Udostępniono wyrok w sprawie bileteria.pl i bileteria.com.pl

Jeśli dwóch przedsiębiorców się nie porozumie, że wspólnie będą prowadzić działalność w Sieci, a potem jeden zarejestruje domenę zawierającą nazwę, którą drugi się posługiwał, wówczas może dojść do orzeczenia sądu polubownego. Jeden z mężczyzn prowadził sobie działalność gospodarczą i posługiwał się nazwą "bileteria". Drugi chciał się przyłączyć (bo też sprzedawał bilety), ale się nie dogadali. Zatem drugi, czyli ten, który chciał się przyłączyć, zarejestrował domeny... Pierwszy zaś, ten od działalności gospodarczej, założył spółkę Bileteria sp. z o.o. i zarejestrował znak towarowy. A potem pozwał drugiego do sądu. Sąd przyznał rację pierwszemu.

Wczorajsza Rzeczpospolita w tekście Adres internetowy nie może wprowadzać klientów w błąd referuje wyrok Sądu Polubownego ds Doment Internetowych, który zapadł 10 grudnia 2006 roku, i który obecnie jest ostatnim z opublikowanych na stronie sądu wyroków. Chodzi o domeny bileteria.pl oraz bileteria.com.pl. Wyrok w sprawie tych domen dostępny jest na stronach Sądu Polubownego ds Domen internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji (PDF)

Warto tu zauważyć, że znak towarowy "bileteria" został zarejestrowany w Urzędzie Patentowym RP, ale również w Urzędzie Harmonizacji Rynku Wewnętrznego.

Rzeczpospolita pisze: "Sąd doszedł do wniosku, że rejestrując sporne domeny, pozwany dopuścił się czynu nieuczciwej konkurencji poprzez reklamę mogącą wprowadzić klienta w błąd (art. 16 ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji). Odwołał się do unijnej dyrektywy 84/450/EWG, która za reklamę uważa "każdą wypowiedź, której celem jest promocja towarów lub usług"".

Trzeba dodać, że sąd jeszcze zasądził od Pozwanego na rzecz Powoda kwotę 6.364,70 zł. tytułem kosztów postępowania.

W sprawie orzekała prof. Ewa Nowińska, Arbiter Sądu Polubownego. Stwierdziła ona, że "Materiał dowodowy w sprawie pozwala na przyjęcie, iż pozwany swoim zachowaniem naruszył art. 16 ust. 1 i ust. 2. Są to przepisy, które generalnie regulują zasady prowadzenia reklamy przez wszystkich przedsiębiorców i w odniesieniu do każdego produktu. (...) Adresy internetowe postrzegane są aktualnie jako atrakcyjne narzędzia reklamy i promocji. Strony www są bowiem nośnikiem informacji, a adres internetowy zachęca użytkowników do ich odwiedzenia i skorzystania za jej pośrednictwem z prezentowanej tam oferty przedsiębiorcy. Z tego względu treść domeny podlega stosownym ocenom, płynącym ze wskazanej ustawy. Jeśli zatem elementem takiego adresu internetowego jest np. mylące oznaczenie przedsiębiorstwa lub inne oznaczenie wskazujące na źródło pochodzenia towarów i usług skutek taki wywołujące, to wówczas znajduje zastosowanie art. 16 ust. 2 u.z.n.k."

Ale jest jeszcze odniesienie do innego przepisu: "Odnosząc się do zarzutu naruszenia art. 15 u.z.n.k., Sąd uznaje go za nieuzasadniony." Chodzi w tym przypadku o to, że sąd uznał, iż nie doszło do utrudniania innym dostępu do rynku. Chociaż czyn z art. 15 ustawy może być - zdaniem sądu - popełniony "również za pośrednictwem internetu". I dalej prof. Nowińska stwierdza: "...dla postawienia zarzutu w oparciu o wskazany przepis niezbędne jest wykazanie, że: - zarejestrowanie domeny w określonym brzmieniu utrudnia dostęp do rynku innemu przedsiębiorcy, - przedsiębiorcy rejestrującemu domenę nie przysługują prawa do posługiwania się nią." Potem zaś stwierdza brak orzecznictwa w tym względzie, a następnie przywołując literaturę uznaje, że działanie sprawcy musi być świadome (celowe), a więc cechujące się winą umyślną. A, że pozwany przestał w pewnym momencie (po uzyskaniu informacji o rejestracji znaku) używać w obrocie spornej nazwy, to nie da się mu postawić zarzutu z art. 15...

