Odpowiedź z KPRM na wniosek dot. tajemnic przedsiębiorstw; Postulat stworzenia publicznie dostępnych wykazów umów z rządem

Przy okazji wydobywania z KPRM informacji publicznej - treści umowy dotyczącej wsparcia zmierzającego do "zniwelowania opinii" w mediach społecznościowych (ponoć te postanowienia umowne nie zostały wykorzystane, co - mam nadzieję - potwierdzą kolejne wnioski o dostęp do informacji publicznej, a dotyczące kolejnych dokumentów związanych z realizacją tej umowy) - zadałem KPRM pytania o zasady postępowania z umowami zawieranymi z przedsiębiorstwami: Wniosek do KPRM związany z przechowywanymi tam tajemnicami przedsiębiorstw. Wczoraj otrzymałem odpowiedź na ten wniosek. Ale po moim wniosku również inni obywatele zaczęli pytać rząd o umowy. Jeśli chodzi o mnie, to postuluję obecnie, by zarówno Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, ale też każde z poszczególnych ministerstw stworzyło i udostępniło w Biuletynie Informacji Publicznej wykaz umów zawartych przez te podmioty. Wyobrażam sobie, że do tego efektu mogą prowadzić dwie drogi: 1) łatwiejsza dla rządu, czyli droga uznająca konieczność stworzenia takich wykazów, dostrzegająca potrzebę zapewnienia przejrzystości w państwie, a także 2) droga trudniejsza dla rządu, czyli droga odwlekania rozpoczęcia takich prac, droga na której rząd będzie ignorował wnioski obywateli, będzie mnożył przeszkody. Spodziewam się, że obie drogi spotykają się w tym samym punkcie, czyli w punkcie, w którym wykazy umów zawartych przez KPRM i poszczególne ministerstwa będą udostępnione w BIP tych podmiotów. Wybór przez rząd drogi dla siebie "trudniejszej" będzie powodował stopniowy spadek zaufania obywateli do państwa. Dlatego w interesie publicznym jest, by jednak rząd wybrał drogę dla siebie łatwiejszą.

Zacznijmy jednak od wniosku o zasady postępowania z tajemnicami przedsiębiorstw. Przypomnę, że w swoim wniosku o dostęp do informacji publicznej domagałem się udostępnienia następujących informacji publicznych:

1. Treści dokumentu (lub dokumentów) ujawniającego obowiązujące w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zasady postępowania z umowami zawieranymi z przedsiębiorcami, którzy podejmują działania w celu zachowania ich poufności (chodzi w m.in., ale nie wyłącznie, o takie dokumenty, jak instrukcje, wytyczne, regulaminy, inne dokumenty, w szczególności określające krąg podmiotów uprawnionych do zapoznania się z treścią takich umów, zasady postępowania z takimi dokumentami, itp.).

2. Wykazu nazw przedsiębiorstw, z którym KPRM zawarła umowę zawierającą klauzulę o zachowaniu poufności.

W uzyskanej z KPRM odpowiedzi czytam:

W związku z Pana wnioskiem z 6 sierpnia br., przekazujemy następujące informacje:

Odpowiadając na pierwsze pytanie, uprzejmie informujemy, że z obowiązujących przepisów prawa nie wynika obowiązek tworzenia przez organ procedur ws. nadawania klauzul poufności obejmujących tajemnicę przedsiębiorcy. Wszystkie zasady w tym zakresie wynikają bowiem z powszechnie obowiązujących przepisów prawa.

Odpowiadając na drugie pytanie, informujemy, że KPRM nie prowadzi wykazu nazw przedsiębiorców, który jest przedmiotem Pana wniosku o udostępnienie informacji publicznej. W związku z tym przygotowanie takiego wykazu wymaga analizy każdej umowy zawartej przez KPRM i wyodrębnienia żądanych informacji na podstawie wskazanego przez Pana kryterium. Informacja będąca przedmiotem wniosku ma zatem charakter informacji przetworzonej. W związku z tym, uprzejmie prosimy o wykazanie, że uzyskanie tej informacji jest szczególnie istotne dla interesu publicznego.

Prosta konstatacja jest taka, że jeśli "wszystkie zasady" wynikają "z powszechnie obowiązujących przepisów", to tym bardziej powinno mi się udostępnić takie dokumenty KPRM, które konkretyzują (a więc również określają zasady) postępowania z umowami w KPRM. Tego nie zrobiono.

O jakie zasady może chodzić w odpowiedzi KPRM? Być może o instrukcję kancelaryjną (por. Nowa instrukcja kancelaryjna od 1 stycznia 2011 r. Teoretytcznie.)? Chodziłoby zatem KPRM o Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 18 stycznia 2011 r. w sprawie instrukcji kancelaryjnej, jednolitych rzeczowych wykazów akt oraz instrukcji w sprawie organizacji i zakresu działania archiwów zakładowych. Jeśli tak, to nazwy przedsiębiorstw powinny znajdować się w prowadzonych w KPRM wykazach. Wykazy takie powinno dać się przeszukiwać, powinno dać się tworzyć raporty dla "dowolnie wybranych okresów chronologicznych". Załącznik nr 1 do instrukcji kancelaryjnej przynosi nam nawet wymagania dotyczące Struktury metadanych opisujących elementy akt sprawy niebędących przesyłkami (zestaw minimalny), chociaż tam jedynie opcjonalnie "oznaczenie rodzaju dokumentu na podstawie zdefiniowanego i zatwierdzonego słownika rodzajów dokumentów"... Tam też - jako wymagane - wskazano określenia dostępu i przedstawiono trzy możliwe opcje do wyboru: "publiczny - dostępny w całości", "publiczny - dostępny częściowo" oraz "niepubliczny"...

Tylko że to rozporządzenie RM, to ono dotyczy takich podmiotów, jak organy gminy i związki międzygminne oraz urzędy obsługujące te organy i związki, organy powiatu i starostwa powiatowe, organy samorządu województwa i urzędy marszałkowskie, organy zespolonej administracji rządowej w województwie i urzędy obsługujące te organy. Wszystkie inne zaś podmioty - co można przeczytać łacnie na stronach Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych - muszą posiadać komplet własnych aktualnych przepisów kancelaryjnych i archiwalnych, opracowanych przez siebie i uzgodnionych z Naczelnym Dyrektorem Archiwów Państwowych lub dyrektorem właściwego miejscowo archiwum państwowego.

Jakie są zatem zasady postępowania z dokumentami (aktami sprawy) w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów? Jak wygląda Jednolity rzeczowy wykaz akt KPRM? Jakimi zasadami kieruje się KPRM, kiedy postępuje z umowami? Tego dotyczyło pytanie we wniosku o dostęp do informacji publicznej, na które to pytanie nie otrzymałem odpowiedzi.

