Zabezpieczenie redakcyjnych komputerów a tajemnica zawodowa dziennikarzy

Przypuszczam, że to godne odnotowania: do redakcji Nowin Wodzisławskich przyszła policja i zabezpieczyła komputer redaktora naczelnego. Dlaczego? Dlatego, że dziennikarze dowiedzieli się o zawartości pamięci USB, którą wodzisławscy policjanci zwrócili oskarżonemu w jednej ze spraw (osobie, którą oskarża się o handel narkotykami i włamanie). Wcześniej ten pendrive zabezpieczono w samochodzie oskarżonego. Gdy mu go zwrócono - na przenośnym dysku znajdował się dodatkowy katalog, a w nim zeznania świadków i poszkodowanych, szczegóły prowadzonych śledztw oraz dane świadków i poszkodowanych. Jak się wydaje - policjant z Komisariatu w Gorzycach po prostu używał zabezpieczonej pamięci do przechowywania plików, a zwracając oskarżonemu przenośny dysk policja ujawniła informacje ze śledztw. Dziennikarze się o tym dowiedzieli i poprosili policję o komentarz. W efekcie zabezpieczono im redakcyjny komputer.

Po raz kolejny można zadać te same pytania: jaka jest procedura postępowania z zabezpieczonym przez Policję sprzętem komputerowym (por. Ktoś wie, kto potem używa tych dysków?, O legalności programu i stratach firmy oraz Dalszy ciąg sprawy znikającego z magazynów Policji sprzętu)? Czy zabezpieczenie sprzętu, z którego korzysta redakcja prasowa, pozostaje w zgodzie z systemowymi gwarancjami tajemnicy dziennikarskiej? Dziennikarze Nowin Wodzisławskich, gdy dowiedzieli się o zawartości przenośnej pamięci (o "blisko stu poufnych dokumentach szczegółowo opisujących postępowanie funkcjonariuszy w wielu sprawach"), poprosili o komentarz komendanta Komendy Powiatowej Policji w Wodzisławiu. Już po czterech godzinach od tej rozmowy w redakcji pojawili się policjanci i zabrali komputer redaktora naczelnego. Potem dziennikarze skontaktowali się z prokuratorem Wojciechem Zielińskim, który miał wydać nakaz przeszukania. Od niego dowiedzieli się, że ten nie nakazywał zabierania komputerów, a jedynie "nośniki danych, takie jak pendrive czy płyta CD".

Przy tekście Policja w redakcji, w którym opisane jest całe zdarzenie, redaktor Rafał Jabłoński umieścił również swój komentarz:

Wielokrotnie na łamach „Nowin Wodzisławskich” pojawiały się informacje, po których ruszały policyjne śledztwa. Wzywany na przesłuchania nigdy nie skorzystałem z prawa do odmowy składania zeznań, które przysługuje dziennikarzom. Mówiłem co wiem, chroniąc przy tym źródła informacji. Do współpracy jestem gotowy i teraz. Pod warunkiem, że działania policji mają choć minimalną szansę na powodzenie, a nie są bezsensownym pozorowaniem skuteczności. Mleko się wylało i choćby wszystkie redakcyjne komputery przewieźć do komendy, problem pozostanie. Policjanci zachowują się tak jakby nie wiedzieli, że wystarczy kliknąć, by „zakazane” pisma wylądowały u setek innych osób. Tym bardziej dziwi mnie, dlaczego do dzisiaj nikt nie zapytał mnie czy to zrobiłem.

