Projekt unijnej dyrektywy w sprawie dostępności stron internetowych administracji publicznej

Wczoraj na stronach Komisji Europejskiej opublikowano propozycję dotyczącą nowej dyrektywy unijnej, która ma dotyczyć dostępności (accessibility) stron internetowych administracji publicznej krajów członkowskich (Proposal for a Directive of the European Parliament and of the Council on the accessibility of public sector bodies' websites). Jest to kolejny - po ratyfikacji przez UE Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych - krok na drodze harmonizacji przepisów związanych z dostępnością zasobów internetowych. Warto się tej sprawie przyglądać. Tymczasem "odświeżono" też stronę internetową Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Nie wszyscy są zachwyceni "stylistyką" tej strony, chociaż - jak ogłosiła Kancelaria - w trakcie prac nad witryną położono pewien nacisk na kwestie dostępności....

Zacznijmy jednak od projektu dyrektywy. Treść projektu dyrektywy dostępna jest w trzech wersjach językowych (angielska, niemiecka i francuska) pod tytułem Proposal for a Directive of the European Parliament and of the Council on the accessibility of public sector bodies' websites. Istotne, że projektowana dyrektywa odwołuje się do przyjętego w 25 października 2012 roku Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (EU) Nr 1025/2012 w sprawie normalizacji europejskiej, zmieniającego dyrektywy Rady 89/686/EWG i 93/15/EWG oraz dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 94/9/WE, 94/25/WE, 95/16/WE, 97/23/WE, 98/34/WE, 2004/22/WE, 2007/23/WE, 2009/23/WE i 2009/105/WE oraz uchylającego decyzję Rady 87/95/EWG i decyzję Parlamentu Europejskiego i Rady nr 1673/2006/WE.

Standardem w Unii Europejskiej ma być dostępność na poziomie AA zgodnie z wersją 2.0 the Web Content Accessibility Guidelines (WCAG 2.0). Właściwie, to standard europejski ma dopiero powstać, ale ma być zbieżny z przywołanym standardem W3C. WCAG 2.0 stał się też standardem dostępności przyjętym w International Standardisation Organisation oraz the International Electrotechnical Commission (IEC) i można go cytować jako ISO/IEC 40500:2012. Tymczasowo - do czasu przyjęcia standardu europejskiego - dyrektywa odwołuje się (art. 5 propozycji) zatem do standardu ISO/IEC, czyli właśnie do WCAG 2.0.

Dyrektywa ma dotyczyć stron internetowych administracji publicznej, ponieważ prezentują one informacje kluczowe dla obywateli unijnych ("essential for citizens, and public expenditure in itself can create already a secure and sizable market for web-developers"). Co ciekawe - projekt, a raczej załącznik do projektu, przewiduję "listę" rodzajów stron internetowych, które mają mieć ów "kluczowy" dla obywateli charakter. Być może stanie się to jakimś przyczynkiem do tego, by w polskiej administracji publicznej zrobić wreszcie urzędową inwentaryzację stron rządowych? Trudno powiedzieć. Tymczasem proponowana list zawiera następujące pozycje:

(1) Income taxes: declaration, notification of assessment
(2) Job search services by labour offices
(3) Social-security benefits: unemployment benefits, child allowances, medical costs (reimbursement or direct settlement), student grants.
(4) Personal documents: passports or driving license
(5) Car registration
(6) Application for building permission
(7) Declaration to police, e.g. in case of theft
(8) Public libraries, e.g. catalogues and search tools
(9) Request and delivery of birth or marriage certificates
(10) Enrolment in higher education or university
(11) Notification of change of residence
(12) Health-related services: interactive advice on the availability of services, online services for patients, appointments.

Jak widać propozycja nie dotyczy wyłącznie serwisów "rządowych", ale też bibliotek publicznych lub wyższych uczelni.

Zgodnie z projektem dyrektywy kraje członkowskie mają wprowadzić mechanizm monitoringu dostępności swoich stron. Monitoring ma być zgodny z metodologią, która zostanie przygotowana przez Komisję i opublikowana Dzienniku Urzędowym UE. Nie da się monitorować czegoś, czego się wcześniej nie zinwentaryzuje.

Z propozycji wynika, że przed zaproponowaniem projektu dyrektywy pokuszono się o przygotowanie estymacji kosztów związanych z wprowadzeniem takich przepisów. Chociaż w ocenie skutków napisano, że wprowadzenie dyrektywy nie rodzi skutków na budżet unijny. Właśnie usiłuję znaleźć dokument zawierający analizę licząc, że może będzie tam coś o kosztach dla budżetów krajów członkowskich.

Dyrektywa przewiduje, że kraje członkowskie dokonają jej transpozycji do krajowych porządków prawnych do dnia 20 czerwca 2014 roku.

