Zamiast walczyć z SOPA chrońmy amerykańskie miejsca pracy i amerykański biznes

"A so-called “blackout” is yet another gimmick, albeit a dangerous one, designed to punish elected and administration officials who are working diligently to protect American jobs from foreign criminals. It is our hope that the White House and the Congress will call on those who intend to stage this “blackout” to stop the hyperbole and PR stunts and engage in meaningful efforts to combat piracy.".

- Chris Dodd, the Chairman and CEO of the Motion Picture Association of America (MPAA), ale też były senator, który przeszedł z polityki do biznesu, w oświadczeniu (PDF) opublikowanym na stronach MPAA.

No właśnie. A co polski rząd zrobił, by chronić amerykańskie miejsca pracy i amerykański biznes praw autorskich? Przestańmy uprawiać PR i weźmy się za jakąś rzetelną walkę ze złodziejami. Bo przecież "nie ukradłbyś samochodu", prawda? Wielu już recytuje z pamięci: "po siódme nie kseruj". Całe szczęście, że potrafimy już szybko uczyć labradory prawa autorskiego. Potrafimy też nagradzać policjantów Złotymi Blachami oraz - dziękujmy za to Bogu! - zagraniczni sędziowie i prokuratorzy chętnie dają się szkolić przez amerykańskich adwokatów. Tylko ci terroryści z WikiLeaks czasem przeszkadzają i publikują poufne depesze dyplomatyczne na temat rozmów z obcymi rządami o konieczności silniejszej ochrony, a także udostępniają treść negocjowanego - wszak w poufności - traktatu. Jeśli nie będziemy chronili amerykańskich miejsc pracy, to świat runie w otchłań zagłady (mamy wszak 2012 rok, koniec świata jest bliski). I to powinna być też polska racja stanu, by te amerykańskie interesy wspierać, chronić, tępić tych, którzy próbują klaskać, tfu, tfu, piratom.

Angielskojęzyczna Wikipedia się dziś zaczerniła, a wraz z nią kilkaset innych serwisów. Wydaje się, że atmosfera się zagęszcza. Temat takich ustaw jak amerykańska SOPA czy Protect IP, trafił w obszar zainteresowania polskich mediów. Ale przecież temat ten w Sieci wałkowany jest od paru miesięcy. Widać, aby opinia publiczna zwróciła swoją czasową uwagę na coś/kogoś, to trzeba zwołać konferencję prasową i strzelić sobie w głowę (nieskutecznie, by potem móc nadal brać udział w dyskusji). Wikipedia mniej więcej to samo zrobiła wyłączając dziś serwis na 24 godziny. To chyba jedyny sposób w czasach postpolitycznych. Skuteczny co do zwrócenia uwagi, ale nie wiem, czy skuteczny jeśli chodzi o wygrywanie sporów w dłuższej perspektywie czasowej. Prezydentowi USA ręka zadrżała, ale czy ustawy zostaną zablokowane? Może opinia publiczna zadowoli się drobnymi, kosmetycznymi poprawkami. I tak niewielu czyta te projekty ustaw, więc może nie zauważą... A może po prostu nazwa ustawy była źle dobrana. Jak się coś nazywa The Stop Online Piracy Act, to może wzbudzać niezdrowe zainteresowanie. Gdyby natomiast wprowadzić takie przepisy gdzieś przy okazji nowelizacji ustawy o rybołówstwie, albo o ochronie stad hodowlanych gatunku Gallus Gallus...

A w czasach postpolitycznych politycy nie mają lekko. Z jednej strony chętnie przyjmują datki na finansowanie kampanii wyborczych, ale o wyborcach gdzieś tam też trzeba pamiętać. Ach, gdyby tak dało się zmienić system, by zabieganie o wyborców zupełnie nie było potrzebne! Zaraz. Przecież do ACTA udało się przekonać różne rządy zupełnie nie angażując uwagi opinii publicznej w krajach tych rządów. A więc jest jeszcze szansa na nowy porządek!

Przepraszam, za to, że pozwoliłem sobie "popłynąć" w tej notatce. Niech to będzie komentarz do aktualnej sytuacji na świecie. Toczy się wojna o modele biznesowe (dlaczego globalna wyszukiwarka aktywnie zaangażowała się w walkę z SOPA, a jednocześnie nie miała problemu z filtrowaniem treści w Chinach?). Przyrównałbym bym ją do działań takich, jakie były udziałem Brytyjskiej, albo Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej, tylko akurat to kraje takie jak Polska są obecnie kolonizowane.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

A może po prostu nazwa

A może po prostu nazwa ustawy była źle dobrana. Jak się coś nazywa The Stop Online Piracy Act, to może wzbudzać niezdrowe zainteresowanie.

Noż weź Pan im już lepiej nie podpowiadaj!

SOPA do poprawek

kocio's picture

Może opinia publiczna zadowoli się drobnymi, kosmetycznymi poprawkami. I tak niewielu czyta te projekty ustaw, więc może nie zauważą...

Zdaje się jednak, że ktoś czyta i - co bardzo ciekawe - nawet w wielkim przemyśle "własności intelektualnej" zdarzają się głosy protestu, albo w ogóle przeciw SOPA, albo przeciw obecnej wersji. Ostatnio z szeregu wspierających obecną wersję wystąpiło np. Epic Games oraz Microsoft...

Takie głosy może być trudniej lekceważyć.

Więcej chyba jednak

VaGla's picture

Więcej chyba jednak osób czyta raporty monitoringu mediów, niż treści projektów ustaw.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

słuszna uwaga, ale żeby je

słuszna uwaga, ale żeby je czytać/przeczytać ze zrozumieniem ktoś je musi wcześniej opublikować (projekty). Tu już dostęp nie jest taki łatwy i jak wskazują publikacje na prawo.vagla.pl wręcz często utrudniony.

A propos miejsc pracy i dochodów przemysłu IP w USA

Polecam interesujący artykuł w kontekście skutków wprowadzenia filtrowania treści w SOPA.
http://www.forbes.com/sites/ciocentral/2012/01/18/beyond-sopa-why-easy-solutions-dont-stop-net-crime/

Brakuje tu niestety głębszej refleksji na temat zasadności systemu IPR forsowanego przez USA na całym świecie.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>