W rozbudowie miejskiego monitoringu wizyjnego może chodzić o prywatną kasę

Znak miasto monitorowaneJeśli mogło do tego dojść w Moskwie, to jaką mamy mieć pewność (jako społeczeństwo), że do takich sytuacji nie dochodzi również w Warszawie, lub innych polskich miastach? Chodzi o to, że w Moskwie jest podobno 80 tys. ulicznych kamer. Właśnie się okazało, że część z nich, których założenie było "wyoutsourceowane" ("za poważne pieniądze") do "miejscowej firmy, solidnej ponoć, prowadzonej przez młodego dynamicznego biznesmena", pokazywała moskiewskiej milicji wcześniej nagrane obrazki. W Polsce - jak się wydaje - nie ma mechanizmu kontroli nad sposobem działania CCTV, a poszukiwania zbiorczych wydatków czynionych na budowę systemu monitoringu miejskiego są nie lada wyzwaniem intelektualnym (por. Ile rocznie kosztuje budowa i działanie systemów monitoringu wizyjnego w Polsce? i Monitoring miejski w budżecie m. st. Warszawy na 2009 rok)...

O moskiewskim odkryciu milicjantów można przeczytać w tekście Gazety Wyborczej pt. Raz, dwa, trzy Wielki Brat nie patrzy. Fakt, że na ekrany centrów oglądowych trafiał obraz z biura sprytnego przedsiębiorcy, został ujawniony w ten sposób, że jeden z funkcjonariuszy zobaczył na ekranie budynek, który nieco wcześniej został wyburzony. Okazało się przy tym, że proceder trwał "wiele miesięcy". Podnosi się również, że o sprawie musiał wiedzieć ktoś z wysoko postawionych funkcjonariuszy. Wyborcza pisze o tym słowami:

Wygląda na to, że ktoś w milicji krył oszusta pewnie za udział w jego zyskach. W ostatnich miesiącach, po głośnych przestępstwach w Moskwie, bliscy ofiar wiele razy pytali, gdzie są nagrania tego, co się stało. Milicjanci niezmiennie odpowiadali, że nagrania mają, ale "niewyraźne".

W jaki sposób u nas, w Polsce, przeprowadzany jest audyt działania rozbudowanego wszak i działającego na niejasnych zasadach prawnych, systemu monitoringu wizyjnego? Gdzie mogę przeczytać zestawienie wszystkich transakcji związanych z rozbudową, konserwacją i eksploatacją tego systemu? Czy wiemy, jakie firmy wygrywają przetargi na tego typu usługi? Czy tak postawione pytania są próbą "czepiania się", skoro - jak czytam wciąż na warszawskich stronach:

Skuteczność monitoringu wizyjnego w walce z przestępczością jest bardzo wysoka, co potwierdzają dane z Komendy Stołecznej Policji - w miejscach objętych monitoringiem przestępczość spadła o 50-60%.

To samo, dokładnie tymi samymi słowami, można również przeczytać na stronach warszawskiego Zakładu Obsługi Systemu Monitoringu...

...chociaż próby uzyskania potwierdzonych badań ze strony Policji napotykają spore kłopoty. Czy były próby uzyskania potwierdzenia? Zachęcam do wysłuchania dyskusji po referacie dr Waszkiewicza, zwłaszcza fragmentu, który zaczyna się po ok. 100 minucie nagrania opublikowanego przy tekście Po seminarium "Monitoring wizyjny - Wielki Brat czy mały braciszek?", kiedy dr Waszkiewicz stwierdza:

To była jedna z pierwszych rzeczy... Jak zaczynałem te badania, to chciałem się dowiedzieć skąd są te dane. I pomimo wielu, licznych prób... To było: "tak, to policja nam dała", policja stwierdzała: "ta osoba to już chyba nie pracuje"... Ale te dane zostały. To znaczy "dane", albo też "informacje", bo nie znalazłem podstawy do formułowania takich... Przypisu nie ma żadnego. Nikt się pod tym nie podpisał. Nie znalazłem też wyników prowadzonych badań na ten temat...

