Znowu linki sponsorowane vs. znaki towarowe

motyw z produktów Louis VuittonZnów Google, znów linki sponsorowane prezentowane przy wynikach wyszukiwania, ale tym razem znak towarowy francuskiego przedsiębiorstwa Louis Vuitton (producenta ekskluzywnych produktów, w tym damskich torebek, ale też perfum, zegarków...). Sąd apelacyjny w Paryżu wydał w zeszłym tygodniu orzeczenie przychylając się do stanowiska sądu niższej instancji. Google przegrało. Znowu.

International Herald Tribune pisze o sprawie, w której z jednej strony występuje Louis Vuitton Malletier (oddział LVMH) a z drugiej Google właśnie. Z polskich źródeł można zaproponować serwis Gazeta.pl (który powołuje się na News.com): "W lutym zeszłego roku sąd lokalny ukarał internetowego giganta kwotą 200 tys. euro. Google się odwołało, ale zyskało tyle, że sąd apelacyjny jeszcze dołożył spółce 100 tys. euro. Łącznie Google ma zapłacić firmie Louis Vuitton 300 tys. euro odszkodowania, nie może też sprzedawać reklam pod żadnym z haseł zastrzeżonych przez Louis Vuitton. Dodatkowo kalifornijska spółka ma pokryć koszty sądowe Francuzów (na to pójdzie 75 tys. euro) i wydrukować wyrok sądu w czterech gazetach".

Dodać trzeba, że poza czterema gazetami, o których pisze Gazeta.pl Google ma opublikować również wyrok w serwisie journaldunet.com (ten tytuł również pisze o przegranej Google). Warto również dodać, że w zeszłym roku sąd niższej instancji uznał, iż Google narusza uprawnienia ze znaku towarowego, prezentuje wprowadzającą w błąd reklamę, czym - chciałoby się powiedzieć w polskich realiach - dopuszcza się deliktu nieuczciwej konkurencji (trademark counterfeiting, unfair competition and misleading advertising).

Vuitton ma zamiar dochodzić teraz roszczeń przeciwko Google w innych krajach (mówi się o 130 różnych serwisach Googla na świecie). We Francji toczy się przeciwko Google jeszcze ponad 40 podobnych spraw. Na początku 2005 roku pisałem o innej głośnej sprawie, w której Google przegrało we Francji z siecią hotelarską Le Meridien (również chodziło o naruszenia uprawnień ze znaków towarowych w systemie reklamy AdWords). Były już również przypadki batalii prawnych, w których Google zawierało ugody (jak w przypadku "Geico" oraz "Geico Direct", ale to nie we Francji...).

Jako ciekawostkę trzeba powiedzieć, że znów dyskutuje się zakres jurysdykcji sądów w sprawach związanych z internetem. Czy we Francji można dochodzić roszczeń przeciwko ewentualnym naruszeniom przez Google prawa ze znaku towarowego Louis Vuitton, które dzieje się analogicznie do francuskiej wersji wyszukiwarki (tego dotyczy orzeczenie paryskiego sądu apelacyjnego), ale np. w „niemieckiej” lub „kanadyjskiej” części internetu (google.de, google.ca)? Czy inna domena ma sugerować, że obywatele jakiegoś kraju nie mogą zapoznać się z treściami pod taką domeną publikowanymi? A co z linkami (przeczytaj felietony: Bijące źródła i problemy odnośników, Sądy właściwe i normy kolizyjne oraz Miejmy to już za sobą)

Znów dyskutowany jest zakres i standard ochrony marki (znaku towarowego). Czy każde użycie słów, które mają związek ze znakiem (np. znakiem słownym) będzie naruszeniem przysługujących uprawnionemu praw? Coraz więcej potocznych słów staje się elementem oznaczeń odróżniających. Louis Vuitton jest znakiem renomowanym, a jeśli chodzi o znaki renomowane to polecam pracę Iwony Kowalik-Waglowskiej „Renomowane znaki towarowe na tle orzecznictwa” (która to praca uzyskała nagrodę Dyrektora Instytutu Prawa Własności Intelektualnej Uniwersytetu Jagiellońskiego w konkursie z okazji „Roku Ochrony Własności Przemysłowej w Polsce” - chyba mnie nikt nie zabije za promocję rodziny?)... Windows to okna, blog, to blog, (internetowy pamiętnik, ale jest też taki znak towarowy w Polsce - być może można by spróbować go podważyć przed sądem?), niedawno pisałem o zamieszaniu wokół znaku usługowego Web 2.0...

