NINY kreatywne podejście do definicji "domeny publicznej", czyli do czego służy Program Kultura+

Kultura+ jest uchwalonym przez Radę Ministrów wieloletnim programem rządowym na lata 2011-2015. Program został przyjęty przez Rząd pod koniec zeszłego roku. Celem programu jest zwiększenie dostępu do kultury oraz zintensyfikowanie uczestnictwa w życiu kulturalnym mieszkańców terenów wiejskich i wiejsko-miejskich. W ramach tego programu ma powstać sieć pracowni digitalizacyjnych oraz przeprowadzona będzie masowa digitalizacja zasobów kultury. Na realizację programu przeznaczono 516,25 mln zł (270 mln z budżetu państwa, 225 mln zł z budżetów jednostek samorządu terytorialnego, 21,25 mln zł to wkład własny wnioskodawców w ramach programu „Digitalizacja”). Będzie zatem digitalizacja i udostępnianie. Pytanie, co zostanie zdigitalizowane i w jaki sposób zostanie udostępnione. Można odnieść wrażenie, że zaczyna się zabawa w "trzy karty", by nadać nowe znaczenie pojęciu "domena publiczna" i by dało się skutecznie sfinansować taką działalność, w wyniku której powstaną zasoby nie tak szeroko udostępniane społeczeństwu.

O przyjęciu Programu Kultura+ można przeczytać w notatce opublikowanej na stronach Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego 12. października 2010 r.: Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie ustanowienia programu „KULTURA+”. Materiały dotyczące tego programu zebrano m.in. na stronach Narodowego Instytutu Audiowizualnego. Znaleźć tam można m.in. zeskanowany i udostępniony w tej formie (jako dokument PDF) Regulamin WPR Kultura+ Priorytet Digitalizacja. Oczywiście nie da się tego dokumentu przeszukać, ani skopiować fragmentu, bo to zeskanowana bitmapa włożona w kontenerek PDF. Dokument ma 14 stron, zatem zachęcam do lektury (ale jedynie, jeśli ktoś widzi - niewidomi sobie z tym skanem nie poradzą).

Można tam wyczytać, że na etapie składania wniosków wnioskodawca jest zobowiązany m.in. do złożenia oświadczenia, że "jest posiadaczem nośnika i dysponentem majątkowych praw autorskich i praw pokrewnych dla materiałów przeznaczonych do digitalizacji lub że materiał nie jest objęty ochroną prawno-autorską oraz że nie ma przeszkód prawnych i innych barier uniemożliwiających realizację zadań projektu". W ramach projektu można się ubiegać również o zakup praw majątkowych (wykaz kosztów kwalifikowanych; zakłada się, że kosztem kwalifikowanym będzie również podatek VAT! O ile beneficjent nie będzie mógł zapłaconego podatku ostatecznie odzyskać) - zatem państwo i samorządy dadzą potencjalnie pieniądze na to, by doszło do obrotu takimi prawami. Już na tym etapie warto zadać pytanie o wycenę takich praw i czy można dowolnie ustalić cenę dla utworu, który miałby zostać następnie zdigitalizowany. Maksymalna kwota wnioskowana wynosi 2 miliony złotych, co nie oznacza wcale, że ktoś dostanie pieniądze na to, by kupić za dwa miliony prawo do wyprodukowanego przez kolegę filmiku i podda go następnie digitalizacji. Dofinansowanie będzie przekazywane w ramach pomocy finansowej budżetu państwa w formie dotacji celowej.

Na uwagę zasługują kryteria oceny wniosków, a konkretnie "kryteria szczegółowe" w przypadku projektów digitalizacyjnych. Tu rozpisano możliwe do uzyskania 50 punktów w sposób następujący:

Od 0 do 25 punktów można uzyskać w zależności od "wielkości materiału zdigitalizowanego podczas realizacji projektu- liczby skanów/kopii cyfrowych/ilości metadanych w stosunku do całości zbiorów oraz w przypadku archiwów oceniane będą metadane, które istnieją lub zostaną wytworzone w Zintegrowanym Systemie Informacji Archiwalnej.

Od 0 do 15 punktów można uzyskać w zależności od udostępnienia powyżej 85% zdigitalizowanego materiału bezpłatnie w domenie publicznej.

