Z frontu walki o publikację wykazów umów w rządowych BIPach

Jak do tej pory, po złożeniu wniosków o dostęp do informacji publicznej przez obywateli, a kierowane do poszczególnych ministerstw, wykazy umów udostępniły: Ministerstwo Edukacji Narodowej (udostępniono arkusz kalkulacyjny), Ministerstwo Obrony Narodowej (arkusz), Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (arkusz), Ministerstwo Środowiska (arkusz), Ministerstwo Sportu i Turystyki (niekompletny, zanonimizowany wykaz w postaci skanu kartek w kontenerku PDF), Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej (arkusz). Ciekawe, że Ministerstwo Finansów uważa, że taki wykaz nie jest informacją publiczną. Z nowości warto odnotować, że uzyskałem deklarację Ministra Obrony Narodowej, że minister ów podziela pogląd o konieczności publikowania takiego wykazu w BIP i w MON rozpoczęły się prace nad realizacją takiej publikacji. Temat wykazu podchwytywany jest przez dziennikarzy, co powoduje interesujące sytuacje. Tak było w przypadku notatki "Faktu", do której sprostowanie z Ministerstwa otrzymałem ja. Korzystając z okazji zapytałem MŚ o udostępniony wcześniej wykaz i z tego również wynikły nowe historie.

O działaniach podjętych w celu sprawienia, by poszczególne ministerstwa (ale też i KPRM, Kancelaria Prezydenta, Kancelaria Sejmu, Senatu, NIK, itp) rozpoczęły publikowanie w Biuletynie Informacji Publicznej - urzędowym publikatorze teleinformatycznym - wykazy zawieranych przez siebie umów (zarówno z osobami prawnymi, ale też i z osobami fizycznymi) można przeczytać w tekstach Siedem sztuk dywanów oraz pełnienie funkcji biegłego w procesie społecznego tworzenia wykazu umów zawieranych przez rząd oraz Odpowiedź z KPRM na wniosek dot. tajemnic przedsiębiorstw; Postulat stworzenia publicznie dostępnych wykazów umów z rządem. Od czasu tych tekstów coraz więcej osób angażuje się w pytanie ministrów o wykazy. We wstępie zasygnalizowałem, które ministerstwa już były uprzejme udostępnić wnioskującym obywatelom takie wykazy.

Korzystając z nadarzających się okazji usiłuję wypytywać ministrów o to, czy planują udostępnianie takich wykazów w sposób bezwnioskowy. Chodzi o to, by obywatele w dowolnym momencie mogli zapoznać się w BIP z aktualnymi (i archiwalnymi), ale też wiarygodnymi (co gwarantować powinna infrastruktura państwa) wykazami zawieranych umów. Okazuje się, że udaje się czasem uzyskać deklaracje. Oto zapytałem ministra Tomasza Siemoniaka z MON, czy mogę liczyć na to, że MON opublikuje swój wykaz umów w swoim BIP i będzie potem dbał o jego aktualność. Minister odpowiedział, że "jest za" oraz że poprosił prawników, żeby zajęli się sprawą. Cóż. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to deklaracja polityka i do tego złożona na Twitterze, ale od czegoś trzeba zacząć.

Screenshot konwersacji z ministrem Siemoniakiem, prowadzonej za pośrednictwem serwisu Twitter
Screenshot fragmentu konwersacji z ministrem Tomaszem Siemoniakiem, prowadzonej za pośrednictwem serwisu Twitter.

To było o MON. Natomiast kilka dni później odnotowałem, też na Twitterze, że Ministerstwo Środowiska udostępniło wykaz zawartych przez siebie umów. Są tam różne, ciekawe pozycje. Zsumowanie wartości umów daje kwotę 531 mln PLN (dotyczy to umów, które obowiązują w 2013 roku - tych zawartych wcześniej, ale obowiązujących oraz tych, które zawarto już w tym roku). Za same usługi pocztowe Ministerstwo Środowiska zapłaciło w tym roku już blisko 260 tysięcy złotych. Warto oszczędzać. Warto oszczędzać, zatem niemal 21 milionów złotych wydano na "Opracowanie i produkcję spotów reklamowych przeznaczonych do emisji w telewizji, zakup czasu antenowego w telewizji w celu realizacji przedsięwzięcia pod nazwą "Ogólnopolska kampania edukacyjna nt. oszczędzania energii w gospodarstwach domowych - kampania telewizyjna"", a dodatkowo potem zawarto jeszcze jedną umowę na to samo, tylko na kwotę 7,5 miliona...

