Wydawcy prasy i książek o projekcie noweli ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną

Przeoczyłem interesujące stanowisko Izby Wydawców Prasy i dwóch innych organizacji w sprawie nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Przeoczyłem, a - jak uważam - warto je odnotować i analizować pokazane tam argumenty. Stanowisko jest z 21 listopada 2011 roku. W MAiC (poprzednio w MSWiA) trwają prace nad nowelizacją tej ustawy. Stanowisko wydawców pokazuje drugi biegun (a przynajmniej kolejny biegun) sporu o wyłączenie odpowiedzialności, procedurę "notice and takedown" i kilka innych elementów nowelizacji.

Materiał na temat nowelizacji uśude został - jak rozumiem - opublikowany na stronach IWP miesiąc temu (28 listopada). Zachęcam serdecznie do lektury tego stanowiska Stanowisko twórców i wydawców ws nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Znaleźć tam można m.in. następujące tezy i postulaty:

(...)
Z podobnych względów należy sprzeciwić się automatycznemu wyłączeniu odpowiedzialności podmiotów świadczących usługi w postaci dostarczania odnośników do stron internetowych. Wśród tych odnośników mogą znajdować się strony zawierające bezprawne treści. Tak samo, jak w przypadku wyszukiwarek, arbitralne uwolnienie od odpowiedzialności podmiotów świadczących takie usługi jest co najmniej przedwczesne. Z uwagi bowiem na innowacyjny charakter tego rodzaju usług, różny ich zakres oraz ciągłą ewolucję technicznych rozwiązań umożliwiających ich świadczenie, zasadne jest, aby stwierdzanie odpowiedzialności usługodawców odbywało się w oparciu o zasady ogólne prawa cywilnego i karnego oraz prawa własności intelektualnej, każdorazowo uwzględniając konkretną sytuację, w której nastąpiło naruszenie prawa.
(...)
Propozycja ustanowienia szczegółowej procedury notice and takedown wydaje się nam być godna poparcia, dotychczasowa praktyka bowiem wskazuje, że stosowanie tej procedury przez host providerów było niejednolite. Niemniej jednak, należy wskazać, że zaproponowana przez ustawodawcę procedura jest zbyt sformalizowana i zawiera elementy ocenne. W szczególności należy wskazać, iż w przypadku zawiadomień przesyłanych pocztą elektroniczną, zbędne jest wprowadzenie obowiązku umieszczenia podpisu uprawnionego (art. 15a pkt. 3), który musiałby chyba mieć formę kwalifikowanego podpisu elektronicznego bądź zaufanego profilu ePUAP. Naszym zdaniem, wystarczające powinno być wskazanie danych kontaktowych, w celu umożliwienia weryfikacji zawiadomienia przez host providera. Nie jest również właściwe zamieszczenie wymogu uzasadnienia „wiarygodnej wiadomości”. Takie sformułowanie będzie oznaczać, iż część host providerów będzie musiała dokonywać analizy zasadności przesłania wiadomości. Będzie to także stanowić możliwość do nadużywania tego uprawniania — łatwo możemy wyobrazić sobie sytuację, w której usługodawca będzie odpowiadać, iż jego zdaniem nie zostało zamieszczone wystarczające uzasadnienie, a więc nie został spełniony wymóg formalny takedown notice.
(...)

Oczywiście nie cytuję całości (która ma 8 stron), ale te dwa fragmenty chyba dobrze oddają osie sporu na temat nowelizacji. Wcześniej o niej pisałem m.in. w tekście Nie chodzi o cenzurę internetu, a o procedurę notice and takedown. Wówczas jeszcze stanowisko wydawców nie było mi znane. Przypomnę jednak, że w komentarzu do tego tekstu (Możliwa i nieciekawa dla hostów alternatywa) pisałem:

Moim zdaniem nie jest w interesie hostów taka nowelizacja, która doraźnie zwolni ich z odpowiedzialności całkowicie. Dlatego, że są słuszne interesy - jak uważam - które wymagają drogi do pozwania hosta za prezentowane (przechowywane treści) i takie interesy znajdą (powrót wahadła) posłuch u ustawodawcy, co w efekcie spowoduje zmarnotrawienie pieniędzy wydanych (na podstawie pierwszej nowelizacji) na system obsługi zgłoszeń i konieczność dalszych inwestycji po powrocie wahadła. Nie wiadomo też, czy wahadło nie pójdzie daleko poza na drugą burtę, co właśnie będzie skutkowało zatopieniem paru serwisów.