Od 0 do 10 punktów można uzyskać w zależności od sposobu zabezpieczenia zdigitalizowanych materiałów.

Są też inne możliwości uzyskiwania punktów (każdy z ocenianych wniosków może otrzymać maksymalnie 100 punktów), ale tu sie na chwilę zatrzymajmy.

Otóż już z wyżej wymienionej punktacji wynika, że potencjalnie więcej punktów dostanie ten, kto wiele materiału zeskanuje, chociaż materiał ten nie będzie "w domenie publicznej".

Jak wiadomo - nie da się zrzec autorskich praw majątkowych w taki sposób, by dzieła przeszły do domeny publicznej (por. Zrzeczenie się autorskich praw majątkowych?). Utwory są chronione przez określony czas i potem trafiają do domeny publicznej. Pytanie nada jest aktualne: czy te utwory "wracają" do domeny publicznej, czy też tam dopiero "wchodzą" (w ustawie francuskiej z 1791 roku stwierdzano, że utwory „tomber dans le domaine public” - „wpadają do domeny publicznej”). Mamy normatywne podstawy "domeny publicznej" (por. Domena publiczna w Polsce i na świecie - aspekty prawne). Artykuł 18 Konwencji berneńskiej w wersji angielskojęzycznej brzmi:

(1) This Convention shall apply to all works which, at the moment of its coming into force, have not yet fallen into the public domain in the country of origin through the expiry of the term of protection.

(2) If, however, through the expiry of the term of protection which was previously granted, a work has fallen into the public domain of the country where protection is claimed, that work shall not be protected anew.

W polskiej wersji językowej zaś mowa zamiast tego o "własności publicznej państwa":

1. „Niniejszą konwencję stosuje się do wszystkich dzieł, które w chwili jej wejścia w życie nie stały się jeszcze własnością publiczną państwa ich pochodzenia na skutek upływu okresu ochrony.”

2. „Gdy jednak dzieło na skutek upływu okresu ochrony, która była mu uprzednio przyznana, stało się własnością publiczną państwa, w którym żąda się ochrony, dzieło to nie będzie w tym państwie ponownie chronione”.

Czy to właściwe podejście? Wydaje się jednak, że w domenie publicznej są takie dzieła (informacje), które po prostu nie są objęte żadnym prawnym monopolem informacyjnym. Domena publiczna jest zatem kategorią prawną, stanem "braku praw wyłącznych" przysługujących komukolwiek. Przywołując rozważania dr. Tomasza Targosza, „Domena publiczna w prawie autorskim”, [w] „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace z Prawa Własności Intelektualnej”, zeszyt 100 (2007), s. 537 - za będące w domenie publicznej powinniśmy uznać:

  • To, co nie jest chronione, gdyż nie spełnia przesłanek ochrony
  • To, co mogłoby być chronione, ale zostało z ochrony wyłączone
  • To, co było chronione, ale już nie jest (z uwagi na upływ czasu)
  • To, co nigdy nie było chronione (powstało przed momentem wprowadzenia ochrony)
  • Sposoby korzystania w ramach dozwolonego użytku

Tymczasem Narodowy Instytut Audiowizualny (NINA) opublikował własną definicję "domeny publicznej" w dokumencie definicja-domeny-publicznej-dla-wpr-kultura-priorytet-digitalizacja.docx. Czytamy tam:

Narodowy Instytut Audiowizualny jako operator Wieloletniego Programu Rządowego - Kultura+, priorytet „Digitalizacja” na potrzeby wyżej wymienionego Programu pragnie zdefiniować pojęcie udostępnienia zdigitalizowanego materiału w domenie publicznej.

Udostępnienie to rozumiane jest jako otwarta prezentacja zdigitalizowanych obiektów realizowana w celu poznawczym, dokonywana przez beneficjenta na własnych stronach internetowych luba za pośrednictwem stron wskazanych przez właściwe Centrum Kompetencji.

Po stronie udostępniającego nie dopuszcza się nakładania dodatkowych opłat na użytkownika chcącego zapoznać się z prezentowaną treścią. Dozwolone jest wprowadzenie wymogu rejestracji i logowania do strony w celu weryfikacji użytkowników oraz określenia w drodze regulaminu zasad korzystania ze strony internetowej.