To, że zapytałem o szczególny rodzaj umów (zasady postępowania z umowami zawieranymi z przedsiębiorcami, którzy podejmują działania w celu zachowania ich poufności), nie uzasadnia braku udostępnienia takich dokumentów ujawniających postępowanie z umowami w ogólności (bo jeśli dane zasady dotyczą wszystko jedno jakich umów, to znaczy, że dotyczą też umów szczególnych).

Nie bez powodu posłużyłem się we wniosku określeniem "przedsiębiorcy, którzy podejmują działania w celu zachowania ich poufności".

Tajemnica przedsiębiorstwa zdefiniowana jest w art. 11 ust. 4 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji:

4. Przez tajemnicę przedsiębiorstwa rozumie się nieujawnione do wiadomości publicznej informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą, co do których przedsiębiorca podjął niezbędne działania w celu zachowania ich poufności.

Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego informacja "nieujawniona do wiadomości publicznej" to informacja nieznana ogółowi lub osobom, które ze względu na prowadzoną działalność są zainteresowane jej posiadaniem. Dopiero gdy przedsiębiorca ma wolę, by informacja pozostała tajemnicą dla pewnych kół odbiorców, konkurentów, i wola ta dla innych osób jest rozpoznawalna, wówczas mamy do czynienia z „tajemnicą przedsiębiorstwa” (Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 października 2000 r., sygn. I CKN 304/00). Jednak jeśli przedsiębiorca nie podejmuje działań zmierzających do ochrony informacji, to taka informacja przestaje mieć status tajemnicy i nie podlega ochronie prawnej. Nie będzie stanowiła tajemnicy przedsiębiorstwa informacja, jeśli osoba zainteresowana może ją uzyskać na "zwykłej, dozwolonej drodze" (Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 września 2001 r., sygn. I CKN 1159/00, OSNC 2002/5/67), pracownik może wykorzystać informacje, co do których przedsiębiorca (pracodawca) nie podjął niezbędnych działań w celu zachowania jej poufności. W tym ostatnim przypadku orzecznictwo uznaje, że dochodzi do wykorzystania "wiedzy powszechnej".

Dlatego właśnie wniosłem o udostępnienie zasad postępowania z takimi dokumentami, a zasad tych nie otrzymałem z KPRM. Wnioskuję stąd, że ich w KPRM nie ma. Gdyby były - otrzymałbym je w odpowiedzi na wniosek.

Ważne wydaje się odesłanie do rozważań związanych z procesem uzyskiwania informacji z warszawskiego Ratusza (por. Sprawa dot. dostępu do informacji publicznej - danych osób, które zawarły z warszawskim ratuszem umowy cywilnoprawne). Przypomnijmy, że Sąd Najwyższy, który 8 listopada 2012 r. oddalił skargę kasacyjną warszawskiego Ratusza (sygn. akt I CSK 190/12), uznał, że nazwiska i imiona osób, z którymi miasto zawiera umowy o dzieło lub zlecenia, nie są chronione ze względu na prywatność, co oznacza, że gmina musi je ujawnić na żądanie każdego, kto tego zażąda. Tu chodziło o ochronę prywatności, nie zaś o ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa (czyli o inną przesłankę ograniecznia prawa do informacji publicznej), ale zasada musi być podobna w obu przypadkach. Co powiedział Sąd Najwyższy?:

W niniejszej sprawie chodziło o udostępnienie przez Miasto W. imion i nazwisk osób fizycznych, z którym zawarło ono umowy zlecenia i umowy o dzieło. W wypadku jednej z tych umów chodziło o przygotowanie i wygłoszenie wykładu. Trudno byłoby przyjąć, że utajnienie imienia i nazwiska osoby wykładowcy miałoby jakikolwiek sens. Pozostałe umowy dotyczyły obsługi systemu elektronicznego, analizy socjologicznej i zorganizowania konferencji. Zostały one zawarte przez określone osoby fizyczne z podmiotem publicznym, jakim jest Miasto W. Osoby takie musiały liczyć się z tym, że ich personalia nie pozostaną anonimowe. Dla osoby żądającej dostępu do informacji publicznej, związanej z zawieraniem umów cywilnoprawnych przez jednostkę samorządu terytorialnego, imiona i nazwiska stron takich umów są często ważniejsze niż ich treść i jest to z oczywistych względów zrozumiałe. Trudno byłoby w tej sytuacji bronić poglądu, że udostępnienie imion i nazwisk osób w rozważanej sytuacji stanowiłoby ograniczenie w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw tych osób (art. 31 ust. 3 i art. 61 ust. 3 Konstytucji RP). W konsekwencji należy zatem przyjąć, że ujawnienie imion i nazwisk osób zawierających umowy cywilnoprawne z jednostką samorządu terytorialnego nie narusza prawa do prywatności tych osób, o którym mowa w art. 5 ust. 2 u.d.i.p.

Nie ma obowiązku kontraktowania z państwem, a kontrakty z państwem są informacją publiczną. Podejmując decyzję o zawarciu umowy z podmiotem zobowiązanym do udostępniania informacji publicznej przedsiębiorca niejako musi mieć świadomość, że treść umowy może być udostępniona (na wniosek, albo bezwnioskowo). Zatem w tym kontekście należałoby oceniać - jak uważam - "wiedzę powszechną" oraz jej uzyskanie "na zwykłej, dozwolonej drodze", o której też mowa w przywołanym wcześniej orzecznictwie SN na temat ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa.

W tekście pt. Ustrukturalizowane dane o umowach i publicznych wydatkach - to też warto przejąć postulowałem stworzenie ustrukturalizowanych rejestrów umów w organach władzy publicznej. Wiadomo, że po przegranej kasacji warszawski Ratusz podjął prace nad "internetowym katalogiem wszystkich usług, które stołeczna administracja zamawia na rynku", do którego dostęp "będzie miał każdy". W wyniku tamtych działań powstał - w ramach stołecznego Biuletynu Informacji Publicznej - warszawski Rejestr umów. Ostatnio zaś podobny sukces w walce o przejrzystość działań miejskich władz uzyskał Szczecin (możne o tym przeczytać w tekście Krzystek ustąpił. Publiczny rejestr umów zawisł w sieci). W efekcie w Biuletynie Informacji Publicznej opublikowano Rejestr umów zawartych przez Gminę Miasto Szczecin - Urząd Miasta Szczecin.