Odnotowałem wykaz Ministerstwa Środowiska na Twitterze, a w zeszłym tygodniu otrzymałem z Ministerstwa Środowiska mail o tytule WYJAŚNIENIE do artykułu "Urzędnicy szastają kartami". Przeczytałem w nim:

[W] nawiązaniu do artykułu pt. „Urzędnicy szastają kartami” opublikowanego 15 października 2013 r. w dzienniku "Fakt", przesyłamy wyjaśnienie i prostujemy nieprawdziwe informacje.
Nieprawdą jest, że pracownicy Ministerstwa Środowiska wydali w tym roku 261 tysięcy złotych płacąc kartami kredytowymi. Podana w artykule kwota jest wyższa o prawie 200 tysięcy złotych. W 2013 roku wydatkowano do tej pory 68 864,96 zł za pomocą kart płatniczych. Płatności dotyczyły zaopatrzenia, biletów PKP, usług gastronomicznych i hotelowych.

Wyjaśnienie dotyczy artykułu pt. „Urzędnicy szastają kartami” (w zał.).

Urzędnicy szastają kartami? Publikacja w Fakcie? O co też może chodzić i jaki ja mam z tym związek?

zrzut ekranu z mailem z Ministerstwa Środowiska

Zrzut ekranu z mailem z Ministerstwa Środowiska oraz notatką "Faktu". Okazało się, że powołując się na moje nazwisko "Fakt" opublikował notatkę, w której napisał, że urzędnicy MŚ mają "lekką rękę do płacenia kartami". Miałem rzekomo ujawnić wydatki ministerstwa.

Odpisałem ministerstwu, że jestem zadziwiony, ponieważ nie miałam z publikacją w Fakcie nic wspólnego. Prawdopodobnie - mogę jedynie spekulować - jest to wynikiem dostrzeżenia przez twórcę notatki prasowej umieszczonego przeze mnie na Twitterze linku do materiału (zresztą materiału opublikowanego przez kogoś innego - ukłony dla Adama Dobrawego). Bo na Twitterze linkowałem do tekstu Ministerstwo Środowiska z jawnością. Tam też znajdziecie Państwo kilka pozycji z wydobytego z Ministerstwa Środowiska wykazu umów. Tam też odnotowano pozycje dotyczące kart płatniczych. Dziennikarz najpewniej sięgnął do tej notatki Adama, ale nie sięgnął do źródła, którym jest sam wykaz umów.

Ponieważ w notatce "Faktu" pojawiło się moje nazwisko, to tak też zaczęła się moja korespondencja z Ministerstwem Środowiska. Na początku zapytałem, czy - wzorem Ministra Obrony Narodowej - również resort Środowiska zechce podjąć działania w celu publikowania wykazów umów w BIP? Ponieważ wyjaśnienie/sprostowanie otrzymałem z komórki odpowiedzialnej za kontakt z mediami, to zapytałem również o kilka rzeczy związanych właśnie z takim medialnym kontaktem.

Oto pytania i odpowiedzi:

Czy dziennikarz "Faktu" się kontaktował z ministerstwem przed publikacją swojej notatki?

"Fakt" nie kontaktował się z nami przed publikacją testu.

Jak wiele materiałów prasowych o Ministerstwie Środowiska pojawia się w prasie powiedzmy w skali miesiąca?

Zależy od tego, ile 'naszych' tematów jest przedmiotem debaty publicznej - od kilkunastu do kilkudziesięciu dziennie.

Czy to pracochłonne zajęcie? Jak wiele osób w ramach takiego monitoringu w MŚ działa?

Monitoring prowadzi zewnętrzna firma, dodatkowo codziennie 1 osoba w MŚ ma dyżur i zajmuje się dystrybucją do zainteresowanych odpowiednich materiałów, a także uzupełnianiem (jeżeli jakiś temat jest szczególnie 'gorący' w Internecie).

W wykazie umów widzę, że MŚ współpracuje z Instytutem Monitorowania Mediów Sp. z o.o. (nr umowy 1/BM/12; 51364,8 PLN za 2013 r.). Na czym polega ta współpraca, kto otrzymuje materiały z Instytutu, jak to wygląda w praktyce ministerialnej?