Czytam sobie projekt i zastanawiam się, jakie on może mieć "zęby". Zastanawiam się, w jaki sposób - poza monitoringiem, raportowaniem Komisji, etc. - będzie można wywierać wpływ na administrację publiczna, która tu czy tam, w tym lub innym serwisie internetowym, nie da rady wprowadzić (i utrzymać) zasad dostępności.

Aby sprostać takim wymogom - tak sobie głośno myślę - jest tylko jedna rada: trzeba zinwentaryzować serwisy administracji publicznej, ograniczyć ich liczbę, gdzie się da to je połączyć, zrezygnować z publikacji skanów w PDF-ach, wyznaczyć i przeszkolić urzędników odpowiedzialnych za utrzymanie dostępności...

Ostatnio strona internetowa Kancelarii Premiera postanowiła się przeobrazić. W notatce pt. "Nowa strona www.premier.gov.pl przyjazna dla niepełnosprawnych" czytam:

Pracując nad odświeżeniem naszego serwisu szczególną uwagę zwróciliśmy na to, by był on w pełni dostępny dla każdego użytkownika bez wyjątku, w tym osób z niepełnosprawnością. W osiągnięciu tego celu pomogli nam eksperci z Fundacji Integracja.

Uważam, że to dobrze, że Kancelaria Premiera widzi problem dostępności. Uważam, że to dobrze, że nawet uwzględniono tą problematykę przy "odświeżaniu" serwisu. Osobiście uważam, a jest to po prostu podyktowane moją estymą do tego rozwiązanie - dobrze, że nowy serwis internetowy Kancelarii postawiono na Drupalu...

Co zatem jest nie tak? Nie zmigrowano do nowego serwisu treści, które były publikowane w KPRM wcześniej. Przeniesiono je tylko do "archiwum". W efekcie nie korzystają one z rozwiązań zwiększających dostępność. Serwis Kancelarii Premiera nadal korzysta z różnych "zewnętrznych" w stosunku do serwisu rządu serwisów. Facebook, Twitter, Google, YouTube, Flickr... Niestety linku do VaGla.pl nie znalazłem i zastanawiam się, nad koncepcją równego traktowania wszystkich przez władze publiczne. Cieszy, że przy obrazkach jest znacznik ALT, który zawiera alternatywny w stosunku do grafik tekst, jednak w dziale multimediów mają się znaleźć też filmy video. Na razie link kieruje do całkiem "białej" strony. Pytanie brzmi: czy zespół prasowy Kancelarii Premiera będzie przygotowywał transkrypcję wszystkich materiałów wideo, które będą na stronie Premiera publikowane? Zobaczymy.

Przeczytaj również:

PS

Warto przy tym prezczytać także opublikowany na stronach Internet Society Poland tekst "Object ... has no method cookie" w nowym serwisie Prezesa Rady Ministrów.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Już widzę jak firmy

Już widzę jak firmy zajmujące się tworzeniem stron zacierają łapki. Będzie można urzędnikom wciskać nowy "produkt". Biorąc pod uwagę, że przeciętny urząd utrzymuje kilka, a bywa, że i kilkanaście serwisów
[źródło: http://livecity.pl/news-265 ] to żniwa zapowiadają się obficie.

Urzędy zawsze miały za dużo pieniędzy na zabawki.

Witam.

Trudno nie przyznać racji w tym proroczym opisie tego co nastąpi.
Ale abstrahując od tego co będzie kupione w przetargu i za najniższą cenę, zwielokrotnioną następnie aneksami :-).
Czy ogólnie, to strony podmiotowe są zgodne z obowiązującym prawem?
Bo jeśli nie są, to koszty utrzymania w całości powinny być pokrywane z kieszeni ich autorów!
A przy okazji BIP-u. Czy Biuletyn Informacji Publicznej ma ściśle określony język publikacji? Czy jak to w Unii Europejskiej bywa, czyli obowiązują języki unijne. A skoro obowiązują języki Unii Europejskiej, to które są uprzywilejowane? Wszak w tym przypadku, skoro Urzędy w Polsce na swoich stronach zawierają informacje ważne dla obywateli Unii, to tekst treści w imię równego traktowania członków Unii, powinien być we wszystkich językach obowiązujących w państwach członkowskich.

A tak na marginesie. Bismarck nie zgermanizował Polaków... Carom też się to nie udało... Widocznie zamiast bata czy zsyłki, powinni zasypać Polskę gadżetami technologicznymi ówczesnych technologii.

Pozdrawiam.

A tak na marginesie.

A tak na marginesie. Bismarck nie zgermanizował Polaków... Carom też się to nie udało... Widocznie zamiast bata czy zsyłki, powinni zasypać Polskę gadżetami technologicznymi ówczesnych technologii.

Idąc za tą myślą, trochę jednak się udało - zobaczmy ile słownictwa technicznego w naszym języku jest niemieckiej prowieniencji.

Jestem urzędnikiem, który

Jestem urzędnikiem, który zajmuje się stronami internetowymi. Mamy serwis internetowy od X lat, zanim przyszedłem do pracy to on już był. Kilka lat temu zaproponowałem dostosowanie go dla osób niepełnosprawnych, ale pomysł nie dostał zgody (koszty). Nawet strony międzynarodowych firm były wtedy daleko od wytycznych WCAG.