Ponieważ - jak wynika z powyższej odpowiedzi uzyskanych od KPRM - w KPRM nie ma dedykowanych procedur postępowania z umowami, które mogłyby zawierać jakieś tajemnice przedsiębiorstw i ponieważ KPRM nie prowadzi wykazu takich umów, to - postawię taką ostrożną tezę - informacje znajdujące się w treści umów z przedsiębiorcami, którzy zawarli je z KPRM, nie stanowią tajemnicy przedsiębiorstwa (proszenie zatem kontrahenta o określenie, czy umowa zawiera tajemnicę, czy nie - nie ma uzasadnienia).

Przy okazji: potwierdziło się moje przypuszczenie, że KPRM uzna wybór podmiotów, z którymi zawarła umowę, za informację przetworzoną. W tekście, w którym sygnalizowałem złożenie wniosku, napisałem:

Zastanawiam się teraz, czy - w przypadku tego drugiego punktu - KPRM uzna, że chodzi tu w istocie o "informację przetworzoną" i będzie chciała, bym wykazał - na podstawie art. 3 ust. 1 pkt 1) ustawy o dostępie do informacji publicznej, że udostępnienie mi tych informacji "jest szczególnie istotne dla interesu publicznego".

Ustawa o dostępie do informacji publicznej nie zawiera definicji informacji przetworzonej. To kryterium interpretowane jest na podstawie dotychczasowego orzecznictwa sądów administracyjnych i jest z nim wiele kłopotów (dobry pretekst, by odsunąć w czasie konieczność udostępnienia wnioskowanych informacji). Oczywiście złośliwą odpowiedzią na odpowiedź KPRM byłoby pewnie złożenie kolejnego wniosku o udostępnienie informacji publicznej - tym razem nazw wszystkich przedsiębiorstw, z którymi KPRM zawała umowę (wówczas nie trzeba by dokonywać wyboru, a więc "przetwarzać" informacji, co polegałoby na ich wyborze z większego zbioru). Gdyby to były szachy, to pewnie spekulowałbym na temat kolejnego ruchu przeciwnika: Po takim wniosku KPRM uznałaby, że opracowywanie tak wielkiego zbioru (musieliby przejrzeć wszystkie umowy i - tam gdzie to potrzebne - zanonimizować je, a w każdym z przypadków anonimizacji musieliby wydać decyzję administracyjną odmawiającą udostępnienia wnioskowanych informacji) - samo w sobie jest przetworzeniem informacji.

KPRM mogłaby się powoływać w późniejszym sporze przed sądami administracyjnymi na istniejące orzecznictwo. Na przykład na Wyrok NSA z dnia 17 października 2006 r. sygn. akt I OSK 1347/05, albo na Wyrok NSA z dnia 27 stycznia 2011 r., sygn. akt I OSK 1870/10. Z tego pierwszego wyroku można się m.in. dowiedzieć, że NSA podzielił pogląd wyrażony w odpowiedzi na skargę kasacyjną, którą przygotował Prezes NSA (bo to do Prezesa NSA wnioskowano na gruncie tej sprawy o udostępnienie informacji publicznej). Jak w swojej odpowiedzi argumentował Prezes NSA? Przywołajmy fragment uzasadnienia orzekającego w tej sprawie NSA:

Odnosząc się do stanu prawnego sprawy Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego podniósł, iż istotą żądania udzielenia informacji publicznej, zgłoszonego przez P. J. jest - jak słusznie zakwalifikował to organ I instancji - udostępnienie informacji publicznej przetworzonej, tj. takiej, która co do zasady wymaga dokonania stosownych analiz, obliczeń, zestawień statystycznych, ekspertyz, połączonych z zaangażowaniem w ich pozyskanie pewnych określonych środków osobowych i finansowych. Uzyskanie przez zainteresowanego tego typu danych (art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej) możliwe jest w zakresie, w jakim jest to szczególnie uzasadnione ze względu na interes publiczny. Powinność wykazania interesu publicznego jako podstawy żądania udzielenia informacji przetworzonej spoczywa, co do zasady, na autorze wniosku o udzielenie takiej informacji, zgodnie z regułą koniecznego współdziałania organu i podmiotu ubiegającego się o załatwienie określonej sprawy w konkretny sposób.

Pojecie "interesu publicznego" jest pojęciem niedookreślonym, nieposiadającym zwartej, zapisanej formuły na gruncie obowiązującego prawa. Interes publiczny odnosi się w swej istocie do spraw związanych z funkcjonowaniem państwa oraz innych ciał publicznych jako pewnej całości, szczególnie z funkcjonowaniem podstawowej struktury państwa. Skuteczne działanie w ramach interesu publicznego wiąże się z możliwością realnego wpływania na funkcjonowanie określonych instytucji państwa w szerokim tego słowa znaczeniu.

Zatem, w kwestii udzielania przez organy państwa informacji publicznej interes publiczny istnieje wówczas, gdy uzyskanie określonych informacji mogłoby mieć znaczenie z punktu widzenia funkcjonowania państwa, np. usprawniałoby działanie jego organów.

Powyżej napisałem o "późniejszym sporze", bo przecież nie udostępniono mi wnioskowanej informacji, więc mogę skarżyć bezczynność, w czym nie przeszkadza to, że KPRM twierdzi, że mamy do czynienia z informacją przetworzoną. Jeśli nawet KPRM tak twierdzi, to ja mogę twierdzić, że jest inaczej, a rozstrzygnięcie takiego sporu należy do sądów administracyjnych. Niedawno w takim sporze rozstrzygał Naczelny Sąd Administracyjny, wydając Wyrok NSA z dnia 5 kwietnia 2013 r., sygn. I OSK 89/13, chociaż tu akurat powołano się na przepisy ustawy Prawo prasowe (warto sięgnąć też do Postanowienia NSA z dnia 4 kwietnia 2013 r., sygn. I OSK 2402/12, które dotyczyło tego samego stanu faktycznego). W innej sprawie, którą NSA rozstrzygał tego samego dnia, również powoływano się na "przetworzenie informacji" (chodzi o Wyrok NSA z dnia 5 kwietnia 2013 r., syng. I OSK 191/13). Tu szpital domagał się udostępnienia "kserokopii wszystkich ofert". Pomijając zagadnienia proceduralne, które są istotne w tej konkretnej sprawie, warto przywołać to, co sąd pierwszej instancji, który rozpatrywał sprawę, powiedział o informacji publicznej (bo stanowi to - w dużej mierze - podsumowanie dotychczasowego orzecznictwa):

