Tłumacze i dostosowywacze CC w wersji 3.0

Jest sprawa. Poproszono mnie o rozgłoszenie, co niniejszym czynię: Jednym z głównych zadań, jakie obecnie stoi przed Creative Commons PL jest tłumaczenie i dostosowanie do polskiego prawa wersji 3.0 licencji CC. Gdybyście się chcieli włączyć do tego projektu, poniżej kilka informacji i linków.

Krzysztof Siewicz na liście CC-PL napisał m.in. "Zaczynamy od tłumaczenia licencji CC-BY-NC-SA, gdyż w niej zawarte jest najwięcej postanowień, które powtarzają się w innych wariantach licencji".

Dla tych, którzy chcieliby zapoznać się ze wstępnym tłumaczeniem - jest ono dostępne na wiki creativecommons.pl. Wezwanie do podjęcia prac znajduje się na liście CC-PL, w wątku tłumaczenie wersji 3.0. Informacje o aktualizacji wszystkich licencji do wersji 3.0 znajdują się na wiki globalnego Creative Commons.

Jeszcze raz zacytuję Krzysztofa, który zdekodował szereg zagadnień, nad którymi będzie się toczyła teraz debata:

Oto lista zagadnie�, na kt�rych chcieliby�my si� skupi�:

1. Autorskie prawa osobiste: Licencje CC (Sec. 4.f) odnoszą się do autorskiego prawa osobistego do integralności utworu, które w polskim prawie jest niezbywalne; konieczna jest analiza zgodności tego
postanowienia z prawem polskim i zaproponowanie tłumaczenia, które byłoby zgodne z polskim prawem.

2. OZZ: Licencje CC (Sec. 4.e.i-iii) odnoszą się do relacji z organizacjami zbiorowego zarządzania; konieczna jest analiza zgodności tych postanowień z prawem polskim. Chodzi zwłaszcza o następujące problemy:

a. Polskie organizacje zbiorowego zarządzania wymagają od swoich członków przeniesienia całości praw, wobec czego członek ozz nie może samodzielnie udzielać licencji (CC ani jakichkolwiek innych);

b. Polskie prawo przewiduje domniemanie pośrednictwa organizacji zbiorowego zarządzania (art. 105), a także przymus tego pośrednictwa na niektórych polach eksploatacji (art. 21); zrzeczenie się pośrednictwa wymaga formy pisemnej pod rygorem nieważności;

Konieczna jest analiza wpływu, jaki powyższe warunkowania wywierają na stosowanie licencji CC w Polsce. Być może uda się zaproponować postanowienia, które pozwolą uniknąć tych ograniczeń lub przynajmniej ostrzegą przed ich istnieniem.

3. Tabele wynagrodze i niezbywalne prawo do wynagrodzenia:

a. postanowienia umowne mniej korzystne dla twórców, niż wynikałoby to z tabel wynagrodzeń (to są takie ceny minimalne uchwalane przez OZZ) są nieważne, a ich miejsce zajmują odpowiednie postanowienia tych tabel (art. 109);

b. prawo do wynagrodzenia, o którym mowa w art. 20 ust. 2-4, art. 20^1, art. 30 ust. 2 oraz art. 70 ust. 3, nie podlega zrzeczeniu się;

Konieczna jest analiza zastosowania tych przepisów do licencji, które są licencjami nieodpłatnymi oraz zaproponowanie postanowień, które pozwolą uniknąć tych ograniczeń.

Hmm.. Jakbym miał komentować, to bym powiedział, że prawo się globalizuje i globalne licencje (takie, które mają ambicję działać nie tylko w jednym porządku prawnym) - co można chyba na przykładzie ruchu CC pokazać - mają sporo kłopotów. Gdy formatowałem powyższą wypowiedź Krzysztofa, to przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl: czy w ogóle można nazywać proces dostosowywania licencji do polskiego prawa "tłumaczeniem"? Każde redagowanie licencji (a tłumaczenie wymaga dokonania pewnych redakcji) zmienia sens hmm.. normatywny (z braku lepszego określenia) postanowień takiej umowy (licencja jest umową). Jeśli zatem zmienia się sens, to czy faktycznie czytając "polska wersję" licencji CC-BY-NC-SA w wersji trzeciej (to też ciekawy pomysł, by na wzór edycji oprogramowania numerować licencje) będziemy mieli do czynienia z tą samą licencją, co jej odpowiednik w wersji angielskiej (dostosowany do wymagań innego porządku prawnego)?

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

To nie odosobniony

To nie odosobniony przypadek. Ostatnio dość długo dyskutowałem ze znajomymi o nowej wersji licencji GPL. Wychodzi na to, że w naszym systemie prawnym jest trudno osadzić takie akty prawne. Licencje są tłumaczone nieformalnie na język zrozumiały dla mas, lecz nikt nie legalizuje ich.

Inną sprawą są wersje, podwersje i wszelkiego rodzaju klony. Otwarte licencje różnią się często w tak wielu aspektach, iż wiele osób się myli co do formy i zakresu praw nią regulowanych. Brak na naszym rynku silnej grupy opiekującej się ochroną tych dóbr jest bolączką. Wiele firm, instytucji państwowych czy osób prywatnych ma obawy w wykorzystywaniu takich rozwiązań.

