eBay się odwoła od paryskiego wyroku

Wczoraj nasz Sąd Najwyższy przyjął uchwałę w sprawie handlu podróbkami (dokonując wykładni naszych przepisów karnych), dwa miesiące wcześniej, 30 kwietnia, niemiecki Federalny Sąd Najwyższy uznał, że można w sposób bezpośredni dochodzić roszczeń wobec internetowego serwisu aukcyjnego (tu chodziło o Rolexy i odpowiedzialność zarówno karną jak i cywilnoprawną). Mamy również wczorajsze rozstrzygnięcie odszkodowawcze we Francji, chociaż to inny sąd (sąd gospodarczy) i orzeczenie nie jest prawomocne, to jednak dziś (i wczoraj) w mediach tematem dnia jest odszkodowanie w wysokości 38,6 mln euro, które sąd w Paryżu zasądził na rzecz LMVH od serwisu aukcyjnego eBay.

O sprawie pisze m.in. Gazeta Wyborcza w tekście EBay słono płaci za podróbki, ale też Reuters (LVMH wins compensation from eBay) i wiele innych serwisów na świecie. We Francji kształtuje się pewna praktyka, linia orzecznicza związana z działalnością eBay. Miesiąc wcześniej serwis eBay został zobligowany do zapłaty 20 tys euro na rzecz Hermès International SA (tu za Yahoo!: French court fines eBay over counterfeit goods - w tym przypadku sąd uznał, że serwis aukcyjny może ponosić odpowiedzialność za sprzedaż podróbek, a konkretnie dwóch torebek o wartości 3 tys euro każda; Francuski eBay miał również opublikować rozstrzygnięcie sądu na swojej stronie i powinno tam być dostępne przez 3 miesiące, jednak nie widzę go tam dziś - ponieważ sądowa walka serwisu jeszcze się nie skończyła).

Gazeta Wyborcza relacjonuje ostatni spór pomiędzy LVMH Moet Hennessy Louis Vuitton SA (w stajni spółki są również takie marki jak Christian Dior - perfumy) a eBay przed francuskim sądem:

LMVH, który w portfolio ma m.in. luksusowe skórzane torebki Louis Vuitton, zaczął ciągać eBaya po sądach kilkanaście miesięcy temu. Francuskiej spółce nie w smak było to, że na aukcjach internetowego giganta handel podróbkami kwitnie w najlepsze (wyliczono, że na dziesięć produktów sprzedawanych na aukcjach pod markami LMVH aż dziewięć to podróbki), a eBay nieskutecznie walczy ze sprzedawcami fałszywek.

eBay bronił się przed zarzutami tym, że jego pracownicy nie są w stanie monitorować milionów towarów, ale usuwają takie aukcje, jeśli powiadomi o tym właściciel znaku handlowego.

Wiemy, że sprawą zajmował się sąd w Paryżu (Tribunal de Commerce), ale dziennikarskie przekazy nie są tu zbyt precyzyjne (nie mamy nawet sygnatury). Niektóre źródła podają konkretny rozkład odszkodowania (bo w sporze po stronie pokrzywdzonych brało udział kilka "marek"). I tak eBay ma zapłacić na rzecz Louis Vuitton Malletier odszkodowanie w wysokości 16,4 miliona euro, 19,28 miliona ma przypaść na rzecz marki Christian Dior, 3,192 miliona innym markom zajmującym się produkcją i dystrybucją perfum. Wszystkie te marki są "w stajni" LMVH.

Zapadł wyrok, który nie jest prawomocny (zatem eBay może się odwoływać). Dlatego na stronie francuskiego serwisu eBay nie ma dziś treści wyroku (a sąd zobowiązał ponoć serwis tym razem do opublikowania wyroku zarówno w języku francuskim jak i w angielskim, zaś wyrok ma tam być dostępny przez 3 tygodnie; dodatkowo oświadczenie dotyczące wyroku ma zostać opublikowane w trzech gazetach...).

Francuski eBay będzie apelował i nie wiadomo jak się ta sprawa skończy. Tytuły prasowe, które mówią o tym, iż serwis eBay "słono płaci za podróbki" mają racje w jednym: eBay pod naciskami spółek zajmujących się dystrybucją dóbr luksusowych podjął działania, by jakoś poradzić sobie z problemem sprzedaży podróbek na aukcjach. Koszt programu walki z tym procederem szacuje się na 20 milionów dolarów. Rocznie. Jeśli np. Allegro w Polsce musiało wydać tyle, to pewnie zastanawiałoby się, czy w ogóle warto bawić się w ten biznes.

Zgodnie z nowelizacją Prawa własności przemysłowej z dnia 29 czerwca 2007 r. (ustawa o zmianie ustawy — Prawo własności przemysłowej: Dz. U. Nr 136, poz. 958) art. 305 ust. 1 ustawy otrzymał brzmienie:

Kto, w celu wprowadzenia do obrotu, oznacza towary podrobionym znakiem towarowym, zarejestrowanym znakiem towarowym, którego nie ma prawa używać lub dokonuje obrotu towarami oznaczonymi takimi znakami, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Pozostaje jeszcze kwestia art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną i koncepcja notice and takedown. W Polsce nie wiemy dokładnie jak stosować przepisy ograniczające odpowiedzialność podmiotów, które nie wiedzą o naruszeniach prawa w ramach prowadzonych przez nie przedsiębiorstw elektronicznej gospodarki.

O paryskiej sprawie piszą również m.in. następujące źródła:

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Wyrok

Tomasz Rychlicki's picture

Tribunal de Commerce de Paris, jugement prononce le 30 Juin 2008, Premiere Chambre B, RG No. 2006077799, PDF.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>