Współpraca z IMM Sp. z o.o. polega na monitorowaniu wybranych mediów (gazety ogólnopolskie, regionalne, czasopisma/ tygodniki, portale internetowe) pod kątem określonych słów kluczowych. Umowa została zawarta na kwotę 25682,40 zł brutto i obowiązuje do 31 grudnia 2013 r. Osoba z ministerstwa, dyżurująca konkretnego dnia, ma dostęp do platformy, na której znajdują się wyszukane po hasłach artykuły. Jej zadaniem jest wyselekcjonowanie najważniejszych i przesłanie ich do wszystkich pracowników ministerstwa tuż po godz. 8 rano, a następnie ok. 9:30.

Czy mógłbym się dowiedzieć, jakie słowa kluczowe MŚ uznało za istotne do monitorowania? W odpowiedzi na to pytanie otrzymałem załącznik do umowy, czemu będę chciał poświęcić jeszcze chwilę na końcu tej notatki. Skąd wiedziałem o monitoringu? Oczywiście z wykazu umów ministerstwa.

Jak wspomniałem wyżej - zapytałem oczywiście też o sam wykaz umów, a zapytałem następującymi słowami:

Minister Tomasz Siemoniak (Minister Obrony Narodowej) zadeklarował, że już zlecił prawnikom działanie zmierzające do stałego publikowania w BIP wykazu umów ministerialnych. Myślę, że to będzie dość uciążliwe, gdy kolejni obywatele będą składali do Ministerstwa Środowiska wnioski o dostęp do informacji publicznej, której przedmiotem będą takie wykazy (sam mam zamiar złożyć niebawem do Państwa kolejny wniosek, w wyniku którego otrzymam od Państwa wykaz bardziej aktualny, niż ten, który uzyskał przede mną inny obywatel). Publikacja aktualnego (i archiwalnego) wykazu w BIP oszczędziłaby pracy w MŚ i byłaby wiarygodnym powszechnie źródłem informacji o działaniach ministerstwa. Czy Minister Środowiska również rozważa takie działania, jak zadeklarował Minister Obrony Narodowej?

Otóż i odpowiedź:

Ministerstwo Środowiska pracuje nad udostępnieniem w BIP wykazu umów. Obecnie jesteśmy na etapie wewnętrznych ustaleń dot. technicznych możliwości generowania wykazu i przekazywania go na stronie internetowej biuletynu. Sprawa powinna zostać rozstrzygnięta niebawem, mamy nadzieję, że okresowe zamieszczanie dokumentów rozpocznie się na początku 2014 roku.

Ale to nie koniec. Przeglądając wykaz umów znalazłem tam kilka interesujących pozycji. W szczególności zaintrygowały mnie takie pozycje, z których wynikało, że wartość zawartej przez ministerstwo umowy to zero złotych. Oto przykłady przedmiotów umów (nie podaję nazwisk, bo to tu teraz nie jest najistotniejsze):

  • Dostawa dwóch licencji programu Archsys wraz z usługami instalacji aplikacji na komputerach zamawiającego - Usługi Informatyczne "KOM-PRO"
  • ocena wniosków o dofinansowanie - osoba fiznyczna
  • Zakup druków "Voucher" - Zrzeszenie Transportu Prywatnego m.st. Warszawy
  • Koreferat - osoba fizyczna
  • Wykonywanie stałej obsługi i konserwacji sieci telefonicznej - jednoosobowa działalność gospodarcza
  • Usługa polegająca na wspieraniu użtkowników lokalnej sieci komputerowej.- IT CULTURE SP. Z O.O. SP. KOMANDYTOWO AKCYJNA
  • Dostarczenie urządzeń wielofunkcyjnych, dokumentacji, wdrożenie systemu, serwis - TOSHIBA TEC POLAND SA

Dostarczanie urządzeń wielofunkcyjnych za zero złotych? Czy Toshiba mogłaby też i mnie za zero złotych dostarczyć trochę sprzętu? Hmm...

Fragment wykazu MŚ z kwotą zero złotych za dostarczanie urządzeń wielofunkcyjnych
Fragment wykazu MŚ z kwotą zero złotych za dostarczanie urządzeń wielofunkcyjnych

No, po prostu musiałem o to zapytać. I zapytałem. A oto odpowiedź, którą otrzymałem na zadane pytanie:

Szanowny Panie,
wartości zero złotych, które zostały przekazane w pierwszej wersji rejestru umów zostały zaprezentowane błędnie. 16 października został wygenerowany rejestr w wersji prawidłowej i przekazany raz jeszcze osobie, która składała wniosek o udostępnienie informacji publicznej.