Działania takich firm jak Microsoft tylko wzmaga dezinformacje, a organy państwowe często specjalnie przeinterpretowują pewne fakty. Zastanawiam się czy ktoś w końcu zrobi pełną ekspertyzę prawną wolnych licencji i je zaadoptuje do naszej przestrzeni prawnej.

Na dziś Polska jest w miarę bezpieczna od pozwów patentowych, licencje są traktowane jak umowy międzynarodowe, tylko czy na pewno? Parlament UE cały czas jest naciskany przez lobby na rzecz patentów na oprogramowanie i algorytmy, pisanie ustaw pod dyktando wielkich i bogatych korporacji coraz bardziej alienuje zwykłego użytkownika. Ciekawe czy coś się zmieni.

wolność zawsze stanowi problem

ksiewi's picture

Mój znajomy kupował ostatnio pakiet aplikacji biurowych. Sprzedawca (autoryzowany przedstawiciel producenta) zaoferował tzw. wersję OEM. Na pudełku stało czarno na białym, że program taki może być sprzedawany wyłącznie wraz z komputerem. Zwróciłem na to uwagę sprzedawcy, który zapewnił, że "polityka licencyjna" producenta zmieniła się od czasu, kiedy wprowadzono te pudełka i obecnie taka sprzedaż jest legalna. I owszem, na stronie producenta znalazłem później informację, że dopuszcza się sprzedaż OEMów osobom, które składają komputer samodzielnie. Problem w tym, że mój znajomy ma laptopa :)

Między innymi dlatego ja osobiście wolę wybrać pakiet biurowy dostępny na jednej z uznanych przez FSF i certyfikowanych przez OSI wolnych licencji - np. GPL lub LGPL. Oczywiście z każdą licencją związana jest niepewność prawna - ale wolę niepewność prawną licencji GPL (w której zezwala się na korzystanie z programu w dowolnym celu) od niepewności prawnej jakiejś niezrozumiałej dla mnie "polityki licencyjnej", która wymaga ode mnie korzystania z programu wyłącznie od 9 do 15 w dni robocze trzymając się lewą ręką za prawe ucho.

Na podobnej zasadzie jak powyżej - jako użytkownik wolę niepewność prawną związaną z licencją, w której tworzeniu brało udział wiele niezależnych podmiotów z całego świata zwracając uwagę również na interesy licencjobiorcy, niż licencję napisaną przez wewnętrzny dział prawny konkretnego przedsiębiorcy w trosce tylko i wyłącznie o interes tego przedsiębiorcy.

Czy pisząc o wersjach, podwersjach i klonach wolnych licencji zastanowił się Pan(i), że wybierając np. wolne oprogramowanie ma pan 70% szansę na to, że jest ono na licencji GPL, podczas gdy każdy z własnościowych programów ma swoją własną licencję? Biorąc pod uwagę, że na zwykłym komputerze zainstalowane jest zwykle kilkadziesiąt-kilkaset programów to jak użytkownik może sobie poradzić z ogarnięciem ich wszystkich? Czy ryzyko naruszenia licencji przez użytkownika jest większe w sytuacji, gdy licencja zakazuje większości działań, czy w sytuacji, gdy na większość działań pozwala?

W każdym razie, proces, który właśnie rozpoczęło CC PL ma na celu dokładnie to, o co Pan(i) postuluje - dostosowanie wolnych licencji (tu akurat Creative Commons) do polskiego prawa tak, aby ryzyko związane z ich wykorzystaniem było jak najmniejsze. Na marginesie chciałbym przypomnieć, że poprzednia (2.5) wersja licencji została dostosowana do polskiego prawa przez zespół prawników kierowanych przez prof. Traple.

Jeżeli zatem jakieś postanowienie wersji 3.0 budzi Pana(i) wątpliwości co do jego ważności to będziemy szczerze wdzięczni za zwrócenie nam na nie uwagi - im więcej konkretnych zarzutów tym lepiej - postaramy się zgromadzić je w jednym miejscu i rozwiać je wszystkie w publicznie dostępnym FAQ.

Która wersja językowa obowiązuje

A ja się zastanawiam, której licencji (wersji "językowo/państwowej") powinienem użyć, kiedy publikuję rzeczy w Internecie (globalnie) w języku angielskim i dla władających tym językiem odbiorców, na serwerze znajdującym się fizycznie poza granicami Polski -- jeśli jestem obywatelem Polski? I jaka jest przydatność takiego polskiego tekstu licencji dla angielskojęzycznego odbiorcy? No z CC czy innym GPL to jeszcze jest w miarę proste -- licencje stara się utrzymywać w miarę zgodne, a specjalne oznaczenia są niezależne od języka.

Czy w ogóle licencja sformułowana w języku angielskim (przez polskiego "wydawcę") ma w Polsce jakąkolwiek moc prawną?

