Prace nad globalnym prawem własności intelektualnej w niektórych notatkach WikiLeaks

Przecieki WikiLeaks ujawniają trochę kuchni dotyczącej prac nad globalnym prawem własności intelektualnej. Udostępniono więc już depesze z Madrytu i Paryża, w których - odpowiednio - komentowano i odnotowywano "od drugiej strony" te wydarzenia, które ja opisywałem m.in. w notatkach Hiszpania ogranicza dozwolony użytek osobisty oraz Ustawa "Hadopi" przeszła przez francuski Parlament, pojawiają się pytania: co dalej?. Zastanawiam się, czy w depeszach z Polski, gdy już zostaną ujawnione, znajdziemy jakieś znajomo brzmiące nazwiska, nazwy instytucji i organizacji.

O tym, że dostrzeżono, że w polskim procesie legislacyjnym, związanym z prawem autorskim, są "naciski", pisałem w tekście O tym, że jesteśmy w "ostrym kryzysie" i o lobbingu w sferze prawa autorskiego. Takie wycieki WikiLeaks, jak #09PARIS559, #09PARIS1267, #09MADRID982, #09MADRID1152, pokazują, że USA bacznie przygląda się tworzeniu przepisów związanych z prawem własności intelektualnej w różnych krajach. Prawdopodobnie przygląda się również tym pracom w Polsce.

W depeszach odnotowano "robocze śniadania", w trakcie których sygnalizowano przedstawienie projektów ustaw, sygnalizowano postępy prac nad porozumieniami między poszczególnymi organizacjami. Na przykład w depeszy z 6 października 2009 Ambasada USA w Madrycie pisze:

Secretary of State for Telecommunications and the Information Society Francisco Ros told Econoffs at an October 6 AmCham breakfast that "within a matter of days," the GOS will announce a series of measures designed to tackle Internet piracy. The President of the Coalition of Creators and Content Industries reported separately that the Coalition may reach a "de minimis" agreement with the association of Internet Service Providers (Redtel) in the next week or two, leading to a government initiative. In his formal remarks at the breakfast, Ros briefly addressed IPR issues, characterizing the assertion by copyright-dependent industries that Spain has one of the highest Internet piracy rates in the world as an "urban legend." USG officials and U.S.-based industry representatives will have an opportunity during Ros's October 19-22 visit to Washington to challenge this view.

W innej depeszy z Madrytu, z 2 grudnia 2009 roku, czytam:

As part of FICOD 2009 (see ref A), on November 18 the Spanish government hosted a Conference on IPR in the Digital Environment. The Conference featured several speeches and a series of roundtables on different aspects of online IPR protection. Michele Woods of the U.S Copyright Office was a panelist in a roundtable on policies and legislative measures. MPAA CEO Dan Glickman delivered remarks outlining the rights-holders' point of view. The Conference was informative, with high-quality presentations The roundtable discussions helped shed light on efforts underway in various countries to address the problem of Internet piracy; the Conference was thus particularly timely as the GOS is expected to unveil a series of measures to combat piracy-promoting websites by the end of the year.

Tutaj jest też komentarz autora depeszy:

Though 2009 has been a frustrating year for right-holders, there is a good chance it will end on a positive note. In a meeting with Charge, MPAA CEO Dan Glickman expressed satisfaction with his meetings with Industry, Tourism, and Trade Minister Miguel Sebastian and Minister of Culture Angeles Gonzalez-Sinde. Sebastian, he said, was quite forthright and specific about the Commission's work: It will deliver its recommendations by year's end; these will include amending the law to give government more tools to combat piracy; and one component will be "an administrative course of action" to block offending websites. According to various sources, State Secretary Ros (who reports to Sebastian and was present at his meeting with Glickman) and his staffers had been opposing such an administrative remedy in the Commission's discussions (refs B-C), but have apparently been brought around by the other Ministries represented. Rights-holders, however, remain concerned that the government may implement only half-measures. Promusicae staged a demonstration in front of MITYC on December 1 and presented Minister Sebastian with a peition signed by 2,500 music professionals calling on the government to take "valiant measures, as the French and British governments have already done, to protect their culture and jobs.

Depesze z Madrytu komentowane są już w hiszpańskiej prasie, jak np. w tekście ELPAÍS.com: EE UU ejecutó un plan para conseguir una ley antidescargas.

