W sprawie sadzenia sztucznej, emerytalnej trawy - trzeba zejść głębiej, być może pod ziemię

W tekście apelującym do Premiera o udostępnienie treści umów z rządem - wskazałem komentarze, które pojawiły się w związku z aktywnością rządu publikującego raport pt. "Przegląd funkcjonowania systemu emerytalnego". Są to komentarze ewidentnie wspierające koncepcje rządu. Sprawdzam zatem, jak brzmi umowa na usługi strategicznego wsparcia komunikacyjnego KPRM, co - przy okazji - wpisuje się w inne moje komentarze i działania, a dotyczące dostępu do informacji publicznej i aktywności administracji publicznej w tzw. "mediach społecznościowych". Czekając na treść umowy warto sprawdzić też inne wątki. Gdyby pokopać głębiej "w czasie", to można trafić na "wątek górniczy". Okazuje się, że przed ogłoszeniem przez rząd raportu z adresu IP 89.77.61.* ktoś prowadził też dysputy o emeryturach górniczych. Czasami podpisywał się jako "Związkowiec".

Czy taka robocza hipoteza ma sens? W obawie, przed potencjalnym zabraniem przywilejów emerytalnych górnikom ktoś postanowił odpalić astroturfing popierający rząd, który w opublikowanym na początku lipca raporcie proponuje taką "reformę" systemu emerytalnego, która oznacza sięgnięcie po kasę z kapitałowego filara systemu powszechnego.

W ramach tej "roboczej" hipotezy trzeba by zestawić okoliczności. Rząd nie proponuje reformy przywilejów (ich likwidacji), zatem wsparcie dla takiej "reformy", która nie rusza przywilejów, może być interesujące dla tych, którzy takimi przywilejami dysponują. Pytano w dyskusji na temat tego "sztucznego sadzenia trawy", dlaczego ktoś w tych komentarzach wspierając rząd negatywnie odnosi się do "reformy Buzka", skoro p. Jerzy Buzek należy do tej samej formacji politycznej, która tworzy większość rządową w Polsce. To sugeruje, że nie chodzi o sam rząd, tylko o proponowane obecnie przez ten rząd konkretne rozwiązanie (dlatego wszystko może być jedno komentatorowi, kto kiedyś jakąś reformę proponował, ważne, by dziś jego interesy były chronione).

Dotarcie do tego, kto te komentarze w Sieci umieszcza jest - jak uważam - bardzo istotne dla jakości debaty publicznej. Aktualne są nadal te oczekiwania, które spisałem kilka dni temu w tekście Czego się spodziewam w związku z emerytalnym astroturfingiem. Chodzi o "równy stół" i "jasne zasady gry" dotyczące prowadzenia debaty publicznej. Chodzi zresztą o kilka też innych kwestii.

Po pierwsze - zwrócenie uwagi na automatyczne komentarze w Sieci może podpowiedzieć obywatelom (w ramach przyspieszonej "edukacji medialnej"), by krytycznie podchodzili do materiałów publikowanych na forach internetowych ("myśleć samodzielnie"). Samo wskazanie procesu "sadzenia sztucznej trawy" zaskoczyło wielu ludzi, którzy nie byli świadomi, że tego typu mechanizmy w Sieci występują (wielu oczywiście nie było zaskoczonych, zwłaszcza, że znają te mechanizmy np. z komunikacji marketingowej, gdy ktoś reklamuje produkty lub usługi podszywając się w komentarzu pod kogoś publikującego "neutralne informacje").

Minął tydzień od wskazanie palcem faktu sadzenia sztucznej trawy i - chociaż każdy posiadający dostęp do Sieci mógłby sam przeanalizować dostępne w Sieci materiały - nie wiemy więcej na temat tego, kim jest autor puszczający "polityczny astroturfing". Nie wiemy też, jakie są jego "prawdziwe intencje".