A już zupełnie odchodząc od głównego tematu: warto zastanowić się też, w jaki sposób można chronić oznaczenia (nazwy) np. programów komputerowych, współtworzonych przez społeczność open source’ową. W Australii odrzucono wniosek o rejestrację znaku towarowego "LINUX" z powodu tego, że niezbyt jednoznacznie identyfikował wnioskodawcę. Wcześniej trochę pisało się o Lindows potem o Linspire. Ciekawe tematy.

Jeśli chodzi o sprawę Louis Vuitton vs. Google we Francji, to polecam lekturę następujących doniesień:

Ach. I mam jeszcze jedną sprawę: gdyby w Polsce sądy zaczęły wydawać orzeczenia w sprawach, w których internet odgrywa istotną rolę, na mocy których przegrana strona zobowiązana byłaby do publikacji na swój koszt sentencji albo całego wyroku i zastanawiałyby się, który z serwisów internetowych wskazać jako miejsce publikacji, to polecam uprzejmej pamięci serwis prawo.vagla.pl (wolałbym całe orzeczenia wraz z uzasadnieniami, nie tylko sentencje ;)

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Polskie sądy nakazują składanie oświadczeń w internecie...

VaGla's picture

Pomyślałem, że sprawdzę czy polskie sądy przez przypadek nie zaczęły już nakazywać podejmowania pewnych działań w internecie i trafiłem na Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 3 listopada 2005 r. I ACa 995/2004. Sąd Apelacyjny w Warszawie po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 20 października 2005 r. sprawy z powództwa pewnej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością przeciwko innej spółce z o.o. o zaniechanie czynów nieuczciwej konkurencji na skutek apelacji powódki od wyroku Sądu Okręgowego z dnia 25 maja 2004r. nakazał pozwanej zamieszczenie oświadczenia (w wyroku konkretnie zredagowano oświadczenie) na stronie internetowej pod adresem www.[tu domena].com.pl "czcionką Times New Roman o wysokości przynajmniej 14 punktów, w terminie 14 dni od dnia uprawomocnienia się wyroku na okres jednego miesiąca";

Powódka wytaczając powództwo przeciwko pozwanej żądała:

(...)
c) na utworzonej w tym celu przez pozwaną stronie internetowej zatytułowanej „Oświadczenie Zarządu ” [nazwa spółki] Sp. z o.o., zintegrowanej z serwisem internetowym pozwanej (obecnie pod adresem www.[nazwa domeny].com.pl), otwierającej się w sposób automatyczny w nowym oknie przeglądarki w momencie wejścia na stronę główną serwisu pozwanej, przy czym okno to powinno mieć rozmiar 600×500 pikseli, oświadczenie powinno zostać sporządzone czcionką Times New Roman o wysokości przynajmniej 14 punktów, zaś mechanizm użyty do realizacji tej funkcji powinien być kompatybilny z przeglądarkami typu Microsoft Internet Explorer w wersji 4.0 i wyżej, Netscape Navigator w wersji 4.0 i wyżej oraz Opera w wersji 5.0 i wyżej, w terminie 14 dni od dnia uprawomocnienia się wyroku na okres trzech miesięcy;
(...)

Ale chyba jeszcze nie czas, by sądy zaczęły nakazywać jakieś oświadczenia w serwisie prawo.vagla.pl. W przywołanej wyżej sprawie chodziło o to, że pozwana opatrywała firmę oznaczeniem „®”, co miało miejsce na łamach kilku pisam, no i właśnie na konkretnej stronie internetowych, stąd "należało nakazać tylko tych publikacji" (w myśl zasady - gdzie naruszenie, tam oświadczenie). No, ale może jest jeszcze szansa, że również inne strony (witryny) będą mogły publikować odpłatnie oświadczenia przegrywających stron. Być może ratio takiego działania mogłoby polegać na dostrzeżeniu walorów edukacyjnych takiej publikacji. Jednak myślę sobie, że gdyby sąd nakazał opublikować w moim serwisie oświadczenie czcionką "Times New Roman" to mogłoby mi to zepsuć layout witryny. A jeśli jeszcze byłby to pop-up, no to zastanawiam się nad standardami WAI. Powódka w swoich roszczeniach zauważyła problemy kompatybilności przeglądarek. Ciekawy wyrok. Szkoda kasować takie oświadczenie po miesiącu. Internet to medium, w którym można opublikować coś "na zawsze" (przesadzam, ale takie oświadczenie byłoby interesującym nośnikiem reklamy, no i wyniki wyszukiwania by się poprawiły... ;)

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>