W depeszach z Paryża zaś raportowano o procesie legislacyjnym, związanym z przyjmowaniem prawa HADOPI (czyli tego, które miało wprowadzić zasadę trzech ostrzeżeń i odcinania po tych ostrzeżeniach od Sieci). I tak, w depeszy z 24 kwietnia 2009 r., czytamy:

In a theater-of-the absurd parliamentary maneuver, France's "three-strikes- you're-out" law to crack down on internet piracy was torpedoed April 9 by the man (or rather 10 Socialist MPs) behind the curtain. The government intends to bring the law back for a second reading in the National Assembly on April 29, and to a formal vote on May 12. GOF sources are confident the government will control the vote this time around, though admit there are some policy differences within the UMP majority (primarily over whether those who are ultimately cut off from internet service should pay for the balance of their internet subscriptions).

Tu autor depeszy komentuje:

The opposition handed President Sarkozy an embarrassing, if temporary, parliamentary defeat with this episode. Majority leader Jean-Francois Cope and Parliamentary Relations State Secretary Roger Karoutchi both reportedly received tongue-lashings from the President after the debacle, and press reports suggest Karoutchi even offered to tender his resignation. With the UMP's commanding majority in parliament, and pressure from the President (who personally initiated and supported the draft law), the GOF should get its bill through on the second reading. But although the bill's initial failure was mostly a result of party politics and clever parliamentary maneuvering, there are strong undercurrents of dissent on the policy. The legislation was based on a consultative process that included rights-holders, Internet companies and public authorities. But an alliance of consumers groups and open internet advocates has steadily opposed the measure. And their argument that the little guys' rights are being trampled by big entertainment resonates, even in a country as culturally-sensitive as France.

A w podsumowaniu depeszy z 16 września 2009 roku czytamy:

French Culture Minister Frederic Mitterrand, who pushed for this bill last summer, stressed that artists would "remember that we had the political courage to finally break the laissez-faire attitude, and to protect their rights from those who want to turn the Internet into a ground for their libertarian utopia." Last week, Mitterand announced he would submit a bill (Hadopi 3) to improve online legal offerings by the end of the year. "By then, Hadopi 1 and 2 will be operational," he said. Mitterand appointed Patrick Zelnik, CEO of French independent label Naove, which produces Carla Bruni's music, to develop the Hadopi 3 proposals. In the meantime, "Parti Pirate," the first French affiliate of Piracy Pirate International, will present a candidate in the September 20 interim election for a vacant seat in the National Assembly.

Zacytowałem te fragmenty i prawdopodobnie nigdy już nie wjadę do USA. Zastanawiam się przy tym, co WikiLeaks ujawni na temat publikacji w serwisie VaGla.pl Prawo i Internet.

Przeczytaj również: Brak transparentności procesu stanowienia prawa w UE może sprzyjać robieniu wody z mózgu, MKiDN przesłało odpowiedź w sprawie ACTA, czyli dlaczego nie możemy wiedzieć i ACTA: Stanowienie prawa odrywa się od woli obywateli (również w Polsce).

PS
Nawiasem mówiąc, w notatkach #07TALLINN366 oraz #07TALLINN375 znajdują się materiały na temat cyber-ataku na Estonię w 2007 roku (por. Skazany za cyberatak na Estonię). Podobno Estończycy mieli wiele szczęścia.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Z tym wjazdem do USA...

Lipszyc's picture

...to chyba jednak lekka przesada :-)
Oko Saurona widzi wszystko, ale obecnie coś jednak odwraca jego uwagę.

1% na Fundację Nowoczesna Polska, KRS: 0000070056;

Są i depesze ze Sztokholmu

VaGla's picture

O właśnie torrentfreak.com opublikował tekst Wikileaks Cable Shows US Involvement in Swedish Anti-Piracy Efforts, a więc materiał na temat amerykańskich depesz ze Sztokholmu. Tu m.in. taki cytat:

The Pirate Bay raid was portrayed as the Government of Sweden caving in to United States Government pressure. This delicate situation made it difficult, if not counter-productive, for the Embassy to play a public role in IPR issues.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Są i depesze na temat blokowania Google w Chinach

VaGla's picture

Depesza #09BEIJING1957 odnosi się do blokowania Google w Chinach (por. Po odcenzurowaniu chińskich wyników wyszukiwania - czas na suwerenne korporacyjne koalicje). Komentarz autora depeszy:

Google is the only international search engine still doing business in China. It is an important symbol. If Google were forced to withdraw from the market, the move could attract heavy international attention.