"No z CC czy innym GPL to

"No z CC czy innym GPL to jeszcze jest w miarę proste -- licencje stara się utrzymywać w miarę zgodne, a specjalne oznaczenia są niezależne od języka"

Dla ścisłości, licencje CC nie są podzbiorem licencji GPL. Obydwie grupy licencji to podobne do siebie wolne licencje, które jednak w szczególności nie są kompatybilne. "W miarę zgodne", jeśli nie wręcz bardzo zgodne są jedynie poszczególne "narodowe" (dostosowane do określonej jurysdykcji) wersje konkretnej licencji CC. Podobnie tylko licencje CC stosują oznaczenia warunków licencyjnych. Licencje GPL nie są dostosowywane lokalnie, nie ma więc kwestii zgodności, nie posiadają też systemu oznaczeń lub innych uproszczonych metod opisu warunków licencyjnych (co zresztą moim zdaniem jest wadą, ale jestem oczywiście stronniczy).

Czepialstwo ;-}

kocio's picture

Dla tej samej ścisłości powiem więcej: nie tyle "licencje GPL", co "licencje GNU" (choć istnieje też derywatyw opracowany w innej organizacji Affero GPL). Licencje GNU mają różne wersje (w sensie numerki), a najważniejsze w nich są GNU GPL, GNU LGPL i GNU FDL (słyszałem też o GNU SFDL).

No tak, przepraszam za

No tak, przepraszam za skrót myślowy, oczywiście GNU i CC nie mają ze sobą dużo wspólnego, może poza faktem że właśnie obie organizacje starają się dostarczać "zlokalizowane" wersje licencji.

Ale to nadal nie odpowiada na pytanie której wersji powinno się użyć w danej sytuacji -- czy jeśli użyję wersji angielskiej (albo POSIX/C, khe, khe) dystrybuując polski produkt, to jest to wiążące? A jeśli używam polskiej wersji do dystrybuowania go za granicą?

Z jednej strony są umowy międzynarodowe, więc niby wszystko ok, z drugiej strony mamy prawa konsumenta między innymi do dokumentacji (i licencji) w języku rodzimym. Z trzeciej strony jest niezgodność przepisów. Z czwartej mamy zawarte w niektórych licencjach stwierdzenia, że wszelkie spory będą rozstrzygane według prawa [wstaw nazwę jakiegoś małego państwa o którym nikt nie słyszał]. I kto ma rację?

To przyczynek do dyskusji nad globalizacją prawa

VaGla's picture

Być może kiedyś będzie tak (taka wizja utopijna), że prawo na całej kuli ziemskiej będzie takie samo. Tych tendencji globalizacyjnych w obszarze prawa można zaobserwować więcej - od umów międzynarodowych, przez kodeksy dobrych praktyk do takich licencji, o których sobie tu piszemy. Są już też przykłady na to, że sądy w jednym państwie przywołują wyroki wydane na gruncie innego prawa (jak na przykład Jaki sąd jest właściwy? Mamy stanowisko sądu apelacyjnego w Kanadzie). Sądzę jednak, że taki proces globalizacyjny zbyt prędko się nie dopełni. Niesie też za sobą pewne niebezpieczeństwa. Trudniej postulować zmiany prawa międzynarodowego w obszarach, w których można by to zmieniać - przykład to konwencje chroniące prawa autorskie i wynikający z nich czas ochrony utworów. Gdyby nawet w jakimś państwie powstał ruch na rzecz skrócenia czasu trwania ochrony, to jednak - z powodu ponadpaństwowego charakteru regulacji - debata dotycząca zmiany czasu tej ochrony trwałaby bardzo długo. Trzeba by przekonać inne państwa, a przekonywanie państw wymaga czasu. Alternatywą jest wystąpienie z konwencji, jednak może to spowodować sankcje międzynarodowe różnego typu. Czyli wraz z globalizacją prawa prawo to się usztywnia. Kto dysponuje siłą wpływu na prawo globalne - ten może dyktować warunki innym graczom społecznym. Tak więc to jest pewnego rodzaju gra, w której rywalizują tendencje odśrodkowe (delegacja do samorządów, regionów, państw) i globalizacyjne (konwencje międzynarodowe, międzynarodowy monitoring przestrzegania, sądownictwo ponadnarodowe). Taka refleksja...
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Zgodność z Konstytucją?

Przeglądając teraz ustawę przeszło mnie dziwne wrażenie, iż prawo to zostało napisane prawie wyłącznie w celu regulacji kontaktów B2B i mające na celu sprowadzenie takich kontaktów różnego typu do relacji B2B albo raczej OZZ2B. Pytanie, czy takie regulacje, a w szczególności ta dotycząca wynagrodzenia jest zgodna z konstytucją, a być może i podstawowymi prawami człowieka.
Zresztą jak pokazało już życie (choćby nieszczęsna sprawa Alladyna) w zasadzie nie jest możliwe (albo przynajmniej jest bardzo trudne) funkcjonowanie w pełni w zgodzie z tym prawem - co również jest pogwałceniem pewnych zasad stanowienia prawa.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>