Umowa na "część procesu wydawniczego" związanego z Przeglądem Legislacyjnym

Fundacja ePaństwo otrzymała dziś treść umowy dot. wydawania Przeglądu Legislacyjnego. To efekt m.in tekstu Czekamy na wolterskluwer.gov.pl. Ja zadałem nieco więcej pytań (w tym m.in. o umowy z autorami, etc.), zatem chwilę pewnie jeszcze poczekam. Tymczasem dziś, po lekturze wspomnianej umowy, złożyłem do KPRM kolejny wniosek. Tym razem uprzejmie poprosiłem KPRM o udostępnienie treści udzielonych przez Szefa KPRM pełnomocnictw do składania oświadczeń woli w imieniu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a dotyczących m.in. Przeglądu Legislacyjnego. Ponieważ - jak uważam - warto wyświetlić całe zaplecze wydawania Przeglądu Legislacyjnego, to - tak sobie myślę - Kancelaria Prezesa Rady Ministrów mogłaby być tak miła i opublikować w BIP KPRM wszystkie (ale to wszystkie) dokumenty związane z tym kwartalnikiem. Nie to, że składanie kolejnych wniosków o dostęp do informacji publicznej jest jakoś bardzo kłopotliwe. Co to, to nie. Po prostu byłoby szybciej, a i pracownicy KPRM mieliby już temat z głowy.

Jak wspomniałem - Fundacja ePaństwo uzyskała już dostęp do treści zawartej umowy. Uzyskała go po wniosku, który wspominałem w tekście Korespondencja w sprawie "Przeglądu Legislacyjnego", gdy sygnalizowałem, że KPRM w pierwszej kolejności odpowiedziała, że musi się skontaktować ze spółką, by sprawdzić, czy umowa nie zawiera jakichś tajemnic przedsiębiorcy. Odpowiedź miała przyjść "nie później niż 17 lipca", no i przyszła. Wniosek, który ja złożyłem w KPRM, można znaleźć w tekście List od Przewodniczącego Rady Legislacyjnej w związku publikacją na temat "Przeglądu Legislacyjnego". Jak widać - pytam tam nie tylko o treść umowy z wydawnictwem, ale też o inne dokumenty. Pewnie poczekam jeszcze jakiś tydzień. Natomiast samą treść umowy możecie Państwo przeczytać na stronach Fundacji: Treść umowy zawartej pomiędzy KPRM a Wolters Kluwer Polska S.A.

Umowa - jak uważam - zasługuje na głębszą analizę. Postaram się ją uwzględnić omawiając otrzymane - z czasem - dokumenty, o które wnioskowałem. Na razie sygnalizuję, że w tekście O Przeglądzie Legislacyjnym i o tym, że zmienił się ustrój analizowałem przepisy dotyczące funkcjonowania Rady Legislacyjnej, jak i Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w kontekście ew. możliwości wydawniczych. Owszem, w komentarzach znajdziecie państwo sporo głosów krytycznych związanych z moimi poglądami na tą sprawę. Uważam, że ani Rada Legislacyjna, ani Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, nie ma podstaw prawnych do wydawania takiego kwartalnika. Tymczasem z treści umowy wynika, że zawarta ona została przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, która była w tej umowie reprezentowana przez prof. dr hab. Mirosława Steca, Redaktora Naczelnego czasopisma „Przegląd Legislacyjny”, Przewodniczącego Rady Legislacyjnej, oraz Angelinę Sarotę, dyrektora Departamentu Prawnego, działających z upoważnienia Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Mamy tu - jak uważam - ciekawą sytuację. Wydawcą "jest i będzie" Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, a w ramach umowy "Wydawca zleca WKP, a WKP przyjmuje do wykonania usługę przeprowadzenia procesu wydawniczego każdego numeru czasopisma w roku 2013". O tym, że moim zdaniem KPRM nie może wydawać takiego pisma już wspomniałem. Uważam, że gdyby w przepisach o KPRM była norma kompetencyjna do wydawania takiego pisma - wówczas Kancelaria mogłaby być wydawcą. Ale wówczas "proces wydawniczy" realizowany byłby przez instytucję gospodarki budżetowej – Centrum Usług Wspólnych w Warszawie. Oczywiście jestem tylko podwórkowym komentatorem i z pewnością się mylę...

We wcześniejszych tekstach znajdziecie Państwo wątek dotyczący odpowiedzialności za treści publikowane w ramach takiego kwartalnika (spółka oczekiwała, że przeproszę za pewne moje "sugestie", które dotyczyły tego wątku). W treści umowy zaś znajdziecie Państwo postanowienie umowne, zgodnie z którym:

Z uwagi na okoliczność, iż wydawcą czasopisma jest i będzie Wydawca, WKP jest zwolnione z jakiejkolwiek odpowiedzialności wobec osób trzecich za treść artykułów, które publikowane będą w numerach czasopisma.