Regulamin priorytetu Digitalizacja nie nakłada na beneficjentów obowiązku prezentowania zdigitalizowanych obiektów w najlepszej rozdzielczości oraz dopuszcza wprowadzenie ograniczeń bądź całkowitego wykluczenia możliwości pobierania danych materiałów oraz przetwarzania ich przez użytkowników.

Reasumując udostępnienie w tak rozumianej domenie publicznej musi zapewnić użytkownikom możliwość co najmniej zapoznanie się z materiałami podlegającymi digitalizacji w ramach projektów realizowanych w priorytecie Digitalizacja Wieloletniego Programu Rządowego Kultura+.

Definicja jest przycięta tak, by dało się pod pojęciem "domeny publicznej" ukryć również dzieła, do których przysługują jakieś prawa wyłączne. Przypomina się znana definicja, zgodnie z którą "rak jest rybą". W tym przypadku - aby dało się wziąć pieniądze z dotacji i nie rezygnować z monopolu informacyjnego, czasem zaś uzasadniać możliwość wprowadza faktycznych (technicznych) ograniczeń w dostępie do zdigitalizowanych za publiczne pieniądze dzieł.

Poza tym, co zostało odnotowane wcześniej, więcej punktów można uzyskać za digitalizowanie czegoś, do czego prawa przysługują, byle w dużej ilości...

Wydaje się, że w ramach realizacji polityki państwa, powinny w prawie autorskim istnieć przepisy chroniące domenę publiczną przed zawłaszczaniem prawnym lub faktycznym. Projekt Kultura+ nie realizuje jednak - jak uważam - tak projektowanej polityki. Sprzyjać zaś będzie temu, by pieniądze przeszły z kieszeni publicznej do prywatnej.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Zastanawiam sie, czy taka

Zastanawiam sie, czy taka "kreatywna" definicje domeny publicznej da sie zaskarzyc na gruncie prawnym? To jest przeciez obchodzenie zapisow regulaminu - jego tresc jasno wskazuje, ze autorzy piszac domena publiczna mieli na mysli domene publiczna.

"definicje"

To bardzo luźne skojarzenie, ale po 1968 roku ochotnicze hufce pracy były dla studentów obowiązkowe...

"i posiadaczem nośnika" czyli precedens św. Faustyny

Maciej_Szmit's picture

Znaczy się casus św. Faustyny jednak nie pozostaje niezauważony (niemniej czasami nośnik oryginalny już nie istnieje i co wtedy?)

Podstawy prawne domeny publicznej

Jak to jest właściwie z funkcjonowaniem w Polsce konwencji berneńskiej? W tym źródle mamy napisane "Rzeczpospolita Polska postanawia przystąpić do powyższego aktu, z wyłączeniem artykułów od 1 do 21 oraz załącznika", z czego można wnosić, że artykuł 18, w którym jest mowa o własności publicznej, nie ma w Polsce mocy prawnej.

Po owocach ich poznacie

wladek's picture

Nina obok "definicji domeny publicznej" publikuje listę 40 wniosków pozytywnie ocenionych w 2011 r., w tym 14 złożonych przez muzea na 9,4 mln zł, 10 przez archiwa na 4,5 mln zł, 9 przez biblioteki na 2,9 mln oraz 7 przez filmoteki i zespoły filmowe na 5 mln zł. Proponowane dofinansowanie to 21,8 mln zł, w tym 9,2 mln na koszty bieżące i 12,5 mln na wydatki inwestycyjne - zapewne eksperci woleli rozdawać wędki niż kupować ryby. Czas pokaże, co uda się naszej kulturze złowić - w poprzednich latach zdarzało się, że kosztownie wyposażone pracownie zdążyły się zestarzeć, zanim jakiekolwiek zdigitalizowane w nich dzieło zostało udostępnione.

Dyskutowana tu i budząca (słusznie!) głośne oburzenie proponowana przez Narodowy Instytut Audiowizualny opaczna definicja domeny publicznej w praktyce największy wpływ będzie miała na społeczny efekt digitalizowanych na koszt publiczny filmów, które zespoły filmowe będą mogły eksploatować rynkowo unikając ich udostępnienia w domenie publicznej.

