Minister Piętak: pomysł powołania ministerstwa informatyzacji uważam za samobójczy

Niedawno pisałem o pomysłach na utworzenie ministerstwa informatyzacji i sportu (por. Były sobie świnki trzy: sport, muzyka oraz gry. W innym tekście (por. Co z tą informatyzacją? Robi się coraz ciekawiej.) pisałem o liście Prezesa PIIT, w którym dr inż. Wacław Iszkowski "proponuje Panu Premierowi rozważenie powołania do życia ministerstwa wspólnego dla informatyzacji i telekomunikacji". Dziś zaś przyniosło nam wypowiedź Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, Piotra Piętaka. Minister uważa pomysł powołania ministerstwa informatyzacji za "samobójczy".

Ja swój pogląd na ten temat ogłosiłem w wyżej przywołanych notatkach. W sumie - zastanawiam się - nie da się tak często komentować wciąż tego samego. Tak więc po prostu przywołam wypowiedź Ministra Piętaka, który opublikował dziś artykuł Potrzebna szybka informatyzacja, a nie nowe ministerstwo na łamach Rzeczpospolitej. Minister Piętak wypowiada się jako polityk (próbuje wyjaśnić "dlaczego powołanie ministerstwa informatyzacji jest pomysłem irracjonalnym i niezgodnym nie tylko z programem, ale także z systemem wartości reprezentowanym przez PiS"), tak więc mam kłopot...

Minister pisze m.in.:

Tworzenie nowego ministerstwa jest także sprzeczne z programem PiS dotyczącym informatyzacji kraju. Według tego programu remedium na dramatyczną dezintegrację informacyjną państwa jest powołanie międzyresortowego urzędu ds. informatyzacji administracji publicznej. Urząd ten miałby głos decydujący, co oznacza, że żadne ministerstwo nie mogłoby rozpocząć realizacji projektu informatycznego bez uzyskania jego akceptacji. (...) Ministerstwo nie może z definicji np. narzucić standardów informatycznych, czy też powstrzymać budowę systemu informatycznego w innym ministerstwie. Zadaniem zaś Urzędu ponadresortowego byłaby koordynacja informatyzacji we wszystkich ministerstwach: bez jego zgody nie można by rozpocząć budowy systemu czy bazy danych w ministerstwach. Badałby on czy takie same (rzecz nagminna w dotychczasowej praktyce) bazy danych już nie istnieją. Urząd zwalczałby powtarzalność systemów i zasobów informacyjnych.

Ja w swoich komentarzach stałem na stanowisku, że warto wspierać struktury nadministerialne, ogólnorządowe, dlatego cieszyłem się zawsze, gdy widziałem jakieś inicjatywy, które przełamywały resortowość. Za takie inicjatywy uznawałem (i nadal uznaję) powołanie Międzyresortowego Zespołu do spraw Informatyzacji, a potem Komitetu Rady Ministrów ds. Informatyzacji i Łączności. Aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że to wszystko nie jest takie proste. Trzeba się nieźle namęczyć, by uzyskać zamierzony efekt. Po drodze można napotkać opór zarówno aparatu urzędniczego (przyzwyczajenia, budżety, struktury projektów, oddzielna infrastruktura, która się broni samą swoją odrębnością), można też spotkać się z oporem części środowiska biznesowego (wydeptane ścieżki, wielość i różnorodność potencjalnych zleceń, i inne jeszcze względy i wcale nie wszystkie godne potępienia, tak więc ostrożnie podchodziłbym do głównej tezy ministra: "powołanie ministerstwa informatyzacji zgodne jest z interesami firm prywatnych, ale sprzeczne z interesem państwa polskiego" - jasne zasady gry i zwalczanie resortowości, przyjmowanie standardów, etc. jest - w moim odczuciu - w interesie firm prywatnych, ale w nieco szerszym spektrum, bo otwiera również drogę tym przedsiębiorstwom, których zwykle nie uwzględnia się "renek ICT", albo "branża teleinformatyczna"; po prostu w tej branży są często różne interesy). Może też istnieć opór ze strony decydujących o strukturach, a wynikać on może np. z tego, że problematyka informatyzacji jest dla wielu osób hermetyczna i niezrozumiała. Coraz bardziej wchodzimy w czasy specjalizacji, tak więc ten problem nie dotyczy tylko informatyzacji administracji publicznej..

No, ale tak mydle i mydle, a chciałem przez to powiedzieć, że mogę popierać powyższe tezy wygłoszone przez ministra, chociaż nie jestem związany z żadną partią polityczną i nie posługuję się polityczną retoryką.

O zamieszaniu związanym z transformacją administracji informatyzacyjnej (celowo tak zawile napisałem, bo brzmi kosmicznie) pisałem m.in. w tekstach:

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

A tak z ciekawości

Poprawdzie informatyzacja biurokracji nie jest moim ulubionym tematem, ale mam pytanie: jak analogiczne sprawy rozwiązano w innych krajach zbliżonych do nas miejscem na globusie i poziomem rozwoju gospodarczego? A także: jak wyglądają analogiczne rozwiązania w krajach bardziej od nas zaawansowanych technologicznie (dajmy na to w USA czy Japonii)? Czy tam są ministerstwa, komitety między resortowe czy może jeszcze inaczej? I tak już zupełnie a marginesie przypomina mi się jeden polityk, który zawsze pytał, kto był ministrem kultury za czasów Chopina ;)

Sporo jest materiałów

VaGla's picture

Sporo na temat struktur w poszczególnych państwach jest w dokumentach podlinkowanych w tekście Po co nam Krajowe Ramy Interoperacyjności?, ale jeszcze więcej materiałów jest na stronie programu IDABC... Sporo tego jest.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Ku refleksji

Minister Pietak ma duzo racji w analizie problemu:

Kazde ministerstwo jest z natury swej branzowe a informatyzacja administracji jest ponadbranzowa (czy po europejsku - "horyzontalna"). Czy to da sie pogodzic - raczej watpliwe: vide casus Ministerstwa Nauki i Informatyzacji. Informatyzacja administracji ruszyla tak naprawde po przejsciu do MSWiA.

Inna sprawa ze po przejsciu do MSWiA "projekty miekkie" ktore prowadzil w MNiI Departament Spoleczenstwa Informacyjnego, gdzies KOMPLETNIE sie zawieruszyly: Czy ktos np wie co sie dzieje z Polska Biblioteka Internetowa?

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>