Prof. Nowińska uznała również, że pozwany poprzez użycie spornego słowa w nazwie domeny, posługiwał się zarejestrowanym na rzecz powoda znakiem towarowym, "naruszając tym samym art. 296 ust. 2 ustawy Prawo własności przemysłowej"

No tak. Sprawa dotyczyła domen bileteria.pl i bileteria.com.pl. Ciekawe czy w związku z tym orzeczeniem przedsiębiorcy nie mogą już korzystać z takich nazw domen internetowych jak bileteria.com, bileteria.tv i wielu innych, możliwych do skonstruowania w ramach istniejącego systemu nazw?

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

O wątpliwościach

O wątpliwościach przedstawionych w ostatnim ustępie decydowałby już albo arbitraż w WIPO, albo sąd w Stanach Zjednoczonych wedle ichnich praw i ewentualnych znaków towarowych/przemysłowych tam zarejestrowanych. A w ostatnim jurysdykcja Tuvalu, o ile umowa leasingowa między rządem Tuvalu a firmą dotTV nie stanowi inaczej - nie wiem.

Watpliwosci o watpliwosciach

Tomasz Rychlicki's picture

Kolega/kolezanka incognitus ma pewnie na mysli sprawe Lim v. The TV Corp. Internat., 99 Cal. App. 4th 684 (Cal. Ct. App. 2002). W wyroku chodzilo o naruszenie postanowien umowy zawartej pomiedzy Je Ho Lim a TV Corporation, ktora dotyczyla aukcji nazwy domeny internetowej golf.tv. Scislej (no nie do konca, bylo tam wiecej watkow ;) o oszustwo (internetowe), w amerykanskiej doktrynie prawniczej okreslane jako fraud - "[a] knowing misrepresentation of the truth or concealment of a material fact to induce another to act to his or her detriment." Black's Law Dictionary 670 (7th ed. 1999). Z tego co wiem to nie ma tam slowa o zagadnieniach jurysdykcji, a inna amerykanska sprawa nie przychodzi mi do glowy.

Natomiast arbitraz WIPO dotyczyl tylko jednej sprawy, gdzie strona bylo przedsiebiorstwo dotTV. Rodale, Inc. v. Healthology, Inc., Sprawa Nr. DTV 2000-0005. Lektura decyzji panelu arbitrazowego posrednio odpowiada na pytanie z ostatniego ustepu.

In this case the domain name is a descriptive term as well as being a famous mark. Respondent is using the domain name to provide the type of services that the domain name describes. Simply because Complainant has registered the descriptive term as a trademark does not entitle Complainant to exclude all others from the use of the term in its descriptive sense.

Mozna takze dowiedziec sie, ze:

the Panel shall look to rules and principles of law set out in decisions of the courts of the United States

i to tyle jezeli chodzi o sprawy zwiazane z jurysdykcja.

Chce Pan/Pani powiedzieć, że nie obowiązuje polska ustawa?

VaGla's picture

Z tej wypowiedzi wywnioskowałem, że całkiem zgadzamy się na to, że polskiego przedsiębiorcy, który oferuje produkty/usługi "w internecie" nie obowiązuje polska ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji) i jej art. 15 oraz 16 w takim przypadku, gdy "reklama" oraz "promocja" związane są z inną domeną niż ".pl". Jasne, że jest regulamin NASK, oraz KPC związany z arbitrażem i mediacją. Ale obowiązuje cały system. Nie ma powodu, by przypuszczać, że polski sąd powszechny nie mógłby rozstrzygać sprawy, w której spór dotyczyłby domeny bileteria.fm czy bileteria.cm. Chodzi o to, że przepisy o uczciwej konkurencji nadal będą miały zastosowanie, a wywód znajdujący się w przedstawionym wyżej wyroku nie odnosi się (bo nie musi) do tych kwestii, do których musiałby się odnieść sąd powszechny. Stąd pytanie w ostatnim akapicie. Czy zarejestrowanie przez polskiego przedsiębiorcę domeny bileteria.it w mniejszym stopniu narusza prawo lub dobre obyczaje (a przez to jest w mniejszym stopniu czynem nieuczciwej konkurencji), oraz w mniejszym stopniu oznacza używanie zarejestrowanego znaku towarowego w obrocie?
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Z mojej strony to był