Zatem pytanie o szczegóły doprowadziło do tego, że obywatel, który wcześniej składał swój wniosek i dostał odpowiedź, dostał też drugi raz wnioskowany wykaz, tylko z poprawnymi danymi. Wcześniejsze dane były nieprawdziwe. Owszem, wiem, że w tekstach i komentarzach często zwracam uwagę na zasadę zaufania obywatela do państwa. Mamy tu przykład sytuacji, w której obywatel został wprowadzony w błąd i dopiero dopytywanie się doprowadziło do poprawienia informacji (swoją drogą poprosiłem od razu, bym ja również otrzymał kopię poprawionego wykazu i otrzymałem ją po 5 minutach). Widać zatem, że nie tylko pośrednik może kogoś wprowadzić w błąd, ale w błąd może wprowadzić również samo źródło. Co w takiej sytuacji? Jak powinna się kształtować odpowiedzialność za nieprawidłowo udostępnioną informację publiczną? To pytanie na razie zostawię bez odpowiedzi, ale zawieszam je do dalszej dyskusji.

Już samo pokazywanie w Sieci różnych elementów (fragmentów) wykazów umów, które otrzymujemy z ministerstw, sprowokowało interesującą dyskusję na temat zasad tworzenia takich wykazów. Oto niektóre komentarze z dyskusji na Facebooku:

[R]rozumiem, że to dane o wartości umów a nie wykonanie wydatków tak? Zastanawiają mnie jednak te wydatki na karty. Ja to rozpatruję jako księgowa i nie koniecznie rozumiem taką umowę. Z chęcią bym zobaczyła pod to rb-28 a najlepiej wyciąg z kont księgowych wykonania wg. paragrafów.
(...)
Według mnie powinna być jeszcze informacja jaki to wydatek zgodnie z klasyfikacją budżetową. No i to że ktoś zawarł umowę na 200 tys nie znaczy, że je wydatkuje w pełni to zależy od treści umowy - bo. np. ja mam umowy na wykonywanie kontroli przez ekspertów i umowa zawarta jest z opcja np. 10 do 20 kontroli - i teoretycznie wartość umowy jest: kwota za jedna kontrolę razy max liczba kontroli. A najczęściej jest tak, że kontroli wykonują min.
(...)
Gdyby instytucje te były przygotowane do przechowywania dokumentów w postaci elektronicznej problem byłby o wiele mniejszy. Wystarczyło by przechowywać w repozytorium dokumenty finansowo księgowe i to gwarantowało by całkowitą przejrzystość i jawność wydatków publicznych.
(...)

Udostępnienie wykazów umów w BIP może otworzyć nowy rozdział kontroli społecznej w zakresie wydatków państwa.

Ale nie wszystkim się udaje wydobywać już wydobyte wykazy. Oto dziennikarz, któremu zasugerowałem, by o wykaz z MEN pisał bezpośrednio do źródła (czyli do ministerstwa), przesłał mi zwrotnie list, w którym sygnalizuje: "zobacz co mi wysłali gdy poprosiłem ich o rejestr umów z 2013 r. :)". I rzeczywiście. W załączeniu materiał, ale nie taki wykaz w arkuszu kalkulacyjnym, jaki wcześniej wydobył z ministerstwa inny obywatel, tylko zeskanowany wydruk ubrany w kontenerek PDF, a do tego pozbawiony wielu kolumn zestawienia elektronicznego (na przykład brakuje informacji o kontrahentach, które wcześniej wszak już zostały wydobyte w trybie wnioskowym):

Fragment PDF-a, który na swój wniosek otrzymał dziennikarz

Fragment PDF-a, który na swój wniosek otrzymał dziennikarz znanego, ogólnopolskiego wydawnictwa. Po otrzymaniu takiego zestawienia dziennikarz jednak się nie poddaje. Napisał mi o swoim drugim podejściu: "Tym razem poprosiłem o wykaz, z podaniem przedmiotu, wartości oraz wykonawcy umowy. Zobaczymy co wymyślą tym razem, bo na bank coś zrobią".