Czy istnieje chociaż cień możliwości, że w budowaniu i rozbudowywaniu systemów wizyjnych nie chodzi w istocie o bezpieczeństwo obywateli, ale o to, by - uzasadniając to zwiększeniem bezpieczeństwa obywateli - stymulować przepływ pieniądza z publicznych środków do prywatnych kieszeni? Czy tak postawione pytanie jest "wspieraniem teorii spiskowych"? Jeśli w Moskwie doszło do takiej sytuacji, jak opisana w materiale Wyborczej, skąd pewność, że w Polsce do takich sytuacji nie dochodzi? Nie rzucam tu oskarżenia. Wydaje mi się, że takie pytania są uprawnione, wobec braku transparentności tego typu działań.

Na stronie archiwum przetargów ZOSM dominują dokumenty na temat zamówienia na "dostawę okolicznościowych bonów towarowych dla pracowników ZOSM".

Jeśli dobrze czytam Budżet m.st. Warszawy na 2010 rok, to zadanie "rozbudowa miejskiego systemu monitoringu" ma zapewnione finansowanie w wysokości 2.5 miliona złotych w 2010 roku, 2.5 miliona w roku 2011 i tyleż samo w 2013. Do 31 grudnia 2009 roku wydano na ten cel 3,285,324.00 złotych. W pozycji "Przewidywana całkowita wysokość wydatków na inwestycję" ujawniono kwotę 10,785,324 złotych. Ale to przecież nie wszystko. Jest też taka pozycja, jak "Modernizacja Parku Czechowickiego wraz z oczkiem wodnym oraz wykonanie monitoringu wizyjnego" (całkowite wydatki: 1,130,000.00, z czego w 2010 roku 300 tys.). Jest kolejna pozycja budżetowa: "Urządzenie terenu zieleni przy ul. Karlińskiego wraz z budową oświetlenia i monitoringu oraz placami zabaw" (całkowita wysokość wydatków: 5,700,000.00, które mają zacząć się od 2011 roku kwotą 200 tys, a potem zostanie wydane 2 miliony złotych w 2013 i 3,5 miliona w 2014 roku)... W tabeli "Wydatki bieżące wg dysponentów" czytam, że na "Zapewnienie sprawności systemu monitoringu" przeznaczono (w tym roku?) 13,684,364.00 złotych, które są w dyspozycji Zakładu Obsługi Systemu Monitoringu.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Duża kasa, kontroli

Duża kasa, kontroli praktycznie żadnej, no i jeszcze, jak się postarać, to nawet kamer montować nie trzeba;-)

kamerimage

No i bardzo dobrze, bo komu potrzebne sa te kamery? U nas kilkakrotnie pod samą kamerą dochodziło do pobić czy zniszczenia zabytkowej rzeźby, a SM (bo to oni obsługują system) twierdziła, że nic nie widziała bo kamery mają małą rozdziekczość i w nocy kiepsko "widzą".

W podobnym duchu

W podobnym duchu zastanawiałem się niedawno, na jakiej podstawie Urząd Skarbowy zatrudnia lokalną firmę ochroniarską zamiast zdawać się na działania policji - ile braku zaufania do obywateli wolno instytucjom państwowym mieć? Czy po prostu lokalnych chuliganów potrzeba obsadzić do jakichś ról społecznych typu ochroniarstwo? I dlaczego jeszcze jakiś lokalny decydent nie zaprzyjaźnił się z prezesem firmy produkującej oprogramowanie antywirusowe, żeby i na tym polu składać masowe zamówienia, bo Internet jest bardzo groźny. A może są jakieś analizy modelujące ryzyko w danych środowiskach lokalnych na odpowiednim szczeblu, ale są chronione, bo mogłyby popsuć plany?

I oczywiście do tanga trzeba dwojga, żeby sprzedać "bezpieczeństwo" trzeba zastymulować rozwój "zagrożeń". ;)

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>