Z mojej strony to był wtręt niedoszłego handlarza domenami. Nie jestem prawnikiem, a to taka moja próba uporządkowania rzeczywistości wobec tego, co czytam na ten temat o innych udanych i nieudanych przypadkach przejęcia domen "siłą" - w końcu wyrok wspomina o braku polskiego orzecznictwa, więc jeszcze nie wiemy (ja nie wiem), jak to jest.

Może i sąd polski orzekłby czyn nieuczciwej konkurencji, zasądził karę, ale nie widzę możliwości odebrania własności "przebywającej" na przykład w rejestrze w Kamerunie. W tym konkretnym przypadku jeszcze inaczej można by się odnieść do domen Państw unijnych oraz domeny ogólnounijnej, a inaczej do ccTLD spoza Unii i końcówek funkcjonalnych.

Co ciekawe bileteria.com istnieje i należy do:
Agencja Reklamowa Point sp. z o. o.
ul. Siewierska 16/14
Warszawa, n.a. 02-360
PL
czyli nie powoda wspomnianej sprawy.

Ciekawe jak skończy się podobna sprawa -- gmail.pl

Witam,

Ciekaw jestem jak zakończy się sprawa domeny gmail.pl.
(A może już po wszystkim, tylko nie znam zakończenia?)

Domena ta należy obecnie do Grupy Młodych Artystów i Literatów, która prowadzi tam serwis z twórczością głownie poetycką.

O domenę tę upomniała się jakiś czas temu firma Google, która powoływała się na rozpoznawalność marki gmail jako usługi świadczonej przez Google. Firma ta jednak nie zarejestrowała gmail jako znaku towarowego w Polsce, w USA chyba też nie.
Google w swojej dumie żądał nieodpłatnego przekazania domeny, grożąc procesem sądowym.

Smaczku sprawie dodaje fakt, że w Polsce jest zarejestrowany znak towarowy gmail.pl. Należy on do firmy INFO MEDIA Last Minute Services, Wincenty Elsner z Wrocławia.

Pytanie, czy Google odpuści, niemając podstaw prawnych do domeny .pl, czy będzie się starał na siłę odzyskać domenę. I jak zachowa się w tej sytuacji właściciel znaku towarowego?

Pozdrawiam,
Szymon Wilkołazki

o gmail.pl

VaGla's picture

O tej sprawie pisałem w tekście Krótko o poetach i gmail.pl
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Co do prawa w USA

to w sprawie o stanie faktycznym, jak powyzej, podstawowym atakiem pozwanego bedzie wniosek u uniewaznienie rejestracji znaku towarowego ze wzgledu na to ze jest to "generic term" w przypadku przedsiebiorcy sprzedajacego bilety, a w najlepszym przypadku "descriptive", ktorego rejestracja wymaga wykazania, ze znak nabyl "secondary meaning".

moim skromnym zdaniem wyrok w USA bylby inny niz w polsce, poniewaz obowiazuje generalnie zasada kto pierwszy ten lepszy (jezeli chodzi o rejestracj znakow towarowych) i tylko zarejestrowanie domeny naruszajacej prawa z TM moze spowodowac wydanie wyroku nakazujacego nieodpłatne przeniesienie domeny.

co do gmail (ew. google) Google moze tych gostkow od gmail.pl pozwac skutecznie w USA

Moim skromnym zdaniem

Tomasz Rychlicki's picture

moim skromnym zdaniem wyrok w USA bylby inny niz w polsce, poniewaz obowiazuje generalnie zasada kto pierwszy ten lepszy (jezeli chodzi o rejestracj znakow towarowych)