A, jak wspomniałem na wstępie, coraz więcej mamy tych wykazów umów. Z takiego wykazu, który udostępniło Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, wynika, że w okresie styczeń-sierpień MPiPS zawarło umowy zlecenia/o dzieło z os. fizycznymi na łączną kwotę 1 460 063,01 PLN. W tym wykazie interesująco wygląda umowa z osobą fizyczną o przedmiocie "Współpraca z departamentami w zakresie prac związanych z pakietem ustaw, mających na celu ułatwianie godzenia opieki na dziećmi z pracą zawodową" - 17 500,00 PLN. "Przygotowanie 20 projektów administracyjnych" - 3 000,00. To element dyskusji o outsourcingu takich działań, które - jak przypuszczam - powinni wykonywać sami urzędnicy. Z takiego wykazu można dowiedzieć się też, że ministerstwa zawierają umowy dotyczące ekspertyz, na przykład takich, które dotyczą zgodności projektowanych przepisów z konstytucją. A ileż było zachodu, by wydobyć ekspertyzy z Kancelarii Prezydenta, gdy poprzednim razem "reformowano OFE"? Prawda, że to fajne dane? Kilka słów o wykazie z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej można przeczytać w tekście MPiPS z jawnością, który opublikował wspomniany wyżej Adam Dobrawy.

Wiele jest jeszcze do zrobienia. Oto Ministerstwo Sportu i Turystyki postanowiło się droczyć z obywatelami i na skierowany do siebie wniosek odpowiedziało udostępniając wykaz umów w PDF-ie (skan), w którym dokonano anonimizacji kontrahentów oraz fragmentów przedmiotów umów (nie wydało przy tym decyzji administracyjnej związanej z ograniczeniem prawa obywatela do informacji publicznej!):

Wykaz umów z Ministerstwa Sportu i Turystyki - zanonimizowany skan włożony do pliku PDF

Wykaz umów z Ministerstwa Sportu i Turystyki - zanonimizowany skan włożony do pliku PDF. Czy obywatele nie mają prawa się dowiedzieć, kto zawarł z ministrem Sportu i Turystyki umowę na "na opinię i doradztwo przy przygotowaniu projektu rozporządzenia o uprawianiu turystyki wodnej"? Czy nie obywatel nie ma prawa wiedzieć, kto zawarł z ministrem umowę na 16 tys złotych, której przedmiotem jest "wykonanie praw doradczych zw. z wsparciem przy realizacji zadań ministra właściwego ds turystyki"?

Inne wykazy przychodzą do obywateli w sposób niezanonimizowany, bo przecież Sąd Najwyższy 8 listopada 2012 r., oddalając skargę kasacyjną warszawskiego Ratusza (sygn. akt I CSK 190/12), stwierdził:

Trudno byłoby w tej sytuacji bronić poglądu, że udostępnienie imion i nazwisk osób w rozważanej sytuacji stanowiłoby ograniczenie w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw tych osób (art. 31 ust. 3 i art. 61 ust. 3 Konstytucji RP). W konsekwencji należy zatem przyjąć, że ujawnienie imion i nazwisk osób zawierających umowy cywilnoprawne z jednostką samorządu terytorialnego nie narusza prawa do prywatności tych osób, o którym mowa w art. 5 ust. 2 u.d.i.p.

Już kilka ministerstw udostępniło wykazy w formie arkuszy kalkulacyjnych (jak widać - da się to zrobić). Niektóre ministerstwa (pod wpływem delikatnej presji, przyznaję) rozważają już publikowanie wykazów w BIP. Tym bardziej zasmuca i niepokoi, że na wniosek skierowany do Ministra Finansów, a który dotyczył właśnie udostępnienia wykazu umów, Ministerstwo Finansów było uprzejme odpowiedzieć, że taki wykaz w MF to nie jest informacja publiczna. Tego tak zostawić nie można.

Na zakończenie wypada wrócić do moich pytań kierowanych do Ministerstwa Środowiska w sprawie monitoringu mediów. Już wyżej sygnalizowałem, że z udostępnionego wykazu umów dowiedziałem się, że MŚ zawarło umowę na taki monitoring. Zapytałem zatem Ministerstwo Środowiska o słowa kluczowe wykorzystywane przez to ministerstwo w monitoringu i otrzymałem Załącznik do umowy, w którym znajduje się 5 stron haseł uruchamiających proces. Jeśli zatem będziecie Państwo chcieli, by ministerstwo przeczytało wasz artykuł, to możecie użyć takich wytrychów, jak np. biomasa, zalesianie, geotermia, wiatraki... W sumie, tak sobie pomyślałem, można by zrobić zestawienie haseł, na które wyczulony jest rząd. Bo przecież inne ministerstwa też zlecają monitoring mediów i też muszą konstruować listy tego typu haseł.