Pojęcie informacji publicznej ustawodawca określił w art. 1 ust. 1 i art. 6 u.d.i.p. Zgodnie z art. 1 tej ustawy każda informacja o sprawach publicznych stanowi w rozumieniu ustawy informację publiczną, która podlega udostępnieniu oraz ponownemu wykorzystywaniu w trybie i na zasadach określonych w niniejszej ustawie, jednak przepisy ustawy nie naruszają przepisów innych ustaw wprowadzających odmienne zasady i tryb dostępu do informacji będących informacjami publicznymi. Informacją publiczną jest zatem każda wiadomość wytworzona lub odnoszona do władz publicznych, a także wytworzona lub odnoszona do innych podmiotów wykonujących funkcje publiczne w zakresie wykonywania przez nie zadań władzy publicznej i gospodarowania mieniem komunalnym lub mieniem Skarbu Państwa. Jest nią treść dokumentów wytworzonych przez organy władzy publicznej i podmioty niebędące organami administracji publicznej, treść wystąpień i dokonywanych przez nie ocen, niezależnie, do jakiego podmiotu są one kierowane i jakiej sprawy dotyczą. Chodzi tu przy tym o wszelkiego rodzaju dokumenty odnoszące się do zobowiązanego podmiotu, a więc nie tylko dokumenty bezpośrednio zredagowane i technicznie wytworzone przez niego, ale także te, których używa on do zrealizowania powierzonych prawem zadań. Bez znaczenia jest zaś to, w jaki sposób znalazły się one w jego posiadaniu i jakiej sprawy dotyczą. Ważne jest jedynie, by dokumenty takie służyły realizowaniu zadań publicznych przez dany podmiot i odnosiły się do niego bezpośrednio. Innymi słowy, przedmiotowe dokumenty muszą wiązać się ze sferą faktów zaistniałych po stronie podmiotu zobowiązanego do udzielenia informacji publicznej.

Prawo do informacji publicznej jest zasadą, a więc wyjątki od niej powinny być interpretowane ściśle. W ocenie Sądu taka wyjątkowa sytuacja w niniejszej sprawie nie zaistniała. Dokumentacja postępowania konkursowego jako zbiór dokumentów zgromadzonych i wytworzonych przez podmiot prowadzący to postępowanie co do zasady stanowi zatem informację publiczną. Obowiązkiem organu jest jedynie ustalenie, czy można udostępnić konkretny dokument (bądź konkretną treść zawartą w dokumencie) na podstawie ustawy o dostępie od informacji publicznej. W ocenie Sądu pogląd ten jest aktualny również wobec ofert gromadzonych w postępowaniu konkursowym prowadzonym w trybie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Oferty te nie mogą być bowiem traktowane jako niedotyczące spraw publicznych. Każda procedura tocząca się przed organami państwa – nawet taka, która kończy się zawarciem umowy – ma charakter postępowania w sprawie publicznej, a podmiot decydujący się na udział w takiej procedurze musi liczyć się z tym, że podawane przez niego informacje będą objęte zakresem sprawy o charakterze publicznym. Wnioskowana do udostępnienia informacja polegająca na uzyskaniu przez wnioskodawcę kserokopii ofert w sprawie zawarcia umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej pomiędzy świadczeniodawcą a dyrektorem oddziału wojewódzkiego NFZ, również ma co do zasady charakter informacji publicznej. Wbrew twierdzeniom organu okoliczność sporządzenia ofert przez podmioty niepubliczne nie ma wpływu na kwalifikację tych ofert jako informacji publicznej. Sposób rozstrzygnięcia konkursu w oparciu o składane oferty, a zatem informacja o sposobie procedowania w sprawie publicznej niewątpliwie odnosi się do podmiotów wykonujących funkcje publiczne.

NSA zaś to następnie potwierdził:

Naczelny Sąd Administracyjny w składzie rozpoznającym niniejszą sprawę przychyla się do przedstawionych poglądów, w tym stanowiska co konieczności szerokiego definiowania pojęcia informacji publicznej. Za trafne uznaje w rezultacie zapatrywania Sądu pierwszej instancji, że oferty składane w toku postępowania o zawarcie umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej stanowią informację publiczną. Jeżeli określone informacje zostały dołączone do akt organu administracji publicznej, nawet przez inne podmioty (osoby wnioskujące o zawarcie umowy), to takie dane muszą być kwalifikowane jako informacje publiczne.

Potem trzeba by przeanalizować Wyrok NSA z dnia 5 marca 2013 r., sygn. I OSK 3097/12, którego istotą jest refleksja nad informacją przetworzoną. Tam:

Sąd podzielił stanowisko organów orzekających w sprawie, iż tabelaryczne zestawienie danych dotyczących numerów pism, decyzji, postanowień, dat sporządzenia tych dokumentów i dat ich wysłania, w ściśle określonym przedziale czasu, stanowi informację publiczną przetworzoną.

Sąd wskazał, że orzecznictwie sądowym przyjęto, iż informacja prosta to informacja, której zasadnicza treść nie ulega zmianie przed jej udostępnieniem. Zatem samo usunięcie danych podlegających ochronie np. danych osobowych nie powoduje, że staje się ona informacją przetworzoną. Natomiast informacją przetworzoną jest jakościowo nowa informacja, która nie istnieje w przyjętej treści i postaci, chociaż jej źródłem są materiały znajdujące się w posiadaniu zobowiązanego podmiotu. Udzielenie informacji przetworzonej poprzedza wytworzenie nowej informacji, co wymaga dokonania stosownych działań tj. analiz, obliczeń, zestawień, podsumowań, które połączone są z zaangażowaniem intelektualnym. Przetworzenie informacji w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy to zebranie lub zsumowanie pojedynczych informacji powstałych na podstawie różnych kryteriów, które wymagają odpowiedniego zestawienia danych, samodzielnego ich zredagowania związanego z koniecznością przeprowadzenia stosownych czynności analitycznych.

Tu trzeba dopowiedzieć, że chodzi tylko o taką sytuację, w której zobowiązany do udostępnienia podmiot nie przygotował wcześniej takiego tabelarycznego zestawienia. Bo jeśli już wcześniej coś takiego przygotował - powinien to udostępnić, bo nie będziemy mieli do czynienia z przetworzeniem informacji. Takie zestawienie wcześniej przygotowane będzie informacją "prostą".