Oczywiście to "zwolnienie" może nastąpić tylko w granicach prawa, a więc w istocie nie całkiem jest "pełne". Wydaje się jedna, że takie postanowienie umowne skutecznie może służyć do tego, by w przypadku jakiegoś roszczenia Kancelaria Prezesa Rady Ministrów weszła do ew. procesu.

Cóż jeszcze - tak "na szybko" - warto zauważyć w umowie? Ano na przykład udzielenie na rzecz WKP "wyłączności" na wykonywanie usług opisanych w par. 4 pkt 3 umowy oraz w załączniku do niej. Tłumaczono mi w pismach, że zlecenie dla spółki było podyktowane "najszerszym, jak to możliwe, rozpowszechnieniem periodyku w środowiskach zainteresowanych omawianych na łamach "Przeglądu" problematyką". Ja uważam, że najszerszym rozpowszechnieniem treści tworzonych przez administracje publiczną jest ich publikacja w BIP. Uważam też, co sygnalizowałem kilkakrotnie, że administracja publiczna nie może (patrzę na to aksjologicznie) wikłać się w publicystykę, że rozdzielone powinny być te działania publiczne od prywatnych. W takiej sytuacji byłoby bliżej (bliżej, bo musiałyby być spełnione jeszcze inne warunki) do poszanowania zasady równego traktowania wszystkich przez władze publiczne (zakaz dyskryminacji), a dodatkowo takie materiały pochodzące z administracji publicznej nadawałyby się do ponownego wykorzystania. Tymczasem - co sygnalizowałem - istnieją takie sytuacje, w których obchodzi się - jak uważam - przepisy o zakazie zawierania umów na wyłączność w zakresie ponownego wykorzystania informacji publicznej (por. Nie ma w Polsce umów na wyłączność w zakresie re-use, chociaż...).

Rozmywa się też granica między tym, co jest materiałem urzędowym (powstającym w ramach procedur, etc.) a utworami w rozumieniu prawa autorskiego (por. Opinia na temat Europejskiej Agendy Cyfrowej przygotowana na zlecenie komisji sejmowej). W tej umowie na przykład jest oświadczenie KPRM, w którym kancelaria oświadcza, że jako wydawcy będą jej przysługiwały autorskie prawa majątkowe oraz pokrewne do numerów czasopisma, jak również do poszczególnych, mających samodzielne znaczenie artykułów, które zamieszczone będą w numerach czasopisma. W poprzednim wniosku o dostęp do informacji publicznej poprosiłem o udostępnienie umów z autorami kwartalnika (a także tymi umowami, które dotyczą redagowania). Gdy je otrzymam - będę mógł szerzej się na ten temat rozpisać. Nie wiem tego, co już przecież ustaliliśmy, ale wyobrażam sobie, że może za redagowanie przewidziano w tym procesie wydawniczym jakieś dodatkowe, inne niż wynikające z funkcji członka Rady Legislacyjnej, wynagrodzenie. Ktoś też chyba płaci za sekretarzowanie redakcji i dokonywanie "redakcji językowej i korekty". Czy Wydawca? Chciałbym się tego dowiedzieć.

W par. 7 umowy jest postanowienie dotyczące licencji, jakiej Wydawca (czyli KPRM) ma udzielić spółce odnośnie każdego z numerów czasopisma. Zastanawiam się teraz, czy KPRM na równych zasadach udzieliłaby takiej licencji każdemu zainteresowanemu. To - jak uważam - wynikałoby z zasady równego traktowania. Otóż nie udzieli. Dlaczego? Dlatego, że umowa przewiduje, że

w okresie 5 lat liczonych od końca roku kalendarzowego, w którym Wydawca przekaże WKP materiały niezbędne do wykonania przez WKP usług wchodzących w skład procesu wydawniczego odnośnie danego numeru czasopisma, licencja w stosunku do tego numeru czasopisma oraz do utworów wchodzących w jego skład będzie miała charakter wyłączny...

Potem ma być licencja niewyłączna. Przy okazji Kancelaria Prezesa Rady Ministrów ma jeszcze udzielić inne licencje, np. do projektów graficznych.

Wynika z tego, że Kancelaria Prezesa Rady Ministrów dopuściła do tego, by ktoś dysponował czasowym monopolem na to, co powstaje "w" administracji publicznej. Jest i postanowienie dotyczące pieniędzy. Oto z tytułu wynagrodzenia za te wszystkie licencje, które spisano w par. 7 umowy, "WKP będzie płaciło Wydawcy kwotę 615,00 (słownie; sześćset piętnaście złotych) brutto".