Jeśli chodzi o trzeci sektor, to Ministerstwo Środowiska monitoruje to, co napisano na temat następujących organizacji:

  • Międzynarodowa Organizacja Dna Morza,
  • Polski Związek Łowiecki, PZŁ,
  • Liga Ochrony Przyrody, LOP,
  • Greenpeace,
  • World Wildlife Fund, WWF.

Ministerstwo przysłało informacje, o którą poprosiłem nawet nie składając formalnego wniosku o dostęp do informacji publicznej, tylko uprzejmie pytając mailem osobę odpowiedzialną za kontakt z mediami. Można? Można.

Czy to nie ciekawe, by dowiedzieć się, które ministerstwa monitorują działania których organizacji pozarządowych? Aby się tego dowiedzieć, trzeba - jak uważam - najpierw poprosić uprzejmie o wykaz umów, znaleźć w nim umowy dot. monitoringu mediów, a następnie poprosić o treść tych umów z załącznikami. W uzyskanym wykazie słów kluczowych znaleźć nazwy organizacji pozarządowych, których aktywność jest dla poszczególnych ministerstw interesująca. Powodzenia.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Już po powyższej publikacji

VaGla's picture

Już po powyższej publikacji wysłałem do MŚ kolejne pytania. Chodzi o to, że w przesłanym, poprawionym wykazie umów Ministerstwa Środowiska, istotnie Instytut Monitorowania Mediów Sp. z o.o. ma otrzymać 25 682,40 pln za 2013 rok. Zapytałem zatem, skąd w poprzedniej, "błędnie wygenerowanej" - jak mi napisano - wersji wykazu była kwota 51364,8 PLN za 2013 rok? Innymi słowy - czy Ministerstwo dowiedziało się na czym polegała istota owego "błędu", kto popełnił ów błąd, dlaczego go popełnił i skąd obywatel ma mieć pewność, że ta druga wersja wykazu umów jest prawidłowa? Jak otrzymam odpowiedź - podzielę się z nią z czytelnikami.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Śledzę tę historię z

Śledzę tę historię z zapartym tchem, ale prawdę mówiąc cały czas czuję, że to jest walka z wiatrakami. Ja już się pogodziłem z tym, że poniosłem porażkę próbując w podobny sposób wpłynąć na pewne organy administracji publicznej, regularnie wnioskując o informacje i sugerując we wniosku, aby może sami zaczęli je publikować w BIP. Obawiam się po prostu, że pełna jawność i otwartość jest ideą zbyt rewolucyjną, żeby osoby wprawione w wystawianiu "przedłużek" i zbywaniu wniosków formułkami w stylu "... nie stanowi informacji publicznej" potrafiły ją przyjąć i wdrożyć bez nakazu "z góry". Bez zmiany ustawy o dostępie do informacji publicznej zbyt wiele się nie zdziała. Zmiany raczej się nie szykują, a nawet jeśli, to raczej w kierunku dalszego ograniczania dostępu, a nie w kierunku właściwym (czyli możliwie najszerszej definicji informacji publicznej, maksymalnego skrócenia procedury odwoławczej w przypadku odmowy lub stwierdzenia że wniosek nie dotyczy informacji publicznej oraz poszerzenia zakresu informacji obowiązkowo publikowanych w BIP).

Ale żeby zmienić ustawę musi być wola polityczna, a co o idei jawności sądzą wszystkie liczące się partie polityczne można przeczytać na stronie PC DIP / Watchdog.

Prawo mamy i to

Prawo mamy i to zagwarantowane w konstytucji, wystarczy z niego korzystać. Ja wiem, że urzędnicy robią cyrki, sam zetknąłem się z odpowiedzią "nie stanowi informacji publicznej" ale w mojej ocenie to tylko kwestia treningu, a trening jak wiemy czyni mistrza :)

Bardzo długa jest droga od

Bardzo długa jest droga od uzyskania informacji publicznej na wniosek (+9 miesięcy na walkę przed sądami administracyjnymi) do stanu prawnego, gdzie organy publiczne SAME, BEZ WNIOSKU publikują aktualne informacje odnoszące się do spraw publicznych (bo to co teraz jest publikowane w BIP to przecież jakiś mikroskopijny wycinek tego, co tam powinno być). A o to przecież tutaj chodzi, żeby organy publiczne utrzymywały w BIP aktualne rejestry zawieranych umów, bez konieczności wnioskowania o nie.