Być może dlatego nie wiemy, ponieważ jest środek okresu wakacyjnego, w niektórych rejonach kraju termometry notują w cieniu ponad 36 stopni Celsjusza. Takie warunki nie sprzyjają walce z atrofią debaty publicznej, którą można dostrzec w Polsce nie tylko w wakacje. Jednym z warunków "rzetelnej debaty publicznej" jest zapewnienie realizacji zasad konsultacji publicznej.

Uruchomienie przez rząd debaty na temat "reformy systemu emerytalnego" (a przy okazji też problemów finansów publicznych) w wakacje jest - jak uważam - zagraniem mającym na celu ogranie obywateli. Posłowie zrobili sobie już wakacje, wielu dziennikarzy jest na urlopach, obywatele moczą nogi gdzieś, gdzie jest chłodniej. Idealny czas na to, by dyskutować o jednej z najważniejszych spraw dla systemu społeczno-gospodarczego w Polsce.

Wyobrażam sobie, że wszelkie koncepcje likwidowania przywilejów grup zawodowych w tych grupach zawodowych muszą powodować spory opór. Niektórzy, jak np. górnicy, potrafią nawet przyjechać pod ministerstwo z kilofami i odpalić race oraz syreny alarmowe. Tego typu reakcji rząd się trochę obawia. Ze względu na taki, a nie inny układ sił w Parlamencie - frakcja reprezentująca część rolników, która należy do koalicji rządzącej, nie zgodzi się na reformy ubezpieczeń społecznych tej grupy, bo przecież byłoby to dla niej politycznym samobójstwem. Dlatego - jak wiemy - rząd nie będzie chciał rozważać np. likwidacji KRUS. Przywileje emerytalne w służbach mundurowych również są znaczne. Żołnierze, policjanci etc. przechodzą na emeryturę znacznie wcześniej niż inni obywatele (sam mam kolegów emerytów, a studiowaliśmy razem). Sektor mundurowy otrzymuje też wyższe świadczenia. Dla mnie - nieuprzywilejowanego obywatela - oznacza to tyle, że pracuję nie na swoją przyszłość (w ramach nawet owej "solidarności pokoleniowej"), a na tych, którzy z przywilejów korzystają już teraz. Jeśli zaś chodzi o debatę i reformy - Rząd będzie raczej szukał pieniędzy tam, gdzie spodziewa się najmniejszego oporu, a wspomniana atropia debaty publicznej jest tu okolicznością wspierającą realizację ewentualnego planu.

Skoro zatem rząd postanowił sięgnąć do II filaru emerytalnego i nie myśli o zabieraniu przywilejów emerytalnych, to może warto wspierać rząd w tym względzie - tak mógłby sobie pomyśleć ktoś, kto nadal obawia się, że jednak debata publiczna zacznie koncentrować się na owych przywilejach.

To oczywiście robocza hipoteza.

Jakie zatem komentarze z danego IP można znaleźć w Sieci, gdy przesuniemy "obszar" poszukiwania nieco głębiej na osi czasu?

W styczniu br. ktoś posługujący się nickiem ~KK [89.77.61.*] publikuje komentarz:

Związki godzą się na reformę emerytalną ale pod dwoma warunkami:
1. Reforma będzie dotyczyć tylko pracowników nowoprzyjętych (tak jak to ma się w policji)
2. Dotyczyć będzie od inspektorów i nadsztygarów wzwyż. (Nie są codziennie na dole i prawnie nie muszą więc ciężko Ich zakwalifikować jako pracowników pracujących przy wydobyciu.)

Ponadto emeryt górniczy nie będzie mógł podjąć żadnej pracy pod rygorem zabrania emerytury.

Z tego samego - jak się wydaje - adresu IP swój komentarz w serwisie Bankier.pl opublikował w styczniu również użytkownik posługujący się pseudonimem ~Związkowiec i jest to komentarz identyczny w treści, jak ten, którzy przywołałem powyżej (również w innych serwisach, np. w Money.pl, pojawia się identyczny komentarz z identycznym podpisem).