A wcześniejsza depesza, #07BEIJING7035, przynosi następującą relację:

Contacts were nearly unanimous in their assessment that Internet controls were extremely tigt during the Congress. Popular websites scrubed their chat rooms of even the most mildly negative or sarcastic postings, several of our interlocutors told us. Numerous foreign media outlets reported that on October 18 Chinese Internet users conducting searches using Yahoo and GOOGLE were redirected to the Chinese search engine Baidu (Ref B). While many Beijing-based contacts had not heard of these reports, Emboffs experienced this hijacking phenomenon first hand both in Beijing and in Chengdu. XXXXXXXXXXXX XXXXXXXXXXXX (protect) told Poloff on XXXXXXXXXXXX that certain GOOGLE searches had indeed been rerouted. For example, typing in "Dalai Lama" would get you immediately rerouted to Baidu, with a message that "there is no information on your request." Most searches on GOOGLE, however, were not interfered with, XXXXXXXXXXXX said. XXXXXXXXXXXX told Poloff that Baidu has a bad reputation among journalists because of its alleged kowtowing to Chinese authorities. For example, XXXXXXXXXXXX said, a Baidu search of former Party Secretary Jiang Zemin reveals nothing but fawning news pieces. Baidu, XXXXXXXXXXXX said, actually gets more freedom because of its close relationship with the Chinese Government and thus is the best search engine for searches using Chinese characters. GOOGLE remains the best for English searches, XXXXXXXXXXXX said.

W jeszcze wcześniejszej depeszy, #06BEIJING23571, czytamy:

China wants the United States Government to take action to get GOOGLE to reduce the resolution of the GOOGLE Earth images of China's military, nuclear, space, energy and other sensitive government agency installations in order to deprive terrorists of potentially dangerous information, XXXXXXXXXXX XXXXXXXXXXXX told the DCM on XXXXXXXXXXXX said the Beijing request was based on possible "grave consequences" if terrorists exploit the information to harm China. GOOGLE Earth is a private company, the DCM reminded XXXXXXXXXXXX was noncommittal on whether China would directly contact GOOGLE or the European imagery providers and the other sources of high resolution imagery on the Internet. Other countries have shared similar concerns with China, XXXXXXXXXXXX said, but he refused to divulge country names.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Zwracam z kolei uwage, ze

Zwracam z kolei uwage, ze wikileaks jak widac chociazby powyzej publikuje te depesze po ich przejrzeniu i anonimizacji niektorych nazwisk. Nie jest wiec tak, jak to przedstawiali niektorzy dziennikarze i politycy, ze upubliczniane sa wiadomosci bez ich przegladania i anonimizacji i wlasnie dlatego sa one szkodliwe i moga zagrozic zyciu roznych wymienanych w nich osob.

Są też depesze z Włoch

VaGla's picture

W kontekście opublikowanej tu w grudniu 2009 roku notatki We Włoszech pretekstem blokowania stron w internecie ma być niedawny atak na Berlusconiego można też odnotować depeszę #10ROME1, a tam m.in.:

In response to the Ambassador’s questions to the Prime Minister about the role of the internet, Berlusconi shot back “it’s important for liberty.” New media - particularly FACEBOOK which has been instrumental in the past month in organizing a national “No Berlusconi Day” and more controversially in continuing to host “Kill Berlusconi” pages - has vexed the GOI, - but the Prime Minister stated that he felt the evolving media was both critical to the future and also to the preservation of liberty. But he felt there needed to be better tuned controls to prevent the most extreme use of the new outlets.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Hiszpańskie depesze bliżej

Hiszpańskie depesze są wyjątkowe. Nie ma niczego dziwnego w tym, że dyplomaci spotykają się z przedstawicielami władz, różnymi wpływowymi osobami spoza rządu, także tymi spoza polityki, a potem piszą depesze.

Niezwykłość tego co da się wyczytać polega na ujawnieniu długofalowego planu nakłonienia Hiszpanii do blokowania stron i odcinania od sieci oraz szczegółów jego realizacji. W działalności ambasady te kwestie miały taki priorytet jak wojna w Afganistanie i sytuacja w Iranie.