I jeśli mogę coś dodać -

I jeśli mogę coś dodać - proszę zestawić to idealistyczne przekonanie o tym, że jak się naprawdę chce, to się tę informację publiczną dostanie, z dzisiejszym tekstem na PC DIP (przepraszam za reklamę). Jeżeli minister finansów informacji publicznej nie chce udostępnić, to nie udostępni. I żadna siła go do tego nie zmusi. Wyroki WSA i NSA jak widać spływają po ministrze jak ciepły letni deszcz, prokuratura sprawą się nie zajmie, a nawet jakby z subsydiarnego aktu oskarżenia doszło do skazania, to minister zapłaci grzywnę 5000zł, a informacji i tak nie udostępni.

Pytanie do prawników!

Witam.

Zastanowił mnie poniżej cytowany tekst.

a nawet jakby z subsydiarnego aktu oskarżenia doszło do skazania, to minister zapłaci grzywnę 5000zł, a informacji i tak nie udostępni.

Dlaczego? Ano dlatego, że grzywna jest na skutek wyroku sądu, a ukarany grzywną to w sumie skazany prawomocnym wyrokiem sądu! No to jak to jest z tym przepisem prawnym, że osoba skazana prawomocnym wyrokiem sądowym nie może wykonywać pracy w urzędzie publicznym? Wszak jednym z wymogów stawianych kandydatom na stanowisko jest niekaralność!
Czyżby ministerstwo to nie urząd publiczny?
Tu przydałoby się wyjaśnienie prawnicze! Bo zwykłym ludziom trudno jest zrozumieć, że kandydat na urzędnika musi być nie karany! Natomiast już pracujący urzędnik, to może być skazywany na grzywny nawet wielokrotnie, bez konsekwencji! Nawet jeśli został ukarany za działanie celowe!

Czyżby jednak w Polsce obowiązywało prawo tylko dla zwykłych obywateli? Bo to wyjaśniałoby sens cytowanego wyżej zdania!

Pozdrawiam

outsourcing

To tak, jakbyśmy utrzymywali aparat administracyjny - już i tak przez wielu krytykowany za przerost osobowy i funkcji - nie jednego państwa, ale półtorej.

Po co urzędnik skoro jest outsourcing?

Witam.

Od dawna zadaję to pytanie jak w tytule! Bo na co etat w urzędzie, skoro pracę wykonuje na zlecenie firma zewnętrzna lub określona osoba fizyczna? Skoro instytucje publiczne zlecają wykonywanie określonych czynności podmiotom zewnętrznym, to czas zacząć analizę stanowisk pracy i zakresów czynności. A w efekcie końcowym zredukować zbędne stanowiska, skoro czynności mogą być prawnie zlecone podmiotom zewnętrznym. Oszczędności będą znaczne w budżecie państwa, bo albo urzędnik w ramach wynagrodzenia wykona rzeczone prace i umów z podmiotami zewnętrznymi nie będzie, albo nie będzie zbędnych etatów w urzędzie!
A swoją drogą, to arcyciekawym jest zagadnienie ISO w urzędach. Wiadomo, że skoro jest ISO, to jest także audyt. Ale po poczynaniach urzędników od razu widać, że audyt nie jest kompletny. Dlaczego? Bo audyt ma za zadanie sprawdzić efektywność każdego z elementów ISO. A jednym z elementów jest KOMPETENCJA urzędnika! Czy jakikolwiek audyt w urzędzie (wewnętrzny, zewnętrzny) weryfikował ten element? Widocznie NIE, skoro wciąż Obywatel styka się ze swobodą interpretacji obowiązującego prawa przez urzędników. Powstaje zatem pytanie. Czy audytor jest kompetentny do przeprowadzania takowego audytu? Ale to temat rzeka.

Pozdrawiam

Błędne dane

Błędne dane zwracane w odpowiedzi na zapytanie o dostęp do informacji publicznej to ciekawa sprawa.

Ja swojego czasu chciałem sprawdzić jaki jest wpływ budowy nowych dróg na wypadki. Poprosiłem więc GDDKiA o informacje na ten temat (mają system, w którym gromadzą informacje o drogach w tym informacje o wypadkach i mogą te dane eksportować). W niektórych miejscach była jednak informacja, że na danej drodze nie było wypadków w podanym okresie. Wydało mi się to mocno podejrzane więc po zapytaniu google o wypadki podesłałem odpowiedź, że wydaje mi się, że dla tego odcinka dane są nieprawidłowe ponieważ znalazłem takie a takie informacje prasowe na ten temat. W odpowiedzi dostałem poprawione dane dla tego odcinka.