Przy okazji sąd podzielił stanowisko wyrażone we wspomnianym już wyżej Wyroku NSA z dnia 27 stycznia 2011 r., sygn. akt I OSK 1870/10:

...w którym przyjęto, że interes publiczny odnosi się w swej istocie do spraw związanych z funkcjonowaniem organów państwa oraz innych ciał publicznych jako prawnej całości, zwłaszcza jeżeli jest ono związane z gospodarowaniem mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa. W wyroku tym stwierdzono również, że wnioskodawca żądający informacji publicznej przetworzonej dla jej uzyskania powinien wykazać nie tylko, że jest ona ważna dla dużego kręgu potencjalnych odbiorców ale również, że jej uzyskanie stwarza realną możliwość wykorzystania uzyskanych danych dla poprawy funkcjonowania organów administracji i lepszej ochrony interesu publicznego. W orzeczeniu tym odwołano się również do poglądu doktryny, z którego wynika, że charakter lub pozycja podmiotu żądającego udzielenia informacji publicznej, a zwłaszcza realna możliwość wykorzystania uzyskanej informacji mają wpływ na ocenę istnienia szczególnego interesu publicznego uzasadniającego uwzględnienie wniosku.

To było z omówienia tego wyroku w innym wyroku NSA. A przywołując konkretną treść uzasadnienia:

Przykładem takiego podmiotu może być poseł zasiadający w komisji ustawodawczej Sejmu, radny lub też minister nadzorujący działalność podległego mu resortu. Osoby te w swoim codziennym działaniu mają rzeczywistą możliwość wykorzystywania uzyskanych informacji publicznych w celu usprawnienia funkcjonowania odpowiednich organów (J. Drachal, Dostęp do informacji publicznej. Rozwój czy stagnacja? Wystąpienie na konferencji zorganizowanej przez Polską Akademię Nauk 6 czerwca 2006 r.).

Mnie pewnie łatwiej będzie wykazać istnienie interesu publicznego. Jestem członkiem Rady Informatyzacji - organu opiniodawczo-doradczego przy ministrze właściwym ds. informatyzacji. Pozyskując owe informacje na temat sposobu postępowania z dokumentami w KPRM, na temat struktury, ilości, formy ich przechowywania, wszystko to w celu zwiększenia przejrzystości działania państwa, jak również w celu poprawy efektywności działania tego państwa, mam realną możliwość wykorzystania ich w toku swojej aktywności w Radzie.

Łatwiej będzie też wykazać taki interes publiczny organizacji (np. Stowarzyszeniu lub Fundacji, zwłaszcza Fundacji), która w swoim statucie przewiduje zabieganie o przejrzystość państwa, dostęp do informacji publicznej, lub zabieganie o poszanowanie wartości demokratycznych. Taka teza wynika z analizy orzecznictwa sądów administracyjnych w tym względzie.

Tymczasem - jak wspomniałem we wstępie tej notatki - zamierzam działać w celu przygotowania i udostępnienia w Biuletynie Informacji Publicznej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów podobnego wykazu umów, jak te, które przygotowano i udostępniono w BIP Warszawy i Szczecina.

Wydaje mi się, że osiągnięcie tego efektu może nastąpić na dwóch drogach: łatwiejszej dla Kancelarii Premiera i dla niej trudniejszej. Wybór trudniejszej drogi, czyli zaangażowanie się w spory sądowe, odwlekanie momentu, w którym takie działania zostaną podjęte, bagatelizowanie problemu etc., narazić może aparat państwo na to, że obywatele stopniowo tracić będą zaufanie do państwa. Dlatego życzyłbym sobie i innym obywatelom, by KPRM raczej wybrała drogę łatwiejszą.

To, co dotyczy postulatu stworzenia i opublikowania rejestru umów zawartych przez KPRM, dotyczy również takich rejestrów umów zawartych przez każde z ministerstw.

Po moim tekście na temat zasad postępowania z umowami w KPRM również inni obywatele skierowali swoje wnioski do ministerstw, a wnioski te dotyczyły udostępnienia wykazów umów. Jak taki wniosek wyglądał? Można zobaczyć na stronie jawnosc.tk:

Stosownie do art. 61 Konstytucji RP wnoszę o informacje publiczne w zakresie:
I. Czy «organ» prowadzi Rejestr Umów?
A. W przypadku odpowiedzi twierdzącej na pytanie z punktu I – Czy Rejestr Umów prowadzony jest w formie elektronicznej?
i. W przypadku odpowiedzi twierdzącej na pytanie z pkt. I ppkt. A – Jakie oprogramowanie służy do jego prowadzenia? Jakie oprogramowanie bazodanowe wspiera jego funkcjonowanie? Wnoszę o przesłanie stosownych umów (wraz z załącznikami i specyfikacją), faktur i protokołów zdawczo-odbiorczych.
ii. W przypadku odpowiedzi twierdzącej na pytanie z pkt. I ppkt A– Jakie są możliwe kryteria przeszukiwania Rejestru Umów?
iii. W przypadku odpowiedzi twierdzącej na pytanie z pkt. I ppkt.A – Czy oprogramowanie wykorzystywane do prowadzenia Rejestru Umów umożliwia wydruk zestawienia / eksport informacji w zakresie umów spełniających określone kryteria?
a) W przypadku odpowiedzi twierdzącej na pytanie z pkt. I ppkt. A pppkt i – Jakie są możliwe kryteria przeszukiwania i jakie dane może zawierać zestawienie / eksport, o którym mowa w pkt. 1 ppkt. 1 pppkt 3?
iv. W przypadku odpowiedzi negatywnej na pytanie z pkt. I ppkt. i – Z jakim wyprzedzeniem nie dłuższym niż 14 dni należy uprzedzić urząd o woli wglądu do wymienionego rejestru?
B. W przypadku odpowiedzi twierdzącej na pytanie z punktu I –
Jakie informacje odnośnie umów gromadzi Rejestr Umów?
C. W przypadku odpowiedzi twierdzącej na pytanie z punktu I – Jakie przepisy (ustawy, rozporządzenia, zarządzenia, regulaminy itp.) regulują jego funkcjonowanie? Wnoszę o przesłanie ich kopii.
D. W przypadku odpowiedzi negatywnej na pytanie z punktu I – Czy organ rozważał wprowadzenie do funkcjonowania takowego rejestru umów?
II. Jakie rejestry zawierające informacje dotyczące umów cywilnoprawnych zawieranych przez «organ» funkcjonują w Ministerstwie? Jakie są zasady dostępu do nich?
Wnoszę o odpowiedź w trybie wyznaczonym w art. 39[1] KPA lub art. 14 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. z 2001 nr 112 poz. 1198 z późn.zm.) w formie elektronicznej pod adres «adres».
Z wyrazami szacunku,

W istocie o te rejestry umów zapytano 18 ministerstw. Wczoraj minął ustawowy termin odpowiedzi na te wnioski. Na wnioski odpowiedziało jedynie 6 ministerstw, jedno z ministerstw "przedłużyło" sobie możliwość udzielenia odpowiedzi.