Z depesz wynika w jaki sposób naciskano na rząd hiszpański by wprowadził drakońskie przepisy praw autorskiego dotyczące kontrolowania internetu, w tym sieci p2p. Plan zapoczątkowano w roku 2007. W interesie dysponentów praw na czele z Motion Picture Association (MPAA), reprezentacyjnych Hollywood nie tylko nakłaniano do działania ministrów, funkcjonariuszy średniego szczebla. Ambasada koordynowała całą kampanię wspomagając jej miejscowych aktorów i agentów – ichni ZAiKS, Sociedad General de Autores y Editores (SGAE), hiszpańska federacja ochrony własnosci intelektualnej (FAP), Productores de Música de España – Promusicae, i jeszcze parę tego rodzaju antypirackich organizacji. Radzono jak spacyfikować opór społeczny (Internautas) i naukowców mających inne wyobrażenie o prawie. Grożono umieszczeniem Hiszpanii na czarnej liście 301, co miało być wstępem do sankcji gospodarczych

Obecnie nowe przepisy dotyczące własności intelektualnej są wdrażane w ramach szerszego prawa, w depeszach nazywanego LES "Law for a Sustainable Economy" - skądinąd znamy ten wynalazek. LES pozwala dysponentom z praw na doprowadzenie do blokowania, usuwania treści przy "domniemaniu winności" pomówionego. Czyli dotyczy działania oferujących usługi i tylko pośrednio karze indywidualnych użytkowników. Dla odcinanie od sieci nie ma jeszcze w Hiszpanii podstaw prawnych.

Jak do tego doszło? Przez 2008 rok ambasada koordynowała dysponentów praw w ich naciskach na rząd. We wrześniu na spotkaniu dyplomatów z hiszpańskimi oficjelami wezwano ich 'to take strong action against internet piracy'.

Gdy projekt LES ujrzał w grudniu 2009 światło dzienne pojawiła się jak określono to w depeszy 'strident opposition' do proponowanych zasad kontrolowania internetu. Szczególna rola w tym ruchu przypisywana jest stowarzyszeniu użytkowników internetu – Internautas i pojawieniu się a Manifesto in Defence of Fundamental Right. Odnotowuje się, że presja społeczna zmusiła premiera Zapatero do oświadczenia, że blokowania stron internetowych nie ma w planach rządu.

Jednakże amerykańscy dyplomaci raportują, że zdania premiera nie należy traktować dosłownie i hiszpańscy oficjele pozostają optymistami.

"Carlos Guervos, Deputy Director for Intellectual Property at the Ministry Of Culture, asked about the manifesto and other shrill commentary, quoted the proverb that "the dogs bark but the caravan moves on," and added that now was the time for his Ministry "not to go wobbly."

Zestaw wszystkich linków do depesz z El Pais:

http://www.elpais.com/articulo/espana/Cable/medidas/luchar/pirateria/elpepuesp/20101203elpepunac_42/Tes

http://www.elpais.com/articulo/espana/Cable/acciones/legales/Gobierno/pirateria/elpepuesp/20101203elpepunac_43/Tes

http://www.elpais.com/articulo/espana/Cable/cooperacion/EE/UU-Espana/pirateria/elpepuesp/20101203elpepunac_44/Tes

http://www.elpais.com/articulo/espana/Cable/ayuda/EE/UU/materia/Copyright/elpepuesp/20101203elpepunac_45/Tes

http://www.elpais.com/articulo/espana/Cable/presiones/Espana/combata/pirateria/elpepuesp/20101203elpepunac_46/Tes

http://www.elpais.com/articulo/espana/Cable/EE/UU/identifica/webs/descargas/ilegales/elpepuesp/20101203elpepunac_47/Tes

http://www.elpais.com/articulo/espana/Cable/EE/UU/advierte/Espana/lista/negra/elpepuesp/20101203elpepunac_48/Tes

http://www.elpais.com/articulo/espana/Cable/polemica/ley/pirateria/elpepuesp/20101203elpepunac_49/Tes

http://www.elpais.com/articulo/espana/Cable/postura/PP/lucha/pirateria/elpepuesp/20101203elpepunac_50/Tes

Ważniejsze fragmenty:

25.Feb.2008

The Embassy has a short, medium and long-term IPR strategy for Spain (ref C). Our experience suggests that we need to put the pressure on whatever government is elected during its first year in office, so the short-term part of the strategy is the most critical piece. On balance, we think we would have a better chance getting a new government to move quickly on a public peer-to-peer announcement, the Circular andmeasures to stem internet piracy if we do not have to deal immediately with the resistance that could be sparked by placement on the Watch List. Our bottom line: consider giving the new government six months, and if does not perform, put Spain on the Watch List.