Poza tym rozumiem, że ustawowe zwolnienie z jakiejkolwiek odpowiedzialności może być atrakcyjne. Zastanawiam się, w jaki sposób zaproponować, by w ustawie ktoś napisał, że Piotr Waglowski nie ponosi odpowiedzialności za swoje działania/zaniechania. Ponoszenie odpowiedzialności to ryzykowna sprawa. Dużo łatwiej by mi się żyło, gdyby mnie ustawodawca z takiej odpowiedzialności zwolnił. Ale wiem również, że jeśli w wyniku moich działań doszłoby do jakiegoś kataklizmu, to potem wahadło pewnie by powróciło i znalazłyby się siły, które przekonałyby Sejm do nałożenia szczególnych obowiązków na każdego, kto ma na imię Piotr.

Alternatywą rozwiązania zasad odpowiedzialności, która bardzo by się nie spodobała hostom, a znana jest w polskim systemie prawnym (przykładowo - art. 435 Kodeksu cywilnego), jest odpowiedzialność na zasadzie ryzyka.
(...)
Moim zdaniem - w interesie zarówno hostów, jak i w interesie osób trzecich (ew. pokrzywdzonych) nie jest całkowite zwolnienie hostów z odpowiedzialności, a wprowadzenie jasnych i precyzyjnych zasad odpowiedzialności (które to zasady przez swoją precyzję chroniłyby również hostów).

Wydaje mi się, że stanowisko IWP (we właściwościach pliku DOC widnieje, że autorem stanowiska jest mec. Marek Szydłowski) oraz pozostałych dwóch organizacji, tj. Porozumienia „Łazienki Królewskie” i Polskiej Izby Książki, pokazują właśnie, w którym kierunku może odchylić się wahadło w poszukiwaniu równowagi godnych ochrony interesów (przy czym np. część spółek zrzeszonych w IWP należy też do IAB, więc warto pamiętać, że granice argumentacji czasem się rozmywają). Ale oczywiście Wydawcy nie reprezentują jedynego możliwego kontr-wektora (koncentrują się oni na ochronie przed - jak napisano w zakończeniu -"naruszeniami praw własności intelektualnej i powszechnym piractwem utworów"). Są też inne. Na przykład można ich szukać w ramach doktryny "pomyśl o dzieciach", "albo "wojna z terroryzmem". A to również nie wyczerpuje wszystkich możliwości. Godność, dobra osobiste człowieka, one też zasługują na ochronę prawną.

Nowelizacja ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną czeka nas w nadchodzącym roku.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Czytając "tezy i postulaty"

Czytając "tezy i postulaty" Izby Wydawców Prasy , ewidentnie widać że promują typowe stanowisko utworzenia "policji praw autorskich", z nieograniczonymi uprawnieniami , bez tych zbędnych i kosztownych procesów sądowych (bo przecież oni wiedzą najlepiej, a niezawisłe sądy na niczym się nie znają), co to i do czego to prowadzi ostatnio pokazał przypadek wytwórni Universal oraz Megaupload z zablokowaniem filmiku tych drugich na youtube (do znalezienia bez problemów na google, nie będę linkować do konkretnego materiału, bo na każdym większym serwisie była o tym mowa),a dowodzi to danie nieograniczonej władzy "cenzorom" w stwierdzaniu co jest złe lub nie, praktycznie bez ŻADNEJ możliwości odwołania.