Wśród tych odpowiedzi, które przesłano wnioskującemu obywatelowi, można zwrócić uwagę na odpowiedź z MSW. Czytamy w niej:

W odpowiedzi na Pański wniosek o udostępnienie informacji publicznej w sprawie Rejestrów Umów uprzejmie informuję, iż przepisy (ustawy, rozporządzenia, zarządzenia, regulaminy) nie mówią o konieczności prowadzenia Rejestru Umów. Wykazy te prowadzone są w arkuszu kalkulacyjnym Excel.

W Ministerstwie Spraw Wewnętrznych prowadzone są wewnętrzne, wykorzystywane wyłącznie do celów służbowych dwa wykazy umów: wykaz umów zleceń i o dzieło oraz wykaz umów z kontrahentami przez MSW:

  • wykaz umów zleceń i o dzieło zawiera następujące dane: numer umowy, nazwę komórki merytorycznej odpowiedzialnej za jej realizację, nazwisko i imię Zleceniobiorcy, przedmiot umowy, okres obowiązywania umowy, wartość umowy, informację o realizacji umowy tj. numer rachunku, data wypłaty, informację o pozostałej części do wypłaty z tytułu zawartej umowy, informację o pozycji budżetowej, z jakiej będzie płacona umowa oraz informację o zgłoszeniach do ubezpieczenia ZUS,
  • wykaz umów zawartych z kontrahentami zawiera następujące dane: numer umowy, data zawarcia umowy, kontrahent, przedmiot umowy, termin realizacji umowy, wartość umowy, nazwa komórki merytorycznej, która odpowiedzialna jest za realizację umowy, informacje o gwarancji czy vadium do umowy, informację o pozycji budżetowej, z jakiej będzie płacona umowa oraz informację o przeprowadzeniu postępowania o udzieleniu zamówienia publicznego poniżej/powyżej 14.000 EURO

Jak Państwo widzicie - w odpowiedzi mowa o arkuszu kalkulacyjnym Excel. W konsekwencji takiej odpowiedzi - do udzielających odpowiedzi skierowano następne wnioski. Z jednym z takich wniosków można zapoznać się na stronie jawnosc.tk - tu wniosek do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Na podstawie art. 61 Konstytucji RP obywatel postanowił uzyskać następujące informacje publiczne:

  • wykaz umów realizowanych w zakresie Funduszu Pracy, Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych oraz dysponenta części budżetowych w formie arkusza kalkulacyjnego Excel, zawierający wszystkie gromadzone dane tak jak w pliku źródłowym,
  • wykaz umów zawartych w roku 2013 realizowanych w zakresie dysponenta środków budżetowych trzeciego stopnia, zawierający w szczególności, ale nie wyłącznie dane w zakresie numeru umowy, daty zawarcia umowy, wartości brutto umowy, przedmiotu umowy, kontrahent (nazwa)

W realizację planu, którego efektem będzie stale aktualny, pełny, rzetelny wykaz umów zawartych przez rząd, może się włączyć każdy obywatel. A najpiękniejsze w tym jest to, że w te prace może włączyć się również sam rząd.

Spodziewam się, że ciąg dalszy nastąpi.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Wszystkie umowy z organami publicznymi to informacja publiczna.

Zgadzam się w pełnej rozciągłości z argumentem, że nikt nie ma obowiązku kontraktowania z państwem (podmiotami publicznymi), a takie kontrakty stanowią informację publiczną.

Dlatego uważam, że należy postulować w ramach dobrych praktyk, żeby wszystkie umowy zawierane przez podmioty publiczne z podmiotami trzecimi zawierały wyraźną klauzulę, że treść tej umowy stanowi informację publiczną w rozumieniu ustawy i może być udostępniona podmiotom trzecim (z wyjątkiem oczywiście umów zawierających informacje niejawne w rozumieniu ustawy, lecz one i tak nie podlegałyby ujawnieniu).

W takiej sytuacji organy nie miałyby żadnych podstaw żeby twierdzić, że jakiekolwiek dane z tych umów stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa i występować o zgodę swoich kontrahentów (którzy z różnych powodów najczęściej takiej zgody nie udzielają). W istocie tak jak mówisz, już na etapie podjęcia decyzji o zawarciu umowy z podmiotem publicznym przedsiębiorca będzie miał świadomość, że treść umowy może być udostępniona (na wniosek, albo bezwnioskowo).

A w Szczecinie to animizuje się dane podmitów w Rejestrze

Przykładowe umowy, których Nazwa podmiotu, z którym Gmina Miasto Szczecin (Urząd Miasta Szczecin) zawarła umowę
zostały zanonimizowane.
Ciekawe na jakiej podstawie prawnej w kontekście SN sygn. akt I CSK 190/12

CRU/13/0002938 2013/08/01
CRU/13/0002916 2013/08/01
CRU/13/0002937 2013/08/01
CRU/13/0002924 2013/08/01

Nie trzeba wykazywac "szczegolnego interesu publicznego"

To smutne, ale Kancelaria Prezesa Rady Ministrów rażąco łamie prawo, skoro żąda wykazania "że uzyskanie tej informacji jest szczególnie istotne dla interesu publicznego."

Informacji publicznej może żądać każdy i wcale nie musi wykazywać żadnego interesu. Stanowi o tym już art. 2 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej - " Od osoby wykonującej prawo do informacji publicznej nie wolno żądać wykazania interesu prawnego lub faktycznego."

Interpretacja powyższego przepisu nie sprawia sądom administracyjnym trudności. Np. WSA w Warszawie w wyroku z 30.4.2007 r., II SA/Wa 2404/06 (niepubl.): „artykuł 2 ustawy z 6.9.2001 r. o dostępnie do informacji publicznej (Dz.U. Nr 112, poz. 1198 ze zm.) dopuszcza możliwość wystąpienia z wnioskiem o udzielnie informacji publicznej każdemu, bez wykazania interesu prawnego lub faktycznego i w tym sensie nie jest istotnym, kto tej informacji żąda. Natomiast nie oznacza to jednak, że jeżeli z takim wnioskiem występuje osoba prawna to nie należy badać, czy osoba/osoby w jej imieniu występujące są upoważnione do jej reprezentowania”.

