O wartości autorskich praw majątkowych do zdjęć...

"Nie będziemy płacić za zamieszczone w magazynie zdjęcia, bo już sama możliwość pojawienia się na łamach pisma jest gratyfikacją"

- Magdalena Swoboda-Młynarczyk, specjalista PR w G+J Polska, wydawcy ”National Geographic Polska”. Cytat pochodzi z materiału opublikowanego w serwisie Press: ”National Geographic” będzie zamieszczać zdjęcia polskich internautów, a trafiłem nań dzięki Maćkowi Budzichowi, który odnotował go w tekście Nie będziemy płacić za zdjęcia.

W sierpniowym magazynie Press jest kilka "przygnębiających" tekstów na temat wartości własności intelektualnej, chociaż - tak naprawdę - autorom chodziło o kondycję rynku prasowego (i rynku fotografii prasowej). Zachęcam szczerze do lektury tekstów udostępnionych przez Press w Sieci:

  • Czas matysiaków - Fotograf zawodowiec spychany jest na margines przez rzesze amatorów
  • Na aucie - W kryzysie pracę w prasie tracą dobrzy dziennikarze, którzy raczej nie skuszą się do powrotu

Jaka jest wartość własności intelektualnej w czasach, gdy podaż przewyższa nadający się do "monetyzowania" popyt?

Sięgnij również do tekstów:

Podobne komentarze gromadzę w dziale cytaty niniejszego serwisu.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

A ja wolę myśleć, że

A ja wolę myśleć, że fakt upadku Managera i moje odejście z dziennikarstwa to dobra rzecz - gdyby mnie do odejścia nie zmuszono, być może kisiłbym się w tym zawodzie przez kolejnych 20 lub 30 lat (takich przykładów nie brakuje).

A tak to się coś dzieje. Dzięki temu zmusiłem się do uruchomienia swojego projektu, o którym myślałem od pewnego czasu:) Wszystko zależy od podejścia. Można siedzieć z założonymi rękoma i biadolić, ale można też wziąć się i np. odpalić własny biznes. A dla gazet i tak nadal piszę (vide: dzisiejszy (tzn. wczorajszy) dodatek do Parkietu).

Co zaś do zdjęć w NG to śmiech, śmiech, śmiech. Tak jak to napisał Maciek Budzich - dla gazety/magazynu wystarczającą gratyfikacją jest to, że ją czytam - powinna więc być za darmo.

Właśnie to zmierza w tą

Właśnie to zmierza w tą stronę, że pisma chcą treści za darmo, a czytelnicy też;-) Wynika to z faktu, że powstało ciekawe zjawisko - coraz mniej ludzie kupują prasy, bo tam jest coraz mniej wartościowej treści, co z kolei powoduje, że gazety chętniej linkują treści innych i coraz mniej są chętne do płacenia. Proces zwiastuje niechybne problemy dla właścicieli takich interesów, bo od nieczytania prasy jeszcze żaden człowiek nie zbankrutował;-)

Rynek działa IMHO nieźle.

G+J, wydawca NG za publikację fotografii proponuje cenę 0PLN + 5 punktów do lansu. Są ludzie, którzy taką cenę akceptują i są skłonni za nią pracować. Wszyscy zadowoleni. Regulamin serwisu internetowego jednoznaczny.

PR-owsko kiepsko to wypadło, trochę buty w tej wypowiedzi. Trudno.

Na szczęście środowisko fotografów nie jest na tyle silne, by swoich butelek z odczynnikami chemicznymi bronić w sądach z takim zapałem, z jakim przemysł muzyczny broni krążków plastiku.

Fotografowie oczywiście grożą, że amatorzy nie są w stanie stworzyć produktu odpowiednio wysokiej jakości i czasopismo NG zejdzie na psy. Ryzyko bierze na siebie G+J. Nie mam udziałów w spółce, więc mnie to ryzyko specjalnie nie martwi. G+J nie jest na giełdzie, więc marudom wieszczącym upadek pisma nie mogę podpowiadać zashortowania akcji, by czynem poparli swoje marudzenie.

Argument: ,,dla G+J wystarczającą gratyfikacją powinno być to, że czytam NG'' odpada dlatego, że G+J na taką cenę się nie zgodzi. Zgodzi się na cenę ok. 10PLN/egz i znajdzie tysiące ludzi, którzy zapłacą. Reszta ogląda fotki na flickerze i też jest zadowolona.

wyrwane z kontekstu?

cytat komentarza w mediafun:
"Tu chodzi o zwykłą rubryczkę „od czytelników”, za publikacje listów do redakcji też chyba nigdy gazety nie płaciły, a to w sumie to samo. Natomiast za zdjęcia do artykułów, zdjęcia zamówione itp. redakcje płaciły, płacą i płacić będą."

czy to nie tak jakby napisać że dowolna gazeta nie będzie płacić za artykuły a zapomnieć dopisać że chodzi o "artykuły" w rubryce "czytelnicy napisali"?

nie tak

VaGla's picture

Chodzi o to, co zawarłem w tytule notatki zawierającej cytat, czyli o to, że nawet listy od czytelników są utworami. Jeśli chronimy prawa autorskie, a istotnym elementem autorskich praw majątkowych jest prawo do wynagrodzenia, to wypowiedź o niepłaceniu za zdjęcia wskazuje pewien trend wart odnotowania. Oznacza on mniej więcej - autorskie prawa majątkowe mają coraz mniejszą wartość, która miejscami równa się zero złotych.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Długi ogon

Ja bym poszedł tropem Twojego tekstu ,,Na świecie są miliardy twórców''. Zaczęli być widoczni dopiero wtedy, gdy koszty transakcyjne twórczości odpowiednio spadły. Wcześniej (ze względów technicznych) koszty były wyższe, niż wartość autorskich praw majątkowych, więc w kulturze ta twórczość w ogóle się nie pojawiała w obrocie. Teraz obok utworów wartościowych (z punktu widzenia praw autorskich) pojawiło się dużo wartych ok. 0.