Często ludzie zapominają, że urzędnicy wykonują polecania przełożonych, to politycy stanowią prawo. Żadne nowe rozporządzenie/sprawa nie wychodzi z urzędu bez zgody polityków, którzy zarządzają urzędem. Najmniejsza sprawa wymaga wielu zgód, aby to zrozumieć podaję głupi przykład urlopu - wymaga podpisów kilku osób z kadry zarządzającej. Mimo to zawsze to urzędnicy są winni całemu złu. To taka mała dygresja do pierwszego komentarza pod tym artykułem.

Wracając do artykułu, to cieszę się że prawo wymaga dostosowanie do WCAG-u (i zamawianie nowych serwisów zgodnych z WCAG). Niestety w decyzjach politycznych nie zapytano nas o zdanie (chciałbym ustawienia wspólnego standardu dla urzędów, kontakt z grupą W3C zajmującą się dostępnością itp.). A są pewne problemy z dostępnością, np.:

- mamy kilka czytników ekranu, odmiennie interpretują kod html. Czasami rozwiązanie dobre dla jednego czytnika jest złe dla drugiego. Nie możemy faworyzować żadnego oprogramowania.

- transkrypcja materiałów video przy dużej ilości materiałów wymaga dodatkowych sił. Z drugiej strony ktoś może zarzucić, że wydajemy duże pieniądze na coś co nie jest wykorzystane (niskie zainteresowanie osób z dysfunkcją słuchu).

- problemów jest znacznie więcej, bo specyfikacja W3C moim zdaniem nie odpowiada na wszystkie przypadki jakie można spotkać przy tworzeniu stron.

Dodam tylko, że zakres moich obowiązków się zwiększa z roku na rok, a nie idą za tym ani pieniądze (zamrożone pensje od kilku lat), ani awans (nie ma awansów). Rozumiem, trudna sytuacja kraju. Czasem spędzam w pracy po 10-12h dziennie, gdzie nadgodziny nie są płacone, ani nie można ich odebrać. Mimo to na każdym kroku nasz zawód jest opluwany. Choć nie my stanowimy prawo, ani nie my decydujemy o zatrudnianiu niekompetentnych ludzi czy ilości obowiązków (czasem nie potrzebne rzeczy). Ktoś powie, że jak mi się nie podoba to mogę odejść. Bingo, właśnie wyjeżdżam do UK.

P.S. Panie Piotrze bardzo bym prosił o niecenzurowanie wypowiedzi i puszczenie jej w całości.

Nie cenzuruję wypowiedzi

VaGla's picture

Nie cenzuruję wypowiedzi. Albo puszczam, albo nie. Nie puszczam w sytuacjach, które opisane są w VaGla.pl Prawo i Internet Frequently Asked Questions (FAQ), a dokładniej w części "Czy jest tu jakaś polityka moderowania komentarzy?".
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

A niepuszczanie w calosci

A niepuszczanie w calosci juz nie jest cenzurowaniem?

Czy urzędnicy nie mogą zgłaszać propozycji?

Przeczytałem sobie kolejną opinię urzędnika (no chyba, że ktoś się podszywa, to już urzędnicy muszą zdecydować na ile to prawdziwa wypowiedź):

http://www.wykop.pl/ramka/1423089/urzednik-fakty-i-mity/

Zrozumiałem więc z tego:

- szeregowi urzędnicy doskonale widzą gdzie jest marnotrawstwo, (na podstawie przepisów bądź decyzji kadrowych).
- "góra" wcale nie musi tego wiedzieć, i wcale nie chce tego wiedzieć
- ale szeregowy urzędnik nie może tego zmienić. Co najwyżej może się zwolnić, ale szkoda mu oddawać ciepłej posadki komuś innemu, skoro nie zmieni to niczego oprócz jego sytuacji.

Stąd wniosek - za mało urzędników dzieli się swoją wiedzą. Może drogą służbową nie są w stanie uzyskać zmian, ale przecież mogą dyskutować, podawać do publicznej wiadomości co i gdzie można zmienić. Jest portal typu mamzdanie.org.pl .

Ja też "drogą służbową" nic w swoim kraju nie zmienię (głosowanie metodą "najmniejsze zło"...) . Ale przynajmniej staram się być na bieżąco, dyskutować, wymieniać wiedzą w różnych środowiskach, podpisywać petycje itd.

Taki szary urzędnik może zrobić bardzo dużo, jeśli wraz z paroma innymi urzędnikami podyskutuje i uda mu się w obiektywny sposób przedstawić szerszemu gronu (choćby na Vagla.pl) jakie są bolączki w jego środowisku i co by można z tym zrobić. Oczywiście tak konkretniej "ten i ten przepis, ta i ta procedura, albo ta i ta spółka państwowa..."

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>