Ustawa "Hadopi" przeszła przez francuski Parlament, pojawiają się pytania: co dalej?

francuska minister kultury, Christine AlbanelPo pierwszej nieudanej próbie (por. Francuskie Zgromadzenie Narodowe odrzuciło projekt ustawy "Hadopi" (tri-strike and you're out)) we Francji zainicjowano proces legislacyjny raz jeszcze i już wiadomo, że ustawa "Hadopi" przeszła przez francuskie Zgromadzenie Narodowe oraz przez tamtejszy Senat. Przeciwnicy ustawy zastanawiają się teraz, czy przyjęta wczoraj we Francji ustawa zgodna jest z prawem Unii Europejskiej (zwłaszcza po niedawnych głosowaniach w sprawie Pakietu telekomunikacyjnego). Wypowiedziała się w tej sprawie komisarz Viviane Redding, która miała powiedzieć, że przyjęty we Francji tekst ustawy nie jest sprzeczny z prawem Unii Europejskiej. My zaś, dzięki jednej z odpowiedzi na interpelacje poselską, wiemy, jakie stanowisko w sprawie "odcinania" internautów do Sieci ma polski rząd. Przynajmniej, dopóki nie zmieni zdania.
Aktualizacja w górę osi czasu: Dlaczego niektóre przepisy ustawy HADOPI uznano za niezgodne z francuską konstytucją

Rozważania na temat "co dalej po przyjęciu ustawy Hadopi" można znaleźć w serwisie 20minutes.fr, m.in. w tekście La loi Hadopi rebondit à Bruxelles. Tam również przywołano słowa europejską komisarz ds społeczeństwa informacyjnego, p. Viviane Redding, zgodnie z którą nie ma podstaw do twierdzenia, że naruszono przepisy Unii Europejskiej, nawet gdy przyjęto "poprawkę 138" do Pakietu telekomunikacyjnego (por. W Polsce "poprawka 138" do Euro-Pakietu telekomunikacyjnego przegrywa medialnie z małpkami i spotem). Pani komisarz miała w szczególności powiedzieć: "Poprawka do dyrektywy europejskiej nie może zmienić podziału kompetencji między UE i państwami członkowskimi, ani rozszerzyć zakresu praw podstawowych".

Wczoraj ustawa "Hadopi" (ustawa tak na prawdę nazywa się loi favorisant la diffusion et la protection de la création sur internet, a "Hadopi" to skrót od powoływanego na mocy tej ustawy "Wysokiego urzędu ds rozpowszechniania utworów i ochrony praw w Internecie": Haute Autorité pour la diffusion des œuvres et la protection des droits sur Internet) została przegłosowana we francuskim Senacie. Serwis 20minutes.fr opublikował w związku z tym tekst La loi Hadopi définitivement adoptée.

Cóż wiemy? Podczas pierwszej próby przyjęcia ustawy jej przeciwnicy przygotowywali wniosek do francuskiego Trybunału Konstytucyjnego. Inny ich pomysł, to skierowanie skargi do Komisji Europejskiej, by wszczęła przeciwko Francji postępowanie związane z brakiem implementacji przepisów unijnych. Wypowiedzi komisarz ds społeczeństwa informacyjnego to jeszcze nie jest oficjalne stanowisko Komisji, tak więc wiele się tu jeszcze może wydarzyć.

Wiemy natomiast, w jaki sposób polski rząd podchodzi do problematyki "odcinania" internautów od Sieci. W niedawno przywoływanej w tym serwisie odpowiedzi na interpelację poselską nr 7820 skierowaną do ministra sprawiedliwości w sprawie piractwa internetowego dotyczącego nielegalnie udostępnianych plików do ściągnięcia oraz bezprawnie ściąganych gier komputerowych, pod którą podpisał się Podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, Zbigniew Wrona, można przeczytać:

Nie jest natomiast celowe i zasadne wprowadzanie rozwiązań, które miałyby polegać na ˝odcinaniu od Internetu˝ osób, które naruszyły prawa autorskie. Nie wiadomo bowiem, jaki charakter prawny miałaby taka czynność, a przy tym jej skuteczność byłaby wątpliwa. Co prawda wydaje się, że nie ma przeszkód, aby dostawca Internetu w umowie z klientem zawarł ostrzeżenie umożliwiające mu ˝odcięcie˝ klienta od plików nielegalnie zamieszczanych w Internecie. Przy tym takie ˝odcięcie˝ powinno być poprzedzone stosownym ostrzeżeniem, co powinno być również uregulowane w umowie. Nie wydaje się jednak, by obecnie, w dobie niezwykle dynamicznego rozwoju informatyki i ekspansji Internetu, a także wielości źródeł dostępu do niego, realna byłaby jakakolwiek egzekucja tego typu zobowiązań. Nakładanie obowiązków, które z góry nie są możliwe do egzekwowania, nie jest efektywne i z reguły prowadzi do skutków odwrotnych od oczekiwanych.