Wprawdzie art. 3 ustawy stanowi w ust. 1, że - "Prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienia do: 1) uzyskania informacji publicznej, w tym uzyskania informacji przetworzonej w takim zakresie, w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego" - ale zgodnie z literą prawa, komentarzami i orzecznictwem:

- wnioskodawca występujący o udostępnienie informacji publicznej przetworzonej nie musi wskazywać powodów, dla których spełnienie jego żądania będzie szczególnie istotne dla interesu publicznego. To podmioty zobowiązane do udostępnienia informacji publicznej muszą wykazać brak istnienia tej przesłanki ustawowej w przypadku wydania decyzji odmownej (zob. wyr. WSA w Warszawie z 20.6.2005 r., II SA/Wa 795/05, niepubl.).

- Nie wprowadzono do ustawy konieczności uzasadnienia wniosku o udostępnienie informacji przetworzonej. Z drugiej jednak strony w kontekście art. 3 ust. 1 pkt 1 sporządzenie takiego uzasadnienia ułatwiłoby podmiotowi zobowiązanemu do udzielenie informacji pozytywne rozpatrzenie wniosku (por. A. Piskorz-Ryń, Dostęp, s. 183). Składając wniosek o udostępnienie informacji publicznej przetworzonej wnioskodawca nie ma obowiązku wskazywać, że żądana informacja ma charakter informacji przetworzonej. Obowiązek ustalenia, czy objęta wnioskiem informacja ma taki charakter, ciąży na organach wymienionych w art. 4 ust. 1 i 2 DostInfPublU, a odmowa jej udostępnienia może nastąpić tylko wówczas, gdy wnioskodawca nie wykaże interesu publicznego (zob. wyr. WSA w Warszawie z 22.2.2006 r., II SA/Wa 1720/05, ONSAiWSA 2007, Nr 6, poz. 139). Co więcej, wnioskodawca, występujący o udostępnienie informacji publicznej, na etapie składania wniosku nie musi wiedzieć, że żądana przez niego informacja ma charakter informacji publicznej przetworzonej, a zatem w momencie formułowania i kierowania wniosku nie musi wskazywać powodów, dla których spełnienie jego żądania będzie szczególnie istotne dla interesu publicznego. To podmioty zobowiązane do udostępnienia informacji publicznej muszą wykazać, że objęte wnioskiem żądanie dotyczy informacji publicznej o charakterze przetworzonym (zob. wyr. WSA w Warszawie z 22.2.2006 r., II SA/Wa 1721/05, Prok. i Pr. 2006, Nr 5, poz. 53). Z treści przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej wynika jednoznacznie, że wnioskodawca nie musi wykazywać powodów, dla których spełnienie jego żądania będzie szczególnie istotne dla interesu publicznego. To podmioty zobowiązane do udostępnienia informacji publicznej muszą wykazać brak istnienia tej przesłanki ustawowej, jeżeli decydują się wydać w tej sprawie decyzję odmowną (zob. wyr. WSA we Wrocławiu z 25.1.2006 r., IV SAB/Wr 40/05, niepubl.).

Reasumując - nie ma obowiązku wykazywania "szczególnego interesu publicznego", o tym czy zaistniał decydują okoliczności konkretnej sprawy. To organ w odpowiedzi na wniosek ma zdecydować czy udostępnić informację publiczną czy też jej odmówić i na jakiej podstawie.

W tej sprawy trzeba zatem poczekać na decyzję i po upływie 14 dni od wniosku, jeśli jej nie będzie - zaskarżyć bezczynność do WSA. Oczywiście zaskarzyć trzeba też decyzję, jeśli zostanie wydana decyzja odmowna - w uzasadnieniu której organ będzie musiał wykazać, dlaczego uznał że informacja ma charakter informacji przetworzonej i dlaczego nie istnieje "szczególny interes publiczny" w jej udostępnieniu...

Ubolewać należy nad tym, że pomimo jasnych zapisów ustawy, nadal najbardziej istotne informacje trzeba rozmaitym urzędom niemalże siłą wydzierać z gardła...

Tak by było, gdyby

VaGla's picture

Tak by było, gdyby nie art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej, który stwierdza:

1. Prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienia do:
1) uzyskania informacji publicznej, w tym uzyskania informacji przetworzonej w takim zakresie, w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego,

No i rzecz się rozbija o to, że pojęcie "przetworzenie informacji" da się interpretować w różny sposób.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

jest jeszcze Art. 15 ust. 1 i 2

1. Jeżeli w wyniku udostępnienia informacji publicznej na wniosek, o którym mowa w art. 10 ust. 1, podmiot obowiązany do udostępnienia ma ponieść dodatkowe koszty związane ze wskazanym we wniosku sposobem udostępnienia lub koniecznością przekształcenia informacji w formę wskazaną we wniosku, podmiot ten może pobrać od wnioskodawcy opłatę w wysokości odpowiadającej tym kosztom.
2. Podmiot, o którym mowa w ust. 1, w terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku, powiadomi wnioskodawcę o wysokości opłaty...

Czyli jak rozumiem należy albo wykazać szczególny interes publiczny, albo ponieść opłatę za przetworzenie informacji. Jeśli nie otrzymał Pan oferty to Urząd moim zdaniem pozostaje w bezczynności.

W opisanej sprawie

VaGla's picture

W opisanej sprawie ten przepis o "dodatkowych kosztach związanych ze wskazanym we wniosku sposobem udostępnienia lub koniecznością przekształcenia" nie jest istotny.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Widać postęp

W związku z tym przygotowanie takiego wykazu wymaga analizy każdej umowy zawartej przez KPRM i wyodrębnienia żądanych informacji na podstawie wskazanego przez Pana kryterium.

Jednak nie trzeba pytać przedsiębiorcy, tylko wystarczy przeczytać umowę aby wiedzieć, czy jest tam mowa o zachowaniu poufności.

Optymalizacja pracy

Jeżeli dobrze zrozumiałem to umowa w trakcie podpisywania, wykonywania i po odłożeniu do archiwum nie zawiera żadnych tajemnic. Tajemnice chronione prawem mogą pojawić się dopiero gdy do tej informacji publicznej będzie chciał mieć dostęp obywatel.

Zastanawiam się ile kosztuje dodatkowy czas na ponowne studiowanie umów przed udostępnieniem i ustalanie czy są tam tajemnice przedsiębiorstwa, albo jakieś inne? Pal licho pieniądze, ale w tym czasie urząd nie zajmuje się sprawami Państwa, nieistniejącym kryzysem czy długiem o niebo mniejszym niż w USA lub Japonii.

Mam nadzieję, że ten wpis przeczytają także osoby odpowiedzialne za organizację pracy w urzędach i zrobią przegląd wytworzonych procedur pod kątem optymalizacji zmniejszającej koszty pracy.