15 September 2008

5. (C) The DCM raised IPR and Spain's appearance of the Special 301 watchlist, urging that the GOS take strong action against internet piracy. Fernandez de la Pena seemed unfamiliar with the issue but promised to give it his attention.

4 December 2009

3. (U) LSSI Section 8.1 empowers "competent organs" to take the necessary measures against an "Information Society service" that it finds to be acting to the detriment certain interests. These include national defense, public order (including criminal investigation), public safety, public health, consumer and investor protection, respect for personal dignity and non-discrimination, and protection of minors. In such cases, the competent organ may order the service interrupted or the damaging material removed. Final Disposition 1 of the draft LES proposes to add "safeguarding intellectual property rights" to this list of interests that could justify interrupting service or removing offending material. It then adds a new Section 8.2 granting the "competent organ" the authority to identify persons responsible for IPR-infringing activity - site owners, executives, or administrators - by asking Internet Service Providers (ISPs) for the information, and requires the ISPs to comply with such requests.

10. (U) Reaction from the Association of Internet Users ("Internautas") and like-minded organizations, however, was immediate and vocal. On the morning of December 2, a 10-point Manifesto in Defense of Fundamental Rights on them Internet appeared on the Internet and in the first two days had reportedly gained tens of thousands of adherents.

14. (U) In a conversation with Econoff, SETSI Deputy Director Soriano said the strident opposition was to be expected and would not deter the government from moving the legislation forward on a priority basis. Likewise, Carlos Guervos, Deputy Director for Intellectual Property at the Ministry of Culture, asked about the manifesto and other shrill commentary, quoted the proverb that "the dogs bark but the caravan moves on," and added that now was the time for his Ministry "not to go wobbly."

22.Jan. 2010

1. (C) Summary. The Ambassador called January 21, 2010, on opposition party leader Mariano Rajoy and Rajoy,s Chief of Cabinet, Jorge Moragas. They discussed Afghanistan, Iran, IPR, the Spanish economy, and Latin America. End summary.

4. (C) The Ambassador described his strong commitment to helping U.S. business compete in Spain, noting that the IPR situation is a major concern, especially for the U.S. music and film industries. He noted MPAA head Dan Glickman called him the day before to register concerns about Spain. The Ambassador said that at a recent movie premiere in Madrid, Warner Brothers' executives reported sales of new release DVDs were down 80 percent. Rajoy, whose party has in recent weeks objected to a GOS legislative proposal that would authorize shutting down websites that promote piracy, said this is a great debate in Spain and there are diverse opinions, including a vocal community of internet users. He said the PP is asking for appropriate judicial safeguards for shutting down websites and is working to find the appropriate balance between IPR protection and freedom of expression.

He noted the issue is not only important economically but politically. Nevertheless, he assured the Ambassador that
the PP wants to play a constructive role and promised to
keep an eye on the issue.

Refleksje odnoście wikileaks i prawa w ogóle

DiskDoctor's picture

Cóż. Aż się ciśnie komentarz.

Wikilekas - przedstwiana złotousto via administrację US jako zło powodujące zagrożenie biednych, niewninych ludzi, a co gorsza national security. Z drugiej strony Vagla ukazujący regułę, że dla biznesu "trefne" znaczy że należy się pozbyć z perspektywy "rynkowej".

Wszystko racja tylko zauważmy mechanizm.

Prawnik Assanage'a pisał (może w międzyczasie zmienił zdanie), że nikt Wikileaks póki co nie przedstawił zarzutów [w związku z samymi treściami].

Popatrzmy na to tak.

Robię stronę na której wypisuję jakieś bezeceństwa. Legalnie dozwolone. Nie jest to w interesie jakiegośtam państwa (daj Bóg, nieznaczącego na arenie międzynarodowej).

Występuje następnie w serwisie newsowym człowiek z administracji psioczący na ów treści w stylu "szukamy paragrafu bo musi być, wszak to jest gwałt czysty" [notabene znany, polityczny cytat, klasyka].

Biznesy czują się nieswojo z tym domniemanym jaskółczym jajem.

Biznesy komunikują swoimi złotymi ustami, iż ich inni klienci poczuliby ferment dalej pozostając na wspólnej platformie "z czymś takim". Ponadto same czują niepokój prawno-finansowy, potwierdzając iż udziela im się groza szerzona przez "człowieka z administracji".

I odcinają.

Ja się pytam.

Nie mówię że to jest złe biznesowo rozumowanie.

Pytam się jedynie.

Czy to już jest nowa forma prawa???

DD

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>