No, cóż. Zobaczymy co będzie dalej. Warto polecić dział Dossier hadopi serwisu 20minutes.fr. Wypada odesłać również do polskiej dyskusji: Kolejne głosy dotyczące dozwolonego użytku osobistego (czy ma znaczenie skąd wzięliśmy utwór?) (i do innych tekstów w dziale prawo autorskie niniejszego serwisu).

Na ilustracji we wstępie: francuska minister kultury, Christine Albanel (klatka z transmisji głosowań we francuskim Zgromadzeniu Narodowym).

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Gdzieś czytałem (niestety

Gdzieś czytałem (niestety nie pamiętam już gdzie) że to filtrowanie sieci "po francuzku" ma polegać na tym, iż każdy użytkownik będzie musiał na swoim komputerze zainstalować specjalne oprogramowanie.
Czyli każdy kto będzie chciał skorzystać we Francji z internetu będzie musiał zainstalować rządowego trojana na swoim PC. Czyli raz: Orwell pełną gębą, dwa: bezpieczeństwo - wesoło będzie jak ktoś przejmie kontrolę nad takim rządowym botnetem.
Ciekawe jak sam program mają rozwiązać - w końcu potrzebne będą wersje na Windows, Mac'a, Linux (i to repezytoria na rożne dystrybucje), BeOS itd Nie zdziwię się, jeśli spora grupa firewalli, antywirusów będzie się z nim gryźć.

A co w takim razie z obcokrajowcami?

Jak wielu nie-Francuzów zgodzi się na instalowanie czegokolwiek na ich maszynach? Jak długo trzeba będzie czekać na pojawienie się usługi - w Niemczech czy innej Hiszpanii - dostępu przez sieć komórkową? I dalej - dobrze podłączę sobie router. Nawet z trojanem. Komputer za nim nie będzie miał rządowego trojana. Dane szyfrowane. Gdyby nie było tak rano ;) to pewnie znalazłbym 1001 sposobów na pokazanie nieskuteczności takiego rozwiązania...

Zanim pociągnięcie Państwo temat...

VaGla's picture

Zanim pociągnięcie Państwo temat instalowania trojanów na każdym komputerze - proszę sprawdzić, co jest w przyjętej we francuskiej ustawie. Źródła podałem, więc wystarczy do nich sięgnąć.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Nie "musi" tylko "może", bo

maniak713's picture

Nie "musi" tylko "może", bo to oczywiście nie trojan, no w żadnym wypadku ani trochę, tylko program filtrujący, który ma zeszłemu na złą drogę internaucie pomóc w unikaniu nielegalnych stron. Przynajmniej z opisu w Wikipedii wynika, że nie ma przymusu.

A poza tym, wygląda na to, że nic wielkiego z tego prawa nie będzie (w lengłydżu). Zdaniem podlinkowanych, wykończy HADOPI albo niezgodność z francuską konstytucją albo dyrektywa o pakiecie telekom. I parę innych detali.

prepaidy

Gdyby komuś przyszło do głowy wprowadzić takie prawo u nas, branie mieliby operatorzy komórkowi. Każdy zainteresowany miałby "legalny" internet w kablu i "warezowy" w anonimowej komórce 3G na kartę pre-paid. Ale nie mówicie o tym politykom. Niech to będzie niespodzianka.