Tylko skąd ja teraz mam wiedzieć, że w innych danych nie ma błędu? Jak mam to sprawdzić? W dodatku gdy na każdy mail urząd odpowiada po maksymalnym dozwolonym terminie lub odrobinę później.

błędne odpowiedzi

Ja też dostałem odpowiedzi ewidentnie sprzeczna, a także skrajnie nieprawdopodobne, i nie wiem, co z tym zrobić. Można wnioskować o ukaranie grzywną, ale czy można traktować to jako odmowę odpowiedzi i pozostawanie w zwłoce?

To jeszcze

VaGla's picture

To jeszcze jeden z powodów, dla których takie dane powinny być dostępne bezwnioskowo w BIP - więcej oczu będzie mogło weryfikować i wskazywać palcem błędy w danych. To zaś sprawi, że państwo będzie działało bardziej w oparciu o (prawdziwe) dowody.

No bo zastanawiam się, czy ten "błędnie wygenerowany" wykaz umów był wykorzystany gdzieś w procedurach wewnętrznych ministerstwa. Jeśli tak, to efekt pracy urzędu można potłuc o kant. Dlatego uważam, że te dane muszą być w BIP i musza być zarówno archiwalne, jak i nowe. A zmiany (np. w wyniku wykrycia błędów) powinny być odnotowane tak, by każdy mógł zobaczyć, że ktoś manipulował danymi (np. poprawiając wykryty błąd). To oczywiście musi rodzić pytanie o odpowiedzialność prawną za prawdziwość (też kompletność, aktualność, etc.) danych.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Zestawienia umów. Czy to wszystkie wydatki urzędów?

Witam.

Szanowny Panie Piotrze.
Zapytam nieśmiało, czy w tych wykazach umów są także zawarte umowy na "dodatkowe wynagrodzenie" pracowników? Częstą praktyką jest "dodatkowe wynagrodzenie", za czynności w sumie stanowiące zakres czynności pracownika. Ot, np. prowadzenie podmiotowej strony www urzędu.
A to także finanse publiczne. W każdym urzędzie jest "instytucja" środka specjalnego czyli dodatkowych wynagrodzeń dla pracowników i to najczęściej w zakresie czynności związanych z zakresem obowiązków. A tam gdzie gdzie tego się nie praktykuje (z różnych przyczyn), to pojawiają się umowy zewnętrzne na wykonanie prac w sumie stanowiących zakres czynności pracownika.
A czy za to podatnik ma płacić?

Pozdrawiam

Dziś o 16:20 w Radiowej Trójce

VaGla's picture

Ciąg dalszy historii siedmiu dywanów MEN dziś o 16:20 w Radiowej Trójce. Dziennikarze zaczęli pytać o umowy z ministerialnych wykazów umów.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

W Urzędzie Miasta Legnicy

W Urzędzie Miasta Legnicy urzędnik na wniosek o zamieszczenie wykazu umów na stronie BIP odpisał, że:
"Informacja publiczna (...) nie wyczerpuje przesłanek wymienionych w w/w przepisie ustawy o dostępie do informacji publicznej i nie podlega obowiązkowemu udostępnieniu w Biuletynie Informacji Publicznej."

http://legnica.net.pl/news-321

Uzasadnienie dla podpisanych umów

W wykazie umów MŚ zainteresowały mnie dwie pozycje:
1. ocena wniosków o dofinansowanie - jeżeli Ministerstwo we własnym zakresie nie jest w stanie ocenić takich wniosków to nie powinno dysponować środkami na dofinansowanie, należy je przekazać instytucji,która bez szukania zewnętrznych opinii potrafi to zrobić,
2. opracowanie opinii eksperckich - jeżeli MŚ musi płacić za opinie eksperckie, to za co płaci całej rzeszy fachowców zatrudnionych w podległych mu instytutach naukowo-badawczych?
Czy nie jest to przejaw, delikatnie mówiąc, niegospodarności?
I jeszcze pytanie: co dalej? Jak już wszystkie resorty przekażą swoje wykazy lub uzasadnią odmowę przekazania, w tych wykazach będą pozycje ewidentnie świadczące o szastaniu pieniędzmi, co obywatel może zrobić aby:
a. urzędnicy ponieśli odpowiedzialność za niegospodarność,
b. pieniądze wróciły do budżetu,
c. takie sytuacje się nie powtarzały?
Jak można nauczyć urzędników oszczędnego obchodzenia się z publicznymi pieniędzmi?

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>