Przechodząc dalej - a dokładniej że niestety kochani Wydawcy - zgłoszenia muszą być weryfikowane, i korzystając jeszcze bodaj z czasów rzymskiej zasady domniemania niewinności, to wy macie "ułatwić" danego hostowi orzekanie czy to jest zgodne z prawem czy nie i udowodnić winę osoby danej osoby, a nie zgłosić ten przypadek i "niech host się martwi, jak chce to se może zadzwonić, może dodzwoni się jutro może za 5 dni", zresztą w jakimsz to magiczny i bezpieczny sposób miały by się te zgłoszenia odbywać, bez udziału kwalifikowanego podpisu czy tej platformy urzędowej? Wszystko da się podrobić - zaczynając od adresu ip ,numeru telefonu komórkowego (są zagraniczne serwisy umożliwiające podszycie się pod dany numer) ,kończąc na nadawcy maila, łatwiej niż mogło to by się zdawać (podrobione oświadczenie e-mailowe Beaty Kempy przed wyborami oraz afera z tym związana udowadnia to)i to host miałby za każdym razem to weryfikować?

Na koniec - jestem bardzo ciekaw kształtu tej ustawy która tak naprawdę... Nie wiele zmieni - bo ciężko wymienić serwisy z którymi miała by walczyć - większość znajduje się poza terytorium Polski...

Gwoli ścisłości

VaGla's picture

Akurat w przypadku prawa autorskiego odpowiedzialność cywilna może się pojawić nawet przy braku winy. Tak w art. 79 ust. 1 pkt 3 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

A na przykład - odchodząc od kwestii winy - w przypadku naruszenia dóbr osobistych bezprawność - na gruncie art 24 KC - się domniemywa.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Co do odpowiedzialności

Co do odpowiedzialności cywilnej - możliwe, lecz ona raczej w przypadku prawa autorskiego w Polsce nie jest zbyt dużo eksploatowana (śledzę na bieżąco temat od ładnych kilku lat , i żadnej sprawy sobie nie przypominam,), z uwagi jak mniemam na raczej zbyt duże koszty własne oraz bardzo prawdopodobna niska kara, która nie zwróci trudu (n.p w formie tzw "straszaka") oraz kosztów samego sądzenia, nie zapominając o możliwej długości trwania takiego procesu.

Jak sądzę ich tak ostre stanowisko wynika głównie z walki z jeszcze popularnym w Polsce serwisem Chomikuj.pl , też były newsy o to nie raz, nawet jakieś potajemne lub nie rozmowy na linii Chomikuj - Wydawcy się odbywały, tak aby ten 1 mógł jakoś zrekompensować straty tych 2, ale chyba ucichły po tym jak serwis przeniósł swoją oficjalną siedzibę na Cypr, a serwery poza Polskę (obecnie znajdują się w USA, pozwolę sobie zalinkować: geo.flagfox.net/?ip=75.126.222.202&host=chomikuj.pl ).

I to mnie właśnie w tym momencie zastanowiło, w przypadku ewentualnych działań co do naruszeń - weźmy przypadek Chomikuj, kiedy to powiedzmy administrator znajduje się w Polsce, oficjalną siedzibę ma na Cyprze a serwery w USA ,strona jest w domyślnym języku Polskim (o ile jakoś to jest uwarunkowane prawnie) , pod które prawo podlega dany serwis?

Dziwi mnie, że

Dziwi mnie, że przedstawiciele wydawców prasy tak ochoczo akceptują rozwiązanie, które potencjalnie może stać się kneblem dla dziennikarzy, w sytuacji, gdy coraz bardziej prasa przenosi się do Internetu.
Zasada współodpowiedzialności usługodawcy jest w praktyce gwarancją tego, że usługodawca usunie dowolną treść wskazaną mu jako bezprawną - bo prawie nigdy nie jest w stanie ocenić ze stuprocentową pewnością, czy tak rzeczywiście nie jest, nawet, jeśli dostanie dowody uprawdopodabniające coś przeciwnego. Chyba, że usługodawca będzie jakoś (np. ideowo, towarzysko, finansowo) powiązany z usługobiorcą, będzie przekonany, że tamten ma rację i będzie miał wystarczającą odwagę, by zaryzykować w jego interesie.
W ten sposób można zablokować dowolny tekst dziennikarski, strasząc właściciela hostingu współodpowiedzialnością za np. zniesławienie, znieważenie, obrazę uczuć religijnych itp.
Ja poczułem zasadę współodpowiedzialności na własnej skórze, gdy usługodawca zablokował dwie redagowane przeze mnie witryny dlatego, że ktoś (nie chcę wymieniać kto) doniósł, że znajduje się tam pornografia dziecięca. Mimo, że żadnej pornografii tam nie było i postępowanie zostało w końcu umorzone z braku znamion przestępstwa, strony były przez parę miesięcy zablokowane. Bo właściciel hostingu bał się - racjonalnie - współodpowiedzialności.