Zresztą... Posłużmy się wyszukiwarką:

Zrzut ekranu z wynikami z serwisu Google - Związki godzą się na reformę emerytalną ale pod dwoma warunkami

Zrzut ekranu z wynikami wyszukiwania z serwisu Google: fraza "Związki godzą się na reformę emerytalną ale pod dwoma warunkami".

W lutym br komentator podpisujący się pseudonimem ~Nadsztygar [89.77.61.*] publikuje komentarz:

Zagórowski niech zajmie się niesprzedanym węglem zalegającym na zwałach, a nie emeryturami. Lekarze nie mają pojęcia o warunkach i pracy na dole bo tam nie pracują ,a niech lepiej zajmą się leczeniem bo jak widać po służbie zdrowia i to im nie wychodzi. Ponadto lekarze (orzecznicy ZUSu) pokazali już co potrafią, że ludzie bez rąk i nóg muszą się procesować o renty. To górnicy harują pod ziemią (nie lekarze czy Zagórowski) i ich przedstawiciele - Związkowcy (którzy też tam pracują lub pracowali) najlepiej wiedzą jak jest na dole. I im zostawmy wypowiadanie się w tych kwestiach.

Zresztą identyczny komentarz opublikował w serwisie Onet.pl ktoś podpisujący się pseudonimem Vectra...

IP komputera, z którego komentarze są siane, wskazuje na komputer gdzieś w Dąbrowie Górniczej (jak sygnalizowałem w tekście pt. Otrzymałem odpowiedź z KPRM na temat tego, z kim podpisała umowę na usługi strategicznego wsparcia komunikacyjnego - niezamaskowanym adresem IP dysponują obecnie serwisy, w których komentarze zostały opublikowane; ja takim pełnym rozwinięciem adresu IP nie dysponuję).

Czy zatem jest tak, że to przedstawiciel górniczych związków zawodowych jest odpowiedzialny za "sadzenie sztucznej trawy" w dyskusji o systemie emerytalnym w Rzeczypospolitej Polskiej?

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że ktoś sprytny zatroszczyłby się o to, by mylić trop, by zmieniać urządzenia, by zaciemniać intencje (np. przez korzystanie z palety potencjalnie różnych argumentów, wcielając się w postaci z różnych grup potencjalnych interesów, etc.). Może za chwilę pojawi się jakiś wątek argumentujący w interesie jeszcze innej grupy osób, lub konkretnej osoby.

I tu jest właśnie jedno z wyzwań społeczeństwa "informacyjnego". Jeśli nie wiadomo kto mówi - nie wiadomo też, co w istocie mówi. Dlatego tak ważne jest, by dyskusja o legislacji i systemie prawnym odbywała się w warunkach "równości broni" wszystkich potencjalnie zainteresowanych. Również górników. Ale ja wówczas, jako obywatel, chciałbym móc dowiedzieć się, kto i jakie argumenty wysuwa w publicznej debacie. A rząd (względnie inny gospodarz konsultacji) powinien ustosunkować się do wszystkich takich argumentów. W ramach zasady responsywności.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Serwisy dysponują adresami

Serwisy dysponują adresami IP - ale na jakiej podstawie miałyby te adresy udostępniać? Zdaje się, że to pytanie już zadałeś w poprzednim felietonie - ale jakby mimochodem - a przecież to teraz jest najważniejsze. Z jednej strony powinna być możliwość anonimowego czy pseudonimowego wypowiadania się w sprawach politycznych, a z drugiej jednak spamboty fałszują obraz i niszczą debatę publiczną na której nam tak zależy.

Dokładnie

VaGla's picture

Dokładnie to jest jeden z problemów, który widzę przy okazji tego sadzenia trawy. I wiąże się on z dyskusją o tzw. anonimowości i wolności słowa. Tu taki tekst jest z 2005 roku, patrzę sobie teraz na niego i myślę, że nadal aktualny: Rozważania o anonimowości i o przesyłaniu (niezamówionych) informacji.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

A już myślałem, że

A już myślałem, że 'zejść pod ziemię' odnosiło się do działań poza prawnych - że może trzeba poczekać aby jacyć anonymous gdzieś opublikowali, że te wpisy to robił xxx z xxx legitymujący się xxx.

