepisów, wkład, bez którego nie byłoby potem dyskusji żadnej. Bo - przyznaję - krytykować rozwiązania jest znacznie łatwiej, niż samemu konstruktywnie zaproponować ich brzmienie. Tak więc ja się legislatorom kłaniam w pas.

Problem pojawia się dalej, gdy te propozycje zaczynają żyć własnym życiem. Oto do głosu dochodzą partykularne interesy różnych podmiotów. To nie prawdą, że istnieją wspólne interesy wszędzie (oczywiście nawet to, że prawo mogłoby być jasne i klarowne jest dyskusyjne, bo "w mętnej wodzie się lepiej łowi ryby"). Przecież nie może być jednego interesu pomiędzy podmiotami, z których jeden ma miliony użytkowników i obroty idące w sumy, których nigdy nie widziałem na oczy i mam problem, żeby sobie je wyobrazić, a operatorem trzepakowym, "na pająka" zestawiającym łącza dla kilku kumpli z osiedla. Jedni przedsiębiorcy transferują ruch, inni są dostawcami treści. Jednych stać na spełnienie restrykcyjnych przepisów w zakresie pełnej księgowości inni walczą o przetrwanie, od czasu do czasu wystawiając głowę ponad powierzchnię, dla zaczerpnięcia oddechu...

Od paru miesięcy Ministerstwo Transportu i Budownictwa (kiedy jeszcze się tak nazywało) robiło przegląd prawa telekomunikacyjnego. Zbierało opinie na temat niejasności, problemów interpretacyjnych, praktyki stosowania przepisów przyjętych w lipcu 2004 roku. Do tego jeszcze dochodzi zamieszanie związane z "reformą prawa", na podstawie którego z Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty wyłonił się Urząd Komunikacji Elektronicznej, mamy konwergencję mediów i coraz większe zainteresowanie regulacjami telekomunikacyjnymi ze strony Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, projektowane są nowe regulacje Unijne (np. te o telewizji bez granic, gdzie ruchomy obrazek na stronie internetowej może być uznany za telewizję - szukaj w dziale "media"). Mamy prawo do prywatności, walkę z terroryzmem (i coraz większą ochotę do podłuchiwania rozmów (zobacz co zebrałem w dziale „retencja danych telekomunikacyjnych”), uwolnienie pętli lokalnej i dostęp do rynku, mamy problem z cyfrowym wykluczeniem, świadczeniem usługi powszechnej... Przy dłuższej kontemplacji tej problematyki niewprawnego badacza może rozboleć głowa.

Oczywiście do publiczności nie będzie docierał zbyt skomplikowany przekaz opisujący te problemy, zatem dla ochrony swoich interesów potrzeba stosować uproszczenia i chwytliwe porównania. Jak to może wyglądać?

Gazeta.pl pisze: "Jak taniej rozmawiać przez telefon, a do kumpla z bloku obok dzwonić za darmo? - zastanawiali się Tomasz Markowski i Lechosław Gawroński, mieszkańcy strzeżonego osiedla na poznańskich Naramowicach. Znaleźli rozwiązanie - założyli osiedlową sieć konkurencyjną wobec TP SA.", W innym zaś tekście pt. Wojny roamingowe: Teleimperium kontratakuje: "Machina lobbingowa ruszyła. Koncerny telekomunikacyjne chcą storpedować działania Komisji Europejskiej w sprawie obniżek cen roamingu".

"Każdy, kto prowadzi obsługę kont poczty elektronicznej, będzie musiał kupić kasę pancerną i założyć tajną kancelarię, by w niej przechowywać informacje o wysłanych i otrzymanych e-mailach. Taka może być konsekwencja nowelizacji ustawy - Prawo telekomunikacyjne" - pisze dzisiejsza Rzeczpospolita, relacjonując stanowisko spółki o2.pl...

To nie takie proste, bo resorty siłowe i formacje specjalne starają się uzyskać większą kontrolę nad użytkownikami (co samym użytkownikom, już nawet nie przedsiębiorcom, się nie podoba, bo w społeczeństwie informacyjnym warto mówić więcej o prywatności, o kontroli tych, którzy kontrolują nas, etc..). Tu będzie ostra przepychanka…

Od wczoraj mamy Prezesa UKE. Pani Minister Anna Streżyńska zapowiedziała już podpisywanie decyzji regulacyjnych, które zostały przygotowane w okresie, gdy nie było prezesa Urzędu. Możemy się zatem spodziewać w najbliższych dniach np. podpisania decyzji dotyczącej tzw. Beastream Access, czyli zasady określającej hurtową sprzedaż dostępu do internetu szerokopasmowego przez Telekomunikację Polską na rzecz operatorów alternatywnych. Do końca maja można spodziewać się rozstrzygnięcia przetargu na wolne częstotliwości telefonii komórkowej GSM 1800. Spodziewamy się decyzji w sprawie roamingu krajowego w sieciach komórkowych oraz hurtowej sprzedaży dostępu do sieci (WLR)... Będzie się działo, a przecież obok tego jeszcze prace nad nowelizacją prawa telekomunikacyjnego, resort pracował mocno nad ustawą antyspamową (tego należy szukać w dziale "spam")...

Cóż pozostaje po tak długim wstępie? Otwieram w serwisie nowy sezon nowelizacji prawa telekomunikacyjnego i wzmożonego informowania o decyzjach UKE! Proszę również pamiętać, że 17 maja to Światowy Dzień Telekomunikacji. W Polsce planowane są również obchody: Światowy Dzień Telekomunikacji - Globalne cyberbezpieczeństwo. Życzę wszystkim przyjemnej lektury.

Doniesienia na ten temat zbieram w dziale "telekomunikacja" niniejszego serwisu.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>