Biznes is biznes

VaGla's picture

Biznes is biznes (co wiedzą zarówno wydawcy prasy/książek, jak i świadczący usługi drogą elektroniczną). Wolność słowa (wolność prasy) zaś jest piękną ideą, ale ma swoje (konstytucyjne) granice.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Odpowiedzialność zgłaszającego

Po SOPA widać, że nie planuje się w przedsięwzięciach tego typu żadnych sankcji za fałszywe zgłoszenie. Może to jest jakieś rozwiązanie?

Masowo zgłaszać strony internetowe instytucji popierających takie ustawy hosterom jako naruszenie praw jakichkolwiek?

Ile straciłby portal ogólnopolskiej gazety gdyby nie mógł wyświetlać reklam przez 24h?

Popieram przedmówcę w

Popieram przedmówcę w kwestii pociągania do odpowiedzialności za fałszywe zgłoszenia. A niech i będzie tak, że zgłoszenie, rachu, ciachu i zdjęcie. Tyle że jeśli w toku dalszego postępowania okaże się, że zdjęto niesłusznie, to zgłaszający niech będzie zobligowany do pokrycia trzykrotności (hehe) wszystkich potencjalnych strat wynikających ze zdjęcia i niedostępności danego materiału w danym okresie czasu (zarówno tych w miarę łatwo przeliczalnych, typu zyski z reklam, jak i wizerunkowych).

Przyznanie się do pomyłki

Pokrycia strat będzie można się domagać w sądzie.
Tak jestem sceptykiem.
Nie wyobrażam sobie sytuacji żeby lobby od "drakońskiego" prawa autorskiego dopuściło do wprowadzenia taryfikatora wyliczającego potencjalne straty niesłusznie oskarżonych.
Jakby to ujęła Kasandra.
Sprawy sądowe w razie posądzenia o niecne uczynki będą się toczyć aż do do rezygnacji jednej ze stron.
A jak w trakcie postępowania skonfiskują komuś komputer to na pewno znajdą jakiś programik bez licencji, czy filmik z torrent'ów.
Jedna mitologicznej Kasandrze nikt nie wierzył.

Wydawnictwa wytoczą proces Chomikuj.pl

Jeśli pismaki czegoś nie pokręciły, szykuje się ciekawy proces dot. "notice and takedown". I to u nas, a nie za górami za lasami.

Z notki na gazeta.pl:

Polskiej Izbie Książki udało się zebrać kilkanaście firm potrzebnych do złożenia pozwu zbiorowego przeciwko Chomikuj.pl - pisze "Rzeczpospolita". Wydawnictwa będą domagać się zamknięcia serwisu, który według nich naraża ich na straty.

Proszę

VaGla's picture

Będę wdzięczny, jeśli nie będziemy tu antagonizować, przezywać kogoś. Poco te "pismaki"?
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Po co te "pismaki"?

Poco te "pismaki"?

Bo uważam, że nazywanie przeciętnego pracownika niusowego portalu internetowego "dziennikarzem" byłoby obraźliwe dla takich osób jak Pan czy Marcin Maj. Jakoś to trzeba rozróżnić. Wybrałem bardzo - wg. mnie - pasujące słowo "pismak". Mogę zastąpić innym, mniej antagonizującym - jakieś propozycje?

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>