Zmarnowana też została szansa, by przeznaczone na digitalizację publiczne pieniądze wykorzystać na upowszechnienie wśród dyrektorów muzeów, archiwów i bibliotek przekonania, że ich zadaniem jest możliwie najszersze udostępnianie powierzonych im zasobów kultury, a nie ich wtórna komercjalizacja, czego najgorszym przykładem są wciąż tolerowane przez MKiS praktyki Narodowego Archiwum Cyfrowego.

"(...)pragnie zdefiniować

"(...)pragnie zdefiniować pojęcie udostępnienia zdigitalizowanego materiału w domenie publicznej."

Pragnie i się już zaspokoił? Czy też jest dopiero w drodze?

To przerażające, jak wiele

To przerażające, jak wiele kontrowersji budzi KULTURA+. Mnie powalił inny fragment, a mianowicie ten dotyczący medium, za pomocą którego ma być udostępniany 'dorobek cyfrowy' pozyskany dzięki programowi. W skrócie - np. biblioteki, które będą dotowane, MUSZĄ udostępnić przynajmniej 85% (!!!) obiektów cyfrowych na platformie BN, czyli w Polonie. Przecież to jest jawny cios wymierzony w już istniejącą sieć bibliotek cyfrowych w Polsce. Że też nikt larum jeszcze nie podniósł? Wiem, że BN i MKDiN kombinowali, jak tu bardziej usystematyzować polską digitalizację, ale taka bezceremonialna centralizacja to po prostu jazda po bandzie, a nie sensowne rozwiązanie.

Larum podniesiono

Larum podniosło całe środowisko muzealne zainteresowane tematem. W odpowiedzi usłyszało: "Jak się komuś nie podoba, to nie musi aplikować do Kultury+". I co tu więcej komentować.

Ścieżka finansowa

W skrócie - np. biblioteki, które będą dotowane, MUSZĄ udostępnić przynajmniej 85% (!!!) obiektów cyfrowych na platformie BN, czyli w Polonie
Dla odmiany: "w przypadku archiwów oceniane będą metadane, które istnieją lub zostaną wytworzone w Zintegrowanym Systemie Informacji Archiwalnej" (http://www.nina.gov.pl/docs/instytut/regulamin-wpr-kultura-priorytet-digitalizacja.pdf s. 6, tab. II.1.A).

Z kolei: "ZoSIA (Zintegrowany System Informacji Archiwalnej) – system informatyczny wdrażany w polskich archiwach państwowych realizowany przez Narodowe Archiwum Cyfrowe" (http://pl.wikipedia.org/wiki/ZoSIA) Kontrowersje wokół budowy systemu były już przedmiotem rozważań http://prawo.vagla.pl/node/7947

Dyrektorem Narodowego Archiwum Cyfrowego czyli odbiorcy metadanych jest Pan dr Nikodem Bończa-Tomaszewski (http://pl.wikipedia.org/wiki/Narodowe_Archiwum_Cyfrowe), ten sam, który zasiada w Radzie NINA (http://www.nina.gov.pl/instytut/o-nas/ludzie-nina) Jest on także członkiem zespołu do spraw polityki audiowizualnej i cyfryzacji w dziedzinie kultury
w MKiDN (http://bip.mkidn.gov.pl/modules/download_gallery/dlc.php?file=971&id=1285842495)

Niby to nic sprzecznego z prawem bo w demokracji każdy może kierować, zasiadać, piastować i doradzać równocześnie, ale spałbym spokojniej gdyby środki publiczne od powstania pomysłu ich przeznaczenia, poprzez regulaminy ich przyznawania, aż po decyzje o przyznaniu były kontrolowane przez różne osoby. Obecność p. dra Nikodema Bończa-Tomaszewskiego we wszystkich tych etapach budzi we mnie mieszane odczucia.

I tak zupełnie na marginesie, a może nawet temat do nowych rozważań Vagli? - Dlaczego informacje w Wikipedi są bardziej aktualne od informacji zamieszczanych przez zainteresowane podmioty (słowo kluczowe - dbałość)?
Tu jako przykład notka biograficzna dotycząca p. Bończa-Tomaszewskiego jako członka Rady NINA i notka biograficzna z Wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Nikodem_Bo%C5%84cza-Tomaszewski

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>