Subsydiowanie twórców a francuskie propozycje podatku od reklamy internetowej

Porządkowanie internetu idzie pełną parą. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy zapowiedział wprowadzenie nowego podatku, który miałby obejmować dochód/przychód z różnych formy reklamy internetowej. Propozycje te nazywane są w komentarzach internetowych mianem "Google tax", a chodzi o to, że gromadzone w ten sposób pieniądze miałyby wspierać francuską kulturę. Francja zdaje sobie sprawę, że internet przekracza granice, więc do swoich propozycji podatkowych będzie chciała przekonywać również inne kraje europejskie. Wsparcia też potrzebują "legalne platformy muzyczne", dlatego innym pomysłem jest wprowadzenie we Francji opłaty kompensacyjnej w formie "abonamentu" za pobieranie muzyki. Te propozycje nazwano "kartą muzyki online".

O pomysłach podatkowych pisze m.in. serwis ReadWriteWeb w tekście The Google Tax: Hiding The Real Threats to French Democracy. Są też inne źródła, np. A New Gallic Idea: Taxing Google. Wszystko to prowadzi jednak do głównego źródła, tj. opracowania pt. “Création et Internet” (PDF), które powstało - jak czytam - na zamówienie Prezydenta Francji skierowane do Ministra Kultury i Komunikacji (dlatego pełna nazwa raportu brzmi: CREATION ET INTERNET, RAPPORT AU MINISTRE DE LA CULTURE ET DE LA COMMUNICATION), a przygotowane przez grupę autorów pod przewodnictwem p. Patricka Zelnika (producenta muzycznego). W skład zespołu przygotowującego propozycje weszli również p. Jacques Toubon oraz Guillaume Cerutti.

Opracowania ma 147 stron, z czego 13 to opracowanie główne, reszta to aneksy (precyzujące zaproponowane rozwiązania, zawierające slajdy, itp), i zawiera różne propozycje, nie tylko dotyczące muzyki, ale również związane z reformą (uproszczeniem) systemu zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, ale też stworzeniem platformy udostępniania cyfrowych wersji książek (Francja od dawna niepokoi się działaniami Google Book Search), uruchomienie funduszu, którego przeznaczeniem byłaby digitalizacja zasobów bibliotecznych, uruchomienie mechanizmów cyfryzacji telewizji (w tym video na żądanie), itd.

W akapicie 1.1. znalazły się propozycje zatytułowane "Créer une carte « Musique en ligne » pour soutenir l’achat de musique par les jeunes internautes". Chodzi o stowrzenie czegoś, co - jak rozumiem - roboczo nazwano "kartą muzyki online". Państwo ma "wspierać młodych internautów", by mogli korzystać z "legalnych serwisów z muzyką". Pomysł koresponduję z obserwowaną w Sieci krytyką zbyt drogich usług związanych z dystrybucja muzyki. Skoro - jak piszą twórcy raportu - młodzi internauci naruszają prawo, ponieważ muzyka w Sieci jest zbyt droga, a kupowaliby, gdyby była tańsza, to może warto wprowadzić swoisty, płatny abonament, w ramach którego młody internauta mógłby pobrać tyle muzyki (z "legalnych serwisów") ile by chciał. Patrząc na te propozycje wydaje się, że przyświeca im ta myśl, która pojawiała się również w Polsce, a którą opisywałem i komentowałem na tych łamach w tekście Pomysł na kompensacyjną opłatę internetową.

Te propozycje, które nazywane są przez komentatorów "googlowymi podatkami", znajdują się w akapicie 4.1 podlinkowanego raportu oraz w jego Załączniku nr XII (str. 50). Zaproponowano tam system podatku ad hoc, którym objęte byłyby dochody lub przychody z reklamy online. Podatek odprowadzany byłby przez tych, którzy na reklamie zarabiają na podstawie zgłaszanych przez te podmioty deklaracji. Pomysłodawcy uznali, że Francja mogłaby uzyskać wpływ z tego podatku w wysokości od 10 do 20 milionów euro rocznie (a jego płatnikami miałyby być takie przedsiębiorstwa, Google, Facebook, Microsoft, AOL czy Yahoo)...

Projektodawcy koncepcji zauważyli, że istnieje niebezpieczeństwo, iż firmy żyjące z reklamy uciekną za granicę, dlatego rozważane są różne koncepcje, np. objęcie podatkiem przedsiębiorstw, które nie koniecznie muszą mieć siedzibę we Francji, byle jakieś zdarzenie nadające się do uruchomienia naliczenia podatku było związane z terytorium Francji (np. reklama byłaby prezentowana "we Francji"). Podmiot zobowiązany do odprowadzania podatku przecież zna numery IP osób, które widzą prezentowaną przez niego reklamę, a jeśli tak, to takie informacje da się wykorzystać do naliczenia podatku (a odpowiednie służby podatkowe będą potrafiły to potem zweryfikować).

Ponieważ internet przekracza granice - Francja będzie zabiegała o wprowadzenie takich rozwiązań w innych krajach europejskich...

Tak czy inaczej - wpływy z podatku mogłyby być przeznaczone na rozwój francuskiej kultury...

Najlepiej zacytować w oryginale stosowny fragment aneksu:

La mission propose que la création d’un prélèvement obligatoire touchant les revenus publicitaires en ligne soit expertisée à très brève échéance.

Une première option, examinée par la mission, consisterait à étendre la taxe sur la publicité horsmédias aux dépenses des annonceurs sur internet. Mais la mission préfère écarter cette option, qui concernerait exclusivement les annonceurs français ne pouvant délocaliser leurs dépenses publicitaires à l’étranger. Une telle situation ne serait pas satisfaisante.