W umowie mowa też o protokołach zdawczo-odbiorczych, zatem jest to kolejny dokument (kolejne dokumenty, jeśli jest ich więcej), o które warto zawnioskować - no, chyba, że KPRM zechce opublikować je sama w Biuletynie Informacji Publicznej KPRM.

Przekonywano mnie, że redakcją czasopisma jest pełny skłąd Rady Legislacyjnej. Tymczasem w umowie czytam, że WKP ma prawo dokonywania zmian utworów wynikających z opracowania redakcyjnego i konieczności dostosowania utworów do całości bazy, publikacji oraz innych publikacji, w których utwory będą zamieszczane.

Wydawany ponoć przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów tytuł ma być też nośnikiem reklam. Umowa przewiduje, że powierzchnia okładek II, III i IV każdego numeru czasopisma będzie przeznaczona "celem zamieszczania na tej powierzchni reklam przedsiębiorstwa WKP lub towarów oraz usług WKP". Moje uwagi generalnie dotyczące reklam z udziałem administracji publicznej m.in. w tekście Kiedy reklama stringów w Dzienniku Ustaw?). Kancelaria Prezesa Rady Ministrów - na mocy komentowanej umowy - sprzedała spółce całą powierzchnię reklamową. Jest też i cena tej powierzchni w jednym numerze: 307 złotych i 50 groszy. Co więcej - Kancelaria Prezesa Rady Ministrów zobowiązała się, że bez pisemnej zgody spółki nie zawrze jakiejkolwiek umowy z jakąkolwiek osobą trzecią na zamieszczanie w którymkolwiek z czasopism poza powierzchnią reklamową jakichkolwiek reklam. Taaaak.

Nakład czasopisma to 100 egzemplarzy (załącznik nr 2). Strony ustaliły, że spółka ma dostarczyć do wskazanego przez kancelarię miejsca 40 egzemplarzy plus 17 egzemplarzy dla bibliotek. Ja uważam, że w tej umowie nie chodzi o egzemplarze papierowe, tylko o wyłączność na włączanie treści tworzonych z udziałem autorytetu państwa (z treści umów z autorami będzie wynikało też, kto i ile im płaci za teksty) do bazy danych spółki. W mojej ocenie równie atrakcyjne dla spółki byłoby zobowiązanie do przekazania całego nakładu Kancelarii, a nawet wówczas, a może nawet bardziej wówczas, gdyby ów nakład był określony na poziomie jedynie owych 17 egzemplarzy obowiązkowych dla bibliotek.

Swoją drogą wiele ciekawych przemyśleń człowiekowi przychodzi do głowy, jak czyta takie umowy. I pytań. Na przykład: czy udział w kolegium redakcyjnym jest płatny? Czy udział w takim kolegium byłby atrakcyjny, gdyby pismo nie było "punktowane" (Przewodniczący Rady legislacyjnej w swoim liście do mnie pisał wszak, że kwartalnik jest periodykiem "ujętym na liście Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a zatem periodykiem punktowanym, spełniającym wszystkie, obecnie bardzo precyzyjnie ujęte, wymogi określone przez Ministra")? To tylko niektóre z tych, które przychodzą mi do głowy "na szybko".

Wspomniałem we wstępie, że dziś złożyłem kolejny wniosek o dostęp do informacji publicznej. Wnoszę w nim o udostępnienie m.in. treści pełnomocnictwa (względnie treści innych dokumentów stanowiących umocowanie prawne) do składania oświadczeń woli w imieniu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przez prof. dr hab. Mirosława Steca, w szczególności, ale nie wyłącznie, do zawarcia umowy z dnia 20 marca 2013 r. pomiędzy Kancelarią Prezesa Rady Ministrów a spółką Wolters Kluwer Polska S.A. (umowa ta została zawarta przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów reprezentowaną przez prof. dr hab. Mirosława Steca, Redaktora Naczelnego czasopisma „Przegląd Legislacyjny”, Przewodniczącego Rady Legislacyjnej, oraz Angelinę Sarotę, dyrektora Departamentu Prawnego, działających z upoważnienia Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów). Poprosiłem też o inne pełnomocnictwa, które ewentualnie zostały udzielone innym członkom Rady Legislacyjnej. No i o treść ew. umów, które zostały zawarte w imieniu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przez osoby obdarzone takimi pełnomocnictwami.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Drogi Panie, w nawiązaniu

Drogi Panie, w nawiązaniu do Pańskich wcześniejszych publikacji na temat umowy dotyczącej "Przeglądu Legislacyjnego", uprzejmie proszę o wypowiedź w sprawie tych wielkich profitów, które rzekomo czerpie WKP z tytułu umowy z Kancelarią Premiera. Jakoś w powyższym tekście o tym nic specjalnego nie ma.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>