Żródło dobre jak każde inne...

... o ile jest w stanie wykazać, że publikuje prawdziwe dane.

skąd wiadomo, że w Dąbrowie Górniczej?

xpert17's picture

IP komputera, z którego komentarze są siane wskazuje na komputer gdzieś w Dąbrowie Górniczej

to IP jest z zakresu dynamicznie przydzielanego dla użytkowników firmy UPC, a serwisy geolokalizujące - mnie przynajmniej pokazują, że to mogą być adresy z Jastrzębia Zdroju (albo z Wrocławia - tak pokazuje ip2location)

Jest kilka różnych IP

VaGla's picture

Jest kilka różnych IP, z których "sadzono trawę". Wiem, że tropy są sprawdzane przez dziennikarzy. Na przykład do Dąbrowy Górniczej trafili dziennikarze Newsweeka:
Reforma OFE: Czy rząd manipuluje w internecie opinią publiczną?

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Wspomniany w artykule adres

Wspomniany w artykule adres po prostu jest z Jastrzębiej Góry. O jakich więc innych adresach pisze Newsweek i skąd je ma?

Kilka uwag

1. Komentarze nie dodawane są przez automaty tylko manualnie. Nie ma jeszcze takich automatów które zrobiły by to "inteligentnie". Komentarze brane są za to jak najbardziej z właściwego "szablonu"
2. Komentarze w tym przypadku dodają nie tylko firmy specjalizujące się w tzw. marketingu internetowym ale głównie młodzieżowe struktury partii,rządu, organizacji itp.
3. W przypadku firm usługa ta - jeżeli nawet nie ma umowy o poufności - będzie zafakturowana w taki sposób,że nie będzie to "oczywistą oczywistością".
4. Tego typu praktyki dotyczą nie tylko rządu, partii politycznych ale przede wszystkim firm prywatnych - to one stworzyły tego typu proceder który jest od lat konsekwentnie ulepszany. Chodzi oczywiście o np. zachwalanie swoich produktów, hejtowanie i trolowanie konkurencji itp. praktyki
5.Tego typu akcje z Pana strony są godne pochwały - natomiast podejrzewam ,że w ten sposób nic Pan nie znajdzie. Jedyne co się da ustalić to zbieżność IP - to ,że ktoś zamieszczał posty np. z IP jakiegoś ministerstwa czy podobnej rządowej lokalizacji(w co wątpię).

Pozdrawiam

Ex

Ad 1. Takie automaty jak

Ad 1. Takie automaty jak najbardziej są - wystarczy przejrzeć odpowiednie aukcje w serwisie Ebay, co prawda nie są profilowane tematycznie, jednak z łatwością można ustawić automat do zamieszczania komentarzy w artykułach na określone frazy...

Oczywista oczywistość.

Ale nie da się w fakturze pominąć kupującego i sprzedającego. Jak uczy przykład PRISM, metadata wystarczą - "się poszuka" sprzedającego, popatrzy, co robi i dla kogo, i śmiem twierdzić da się z tego wyciągnąć całkiem porządne wnioski.

A co jeśli?

Andy Lange's picture

A co jeśli to robił metodą copy/paste jakiś zwykły obywatel, który chciał po prostu poinformować jak najwięcej osób o swoim punkcie widzenia, pomyśle?

Może górnik, może ktoś z młodzieżówki PO, albo zupełnie nie mający w tej sprawie swojego interesu hobbysta?

Czy wtedy zostanie namierzony i udostępnione zostaną publicznie jego dane, żeby wiedzieć "co mówił", bo bez tego "kto", bez tego "kto", nie można (podobno) wszystkiego zrozumieć?

Państwo ma to kontrolować? Każdą naszą wypowiedź?

Czy teoria komunikacji daje nam odpowiedź na pytanie: jak się ma takie "sadzenie trawy" do manipulacji medialnych, pod względem skuteczności?

Z tą debatą publiczną, to...