Istotnie skromne zdanie. Nie bede pisal jak w Polsce. Odniose sie skromnie do prawa USA. Tam wcale nie trzeba rejestrowac znakow towarowych, a jezeli ktos chcialby zarejestrowac domene internetowa jako znak towarowy, to dla wyjasnienia watpliwosci moze siegnac do U.S.PTO EXAMINATION GUIDE NO. 2-99, September 29, 1999, MARKS COMPOSED, IN WHOLE OR IN PART, OF DOMAIN NAMES.

i tylko zarejestrowanie domeny naruszajacej prawa z TM moze spowodowac wydanie wyroku nakazujacego nieodpłatne przeniesienie domeny.

To moze ja takze bardzo lakonicznie odesle Ciebie (chociazby) do lektury Anticybersquatting Consumer Protection Act of 1999, Pub. L. No. 106-113, 113 Stat. 1501 (Nov. 29, 1999), codified at 15 U.S.C. 1125(d). Pomijam caly zestaw materialow pozostalych z prac nad ta ustawa, artykulow naukowych i duza ilosc wyrokow sadowych.

co do gmail (ew. google) Google moze tych gostkow od gmail.pl pozwac skutecznie w USA.

No comments z braku wolnego czasu i wyczerpanego poczucia humoru.

prawo

Fragment regulaminu Sądu Polubownego ds. Domen:
"4. Regulamin stosuje się w przypadku sporów, w których co najmniej jedna ze stron ma siedzibę lub miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. "

fragment regulaminu NASK:
"Spory, w których dwie strony posiadają miejsce zamieszkania lub siedzibę poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej, rozstrzygane są przez Centrum Mediacji i Arbitrażu przy Światowej Organizacji Własności Intelektualnej, zgodnie z regulaminem tego Centrum."

Tak więc Google NIE MOŻE pozwać "gostków od gmail.pl"
w USA...

Przypomnę jeszcze, Google odmówiono rejestracji znaku towarowego GMAIL na terenie Unii Europejskiej. Mogą się powoływać jedynie na powszechna znajomość tego oznaczenia.

A tego im się nie uda udowodnić, ponieważ wg statystki z września 2006 Gmail ma w Polsce zasięg jedynie: 2,93%!
(źródło: www.internetstandard.pl/news/99505/100.html)
Aby udowodnić powszechną znajomość marki, Google musiałoby przedstawić badania dotyczące tego, czy ludzie kojarzą nazwę GMAIL z usługami firmy Google. Na dokładkę musieli by wykazać przynajmniej 50% stopień znajomości znaku GMAIL wśród aktualnych i potencjalnych użytkowników kont pocztowych.

Google z faktu używania nazwy GMAIL dla usług pocztowych próbuje wywieść prawo do domeny GMAIL.PL. Nie ma na świecie systemu prawnego który dawałby tak szeroki zakres ochrony dla oznaczeń odróżniających...
Na szczęście.

Jutro, tj. 13 listopada odbędzie się w siedzibie Sądu Polubownego rozprawa, gdzie zapadnie ostateczna decyzja.

gmail.de/gmail.it/

Tak sobie z ciekawości sprawdziłam i widzę, że abonentem domeny gmail.de wcale nie jest Google Int:)
http://whois.europeregistry.com/displayWhois.php?zone=gmail.de&Submit=Check+Domain
Podobnie na przykład jest z domeną gmail.it
http://whois.europeregistry.com/displayWhois.php?zone=gmail.it&Submit=Check+Domain
Czyli oznaczenie "gmail" wcale nie jest renomowanym znakiem towarowym w całej Europie:)

J.U.S.T. Journeying Unit Skilled in Troubleshooting

gmail.de vs googlemail

To była znana sprawa, ostatecznie rozstrzygnięta na korzyść pana Gierscha, który zarejestrował wcześniej gmail.de.

Google zdaje się odchodzić od marki Gmail na rzecz Googlemail, nawet logo jest już inne.

--
[S.A.P.E.R.] Synthetic Android Programmed for Exploration and Repair

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>