hmmm

Prepaid nie byłby dobrym rozwiązaniem na dłuższą metę, w końcu wprowadzono by konieczność rejestrowania pre-paidu. Ja np. i tak nie lubię już od jakiegoś czasu oglądać nawet filmów na DVD (PAL, NTSC, SDTV = słaba jakość). Dla mnie standard DVD-video umarł. 8GB - 20GB Blu-ray(HD) ripów nie ma sensu ściągać (zwłaszcza przez komórkę 3G, chyba że doczekamy się szybko 4G/LTE), bo tylko takie miałyby bitrate na podstawowym (NAJNIŻSZYM) poziomie przyzwoitości (powyżej 10Mbit/s dla wideo kodowanego Mpeg-4 part 10 AVC ---> H.264/X.264/Divx7). A tak BTW czy ktoś zauważył, że na ten moment kina (kinoteatry :)) nie mają lepszej jakości obrazu i dźwięku od nowych kin domowych. Film na bluray (1920x1080), film z taśmy w kinie (+- 2 Mpiksele, choć niektórzy mówią, że więcej), kino cyfrowe 2K (2048x1080). Oczywiście te rozdzielczości mają różną wartość w pionie zależną od proporcji wys./szer. filmu. Dźwięk DD 5.1 na taśmie kinowej ma 320kbit/s (około 60kbit/s na kanał). Na bluray DD ma 640kbit/s a istnieje tam jako najgorszy z dźwięków przestrzennych (a raczej otoczeniowych), jest marny w porównaniu z DTS-HD i Dolby TrueHD. Oczywiście kina cyfrowe zaczną powoli wprowadzać projektory 4K i 3D w standardzie (pewnie Avatar Camerona rozpocznie tą schizę). Ale znowu za rok ma być ustandaryzowany Blu-ray 3D, pewnie Avatar będzie pierwszym takim wydanym filmem. Do czego zmierzam? Walka z torrentami, niedługo pewnie też Rapidsharem i podobnymi spowoduje, że ludzie masowo nie będą oglądać (zaliczać, zaliczać to chyba lepsze słowo) wszystkich filmów. Ale ci ludzie tych filmów i tak nie kupią, nie za cenę >30zł za DVD i >90zł za Blu-ray (poza tym pójście do wypożyczalni/sklepu to za duży wysiłek). Wytwórnie zaczną to zauważać i może wreszcie zmienią model dystrybucji. Może powstaną internetowe tanie platformy z filmami, gdzie film dla wszystkich ludzi na świecie będzie miał premierę tego samego dnia, bądą dostępne oficjalne napisy w wielu językach i nieoficjalne (tworzone przez społeczność) we wszystkich językach. Z lektorami było by gorzej, a dubbing... za sam pomysł zrobienia dubbingu osobiście... grrr nie powiem, bo dubbing to zło nieskończonych rozmiarów (pomijam filmy dla dzieci). Gdyby jeszcze kina nie miały tego przywileju posiadania premier.... hmmm, ale lobby właścicieli kin na to nie pozwoli (chyba kiedyś w USA Comcast chciał z filmami WB tak robić w ramach VOD i to chyba nie wyszło, ale dokładnie nie wiem). Wytwórnie fonograficzne, filmowe czego nie zrobią i tak wojny nie wygrają, najwyżej parę bitew. Świat Internetu to świat który przestanie potrzebować wydawców i dystrybutorów muzyki i książek w obecnej postaci. Branża filmowa utrzyma się dłużej, bo filmy trudniej robić, ale jak widzę coraz tańsze kamery, komputery coraz bardziej wydajne, rozwój programów typu Blender (i np. takiego Voodoo) to uważam, że wytwórnie ze swoimi w 95% ułomnymi filmami mają sie czego bać.

Każdy filmowiec ci powie,

Każdy filmowiec ci powie, że stare projektory kinowe dają najlepszą jakość obrazu, ponieważ nie polegają na rozdzielczości pikselowej, tylko na rzutowaniu realnej fotografii. Niestety, większość kin (multi)zakupiło kiepskiej jakości, bezobsługowe automaty rzutujące, które są po prostu nic nie warte. żeby mieć dobry obraz nie potrzebujesz "blureja", tylko dobrą taśmę filmową (nie kopię cyfrowej) i operatora, który ci dobrze ustawi analogowy projektor.
tak naprawdę pojęcie "kino domowe" jest bez sensu. To tylko cyfrowy substytut...

Proszę zerknąć do

Proszę zerknąć do projektowanego art. 175g Prawa telekomunikacyjnego (wersja projektu z 14 maja). W stosunku do pierwotnej wersji już nie mówi się o odcinaniu od sieci, ale o ograniczeniu przepływności łącza "do 32 kbit/s do abonenta i 16 kbit/s od abonenta", co jak dla mnie specjalnej różnicy nie robi.

175g

maniak713's picture

A gdzie można tę wersję zdobyć?

Na stronie Sejmu znalazłem tylko "druk 1452", w którym art 175g odnosi się do zwalczania spamu (z konstrukcji wygląda na to, że chodzi o odcinanie "zombie").

"Hadopi": co dalej?

Jest to tak znakomity pomysł, że powinien być zastosowany do innych środków komunikacji. Dlaczego tylko Internet?
Oto umiarkowana propozycja rozszerzenia three-strikes and you're out na media drukowane, czyli słowa na papierze.

Ed Felten's blog
A Modest Proposal: Three-Strikes for Print

HADOPI: "Skromna propozycja" Nikolasa Sarkozego

Okazuje się, że tak jak Karol Marks opisał Ludwika Napoleona
18 Bruimare Ludwika Bonaparte (po polsku w sieci nie znalazłem),
tak Ed Felten opisał Nikolasa Sarkozego.

Bo klasyczna "Skromna propozycja", której autorem jest Jonathan Swift, odnosi się do "propozycji", by hodowano dzieci irlandzkie jako smakołyk dla podniebień londyńskich.

Polski przekład "Skromnej propozycji" Swifta opublikowała kilka lat temu ResPublica Nowa.

Francuski Trybunał

Francuski Trybunał Konstytucyjny orzekł dziś o niezgodności ustawy z konstytucją (www.conseil-constitutionnel.fr, arstechnica.com).

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>