Akurat ostatnio przeglądałem serwis "W Sieci Opinii" który się procesuje z tygodnikiem "w Sieci" (bo niedawno był zwrot akcji w tej sprawie) i przypadkiem natrafiłem coś, co bardzo pasuje jako komentarz w sprawie autentyczności debaty publicznej. Dwa cytaty - z Jerzego Buzka i Jana Klaudiusza Junckera.

"Decyzje już zostały podjęte", czyli jak się robi politykę w Unii http://wsieci.rp.pl/artykul/1009650.html

A moze....

Chce się Pan wpisać w nichlubną praktykę domagania się cenzury jaką usiłował rozpętać p. R.Sikorski kidy się okazało że komentarze na jego temat są antysemickie w treści? Antysemityzm i chamstwo to poważny problem ale likwidacja prawa do anonimowości i państwo inwigilujące obywatyli - jak to ma miejsce w ulubinym kraju pana ministra - nie jest chyba czymś o czym marzą cywilizowani ludzie....

Raczej nie

VaGla's picture

Raczej nie mam takich pomysłów. Moje pomysły koncentrują się na tym, by uwagi zgłaszane w toku prac legislacyjnych oraz tych, które dotyczą generalnie decyzji na temat systemu prawnego, były publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej (względnie w systemie konsultacji online) i by było wiadomo, na jakiej podstawie rząd podejmuje decyzje (w szczególności w oparciu o napisane przez kogo ekspertyzy, opinie i stanowiska).

Czy uspokoiłem Pana?

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Mój komentarz był podyktowany przekorą

Wydaje mi się że rozumiem cele jakie Panu przyświecają. Wszakże tradycją dyskusji publicznej w Polsce jest postulowanie skrajności. Jesteśmy jak żaden naród nastawieni na efekty typu "wszystko albo nic".
Pomysł by władza kontaktowała sie z społeczeństwem w jasny, określony sposób, jednym kanałem jest bardzo chwalebny. I celowi temu chętnie przyklasnę.
Z drugiej strony anonimowość, dopóki będzie obecna w debacie publicznej, będzie umożliwiała działania pijarowe wpływające w nieuczciwy sposób na opinie publiczna. Jej brak - będzie fundamentalną oznaką państwa totalitarnego (państwo totalitarne nie musi mieć celów "geopolitycznych" rodem z XX wieku, jak walka o zwycięstwo rewolucji. W chwili obecnej inwigilacja obywateli w USA, umożliwia realizację celu ekonomicznego - można posłać do więzień kolejne tysiące obywateli budując koniunkturę dla prywatnego więziennictwa. USA mają największa ilość więźniów w cywilizowanym świecie - i jest to istotny element ekonomii prywatnego sektora więziennego. Rozwój technik inwigilacji może być istotnym napędem dla sektora technologicznego - stymulując rozwój techniki, jak dawniej loty kosmiczne.)

Jednak między scyllą pełnej anonimowości, a harybdą pełnej inwigilacji i personalizacji, istnieje ziemia normalności - system publiczny gwarantujący wolność słowa i walczący z bezprawiem. Aby go zrealizować (w niepełnym stopniu, częściowo, nieidealnie, jak wszystko w tym życiu) potrzebne jest silne państwo. Bowiem słabe państwo wcale nie gwarantuje swobód. Patrząc na sprawy z innego punktu widzenia, należy sobie zdać sprawę, że obecnie nie walczymy już z opresyjnymi mechanizmami doby polaryzacji komuna-nato. Obecnie wyzwaniem jest jak zapewnić swobody obywatelskie w państwie którym rządzą siły polityczne wchodzące w alianse z korporacjami "zbyt dużymi by upaść". Każde działanie rządu obliczone jest obecnie bardziej jako realizacja prywatnych interesów niż działanie w interesie wspólnym. Nawet kiedy państwo buduje Orliki, wiadomo że celem nie jest podniesienie poziomu kultury fizycznej a dostęp dla podmiotów prywatnych do pewnej puli wspólnych pieniędzy. Optyka działacza publicznego powinna brać pod uwagę te uwarunkowania - czasami gracze dyskursu publicznego popierają lub sabotują czyjeś działania bez związku z deklarowanymi celami tych działań - a wyłącznie w związku z ich ekonomicznymi (całkowicie niezależnymi od deklarowanego celu!) skutkami.