Une seconde option, plus innovante, consisterait à créer une taxe prenant pour assiette les revenus publicitaires en ligne des sociétés établies dans l’Union européenne, générés par l’utilisation de leurs services en ligne depuis la France. La vision d’un affichage publicitaire ou le suivi d’un lien sponsorisé par l’utilisateur d’un service en ligne génère des revenus publicitaires pour la société qui opère ce service. Ces revenus seraient intégrés à l’assiette du prélèvement obligatoire proposé dès lors que l’utilisateur du service serait localisé en France, quel que soit les pays d’établissement de l’opérateur du service comme de l’annonceur.

Le dispositif pourrait s’inspirer des règles de territorialité s’appliquant à la taxe sur les conventions d’assurance, qui frappe toute convention couvrant un risque localisé en France, quel que soit le pays d’établissement de l’entreprise d’assurance comme le pays de résidence de l’assuré. Un dispositif de ce type permettrait de toucher des opérations réalisées entre des entités non établies en France, dès lors que l’événement sous-jacent à la transaction – en l’occurrence, la vision d’un affichage publicitaire ou le suivi d’un lien sponsorisé – serait, lui, localisé en France.

Un tel prélèvement obligatoire serait compatible avec le droit communautaire, qui n’impose de principe strict et général de territorialité que pour la taxe sur la valeur ajoutée.

La principale difficulté de ce dispositif, qui devra faire l’objet d’une analyse approfondie par les services fiscaux compétents, tient aux modalités de contrôle du paiement de la taxe. Il ne pourrait reposer que sur un régime déclaratif, chaque opérateur de service en ligne connaissant la localisation de ses utilisateurs par l’intermédiaire de leur adresse IP. Les déclarations des sociétés concernées relatives au trafic provenant de France permettraient d’estimer la part des revenus publicitaires résultant de l’utilisation des services concernés depuis la France. Par ailleurs, des mesures de trafic par des tiers de confiance, notamment les sociétés commerciales spécialisées, permettraient à l’administration fiscale de pratiquer les recoupements utiles.

Cette initiative ne pourrait être lancée avec succès et n’avoir de portée réelle que si nous nous assurions préalablement du soutien de nos principaux partenaires européens. En outre, elle devrait nécessairement s’accompagner de la fixation de seuils de façon à exonérer du prélèvement les sociétés ayant des revenus publicitaires modestes. Le taux appliqué à l’assiette proposée devrait lui-même être faible, probablement de l’ordre de 1 à 2% au maximum des revenus concernés. Pourraient également être exonérées les activités d’édition en ligne qui ne relèvent pas de l’article 6 de la loi du 21 juin 2004 sur la confiance dans l’économie numérique28, puisqu’elles contribuent directement à la rémunération des ayant-droits des contenus édités en ligne et sont celles qui souffrent le plus de la situation actuelle du marché publicitaire.

Compte tenu de la taille du marché publicitaire français sur internet, il est raisonnable de considérer qu’à terme, cette mesure pourrait générer un surcroît de recettes fiscales de l’ordre de 10 à 20 millions d’euros par an, acquittés principalement par les grandes sociétés opérant des services supports de publicité en ligne telles que Google, Facebook, Microsoft, AOL ou Yahoo!.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

My chyba już to mamy?

Konstrukcja tego podatku przypomina mi nieco nasze daniny płacone przy zakupie kopiarek (wraz z papierem), płyt czy nagrywarek CD/DVD. Problem w tym, że mimo płaconego w ten sposób podatku, kopiujący jest i tak ścigany.

Inwigilacja dzięki reklamie

Podmiot zobowiązany do odprowadzania podatku przecież zna numery IP osób, które widzą prezentowaną przez niego reklamę, a jeśli tak, to takie informacje da się wykorzystać do naliczenia podatku (a odpowiednie służby podatkowe będą potrafiły to potem zweryfikować).

Skoro trzeba naliczyć podatek, trzeba przechowywać dane do weryfikacji przez Urząd Skarbowy. W związku z tym trzeba przechowywać numery IP by wiedzieć, że zdarzenie (osoba) była z Francji. Jak sądzę dane te są dłużej przechowywane niż standardowe dane dotyczące ruchu w sieci. Zrobi się piękna inwigilacja w imię funduszy na kulturę we Francji. Wiadomo, że nie będzie to tylko informacja o IP komputera, ale będzie trzeba trzymać przypisane z tym dane o odwiedzanej stronie. Czy bowiem podatek od reklamy ze strony głównej NY Times będzie tak samo pobierany jak z Le Monde?

Jedna sprawa, gdy dane takie zapisuje sobie Google w celach im tylko wiadomych. Choć to już jest za dużo, to przekazywanie tych danych urzędom jest już krokiem za daleko.

Moim zdaniem to jest problem

Moim zdaniem to jest problem fiskalny natury ogólnej.
Zasadniczo firmy "internetowe" płacą podatki od swojego zysku. Dotyczy to zarówno kupujących jak i sprzedający powierzchnię reklamową.

Pytanie brzmi w jaki sposób przyporządkować usłudze internetowej miejsce opodatkowania. Wg właściciela, domeny, serwera, klienta?

Nie można na to patrzeć tylko z aspektu subsydiowania artystów. Jeśli zmieniły by się zasady opodatkowania, to dotyczyłoby to "całości Internetu".

Np. taki Facebook - aktualnie najpopularniejsza strona internetowa na świecie. Dlaczego od reklam prezentowanych na polskiej wersji strony, polskim użytkownikom, podatki nie powinny być płacone w Polsce? Każdy rząd zada sobie takie pytanie.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>