Problem zderzenia "tajemnic prawnie chronionych" z działaniami na rzecz "bezpieczeństwa i porządku publicznego" był w tym serwisie poruszany kilkakrotnie, głównie przy okazji tzw. retencji danych telekomunikacyjnych (ostatnio w tekście Jednym głosem przewagi przyjęto w Niemczech nowe uprawnienia inwigilacyjne BKA). Tajemnica dziennikarska regulowana jest w Polsce przepisami ustawy Prawo prasowe (art. 14, 15 i 16 ustawy). Czy tajemnica dziennikarska jest już fikcją? Można tak uznać patrząc na praktykę polegającą na przejmowaniu komputerów redakcyjnych, a choćby tylko nośników, zwłaszcza w kontekście takiej sprawy, w której wykazano, że policjanci (czasem) korzystają w sposób niekontrolowany i poza jakimikolwiek procedurami z zabezpieczonych nośników, a nawet potrafią dane ze śledztw przekazać osobom, które do takich danych nie powinny mieć dostępu w żadnym razie. Napisałem w nawiasie "czasem", bo nie chcę generalizować.

Art. 15 ustawy Prawo prasowe:

Art. 15.
1. Autorowi materiału prasowego przysługuje prawo zachowania w tajemnicy swego nazwiska.

2. Dziennikarz ma obowiązek zachowania w tajemnicy:
1) danych umożliwiających identyfikację autora materiału prasowego, listu do redakcji lub innego materiału o tym charakterze, jak również innych osób udzielających informacji opublikowanych albo przekazanych do opublikowania, jeżeli osoby te zastrzegły nieujawnianie powyższych danych,

2) wszelkich informacji, których ujawnienie mogłoby naruszać chronione prawem interesy osób trzecich.

3. Obowiązek, o którym mowa w ust. 2, dotyczy również innych osób zatrudnionych w redakcjach, wydawnictwach prasowych i innych prasowych jednostkach organizacyjnych.

Art. 16.
1. Dziennikarz jest zwolniony od zachowania tajemnicy zawodowej, o której mowa w art. 15 ust. 2, w razie gdy informacja, materiał prasowy, list do redakcji lub inny materiał o tym charakterze dotyczy przestępstwa określonego w art. 254 Kodeksu karnego albo autor lub osoba przekazująca taki materiał wyłącznie do wiadomości dziennikarza wyrazi zgodę na ujawnienie jej nazwiska lub tego materiału.

2. Zwolnienie, o którym mowa w ust. 1, dotyczy również innych osób zatrudnionych w redakcjach, wydawnictwach prasowych i innych prasowych jednostkach organizacyjnych.

3. Redaktor naczelny powinien być w niezbędnych granicach poinformowany o sprawach związanych z tajemnicą zawodową dziennikarza; powierzoną mu informacją albo inny materiał może ujawnić jedynie w wypadkach określonych w ust. 1.

W powyżej przywołanym przepisie art. 16. ust. 2 Prawa prasowego mowa jest o art. 254 Kodeksu karnego, ale przepis ten powinien odwoływać do ogólnych zasad obowiązku zawiadomienia o popełnieniu przestępstw, a ten obecnie znajduje się w art. 240 KK (por. Podstawa prawna i zasady odpowiedzialności prasy za naruszenia (DOC)). W Kodeksie postępowania karnego poprawiono już błędne odwołanie do art. 254 KK i teraz art. 180 § 4. KPK odwołuje się do art. 240 § 1 Kodeksu karnego. Art. 180 KPK przewiduje procedurę zwolnienia dziennikarza z tajemnicy dziennikarskiej. Przywołajmy te przepisy:

Art. 180. Kodeksu postępowania karnego

§ 1. Osoby obowiązane do zachowania tajemnicy służbowej lub tajemnicy związanej z wykonywaniem zawodu lub funkcji, mogą odmówić zeznań co do okoliczności, na które rozciąga się ten obowiązek, chyba że sąd lub prokurator zwolni te osoby od obowiązku zachowania tajemnicy.

§ 2. Osoby obowiązane do zachowania tajemnicy notarialnej, adwokackiej, radcy prawnego, lekarskiej lub dziennikarskiej mogą być przesłuchiwane co do faktów objętych tą tajemnicą tylko wtedy, gdy jest to niezbędne dla dobra wymiaru sprawiedliwości, a okoliczność nie może być ustalona na podstawie innego dowodu. W postępowaniu przygotowawczym w przedmiocie przesłuchania lub zezwolenia na przesłuchanie decyduje sąd, na posiedzeniu bez udziału stron, w terminie nie dłuższym niż 7 dni od daty doręczenia wniosku prokuratora. Na postanowienie sądu przysługuje zażalenie.