Mamy długa tradycję podążania w przeciwnym kierunku niz reszta świata. Kiedy zachód walczył z absolutyzmem - w dobie Oświecenia - problemem kraju który doprowadził do rozbiorów - była anarchia i słaba władza centralna. W Polsce przyjęło się uważać że słabe państwo jest lepsze niż silne - taka jest spuścizna powojennych realiów. Na dzisiejsze czasy - tradycyjnie zresztą do naszych Polskich relacji do kultury politycznej zachodu - problemem jest słabość państwa i demokracji w zestawieniu z siłami czysto ekonomicznymi - a nie jego zbytnia siła.

Co nie zmienia faktów, że rozbudowanie biurokracji, olbrzymie marnotrawstwo funduszy, niejasność organizacyjna, niejasna struktura wydatków i ukrywanie informacji - może działać przeciw silnemu państwu, bo silne państwo to nie państwo z olbrzymią biurokracją - ale państwo sprawne i praworządne.

BTW. czy widział Pan tego newsa z 2012 roku? Jak mało uwagi poświeciły mu media...
http://www.studium.uw.edu.pl/?post/14211
Cytat: "Zgodnie z przepisami przyjętymi przez centroprawicową koalicję, umowa zawarta przez jednostkę budżetową nabiera mocy dopiero po opublikowaniu jej w Internecie."

umknęło mi w ostatnim komentarzu więc uzupoełniam

Proszę zauważyć jak bardzo charakterystyczne dla ACTA było domaganie się przez podmioty prywatne wzrostu ingerencji państwa w życie obywateli. Biorąc pod uwagę optykę zeszłowieczną, podmioty prywatne domagały się budowy silnego państwa opresyjnego. Paradoks? Nie. W XXI wieku silne państwo to państwo któremu uda sie zapewnić niezależność od podmiotów prywatnych, tak by realizować szeroką misję społeczną.

No i właśnie uzyskanie

krzyszp's picture

No i właśnie uzyskanie niezależności państwa od podmiotów prywatnych służą pytania p. Waglowskiego. Wszak ujawnienie informacji o powiązaniach urzędów z biznesem (a umowa handlowa jest powiązaniem), powoduje utrudnienie wyprowadzania środków budżetowych... Jest to jedno z wielu narzędzi, jakie powinny być wykorzystane przez ludzi chcących silnego, niezależnego państwa.
--
Pozdrawiam,
krzyszp

obawiam sie, ze ta misja

obawiam sie, ze ta misja spoleczna jest roznie rozumiana przez wszystkie ugrupowania (te w parlamencie i poza nim): od tzw. "globalnej wioski" do tzw. "zamordyzmu"

Do tej pory nie padło takie

Do tej pory nie padło takie pojęcie, więc może podam ciekawe hasło: Persona Management Software, jest to oprogramowanie, które wspomaga ręczne "sadzenie trawy". P pozwala jednemu agentowi zarządzać wieloma spójnymi profilami, w tym np. zapamiętywać czy dana fikcyjna osoba za którą agent się wypowiada w danej chwili jest gospodynią domową, czy managerem niższego szczebla.

Może ciekawe byłoby zadanie KPRM pytania: "Czy w KPRM, lub podmiotach które wykonywały zlecenia na jej rzecz wykorzystywano oprogramowanie typu: "Persona Management Software".

Wrzucam linka do Google.

niestety

Niestety taka forma pytania jest bezsensowna. Po pierwsze to nie KPRM, a jakiś wykonawca, może używać PMS. Po drugie użycie PMS przez wykonawcę prawie na pewno jest przedmiotem tajemnicy handlowej, zwłaszcza że jest to łamanie prawa np. warunków umowy z facebookiem, G+ itp. Po trzecie termin PMS nie ma charakteru ścisłej definicji. Jakakolwiek organizacja z łatwością może wyprzeć się używania technologii USB. Używają USB 2.0 i 3.0.