Myślę, że w miarę dalszego obniżania się kosztów transakcyjnych cena tych praw autorskich będzie lepiej wyznaczana i nawet tych parę punktów do lansu za zdjęcie w NG będzie można *jakoś* przekuć na, powiedzmy, jedno piwo (wypożyczenie butelki zwrotnej już z własnej kieszeni).

a właśnie, że tak

Nie widzę nic nie normalnego w tym, że wydawca nie płaci za materiały nie zamówione.
Jeśli wydawca określa cenę za nadesłane fotki na 0zł i ktoś je wysyła, znaczy, że wybiera te 5punktów o lansu i sprawa załatwiona.
Oczywiście może zaznaczyć, że poza tym żąda n PLN+VAT, wtedy albo redakcja wypłaca, albo nie publikuje zdjęcia.
W żaden sposób nie narusza to żadnych praw autora fotografii, to jak wymiana barterowa content za lans ;-)

No chyba, że czepiamy się „koncernu” tylko dlatego, że w zgoła odwrotnych sytuacjach koncerny czepiają się tzw. piratów, mimo iż są badania które dowodzą, iż treści pochodzące z p2p i podobnych wpływają pozytywnie na rynek i zyski wydawców. Ale ja bym się nie czepiał, ktoś musi być „mądrzejszy”.

Wartość

3.14159otReG's picture

"jeśli każdy jest wyjątkowy, to nikt nie jest".

Niestety skala twórczości ludzkiej w internecie kończy się jej "dewaluacją". Obejrzałem tyle niewiarygodnej jakości zdjęć, często tego samego motywu, że nie dziwi mnie stanowisko NG. Parcie na publikowanie swojej aktywności czyni z nas łatwy cel. Nie ma przymusu wysyłania zdjęć do NG, tak jak nie ma przymusu wysyłania materiałów prasowych za friko. Nie rozumiem oburzenia stanowiskiem publikatora. Jeśli moje zdjęcie nie jest dostrzegalne w tłumie identycznych, opublikowanie w wąskim kanale jest wyróżnieniem.

Martwi mnie coś innego: w zaistniałej sytuacji nie piękno będzie w cenie, bo jest go na pęczki, sprzedawać się będzie tylko to co nowatorsko brzydkie, stylizowane, podpatrzone, lub żenujące. Pytanie, jaki to będzie miało wpływ na kreowanie gustów i przyszłą twórczość...

Myślę, że nadal indywidualnie będziemy otaczać się tym, czym chcemy, choć bezpośrednio nie płacąc za to nic. Bo biznes jest już nie w samym dostarczaniu treści, a w tym, czym treść jest obudowana (reklama, gadżety, catering...) Stąd o wartości pieniężnej treści decyduje jej nośność. Z punktu widzenia NG dostępna pula obniża wartość pojedynczej sztuki.

Pamiętajmy, że wartość pieniężna to nie jedyna wartość sztuki. W dzisiejszych czasach jest to wartość najmniej istotna. Tylko dlatego mogły pojawić się wolne licencje.
____________
3,14159otR3G

Już sama możliwość

Już sama możliwość pojawienia się piosenki w sieci P2P jest gratyfikacją...

Cytowana wypowiedź też nie jest oryginalna

Pani Magdalena S-M nie popisała się oryginalnością. Wielbiciele Spidermena przypomną sobie zapewne, że tych samych słów użył podczas negocjacji, naczelny redaktor pisemka, w którym Peter Parker pracował jako fotograf.

Większość nie jest nic warta

Większość tekstów publikowanych w wiekszości prasy nie jest nic warta. Pisana jest przez ludzi, którzy na danym temacie się nie znają kompletnie, a nie potrafią też trafić do tych, którzy mogliby coś na dany temat powiedzieć. Zresztą jak trafią do nich nawet to dostają jedynie ogólniki.
Bo za _wiedzę_ i _informacje_ się placi. I to bardzo dużo. Ale to musi być rzeczywista wiedza i informacje a nie ogólniedostępna pseudoinformacyjnowiedzowa papka...

Przypominam jedynie..

VaGla's picture

Przypominam jedynie definicję utworu, która znajduje się w artykule 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych:

Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Utwor <> wartość

Nie przeczę, że to utwory. Twierdzę tylko, że nie mają wartości. Również nie każda rzecz ma (dodatnią) wartość...
A jeszcze bezpośrednio do samej notki: Magdalena Swoboda-Młynarczyk chyba nie odmawiała publikowanym w jej piśmie zdjęciom wartości. Za to oceniła, że wartość reklamy dla autora, czy choćby satysfakcji autora z ich zamieszczenia jest co najmniej równa ewentualnemu wynagrodzeniu za ich zamieszczenie..

Dewaluacja majątkowych praw autorskich

Bardzo ciężko jest konkurować na rynku na którym hobbyści są gotowi NA WŁASNY KOSZT oferować produkty o jakości porównywalnej z produktami zawodowców. A tak właśnie jest w przypadku fotografii.

Ale tak samo jak w przypadku zmian na rynku fonograficznym trzeba to zaakceptować i po prostu szukać swojego miejsca.

0 zł to i tak nieźle.Jest

0 zł to i tak nieźle.
Jest cała gama prasy, której się płaci za to, aby opublikowała artykuły.
Było to swego czasu dla mnie spore odkrycie.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>