§ 3. Zwolnienie dziennikarza od obowiązku zachowania tajemnicy nie może dotyczyć danych umożliwiających identyfikację autora materiału prasowego, listu do redakcji lub innego materiału o tym charakterze, jak również identyfikację osób udzielających informacji opublikowanych lub przekazanych do opublikowania, jeżeli osoby te zastrzegły nieujawnianie powyższych danych.

§ 4. Przepisu § 3 nie stosuje się, jeżeli informacja dotyczy przestępstwa, o którym mowa w art. 240 § 1 Kodeksu karnego.

§ 5. Odmowa przez dziennikarza ujawnienia danych, o których mowa w § 3, nie uchyla jego odpowiedzialności za przestępstwo, którego dopuścił się publikując informację.

Jak się ma przywołane wyżej "zabezpieczenie nośników" w redakcji Nowin Wodzisławskich (a właściwie komputera redaktora naczelnego tej redakcji) do przewidzianej przez KPK procedury zwalniania dziennikarzy z obejmującej ich tajemnicy zawodowej?

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Korozja policji

W całej tej sprawie bolesna jest świadomość, że policjant połaszczył się na urządzenie warte kilkadziesiąt złotych. Obecnie pendrive po pojemności około 4 GB kosztuje niecałe 30 zł (na podstawie Ceneo.pl), co odpowiada cenie sześciopaka dobrego piwa.

Czy aby na pewno?

Czy aby na pewno chodzi o 30 zł? Czy aby nie jest to tylko czubek góry lodowej? Przez co rozumiem to, że najwyraźniej dosyć często funkcjonariusze korzystają z zabezpieczonego przez kolegów sprzętu tak, jakby był to sprzęt służbowy. Ciekawe czy można mówić, że takie postępowanie to niejako tradycja? W mediach nie raz były opisywane takie sytuacje, ot Policjanci zabezpieczyli do wyjaśnienia samochód, a kiedy go zwrócili to okazało się, że licznik wskazuje kilka tysięcy km więcej...

Jeśli Pan coś takiego pisze - proszę podawać źródła

VaGla's picture

Jeśli Pan coś takiego pisze - proszę podawać źródła. Proszę też pamiętać, że to nie jest "forum do atakowania Policji jako takiej". Są różni Policjanci; jak w każdej grupie osób również w Policji są "lepsi" i "gorsi".
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Są różni Policjanci; jak

hub_lan's picture

Są różni Policjanci; jak w każdej grupie osób również w Policji są "lepsi" i "gorsi".

I tu się z drogim Gospodarzem nie zgodzę...

Otóż jeśli przyjąć w dobrej wierze iż istnieją "lepsi" (chyba celowo nie zostało użyte słowo "dobrzy" czy "uczciwi") policjanci to jakim cudem nie raczą zauważyć tego co się w koło nich dzieje i reagować w maksymalny dopuszczalny prawem sposób. Dlaczego skoro ponoć istnieją ci "lepsi" (ja osobiście nie spotkałem ani jednego) mogą mieć miejsce takie zdarzenia jak wyżej (i wiele innych) i nie dochodzi do samooczyszczenia szeregów dzięki działaniom tych "lepszych".

Moim skromnym zdaniem jeśli kiedyś ktoś uczciwy dostał się do policji to miał tylko trzy możliwe metody postępowania by przetrwać:
a) odejść
b) zostać ale nie widzieć, nie słyszeć i nie mówić
c) przyłączyć się
W żadnym z powyższych przypadków nie da się tego określić jako zostanie "lepszym".

I żeby było jasne nie mam nic do poszczególnych ludzi bo system w jakim żyjemy wymusza dostosowanie się albo wyrzuca nas poza nawias, a system niestety nie nagradza uczciwości lecz wręcz przeciwnie.

Przerażające ale jest faktem.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>