Jeżeli chodzi o adres

Jeżeli chodzi o adres 89.77.61.* to może być to IP z zakresu 0 do 255 i każdy z tych 256 adresów jest rozwiązywany jako 'dynamic' chello - jak ktoś już wspomniał jest to aktualnie adres ISP UPC, które przejęło chello. Słowo 'dynamic' ewidentnie wskazuje na osobę prywatną, która ma wykupiony internet w UPC, bo usługi biznesowe są pod innymi zakresami. Także można co najwyżej dotrzeć jakoś do osoby prywatnej i ewentualnie szukać dalej.

A Ty co sądzisz o Flota Świnoujście?

VaGla's picture

Bo ja generalnie myślę, że rzeczywiście, gdy nie patrzę, to w kuluarach się pewnie da nasłuchać o mnie tego lub owego. A nawet, co bardziej uczciwi, to mogą mi w twarz powiedzieć. Zatem jest OK. Co sądzisz o: Flota Świnoujście?, no i Wikia :)

Zrzut ekranu Zapytaj Onet na temat Flota Świnoujście: ja mam inne zdanie na temat Waglowskiego i bynajmniej nie jest to zdanie pochlebne. Czasem wystarczy posłuchać co w kuluarach się o nim mówi, a czasem poczytać co pisze on sam.

Odpowiedziano: 2013-08-08 00:23:25
ja mam inne zdanie na temat Waglowskiego i bynajmniej nie jest to zdanie pochlebne. Czasem wystarczy posłuchać co w kuluarach się o nim mówi, a czasem poczytać co pisze on sam. Oczywiście nie twierdze, że nie ma racji, po prostu moje nastawienie do tego człowieka jest zgoła inne.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Nie wiem co wyjdzie z tej

Nie wiem co wyjdzie z tej Pana detyktywistycznej roboty ws. komentarzy. Osobiscie nie przywiazuje uwagi do komentarzy na portalach typu Onet lub WP i podobnych. Raczej jestem z pokolenia IRCa, e-maila, grup dyskusyjnych i tematycznych for dyskusyjnych. Ale ten komentarz z Wikii to na Pana miejscu bym wysledzil. Kto wie, moze za "Generalnie kocham go." kryje sie sympatyczna nieduza brunetka z duzymi oczami? ;)

To już

VaGla's picture

To już jest po pewnej mojej interwencji w ten komentarz :) To jest Wiki, więc pozwoliłem sobie na jego zedytowanie (tam na tym Wiki można zobaczyć wersje wcześniejszą, identyczną, jak pod Flota Świnoujście). Skoro twórca tego wiki przygotowuje sobie komentarze na różne okazje gotowe do wklejenia, to może nie zauważy tej delikatnej modyfikacji :) Pozdrowienia dla Niutona.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Moze niedlugo doczekamy sie

Moze niedlugo doczekamy sie wersji:

"OFE jest zle. Nie lubie Buzka i Balcerowicza. A Waglowskiego generalnie kocham."

Obydwu panom na B bedzie smutno ;)

Ja, w każdym razie,

VaGla's picture

Ja, w każdym razie, publikuję komentarze pod własną tożsamością.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Chodzilo mi o tego Niutona

Chodzilo mi o tego Niutona czy innego "copy-pastora" ;)

Na tej stronie piratow sa

Na tej stronie piratow sa jakies reklamowe posty. Ten ktos uzywa Pana nazwiska do pozycjonowania swojej strony.

partiapiratow.org.pl jest

partiapiratow.org.pl jest niestety zajęta przez squatterów - prawdziwa strona Polskiej Partii Piratów to http://polskapartiapiratow.pl/

wiem gdzie jest prawdziwa

wiem gdzie jest prawdziwa PP, nie posadzalbym prawdziwych Piratow o takie niecne zagrywki ;) (usmiech dodalem na koncu jako dowod sympatii, nie szyderstwa)

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>