"uprzejmie informujemy, że z obowiązujących przepisów prawa nie wynika obowiązek tworzenia przez organ procedur ws. nadawania klauzul poufności obejmujących tajemnicę przedsiębiorcy"

Rzeczywiście żaden przepis nie mówi o tym wprost. Ja jednak zastanowiłbym się, czy w świetle istniejących już przepisów urząd, a także organ nie ma obowiązku optymalizacji pracy, tak aby nie tracić czasu na powielanie swoich działań i nie ponosić dodatkowych kosztów.

Zacytowany fragment odpowiedzi jest piękny podwójnie, ze względu na swoją głębię. Pozwolę sobie nieco go zmodyfikować:

uprzejmie informujemy, że z obowiązujących przepisów prawa nie wynika obowiązek tworzenia przez organ stron na Facebooku oraz innych portalach społecznościowych

Prawda, że piękne?

Jednakże w przypadku Facebooka znaleziono setkę uzasadnień, a o optymalizacji pracy i ergonomii działań zapomniano.

Wariant 2

Zdaje się, że Kancelaria Prezesa Rady Ministrów wybrała drugi z omawianych wariantów dojścia do publikowania rejestru umów. Kilka dni temu uzyskałem mailowo wyjaśnienie o następującej treści:

Do 3 listopada 2013 r. funkcjonowanie Centralnego Rejestru Umów regulowały przepisy Zarządzenia nr 7 Dyrektora Generalnego Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2010 r. w sprawie ustalenia procedury udzielania zamówień, zawierania i ewidencjonowania umów oraz obiegu dowodów księgowych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (z późn. zm.). Od 4 listopada 2013 r. przepisy dotyczące obowiązku prowadzenia rejestru umów zostały wykreślone z powołanego Zarządzenia nr 7.

Tym samym od 4 listopada rejestr umów nie jest prowadzony. Postanowiłem zatem zapytać, w jaki sposób prowadzona jest obecnie ewidencja umów w KPRM.

Przyczyna rezygnacji z ewidencji umów

Czekając na odpowiedź w sprawie sposobu prowadzenia ewidencji umów w KPRM, w tak zwanym międzyczasie, otrzymałem uzupełniające informacje. Konkretnie dwie.

Zacząłem zastanawiać się, czy to nie niezwykła aktywność obywateli pytających o rejestr umów spowodowała rezygnację z prowadzenia ewidencji. Trudno jednak przyjąć tę hipotezę, skoro KPRM twierdzi, że w 2013 roku wpłynęły tylko trzy wnioski dotyczące rejestru umów.

Inną ewentualnością może być okoliczność, na którą wskazuje odpowiedź Prezesa Rady Ministrów na skargę dotyczącą jego bezczynności w przedmiocie udostępnienia rejestru umów. W dość obszernej argumentacji na szczególne uwzględnienie zasługuje (o czym świadczy zastosowane w tekście podkreślenie) uzasadnienie wewnętrznego charakteru rejestru w oparciu o brak wymogu jego prowadzenia w przepisach wewnętrznych. Prezes Rady Ministrów chciałby zatem przekonać sąd administracyjny, że skarga na bezczynność jest bezprzedmiotowa, ponieważ nie chodzi o informację publiczną lecz dokument wewnętrzny. Czy mu się to uda? Już za dwa dni będzie jedno z rozstrzygnięć. Tymczasem czekam dalej na odpowiedź, jak obecnie prowadzona jest ewidencja.

Argument za publicznym wykazem umów

Gdyby Pan Premier, tak jak i każdy obywatel tego kraju, miał do dyspozycji publiczny i powszechnie dostępny wykaz umów, to nie byłby chyba zaskoczony informacją, że Polska ma zapłacić ratę za zakupione samoloty F-16, jak można przeczytać w dzisiejszym wydaniu Rzeczpospolitej: Zapomniana rata za polskie F-16
Jest to kolejny argument na rzecz publikowania wykazów umów.

musiałby jeszce to przeczytać....

a tymczasem czytają to tylko nieliczni "zboczeńcy" walczący o informację publiczną i jawność w państwie
reszcie na czele z politykami to jest zupełnie obojętne

niestety :-(

Tych "nielicznych zboczeńców"

VaGla's picture

Tych "nielicznych zboczeńców" jest ostatnio jakby więcej. Podnoszą głowy, uruchamiają media, jak np. we Wrocławiu: Wiedza nie dla obywatela. Tajemniczy urząd miejski. Do tego same media zaczynają się interesować wykazami umów, bo to dobre źródło kolejnych tematów. Dziennikarze to też obywatele.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

"nieliczni zboczeńcy"

hub_lan's picture

"nieliczni zboczeńcy" powoli wychylają głowy ponad tłum i jest ich coraz więcej jednak nadal stanowią niewielki ułamek a kiedy ktoś na górze zamachnie się kosą "świętego spokoju" to właśnie te wystające głowy mogą poturlać się po bruku - cóż taka rola i takie ryzyko należenia do "nielicznych zboczeńców"

jest im obojętne bo to nie

hub_lan's picture

jest im obojętne bo to nie ich pieniądze, ich interesuje to tylko w takim zakresie że wydane na coś pieniądze znikły i nie ma ich już jak "zagospodarować" na ichniejsze potrzeby

w Zjednoczonym Królestwie

robią tak. Każde ministerstwo publikuje listy umów, np. https://www.gov.uk/government/publications/contracts-and-tenders-transparency-data-for-dclg-september-2012-to-april-2013

Szczególny interes publiczny

Gdy już nie ma problemu z dookreśleniem informacji przetworzonej - napotykam jednak trudność, gdy instytucja potwierdza, że występuje interes publiczny, ale nie jest on "szczególny", bo zgodnie z orzecznictwem informacje te nie będą wpływać na poprawę funkcjonowania państwa.
Jest to ewidentna niechęć udzielenia informacji - ale brakuje szerszej interpretacji "szczególnego interesu publicznego", poza tym powtarzanym w orzecznictwie o naprawie funkcjonowania państwa.

to trzeba wskazac

można zawsze coś wymyślić jak to poprawi funkcjonowanie państwa

wierzyć mi się nie chce, że obywatel jest mniej kreatywny od urzędnika :-)

Czasem mi się wydaje, że

Czasem mi się wydaje, że gdy chodzi o unikanie udzielania informacji publicznej, to kreatywność urzędników nie ma granic.

Piotrze, czy znasz może

Piotrze, czy znasz może status rejestru umów Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji? Pamiętam, że MAiC bardzo nie chciało go udostępnić i sprawa trafiła do sądu.
Wiesz może czy rejestr został gdzieś lub komuś udostępniony?

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>